niedziela, 2 listopada 2014

49. Zrób to Kocie!

Kiedy dojdziecie do tekstu piosenki to po prostu w niego kliknijcie i przerzuci was na yt :) Dla lepszego efektu radzę to zrobić :) Miłego czytania! :*

Przeciągnęłam się i ziewnęłam nie dbając nawet o zasłonięcie ust kiedy to robiłam. Otworzyłam powoli oczy i przewróciłam się na bok. Harrego nie było obok mnie co mnie trochę zdziwiło bo przecież to ja jestem tą co go zawsze budzi. Usłyszałam szum wody z łazienki. Wczoraj wieczorem naprawdę bardzo się dobrze bawiliśmy. Najadłam się chyba za wszystkie czasy. Coś czuję, że będę miała problem z poruszaniem się dzisiaj i mój tyłek nie wejdzie w moje ulubione dżinsy. Ziewnęłam ponownie i usiadłam sprawdzając godzinę na telefonie. Wpół do ósmej. Dzisiaj chłopcy mają tak zwany dzień medialny. Cztery wywiady oraz nagrywanie występu dla jakiegoś japońskiego talent show. Opadłam z powrotem na poduszki i w tym samym momencie otworzyły się drzwi od łazienki.
-O już nie śpisz.-zdziwił się Harry kładąc swoje spodenki na łóżku i siadając obok mnie.
-Jak widać.-uśmiechnęłam się i przetarłam twarz dłońmi-O której musimy wyjść?
-Za dwie godziny.
-Co? Jeszcze tyle czasu?-zdziwiłam się.
-Jakoś nie mogłem spać to wstałem i się wykąpałem. Nie chciałem Cię obudzić.-położył się obok mnie i od razu objął mnie ramieniem.
-Nie obudziłeś. Sama się obudziłam.-uśmiechnęłam się i przyłożyłam policzek do jego gołej klatki piersiowej.
-Co chcesz robić przez te dziewięć dni jakie nie będę musiał nic robić?-zapytał po chwili milczenia.
-Może pomieszkamy trochę w Londynie po prostu?-zaproponowałam unosząc głowę tak bym mogła widzieć jego twarz.
-Dobry pomysł.-uśmiechnął się-O albo pojedziemy do mojej mamy.
-Wolałabym Londyn bo muszę załatwić masę papierkowej roboty dotyczącej moich studiów i w końcu je na poważnie zacząć.-westchnęłam.
-No to zostaniemy w Londynie. Kocham to, że dzięki mojej pracy mogę jeździć po całym świecie jednak strasznie tęsknię za naszym łóżkiem i widokiem za oknem.-życie na walizkach nie jest łatwą sprawą. Po tych paru miesiącach jeżdżenia z nimi doświadczyłam tego na własnej skórze. Niektórzy mogą mówić, że to sama przyjemność jeździć po całym świecie, poznawać nowe kultury, ludzi oraz zwiedzać wszystkie te niesamowite miejsca. Jednak z drugiej strony to wcale nie jest takie łatwe i przyjemne jakby mogło się wydawać. Ciągłe przejazdy, przeloty na drugi koniec świata, zmiany czasowe, a do tego nie zawsze możesz wyjść z hotelu tylko dlatego, że mogłoby to się skończyć uszczerbkiem na zdrowiu. Rozmawialiśmy sobie tak jeszcze przez dobrą godzinę, a potem zaczęłam się szykować do wyjścia. Wykąpałam się, wysuszyłam włosy oraz zrobiłam makijaż. Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie. Stanęłam przy walizce i zaczęłam szukać czegoś w czym mogłabym dzisiaj się pokazać światu.
-Tak zamierzasz dzisiaj iść?-zapytał Harry unosząc głowę z poduszki.
-Oczywiście. Zastanawiałam się właśnie czy nie zdjąć jeszcze stanika.-powiedziałam kładąc dłonie na biodrach. On w tym czasie wstał i stanął obok mnie.
-Mi tam by to nie przeszkadzało.-zaśmiał się i wyszczerzył się jak głupi do sera.
-W sumie mi też nie. W końcu to tylko ciało, na które gapiłoby się tylu mężczyzn i tyle kobiet.-już sięgnęłam dłońmi do zamknięcia mojego biustonosza.
-Dobra, dobra. Nie przesadzajmy. Ubieraj się bo się jeszcze rozchorujesz.-powiedział podając mi biały sweter, którzy leżał na samej górze.
-Mój ty zazdrośniku.-zaśmiałam się i szybko przeciągnęłam ubranie przez głowę. Poprawiłam włosy i sięgając po rajstopy, usiadłam na łóżku po czym szybko je założyłam. Harry wszedł do łazienki, a ja w tym czasie założyłam jeszcze niebieską spódniczkę i szare botki na obcasie (cały strój Pati). Pogoda w Tokio wcale nas nie rozpieszcza. Po pobycie w Australii, w której było tak przyjemnie ciepło, można powiedzieć, że po prostu zamarzam. Związałam włosy w kucyk bo mnie irytowały tym jak się układały i wyszliśmy z naszego pokoju. Dzisiaj czekał chłopców naprawdę ciężki dzień. Harry mi opowiadał, że Japonia to fascynujące miejsce jednak wywiady to naprawdę ciężka sprawa bo mają tutaj zupełnie inne zwyczaje. Interesujące musi też być kiedy ktoś mówi do ciebie w języku, który jest dla ciebie kompletnie obcy. W samochodzie czekał na nas już śpiący Niall i Liam, który klikał coś na swoim telefonie. Louis i Zayn jadą drugim samochodem. Szybko odjechaliśmy w stronę olbrzymiego budynku telewizji gdzie miały odbyć się wszystkie wywiady i miał być kręcony program. Na miejscu chłopcy zostali powitani przez sporą grupkę fanów. Rozdali parę autografów i porobili sobie zdjęcia z fanami, a ja w tym czasie, tak jak zawsze w takich sytuacjach, weszłam do budynku, który był naprawdę olbrzymi. Jestem pierwszy raz w Japonii i naprawdę wszystko wydaje mi się takie fascynujące. Poczekałam sobie pięć minut na resztę ekipy i razem udaliśmy się do studia. Zajęłam miejsce na wygodnej kanapie na widowni w pierwszym rzędzie, a chłopcy mieli robiony make-up i za chwilę mieli mieć wywiad na żywo. Dookoła słyszałam wymieszany japoński i angielski co było zdecydowanie dziwną mieszanką. W taki właśnie sposób minął mi cały czas do południa, czyli na siedzeniu i patrzeniu jak to wszystko wygląda od tyłu. Można powiedzieć, że to strasznie nudne tak tylko siedzieć i patrzeć ale tak naprawdę to całe to zamieszanie jakie się dzieje dookoła ciebie nie jest z żadnej strony nudne. Jakoś około trzynastej przeszliśmy do drugiego studia gdzie będzie nagrywany występ do jakiegoś japońskiego talent show. To śmieszne, że w Japonii nie zapraszają wszystkich na widownię oraz nie ustawiają wszystkiego tak żeby to wyglądało potem, że niby artysta naprawdę występuje na żywo. Tutaj po prostu nagrywają tylko chłopców i nic więcej. Kiedy przyszliśmy zobaczyliśmy masę ludzi krzątających się na scenie, za nią oraz przed nią. Rozejrzałam się dookoła i przypomniałam sobie jak chłopcy zabrali mnie na swój występ w australijskim X-factorze. Od tego wydarzenia minął już prawie rok. Niesamowite jak szybko to wszystko leci.
-O czym tak myślisz?-zapytał Harry siadając obok mnie na jednym z foteli jurorów.
-O tym jak szybko leci czas.-westchnęłam i odwróciłam się w jego stronę.
-Znamy się już prawie rok.-uśmiechnął się i wziął moją dłoń w swoją.
-A przez to, że spędzamy ze sobą każdą chwilę wydaje się to wiecznością.-zaśmiałam się i przesiadałam się z mojego fotela na jego kolana-Jak myślisz co będziemy robić za rok o tej porze?
-Podejrzewam, że będziemy mieć wakacje albo będziemy promować nasz nowy album, na który napiszemy genialne piosenki z twoją pomocą.-objął mnie w tali, a ja położyłam ramię na jego barkach.
-Pracoholik. Zawiodłam się na tobie. Myślałam, że powiesz, że będziemy leżeć w łóżku i będziemy odpoczywać albo na jakiejś plaży w jakimś gorącym kraju, a najlepiej na prywatnej plaży.-zaśmiałam się i pocałowałam, a on pocałował mnie w policzek.
-Pomyślimy co da się zrobić z tą prywatną wyspą.-położyłam dłonie na jego policzkach i pocałowałam go w nos-Serio w nos? Na nic lepszego cię dzisiaj nie stać?
-Ooo ja ci dam. Nie dostaniesz nic więcej przez następny tydzień.-wstałam z jego kolan żeby usiąść na fotelu obok, a natychmiast chwycił moje biodra i przyciągnął mnie do siebie z powrotem.
-Chcesz się założyć?-zaśmiał się całując moją szyję.
-Dobra. O co się zakładamy?-zapytałam znowu wstając tak by nie mógł mnie dotykać tymi swoimi ustami.
-O przekonanie.
-Harry zostaw dziewczynę w spokoju i chodź na scenę.-nagle usłyszeliśmy głos Nialla z głośników-Działa.
-Może być i przekonanie.-wyciągnęłam dłoń w jego stronę-Albo jak już minie tydzień to zrobimy to po mojemu.-uśmiechnęłam się przygryzając przy tym dolną wargę.
-Podoba mi się ten pomysł.-oczy zaświeciły mu się jeszcze bardziej-Jeżeli ugniesz się zanim minie tydzień to zrobimy to po mojemu.
-Zgoda.-usiadałam z powrotem na fotelu, który zajmowałam zanim Pan Myślę, że Wygram Zakład Ale Jestem W Dużym Błędzie się pojawił.
-Harold Styles proszony na scenę.-ponownie usłyszeliśmy Nialla z każdej strony.
-Już, już idę. Umawiałem się na seks z moją dziewczyną.-krzyknął Harry idąc w stronę przejścia na główną scenę. Schowałam twarz w dłoniach śmiejąc się i próbując pozbyć się nieprzyjemnego zawstydzenia jakie ogarnęło całe moje ciało po tym jak Harry wypowiedział to zdanie. Co jest ze mną nie tak przed sekundą proponowałam mu seks na moich zasadach, a po chwili tonę w zawstydzeniu bo mój chłopak powiedział, że umawiał się ze mną na seks. Przecież równie dobrze mógł kłamać. Chyba nigdy w życiu nie zrozumiem działania mojego mózgu. Zaśmiałam się sama do siebie po czym zajęłam się oglądaniem tego co działo się na głównej scenie.

(2 listopad)
-To mi się nigdy nie znudzi.-powiedział Zayn wchodząc do garderoby.
-Mam tak samo stary.-zaśmiał się Niall wchodząc od razu za nim. Po chwili w pomieszczeniu czuć było okropny zapach potu pięciu spoconych na śmierć chłopaków, a raczej mężczyzn. Normalnie po wszystkich koncertach starłam się uciekać stamtąd żeby nie umrzeć od tego smrodu ale tym razem nie mogłam tylko musiałam czekać aż oni szybko coś ze sobą zrobią i w końcu po całym dniu będziemy mogli jechać do hotelu. Szczerze mówiąc to umierałam z głodu bo nie było mi jeszcze dane zjeść jakiegoś porządnego posiłku. Batonik musli, który zjadłam około drugiej po południu, może i był pożywny ale niestety działało to tylko przez dwie godziny. Już czuję, że jak tylko wejdę do pokoju to dorwę się do telefonu i zamówię wszystkie pozycje jakie mają w karcie. Dawno nie byłam aż tak głodna. Życie z One Direction wcale nie jest łatwe. Wstałam z kanapy i stanęłam przy drzwiach gotowa do jak najszybszego opuszczenia tego miejsca. Niestety musiałam czekać jeszcze dobre dziesięć minut aż w końcu Harry, Niall i Liam, z którymi miałam jechać, byli gotowi do wyjścia. To było przedostanie show tej trasy. Jutro miała odbyć się premiera TIU i ostatni koncert trasy TMH. Nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Pamiętam jakby to było wczoraj jak chłopcy dzielnie do mnie pisali i dzwonili mówiąc jak bardzo się denerwują przed pierwszym koncertem, który odbył się w Londynie. Po koncercie ma odbyć się jakaś szalona impreza w ramach Halloween. Jeszcze nie wiem za kogo powinnam się przebrać ale pewnie skończy się tak jak zwykle, czyli będę kobietą kotem. To dobry i sprawdzony strój. Albo przebiorę się za jakąś księżniczkę zombie. Harry zdradził mi wczoraj, że ma jakiś genialny strój. Tylko problem w tym, że nie powiedział mi co to za strój. Coś mi mówi, że to będzie prawdziwa petarda i wszyscy dookoła będą zachwyceni tym jak mój chłopak będzie wyglądał. Droga do hotelu minęła mi bardzo szybko i kiedy już znaleźliśmy się w pokoju tak jak sobie wcześniej zaplanowałam zamówiłam coś dobrego do jedzenia. Harrego też ucieszyło, że będzie mógł coś zjeść. Jednak najpierw wysłałam go pod prysznic bo smród nadal chciał mnie zabić.

(3 listopad)
-Na pewno mogę tak iść?-zapytałam okręcając się wokół własnej osi żeby zaprezentować strój na jaki się zdecydowałam, Harremu, który zapinał koszulę.
-Jest perfekcyjnie.-uśmiechnął się i pochylił się żeby mnie pocałować jednak ja odsunęłam się tak żeby nie mógł tego zrobić. Założyliśmy się dwa dni temu, a mi nawet dobrze idzie unikanie jego zdradzieckich ust i dłoni. W sumie moglibyśmy uznać, że przegrałam już w nocy z 1 na 2 bo się do niego przytuliłam w nocy ale przytulanie się podczas snu wyrzuciliśmy z naszego zakładu bo i ja i on uwielbiamy spać przytuleni do siebie i jesteśmy zgodni w tej kwestii, że wtedy nam się najlepiej śpi. Szybko przejechaliśmy na miejsce premiery. Kolejne minuty mijały bardzo szybko i nawet się nie spostrzegłam kiedy znaleźliśmy się w sali kinowej i film już się zaczynał. Wszystko tego dnia działo się zdecydowanie za szybko. Czułam się tak jakbym była w jakimś filmie gdzie tylko ja stoję, a wszystko co mnie otacza przemija i nie da się tego zatrzymać. Zostało dziesięć minut do ostatniego koncertu tej trasy. Czy chciałam czy nie w moich oczach pojawiły się łzy. Siedziałam na kanapie w garderobie chłopców z kolanami pod brodą. Ostatnie momenty rozgrzewki i będą gotowi żeby zakończyć to co zaczęło się przed siedmioma miesiącami.
-Pati!-usłyszałam głos Louisa i od razu podniosłam głowę i rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu przyjaciela, który mnie wołał.
-Co się stało?-zapytałam kiedy usiadł obok mnie.
-Bo wiesz co tak się składa, że denerwuję się chyba jeszcze gorzej niż przed pierwszym naszym koncertem tej trasy.-powiedział to tak szybko, że ledwo co go zrozumiałam.
-No i co w związku z tym?-zaśmiałam się przyglądając mu się uważnie. Co jak co ale ukrywania stresu i przerażenia to oni nauczyli się perfekcyjnie.
-Przytulisz mnie?-zapytał i otworzył szeroko ramiona, a ja zaśmiałam się i mocno przytuliłam się do niego. Objął mnie mocno i głęboko odetchnął trzy razy. Potem odsunął się i pobiegł do Lou żeby i ona go wyściskała.
-Chodźcie wszyscy na korytarz!-krzyknął Niall wsadzając tylko głowę przez drzwi. Wszyscy wyszli na korytarz gdzie zebrało się już sporo ludzi. Harry stał z megafonem w ręce. Od razu do niego podeszłam i złapałam jego wolną dłoń. Uśmiechnął się do mnie, a ja przyłożyłam głowę do jego ramienia.
-Bo przegrasz zakład.-zaśmiał się, a ja momentalnie odsunęłam się od niego i zrobiłam krok w bok. On jednak przyciągnął mnie szybko do siebie.
-Nie chcę przegrać.-tupnęłam nogą robiąc minę obrażonego pięciolatka.
-Kochanie każdy doskonale wie, a najlepiej wiesz to ty, że nie jesteś absolutnie w stanie mi się oprzeć. Zresztą kto by był w stanie coś takiego zrobić.-zaśmiał się Harry, a razem z nim wszyscy zgromadzeni.
-Dobra oddaj ten megafon Styles. Już wystarczająco zawstydziłeś swoją dziewczynę.-powiedział Louis zabierając od Harrego urządzenie. Poczułam, że moje policzki palą jeszcze bardziej. Matko od kiedy to ja się niby rumienię. Zdecydowanie jest coś ze mną nie tak od pewnego czasu.
-Zebraliśmy się wszyscy tutaj przed naszym ostatnim koncertem trasy TMH. Gdyby nie cała nasza ekipa nie byłoby nas tutaj dzisiaj gdzie jesteśmy. Nie poznalibyśmy tylu wspaniałych ludzi i nie odwiedziliby byśmy tylu niesamowitych miejsc. Jest to dla nas ogromny zaszczyt móc współpracować z wami wszystkimi. Zawdzięczamy wam wszystko. Jesteście cudownymi ludźmi. Chciałbym wymienić każdego z osobna ale niestety nasi fani czekają aż w końcu będą mogli nas zobaczyć. Po prostu dziękujemy.
-Słowo dziękuję i tak jest w tej sytuacji zbyt małe by opisać to jak bardzo jesteśmy wam za wszystko wdzięczni.-dodał Zayn.
-Zróbmy to po raz ostatni!-krzyknął Liam wyciągając przed siebie prawą rękę, a wszyscy zgromadzeni dookoła powtórzyli jego gest. Słowa Louisa były naprawdę bardzo piękne. Parę łez spłynęło po moich policzkach, ale mimo to na mojej twarzy gościł szeroki uśmiech.
-Ile jeszcze muszę czekać żebym mógł cię pocałować?-zapytał Harry kiedy wszyscy już się rozeszli w stronę swoich stanowisk.
-Harry pośpiesz się.-poklepał go po plecach Zayn i zniknął za przejściem, które miało go zaprowadzić za chwilę na scenę.
-Już długo wytrzymałeś. Powiedzmy, że ta większa połowa już minęła.-zaśmiałam się.
-Wybacz ale ja wywieszam białą flagę. Nie dam rady zrobić ostatniego show bez odpowiedniej dawki wsparcia od mojej dziewczyny, która dawała mi ją przed każdym koncertem.-wzruszył ramionami i objął mnie w tali.
-Czyli to oznacza, że zrobimy to po mojemu?-uśmiechnęłam się jeszcze szerzej jeżeli to było możliwe.
-Na to wygląda.-zaśmiał się.
-Muszę się z tobą częściej zakładać.-wspięłam się na palce i pocałowałam go delikatnie. Szybko ten delikatny pocałunek przerodził się w namiętny i pełen pasji. Harry odchylił mnie do tyłu, a ja mocno trzymałam się jego ramion. Kiedy w końcu się od siebie oderwaliśmy zaśmialiśmy się obydwoje.
-Zrób to Kocie!-pocałowałam go delikatnie w kącik ust, a potem sprzedałam kopniaka w tyłek.

(4 listopad)
Nadal nie mogę uwierzyć, że mój chłopak przebrał się za Miley Cyrus na imprezę z okazji zakończenia trasy oraz Halloween. Był wczesny ranek w Tokio, a my mknęliśmy w stronę lotniska, z którego mieliśmy odlecieć do Londynu. Dawno się tak nie bawiłam jak tej nocy. W sumie to jak tylko wróciliśmy do hotelu to wzięłam prysznic, przebrałam się w coś wygodniejszego niż lateksowe leginsy i strasznie obcisła bluzka i zabrałam się za zbieranie rzeczy jakie rozłożyłam po tym pokoju. Harry w tym czasie kąpał się i po półgodzinnym pobycie w pokoju wyszliśmy z niego żeby już więcej tam nie wrócić i następną noc móc spędzić w naszym łóżku w Londynie. Nie mogłam się doczekać aż będę mogła spokojnie zasną bo szczerze mówiąc to była bardzo męcząca noc. Nadal czuję gdzieś z tyłu głowy alkohol jaki w siebie wlałam. Coś mi się wydaje, że wyglądam lepiej niż nie jeden zombie. Przynajmniej tak się czuję. Jak tylko koła oderwały się od ziemi moje powieki opadły, a ja zapadłam w długi i przyjemny sen. Obudziłam się i zauważyłam, że za oknem jest zupełnie ciemno. Wszyscy dookoła spali. Ziewnęłam i przetarłam oczy. Mój pęcherz dał o sobie znać więc jak najszybciej i najciszej jak potrafiłam przeszłam do łazienki. Dawno nie czułam się aż tak źle. Mój żołądek zażądał zwrócenia wszystkiego co się w nim znalazło. Kiedy w końcu udało mi się z powrotem usiąść na moim miejscu napiłam się trochę wody i oparłam głowę o zimną szybę.
-Wszystko w porządku?-zapytała stewardessa, która przechodziła korytarzem.
-Tak już wszystko jest pod kontrolą.-uśmiechnęłam się do niej delikatnie żeby ją trochę uspokoić. Ale i tak mój wygląd mówił wszystko.
-Dobrze.-uśmiechnęła się i poszła w stronę kabiny pilotów. Zamknęłam oczy i głęboko oddychałam żeby uspokoić trochę mój żołądek. Nigdy więcej tyle nie wypiję. Oni są po prostu niemożliwi. W sumie to nie pamiętam połowy tej nocy.
-Proszę. Zaparzyłam pani herbatę.-usłyszałam z boku i szybko otworzyłam oczy. Stewardessa, która wcześniej pytała się mnie czy wszystko w porządku trzymała kubek w dłoni i uśmiechała się przyjaźnie. Wzięłam od niej napój i postawiłam w specjalnym uchwycie na kubki.
-Ile to będzie?-zapytałam schylając się do mojej torebki, którą miałam pod nogami żeby wyciągnąć portfel.
-Nie musi pani nic płacić.-od razu zaprzeczyła.
-No dobrze. Dziękuję pani bardzo.-uśmiechnęłam się i zabrałam się za picie gorącej herbaty.

-Już mam dosyć tego lotu.-zajęczałem przeciągając się. Głowa bolała mnie jak jeszcze nigdy. Czułem się tak jakbym miał głowę oddzielnie od ciała. Coś nie chciały współpracować ze sobą te dwie rzeczy. Przetarłem twarz dłońmi i rozejrzałem się dookoła. Większość ludzi z naszej ekipy spało. Jednak nie dane im było długo spać, ponieważ stewardessy chodziły i budziły wszystkich bo zbliżaliśmy się do Londynu. Zapiąłem pas i lekko pogłaskałem Pati po policzku.
-Wstawaj śpiochu.-pocałowałem ją w nos, a ona odpędziła się ode mnie jak od jakiejś muchy.
-Nie budź mnie.-wymamrotała. Widzę, że nie tylko ja jestem w fatalnym stanie.
-Wstawaj bo za chwilę lądujemy.-poprawiłem moją beanie i odsunąłem zasłonkę od okna-Bo przegapisz najpiękniejszy widok na świecie. Londyn budzi się do życia. Prawie tak jak my.
-Naprawdę masz siłę na takie teksty?-zapytała poprawiając się na siedzeniu i zapinając pas.
-Szczerze ci powiem, że nie mam nawet siły żeby mrugnąć.
-No to co mi tutaj takimi tekstami rzucasz?-wyjrzała za okno i od razu zrobiła zdjęcie. Dziecko XXI wieku. Nie było widać ani jednej chmury na niebie więc cały Londyn był doskonale widoczny z tej wysokości. Po piętnastu minutach samolot wylądował na płycie lotniska Heathrow. Do domu udało nam się dopiero dotrzeć po kolejnych dwóch godzinach. Łyknąłem dwa proszki przeciwbólowe co złagodziło trochę ból mojej głowy. Tak bardzo stęskniłem się za tym domem. Za tym widokiem za oknem, a nawet za moimi kochanymi sąsiadami, którzy nie wiedzieć czemu mnie nie znoszą. Być może ma na to wpływ fakt, że pod moim domem lubią stać cały dzień i całą noc paparazzi i robią wtedy zdjęcia wszystkiemu co się rusza, a nawet jest martwe. Pati rzuciła się na kanapę, a ja tylko się zaśmiałem.
-Proszę mnie nie budzić przez następne pięć lat.-wymamrotała i praktycznie natychmiast zasnęła.

Minął tydzień od naszego powrotu do Londynu. Harry za dwa dni będzie musiał wrócić do pracy z czego zbytnio się nie cieszymy bo naprawdę podoba nam się to, że mamy siebie i możemy robić wszystko na co mamy ochotę. Co prawda ja spędzam parę godzin dziennie na uczelni lub też w domu nad książkami ale to nie zmienia faktu, że spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę. Harry zawzięcie namawia mnie do pojechania z nim do USA w ramach promocji ich nowej płyty i 1Dday ale ja jestem nie ugięta. Nie mogę sobie pozwolić na samym początku studiów na ciągłe podróże na drugi koniec świata. Na dodatek dwa dni temu dostałam telefon z propozycją współpracy przy pisaniu tekstów na płytę. Co ciekawsze nie dowiedziałam się z kim miałabym współpracować ale umówiłam się dzisiaj na spotkanie dotyczące właśnie tego przedsięwzięcia. W umowie jaką mam podpisaną z 1D nie ma żadnej wzmianki o tym, że w trakcie współpracy z nimi nie mogę współpracować z nikim innym więc najprawdopodobniej podejmę tą współpracę. W końcu trzeba się rozwijać. Przekręciłam się na drugi bok i uśmiechnęłam się na widok śpiącego jak małe dziecko Harrego. Leżał na brzuchu i tylko twarz miał odkręconą w moją stronę tak by mógł normalnie oddychać. Pocałowałam go w policzek i przejechałam palcami po jego plecach. Na brak jakiejkolwiek reakcji ponownie pocałowałam go w policzek tylko tym razem trochę bliżej ust. Usiadłam na jego plecach okrakiem i zaczęłam wpychać stopy pod jego ciało. Po chwili starań udało mi się to zrobić. Zadowolona z siebie położyłam się na nim oplatając go nogami jak profesjonalny bluszcz.
-Wiem, że nie śpisz.-zajęczałam-Wstawaj!-zaczęłam go łaskotać po brzuchu jednak kiedy i to nie przyniosło żadnego rezultatu zeszłam z niego i położyłam się obok. Tym razem dorwałam się do jego twarzy i zaczęłam maltretować jego policzki i nos. Próbowałam też otworzyć mu oczy ale nic nie działało.
-Harry no wiem, że nie śpisz.-zaśmiałam się.
-To po co mnie dręczysz?-zapytał otwierając jedno oko.
-Bo nie dajesz znaku życia.-objęłam mocno jego szyję i przytuliłam jego głowę do mojego ciała.
-Za chwilę naprawdę umrę.-wychrypiał ledwo co. Szybko go puściłam i od razu pocałowałam.
-Nie umrzesz, nie umrzesz. A już na pewno nie od moich metod budzenia cię.-zaśmiałam się i znowu położyłam się na jego plecach.
-Matko ile ty ważysz grubasie.-stęknął tak jakbym naprawdę ważyła tonę. Zaśmiałam się i wepchnęłam dłonie pod jego brzuch.
-Nie przesadzaj nie ważę tak dużo i sam jesteś grubasem.-warknęłam i zjechałam dłońmi w okolicę jego bokserek-Hmm co my tutaj mamy.
-Wiesz co? Zaczynam podejrzewać, że coś łyknęłaś kiedy spałem.-powiedział przerażonym głosem.
-Nie powiesz, że nie podoba ci się taka pobudka.-zaśmiałam się, a on szybko mnie z siebie zrzucił i oparł się na dłoniach po obydwóch stronach mojej głowy.
-To jedna z wielu rzeczy za które cię kocham.-pocałował delikatnie kącik moich ust-A teraz jak już zaczęłaś to możemy to spokojnie dokończyć.

-Bądź tylko około siódmej. Będę miał dla ciebie niespodziankę.-stałem opierając się o drzwi i przyglądałem się Pati, która zapinała płaszcz i sprawdzała czy na pewno zabrała ze sobą wszystkie potrzebne jej rzeczy.
-Myślę, że powinnam się wyrobić nawet przed siódmą.-uśmiechnęła się i poprawiła włosy opadające na jej twarz.
-Nie, nie. Bądź na siódmą. Jak skończysz tam wcześniej to pójdź kupić sobie coś ładnego. Umów się z kimś. Wszystko jedno tylko nie wracaj przed siódmą.
-Jeżeli masz zamiar gotować to proszę cię nie spal całego domu.-popatrzyła się na mnie z politowaniem, a ja zdziwiłem się skąd ona może niby wiedzieć, że chcę coś gotować.
-Już nie przesadzaj. Nie jestem wcale takim beznadziejnym kucharzem.-oburzyłem się.
-Jesteś najlepszym kucharzem jakiego znam.-wspięła się na palce i dotykając jedną dłonią mojego policzka pocałowała mnie w kącik ust więc momentalnie się uśmiechnąłem. Otworzyłem jej drzwi i popatrzyłem jak idzie w stronę mojego samochodu.
-Miłego dnia!-pomachałem jej, a ona odwróciła się i zaśmiała.
-Miłego dnia! Nie spal domu!-zaśmiała się jeszcze bardziej po czym wsiadła na miejsce kierowcy, a ja pokręciłem z niedowierzaniem głową. Jakim cudem ona może aż tak we mnie nie wierzyć. Zamknąłem drzwi i skierowałem się w stronę kuchni. Po drodze zabrałem mojego laptopa z kanapy. Pora ugotować jakąś pyszną kolację dla mojej pięknej dziewczyny. Chociaż lepiej będzie jeżeli najpierw zajmę odebraniem paru rzeczy na mieście. Wybrałem sukienkę i buty dla Patrycji na dzisiejszy wieczór, a raczej poprosiłem Caroline o pomoc i właśnie muszę jechać się z nią spotkać żeby odebrać moje zamówienie od niej. Chwyciłem portfel i kluczyki od mojego drugiego samochodu i szybko wciągnąłem adidasy na nogi. Siedząc już za kierownicą naciągnąłem na głowę czapkę, a na nią jeszcze kaptur. Dzisiejszy dzień jak na razie jest wręcz perfekcyjny. Mam nadzieję, że taki pozostanie do końca. Wyjechałem z posiadłości i od razu te okropne hieny zaczęły robić zdjęcia. Naprawdę nie mogę mieć chwili spokoju? Skoro tutaj stoją to oznacza, że Pati też zrobili zdjęcia i pewnie paru za nią pojechało. Szybko ruszyłem w kierunku domu Caroline, która mieszkała w ogóle z drugiej strony Londynu. Dojechałem do autostrady i tam spróbowałem zgubić te kanalie, które za mną pojechały jednak oni nie dawali za wygraną. Po ponad godzinie w końcu udało mi się zaparkować pod domem naszej stylistki.
-Harry! Jak się czujesz?-zapytał jeden wyskakując ze swojego samochodu i kręcąc moją osobę.
-Dzięki wszystko w porządku.-odpowiedziałem idąc w stronę drzwi. Szybko zadzwoniłem, a już po chwili Robert mąż Caroline otworzył mi drzwi. Wszedłem do środka i szybko załatwiłem to co musiałem. Po dziesięciu minutach życzenia mi powodzenia Caroline wypuściła mnie żebym mógł spokojnie wrócić i zdążyć jeszcze wszystko przygotować. Po powrocie do domu krzątałem się jak oszalały po kuchni.
-Czego?-odebrałem telefon i od razu ustawiłem na głośno mówiący bo inaczej przypaliłbym wszystko co było na patelni.
-Siema stary też miło cię słyszeć!-zaśmiał się radośnie Niall.
-Cześć Niall właśnie o mały włos nie spaliłbym domu.-powiedziałem przykręcając ogień.
-Dobra, dobra nie przesadzaj. Jak tam ci idzie? Wszystko ogarnąłeś czy muszę przyjechać i ratować ci tyłek?-zapytał jak zwykle pomocny Irlandczyk.
-Jakoś sobie radzę. Powinienem się wyrobić ze wszystkim do powrotu Pati, która i tak będzie się szykować pewnie z godzinę.-spojrzałem się na zegarek, na którym była już szósta.
-Jak coś to wiesz gdzie mnie szukać. Wierzę w ciebie!
-Dzięki Niall. To dużo dla mnie znaczy.-westchnąłem i szybko się rozłączyłem. Wyłączyłem gaz i zabrałem się za sprzątanie całego bałaganu. Teraz tylko muszę trochę przemeblować salon. Pobiegłem na górę i przygotowałem na łóżku rzeczy dla Pati, a potem wyjąłem mój garnitur, białą koszulę oraz czarne pantofle i zaniosłem do pokoju gościnnego, w którym po przyjeździe Pati sam miałem się szybko przygotować. Moje dłonie zaczęły się coraz bardziej trząść. Zbiegłem z powrotem na dół i odebrałem telefon.
-Słucham?
-Harry kochanie czy już mogę wrócić do domu czy mam ci jeszcze dać półgodziny?-zapytała Pati.
-Wybieram półgodziny.-spojrzałem się na zegarek i nie mogłem uwierzyć, że czas aż tak szybko leci.
-Okej to do zobaczenia za półgodziny.-rozłączyła się zanim jeszcze zdążyłem coś powiedzieć. Szybko zacząłem przesuwać meble, ustawiać świeczki i przywieszać lampki choinkowe w różne miejsca tak by zrobić nastrój. Kiedy ustawiałem na naszym stoliku wszystkie potrzebne rzeczy usłyszałem otwieranie drzwi.
-Harry! Wróciłam!-krzyknęła Pati kiedy tylko przekroczyła próg, a ja rzuciłem się biegiem do niej.
-Widzę, słyszę, czuję.-zaśmiałem się zabierając od niej płaszcz.
-Mmm co tak pachnie?-zapytała uśmiechając się szeroko-Umieram z głodu.
-Musisz jeszcze trochę poumierać. Idź do naszej sypialni tam dostaniesz dalsze wskazówki.-zaprowadziłem ją do schodów tak żeby przypadkiem niczego nie podejrzała.
-Zaczynam się bać.-zaśmiała się i szybko pobiegła na górę. Kiedy usłyszałem zamykane drzwi od razu rzuciłem do salonu żeby dokończyć moje dzieło. Po pięciu minutach stałem pod prysznicem, a po kolejnych pięciu zapinałem koszulę. Ledwo co udało mi się to zrobić bo moje palce nie chciały współpracować. Zbiegłem gotowy na dół i zapaliłem wszystkie świeczki. Słyszałem wcześniej, że Pati suszy już włosy co oznacza, że będzie gotowa pewnie za jakieś piętnaście minut. Zabrałem się za kończenie mojego dania.

-O mamuńciu jak tutaj ładnie.-rozejrzałam się dookoła wchodząc do salonu, który zmienił się nie do poznania. Uśmiech nie schodził z moich ust. Sukienka, która na mnie czekała leżała idealnie tak samo jak szpilki. Można powiedzieć, że te buty to spełnienie marzeń każdej kobiety.
-O już zeszłaś.-zdziwił się Harry.
-Jak widać.-zaśmiałam się podchodząc bliżej niego i podglądając co on tam takiego gotuje.
-Nie podglądaj.-zagrodził mi widok na kuchnię i łapiąc za dłoń zaprowadził z powrotem do salonu-Czy zechce pani usiąść?
-Z przyjemnością.-zaśmialiśmy się obydwoje. Harry odsunął mi krzesło, a ja usiadłam wygodnie.
-Życzy sobie pani wina?
-Oczywiście, że tak.
-Dobra to musi pani chwilę poczekać bo muszę go wyjąć z lodówki. Zapomniałem go postawić na stole. Kurde.-szybko pobiegł do kuchni i po chwili wrócił z butelką czerwonego wina. Kiedy już udało mu się otworzyć tą butelkę i nie zalać przy okazji wszystkiego spróbowaliśmy trochę, a potem przeprosił mnie i poszedł po nasze danie główne. Naprawdę byłam głodna, a to co ugotował naprawdę dobrze pachniało. Wrócił z dwoma talerzami pełnymi przepysznie wyglądającego makaronu.
-Mam nadzieję, że będzie ci smakować.-powiedział, stawiając przede mną mój talerz.
-Jeżeli smakuje tak jak wygląda i pachnie to absolutnie jestem twoja.
W trakcie delektowania się tym przepysznym daniem opowiadałam mu jak było na moim spotkaniu, a on słuchał z uwagą czasami dodając jakieś swoje spostrzeżenia lub rady. Kiedy skończyliśmy jeść Harry natychmiast wyniósł talerze do kuchni, a ja napiłam się tego pysznego czerwonego wina. Muszę przyznać, że bardzo się postarał. Kiedy Harry wrócił zamiast usiąść obok mnie to stanął przy swoim krześle i przez chwilę wpatrywał się we mnie.
-Zatańczysz ze mną?-zapytał, a ja uśmiechnęłam się tylko i wstałam ujmując dłoń, którą wyciągnął w moją stronę.
-Z tobą zawsze.-włączył pilotem odtwarzacz i wtedy z głośników zaczęła lecieć piosenka, której jeszcze nigdy nie słyszałam. Od razu rozpoznałam głos Eda Sheerana i uśmiechnęłam się słysząc piękne słowa, do których idealnie pasowała muzyka. Przymknęłam oczy i oddałam się cała Harremu. Szeptał słowa do mojego ucha, a w moich oczach zbierały się łzy. Szybko je otarł i obrócił nami, a ja zaśmiałam się delikatnie.











Kiedy piosenka się skończyła pocałowałem ją delikatnie w policzek po czym wziąłem głęboki oddech i zacząłem mówić:
-Patrycjo Łucjo Rej.-sięgnąłem do kieszeni, z której wyciągnąłem małe, czerwone pudełeczko i uklęknąłem na jedno kolano przed nią, a ona przyłożyła dłonie do ust-Może i znamy się krótko, może to i za szybko. Ale mimo wszystko ja wiem, że jesteś tą jedyną. Na dobre i na złe. W zdrowiu i w chorobie. Jesteś moim szczęściem. Kiedy jesteś obok mnie zawsze moje serce wariuje, a w brzuchu lata stado motyli. Jesteś promieniem słońca rozjaśniającym szarą rzeczywistość. Jesteś tą, którą chcę podziwiać, szanować i obdarzać moją miłością. Zawsze i na zawsze. Patrycjo Łucjo Rej. Czy wyjdziesz za mnie?
-O mój Boże. Tak.-wyszeptała ocierając policzki i natychmiast położyła je na mojej twarzy-Tak. Harry. Tak.-pocałowałem ją po czym ująłem jej prawą dłoń i wsunąłem pierścionek na jej serdeczny palec.
-Kocham Cię.-wyszeptałem wstając i obejmując ją w talii.
-Kocham Cię.-uśmiechnęła się jeszcze mocniej, a ja dłużej się nie zastanawiając pocałowałem ją namiętnie.



To chyba mój number 1 wszystkich rozdziałów jakie w swoim życiu napisałam... Tak samo to chyba najdłuższy rozdział jaki napisałam  w swojej karierze...


Miałam przez cały czas łzy w oczach kiedy pisałam fragment kiedy Harry się oświadczał... Na dodatek najpiękniejsza piosenka na świecie "Tenerife Sea".. Uznałam, że dodam przetłumaczony tekst bo nie wiem jak tam z waszą znajomością angielskiego :)


Został już tylko jeden rozdział.. Możecie zacząć się już powoli żegnać ze wszystkimi :)

Coś czuję, że ostatni rozdział będzie jeszcze dłuższy niż ten :D Obiecuję go dodać w przeciągu dwóch tygodni :) Pisanie tego zajęło mi tak dużo czasu bo kompletnie nie miałam na to czasu bo przez ostatni czas nie wiedziałam nawet w co włożyć ręce... Ale spokojnie do 50 mam już napisane sporo więc na pewno uda mi się z nim szybciej uwinąć :) Może macie jakieś życzenia na to co ma się w nim znaleźć? :) Śmiało piszcie w komentarzach :D


Pozdrawiam i całuję Harolda :*
po raz przedostatni :''(

4 komentarze:

  1. NAJPIĘKNIEJSZY ROZDZIAŁ EVER W CAŁEJ HISTORII TEGO BLOGA!!!!
    Nie mogę uwierzyć że to już koniec :c, płaczę :').
    Mam nadzieję że po tym opowiadaniu napiszesz kolejne :)
    Pozdrawiam Angelika :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chcę ciążę poród i dziecko no wiesz taki typowy happy and i wg juz nie mogę sie doczekać :)
    Zocha

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieeeeeeeeeeeeeeee
    Niedawno znalazłam tego bloga, a to już koniec??? Ja i moje szczęście.
    Nie dodawałam wcześniej komentarzy bo chciałam wszystko przeczytać.
    Dziewczyno, wiesz że jesteś genialna? I że razem ze swoją genialnością możesz napisać drugą część? Bo wiesz niedawno się skończyła WWA Tour i w ogóle.

    Do zobaczenia x.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział był genialny, zajebisty, niesamowity, cudowny i mega zajebisty! Mam nadzieję, że zdecydujesz się na dalsze losy tych bohaterów :)

    OdpowiedzUsuń