piątek, 19 września 2014

46. Na pizzę zawsze jest dobry czas

(18 sierpień)
Sześć dni na Bora Bora można spokojnie nazwać sześcioma dniami raju na ziemi. Hotel na plaży. Przeźroczysta woda i oczywiście dziewczyna u mego boku. Było cudownie jednym słowem. Jestem wypoczęty i gotowy do dalszego działania. No może nie do końca gotowy, ponieważ straciłem tak jakby głos. Mam zakaz odzywania się. Jeżeli chcę porozmawiać z kimś porozmawiać to posługuję się telefonem i tam zapisuję coś co normalnie bym powiedział. Z rozmyślań wyrwał mnie głos pilota informujący nas, że zbliżamy się do Londynu. Zapiąłem posłusznie pasy i wyjrzałem za okno. Dawno nie byłem w domu i już się za nim trochę stęskniłem. Na naszą premierę filmu ma przyjechać moja mama z Robinem, Gemma, mój biologiczny tata oraz rodzice Patrycji. Co ciekawsze wszyscy oprócz mojego taty mają się zatrzymać u nas w domu.
-O czym tak myślisz?-zapytała Patrycja chwytając moją dłoń. Zawsze to robiła kiedy lądowaliśmy. Moje kochanie boi się lądowań. To dziwne bo zawsze mówi, że uwielbia latać samolotami. Westchnąłem i pocałowałem jej dłoń po czym wyciągnąłem telefon i jej odpisałem.
„O nadchodzącym tygodniu i o tym jakim cudem wszyscy zmieścimy się w naszym domu.”
-Przecież ten dom jest ogromny. Można się w nim zgubić.-zaśmiała się całując mnie w policzek, a ja się szeroko uśmiechnąłem. W tym samym momencie koła samolotu zetknęły się z płytą lotniska, a Pati zmiażdżyła mi dłoń.

Droga z lotniska okropnie się dłużyła przez wszechobecne korki. Na dodatek na lotnisku zostaliśmy zaatakowani przez paparazzich oraz szalone fanki. Naprawdę kocham wszystkich naszych fanów ale muszą znać umiar i nie mogą reagować w taki sposób bo jest to niebezpieczne. Wypakowałem z taksówki nasze walizki i od razu ruszyłem w stronę furtki, a Patrycja za mną. Wpisałem kod dzięki, któremu odblokowała się furtka i wyłączył się alarm. Moja gosposia wczoraj tutaj była i miała posprzątać na nasz przyjazd. Zatrzymałem się pod drzwiami i wyciągnąłem klucze z kieszeni. Szybko poprzekręcałem wszystkie zamki i otworzyłem drzwi. Pokazałem Patrycji gestem ręki żeby weszła do środka.
-Jej ale fajnie być znowu w domu.-powiedziała przechodząc przez próg i wciągając swoją walizkę za sobą. Wszedłem za nią i zatrzasnąłem drzwi. Rozejrzałem się dookoła. Wszystko wyglądało tak samo. Zrzuciłem buty i kurtkę po czym przeszedłem do salonu i otworzyłem drzwi na taras. Mimo iż to druga połowa sierpnia to słońce nadal nie daje o sobie zapomnieć. Pati wygląda jak mały murzynek. Podeszła do mnie i mocno się przytuliła. Pocałowałem jej czoło, a ona się uśmiechnęła.
-Nienawidzę tego, że nie możesz mówić. Ale z drugiej strony mam taki spokój i mogę sobie odpocząć od twojego ciągłego hałasu.-westchnęła-Kiedy masz w końcu tą wizytę?-zapytała, a ja sięgnąłem po telefon i szybko wystukałem odpowiedź.
„Jutro rano o 8... Zdecydowanie za wcześnie...”
-Oj to się nie nacieszę tym spokojem. Jutro też przyjeżdża twoja mama z Robinem i Gemma. Wiesz może o której?
„Podobno mają przyjechać pod wieczór bo Robin ma pracę, a Gemma się zabiera z nimi.”
Czy ja jestem naprawdę taki głośny i nieznośny? Na pewno jak zwykle przesadza. Pati podeszła do naszych walizek i zabrała się za wciąganie ich na górę. Od razu jej pomogłem po czym z powrotem zszedłem na dół i wyszedłem na taras i położyłem się na jednym z leżaków. Wtedy też rozdzwonił się mój telefon. No super co za geniusz do mnie dzwoni przecież nie mogę mówić. Ruszyłem z powrotem na górę żeby Pati za mnie odebrała. Jakiś nie znany numer. Pewnie nie wie, że nie mogę mówić. Podałem telefon siedzącej przy walizkach dziewczynie, a ona od razu odebrała.

-Halo?-od razu wzięłam na głośnik żeby Harry też mógł słuchać, w końcu to telefon do niego.
-Siema tutaj Deo. Kuzyn Nialla. Dzwonię żeby zaprosić Was na dzisiejszego grilla.
-O cześć. Jasne, że wpadniemy, o której mamy się pojawić?-zapytałam, Harry tylko mi przytaknął kiwając głową i uśmiechając się szeroko.
-Może tak o szóstej. Akurat uda nam się wszystko przygotować.-czyli mamy jeszcze dwie godziny.
-Okej, ej a czemu Niall sam nie zadzwonił?-zapytałam zdziwiona.
-Bo ma zakaz mówienia.-zaśmiałam się.
-Czyli będą dwie niemowy bo Harry też ma zakaz otwierania buzi.
-No to będzie ciekawie. Dobra do zobaczenia za dwie godziny.
-Do zobaczenia.-po tych słowach rozłączyłam się i podałam telefon Harremu, który usiadł na łóżku. Wstałam z podłogi i oparłam dłonie na jego kolanach i pocałowałam go w nos. Jego wzrok od razu powędrował na mój dekolt, a ja pokręciłam z niedowierzaniem głową i szybko podciągnęłam bluzkę tak, że nic nie mógł zobaczyć i wyprostowałam się robiąc krok w tył. W tym momencie poleciały by pewnie jakieś uwagi dotyczące moich cycków ale na szczęście nie może się ze mną nimi podzielić i zostaną tylko pod tymi kręconymi włosami. Położył swoje duże dłonie pod moimi pośladkami i przyciągnął mnie do siebie. Skończyłam na tym, że siedziałam okrakiem na jego kolanach i przeczesywałam palcami jego włosy.
-Oj tak wiem, że znasz sposób żeby spożytkować te dwie godziny ale wydaje mi się, że ja znam lepszy.-zaśmiałam się, a on mnie namiętnie pocałował. Jego usta zjechały niżej na mój dekolt. Odchyliłam głowę i pociągnęłam jego włosy.
-Co powiesz na wspólny prysznic?-zapytałam, a on od razu oderwał swoje usta od mojej skóry i podniósł głowę do góry. Na jego twarzy gościł szeroki uśmiech.

-Co za cioty.-zaśmiał się Louis kiedy dowiedział się, że ani Niall ani Harry nie mogą mówić.
-Nie śmiej się tak ty też dopiero co zacząłeś mówić.-trzepnęła go w ramię El.
-Jutro już będą mogli mówić to się tak nie ciesz.-powiedziałam stawiając na stole pustą szklankę.
-O matko, a myślałem, że będę miał spokój do końca życia.-westchnął kręcąc głową.
-Chciałbyś żeby nasi fani się załamali?-zapytał Liam z pełną buzią, z tego co się dowiedziałam to on też nie mógł mówić. Kurde wszyscy mieli zakaz na pewien czas. Tylko po prostu głosy Nialla i Harrego były najgorzej zmasakrowane.
-Spójrz na to Liam z drugiej strony. Wtedy to my byśmy mieli więcej solówek i to nas by bardziej kochali.-zaśmiałam się z jego toku rozumowania.
-No na pewno, to wtedy ty byś stracił głos i też już by cię tak nie lubili.-powiedziała Eleanor patrząc się na niego jak na idiotę.
-Oj dobra, dobra wiem. Bylibyśmy niczym bez nich.-przyznał brunet, a siedzący obok niego Niall od razu go przytulił.
-Awwwww jakie słodziaki.-zachwyciłam się, po czym się roześmiałam i zrobiłam im zdjęcie.

(30 sierpień)

-Powtórzę dla pewności. Jutro punkt dwunasta wiedzę was w hotelu.-powiedział Paul po raz pięćdziesiąty tego wieczora.
-Paul spokojnie. Przecież i tak wiesz, że Louis się spóźni i będzie zwalał winę na mnie.-odpowiedział Niall wstając z kanapy. Wszyscy się roześmialiśmy.
-O tak pamiętam ostatnim razem jaki byłeś wkurzony. Potem kupiłem ci tort na przeprosiny i znowu byłem twoim ulubionym bratem.-zaczął wspominać Lou.
-Przecież on ci się oświadczał.-zaśmiał się Liam.
-To było ciasto czekoladowe!-oburzył się Niall-Każdemu zgięły by się kolana.
-Wiem co dobre.-Louis wypiął dumnie pierś do przodu, a my wybuchnęliśmy śmiechem. Jesteśmy właśnie po całym tygodniu udzielania wywiadów, robienia sesji fotograficznych i kręcenia filmików przeznaczonych na przeróżne cele. Kręciliśmy też reklamę. Co oznaczało, że nasza praca zaczynała się albo o siódmej, parę razy o szóstej, albo o ósmej i trwała czasami do późnych godzin nocnych. Chyba tylko dwa razy udało mi się wrócić wcześniej niż o dwudziestej. Jednym słowem jestem padnięty. Podczas ostatnich dwóch wywiadów dzisiaj dzielnie musiałem walczyć żeby cały czas nie ziewać. O dziewiętnastej Paul w końcu łaskawie skończył omawiać z nami plan jutrzejszego dnia. Kiedy tylko pozwolił nam się ulotnić pożegnałem się ze wszystkimi i pognałem do domu. Na moje nieszczęście był, znienawidzony przez wszystkich, jeden wielki korek. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer Patrycji. Po chwili w całym samochodzie rozległ się jej śmiech, a mi od razu zrobiło się lepiej na duszy.
-Cześć Kochanie słyszę, że się dobrze beze mnie bawicie.-powiedziałem szczerząc się jak głupi.
-Cześć Kotku. Wracaj już bo twoja kuzynka mnie zakatuje.-powiedziała błagalnym głosem.
-Już do Ciebie pędzę. Znaczy stoję w korku, więc nie wiem czy tak pędzę.-westchnąłem poirytowany tym co się działo na ulicach Londynu. Czemu Paul musiał zorganizować te wywiady w centrum?
-No to czekam. Z niecierpliwością. Twoja mama i Robin poszli na spacer i nie ma ich już od dobrych dwóch godzin, Gemma wyszła właśnie na spotkanie z Lou, a ja zostałam sama z Kate.-współczuję jej. Ta dziewczyna ma więcej energii niż nie jedna elektrownia jądrowa.
-O biedaku mój ty. Puść jej jakiś film w sali kinowej może się zainteresuje i będzie siedziała spokojnie dopóki w końcu nie zaśnie?-zaproponowałem. Opiekowanie się zwariowaną sześciolatką zdecydowanie nie jest najprostszym zadaniem.
-Myślisz, że nie próbowałam?-zapytała ironicznie-Jak na razie zajmujemy się wieczornym pływaniem. Może się zmęczy na tyle, że padnie i nie wstanie do następnego piątku.
-Oby.-zaśmiałem się. Korek się rozluźnił więc dociskałem gaz kiedy tylko mogłem.
-Dobra wracaj szybko, a my idziemy robić kolację. Albo może najpierw się wykąpiemy.-zaśmiała się i cmoknęła wysyłając mi buziaka.
-Obiecuję, że za chwilę będę.-odesłałem jej buziaka po czym się rozłączyłem.

-Kate. Koniec pływania. Idziemy się kąpać.-wstałam z leżaka i podeszłam do brzegu gdzie siedziała mała kuzynka Stylesa, która przyjechała z jego mamą, siostrą i Robinem na premierę filmu.
-Juuuż?-zajęczała. Po tylu godzinach taplania się w wodzie mogłaby jej się w końcu skończyć energia. Cały dzień z Gemmą wymyślałyśmy jej przeróżne zajęcia co by tylko ją czymś zainteresować. W końcu basen najbardziej przypadł jej do gustu.
-Tak juuuż. Szybko się wykąpiemy, przebierzemy w piżamki i zjemy przepyszną kolację.-uśmiechnęłam się do niej i złapałam ją pod pachami co by wyciągnąć tego uparciucha. Szybko okryłam ją ręcznikiem po czym ponownie wzięłam ją na ręce i zaniosłam do łazienki. Okręciłam wodę w wannie i od razu rozpuściłam te piękne brązowe loki, które są chyba rodzinne u Stylesów i delikatnie zaczęłam je czesać. W samym czasie Kate zdjęła z siebie kostium. Kiedy było już wystarczająco dużo wody pomogłam jej wejść i dolałam malinowego płynu do kąpieli. Kiedy ona zawzięcie bawiła się pianą i przy okazji mnie nią dekorowała ja umyłam jej włosy.
-Pati! Kate! Wróciłem!-usłyszałam z dołu krzyk mojego chłopaka.
-Jesteśmy w łazience na górze.-krzyknęłam uchylając drzwi. Wróciłam do kąpania Kate kiedy w drzwiach stanął uśmiechnięty od ucha do ucha Harry.
-Cześć dziewczyny.-podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło bo było to chyba jedyne miejsce gdzie nie miałam piany-Co się tutaj wyprawia?
-Harrrrry!-ucieszyła się Kate wyciągając do niego ręce.
-Kaaaate!-odpowiedział jej równie entuzjastycznie.
-To jak już się tak dobrze dogadujecie to pozbądź się wody z wanny i ją opłucz, a potem wytrzyj włosy i pomóż przy wycieraniu ciała. Na umywalce leży piżama.
-Tak jest kapitanie.-zasalutował, a ja się roześmiałam.
-Idę pod prysznic.-pomachałam im na odchodne i wyszłam z pomieszczenia. Zajęło mi to dobre dwadzieścia minut kiedy w końcu uznałam, że jestem gotowa, żeby wyjść spod ciepłej wody która lała się na moje ciało. Szybko przebrałam się w koszulkę Harrego i moje ulubione spodenki do spania. Na głowie zawiązałam turban i ruszyłam na poszukiwanie Kate i Harrego. Po ciszy jaka panowała na górze uznałam, że są na dole. Jednak na parterze też ich nie było. Zeszłam jeszcze jedno piętro niżej i usłyszałam dźwięki dochodzące z naszej mini sali kinowej. Zajrzałam do środka i zobaczyłam Kate siedzącą na środku kanapy wcinającą pizzę. Obok niej siedział Harry, który również jadł. Na ekranie zaczynała się „Kraina lodu” uśmiechnęłam się na widok tej bajki i szybko usiadłam obok Harrego.
-Coś Cię długo nie było.-zaśmiał się podając mi kawałek pizzy.
-Na tyle, że zdążyli dostarczyć pizzę?-zdziwiłam się bo przecież nie brałam prysznica aż tak długo.
-Nie, nie aż tak długo. Kupiłem ją po drodze. Ale za to zdążyłem wysuszyć włosy Kate i wybraliśmy bajkę oraz zaczęliśmy ją oglądać.
-Myślisz, że to dobry pomysł żeby na kolację jeść pizzę?-zapytałam zdziwiona.
-Na pizzę zawsze jest dobry czas.-odpowiedziała Kate szczerząc się niemiłosiernie, a my wybuchnęliśmy śmiechem. Mała była cała umazana sosem i nie odrywała wzroku od ekranu. Była urocza ale potrafiła wykończyć człowieka. Kiedy zjedliśmy całą pizzę zaniosłam talerze do kuchni.
-Oo myślałam, że już śpicie.-powiedziała mama Harrego wchodząc chwilę po mnie do kuchni.
-Oglądamy bajkę na dole.-zaśmiałam się.
-Harry też?-zapytała.
-Nawet nie zdaje sobie pani sprawy jak bardzo go wciągnęła.-pokręciłam z niedowierzaniem głową uśmiechając się.

-Dobrze. My idziemy spać. Jutro wielki dzień.-uśmiechnęła się-I nie mów do mnie pani.-a ja się tylko uśmiechnęłam i przytaknęłam głową. Anna wyszła z kuchni, a ja zaraz za nią. Zeszłam po schodach na dół i zastałam przeuroczy widok. Kate tak jak i Harry smacznie chrapali. Dodatkowo Kate leżała przytulona do ramienia mojego chłopaka. Zrobiłam im zdjęcie i mimo iż bardzo nie chciałam budzić Harrego to jednak musiałam żeby mógł się położyć jak człowiek w łóżku i spokojnie się wyspać przed jutrzejszą premierą. Pocałowałam go w kącik ust, a on po chwili otworzył oczy i potrząsnął głową żeby się wybudzić. Pokazałam mu palcem na Kate, a on od razu wziął ją na ręce i zaniósł na górę do jej pokoju, który dzieliła z Gemmą. Wyłączyłam bajkę i sama też udałam się na górę. Już nie mogłam się doczekać aż przyłożę głowę do poduszki. Harry był już pod prysznicem kiedy ja układałam się pod kołdrą. Byłam tak zmęczona, że zasnęłam zanim on położył się obok mnie.


Nie wiem czy ten rozdział ma w ogóle jakiś sens i czy cokolwiek się tutaj łączy.. Ale może jakoś to przeżyjecie.. Wiem, że jest taki o niczym i nudny :/ 

Po premierze filmu chłopaków przyśpieszymy z akcją :) Już mam napisane sporo epilogu :D Tylko nadal pracuję nad tym jak do tego wszystkiego co się tam dzieje doprowadzić w tych kilku rozdziałach :D Cóż jakoś sobie poradzę :) Chciałam skończyć to opowiadanie do końca wakacji ale chyba nie uda mi się skończyć do końca roku...

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

4 komentarze:

  1. Jejku super . Juz kocham Kate jest zajebista taka slodka . ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi sie bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń