sobota, 27 września 2014

47. "Gratulujemy pierwszego filmu!"

-Wstawajcie! Wstawajcie! Dzisiaj jest wielki dzień!-mocniej wtuliłam głowę między bark, a głowę Harrego. Ostatnio bardzo lubiłam spać na jego brzuchu. On za to naciągnął na nas mocniej kołdrę.
-Odejdź zarazo.-wymamrotał. Jednak nasz budzik nie dawał za wygraną. Tym sposobem zostaliśmy brutalnie wyciągnięci z naszego bezpiecznego świata, w którym nie było żadnych małych zaraz. Na śniadanie przyjechali moi rodzice tak jak zapowiedzieli. Mieli lot nad samym ranem więc udało im się dotrzeć już na ósmą do naszego domu. Jestem okropną córką bo po nich nie pojechałam ale jakoś mi to wybaczyli. Tak bardzo się za nimi stęskniłam. Według planu Harry miał jechać z Prestonem do hotelu, w którym wszyscy chłopcy będą się szykować do premiery, a potem razem wszyscy pojadą pod teatr. My dostaliśmy dwóch ochroniarzy, którzy będą robić nam za szoferów. W ciągu minionego tygodnia wybrałyśmy się z Gemmą i Anną na zakupy w celu znalezienia sobie jakiś powalających kreacji na dzisiejsze wielkie wydarzenie. Po gali TCA przeczytałam wiele wpisów w internecie o tym, że mój strój był powalający. Ale było też wiele takich gdzie ludzie pisali, że przesadziłam, i że jak już mam bogatego chłopaka to tylko dzięki temu mam ubrania i buty od projektantów. Dlatego tym razem postanowiłam ubrać się w coś z sieciówki i znaleźć pasujące buty, w mojej szafie, które miałam od lat. Jednak kiedy Harry przyszedł zobaczyć co kupiłam i poinformowałam go, że nie zamierzam brać od niego żadnych pieniędzy na ubrania uznał, że czy chcę czy nie chcę to on będzie płacił za moje rzeczy bo ma ich wystarczająco dużo. Skończyło się to oczywiście kłótnią i moim spaniem na dole. Nie naspałam się za długo sama bo przyszedł i powiedział, że on też będzie spał na kanapie. Cóż oczywiście postawiłam na moje i nie zamierzam od niego brać żadnych pieniędzy na moje zachcianki. Dostałam ładną sumę za współpracę z One Direction przy tworzeniu nowego albumu. Powinno mi wystarczyć na jakiś czas.
-O czym tak myślisz?-zapytał mnie Harry dźgając mnie w bok.
-Co?-zapytałam zdezorientowana i od razu odskoczyłam po jego ciosie.
-Siedziałaś i wpatrywałaś się w ten stolik jakbyś się w nim zakochała. Zaczynałem się robić zazdrosny.-powiedział obejmując mnie ramieniem i przyciągając bliżej do swojego ciała. Wszyscy siedzieliśmy w dużym salonie i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Znaczy ja praktycznie się nie odzywałam od pewnego czasu. Byłam w innym wymiarze. Moi rodzice od razu znaleźli wspólny język z rodzicami Harrego i Robinem. Gemma zajmowała się Kate i rozmawiała z Harrym.
-Te nóżki mnie urzekły, a blat kompletnie powalił na kolana.-powiedziałam rozmarzonym głosem i podciągnęłam pod siebie nogi.
-Teraz to już jestem totalnie zazdrosny. Wywalę go i kupię nowy.-zaśmiałam się i pocałowałam go w policzek.
-Nie wyrzucaj go bo go lubię.-jego mina była bezcenna. Wybuchnęłyśmy razem z Gemmą śmiechem.
-Dobra to o czym tak myślałaś?-zapytał mnie kiedy już skończyłyśmy żartować o stoliku i zazdrości Harrego.
-O moim stroju na dzisiejszą premierę.-przeczesałam włosy palcami i zarzuciłam je za jedno ramię.
-A tak właściwie to chodź ze mną na chwilę na górę.-wstał i pociągnął mnie za sobą.
-Po co tam idziemy?-zapytałam zdezorientowana kiedy wchodziliśmy po schodach.
-Zobaczysz za chwilę.-uśmiechnął się od ucha do ucha.
-Harry jeżeli znowu mi coś kupiłeś to wybacz ale ja tego nie przyjmę. Wystarczająco dużo twoich pieniędzy zostało na mnie. Nie muszą mi nic kupować.-powiedziałam stanowczo. Po tych słowach westchnął głośno i przetarł twarz dłonią.
-Nie zaczynaj znowu.-otworzył drzwi do sypialni i gestem ręki pokazał żebym weszła pierwsza.
-Czemu niby?-warknęłam siadając na łóżku. Skrzyżowałam ręce i popatrzyłam się na niego wzrokiem, który mógłby zabić.
-Ty dobrze wiesz czemu.-wszedł do garderoby i po chwili wyszedł niosąc czarny pokrowiec na ubranie oraz pudełko na buty z napisem Louis Vuitton. Westchnęłam zrezygnowana i pokręciłam głową. Naprawdę źle się czułam z tym, że Harry wydawał na mnie swoje ciężko zarobione pieniądze.
-Dobrze więc jak już się pewnie domyślasz mam tutaj dla Ciebie coś w czym chciałbym Cię zobaczyć dzisiaj na premierze naszego filmu.
-Czyli mam rozumieć, że strój który kupiłam sobie nie jest wystarczająco dobry żebym mogła się w nim pokazać przy twoim boku?-zapytałam unosząc jedną brew. Jego mina nie wróżyła nic dobrego. Zacisnął usta co oznaczało, że jego irytacja wzrasta z sekundy na sekundę.
-Doskonale wiesz, że podobasz mi się niezależnie co na siebie włożysz. Zawsze wyglądasz jak milion dolarów i nie interesuje mnie co mówią inni. Jak już coś to ja mogę wyglądać nie wystarczająco dobrze by mieć przy boku taką piękną dziewczynę jaką jesteś. Zrobisz co będziesz chciała.-pokręciłam z niedowierzaniem głową słuchając tego co mówił-Otóż to jak wyjdę. Wolę przy tym nie być.-położył wszystko obok mnie na łóżku-Do zobaczenia na czerwonym dywanie.-pocałował mnie w policzek po czym wyszedł z pokoju.

Jechałam jednym samochodem z moimi rodzicami. Moja mama nie szczędziła mi pytań. Mój tata jak zwykle milczał tylko co jakiś czas rzucał jakieś śmieszne uwagi do pytań mojej mamy. Tak bardzo za nimi tęskniłam. W końcu mogłam porozmawiać twarzą w twarz z kimś po polsku. Droga bardzo nam się dłużyła ale nam to nie przeszkadzało bo przynajmniej mieliśmy więcej czasu, sam na sam, dla siebie. Zgodnie z ustaleniami my jako rodzina i znajomi mieliśmy przejść od tyłu na czerwony dywan i potem wejść do teatru już razem z chłopakami. Pod teatrem poznałam rodziny chłopaków i przedstawiałam wszystkim moich rodziców, którzy bardzo szybko ze wszystkimi się polubili.
-Pati!-usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Rozejrzałam się dookoła żeby zlokalizować osobę, która mnie wołała. Na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech kiedy zobaczyłam El idącą w moją stronę. Była razem z nią Perrie.
-O mój Boże! Perrie! Gratuluję!-wyściskałam blondynkę, a ona od razu odwzajemniła uścisk.
-Dziękuję.-widać było, że jest przeszczęśliwa.
-Pokaż jej pierścionek.-powiedziała podekscytowana Eleonor, a ona od razu wyciągnęła dłoń w moją stronę. Moim oczom ukazał się cudowny pierścionek, a ja przyłożyłam dłoń do ust.
-Jest prześliczny!
-Dziewczyny za dziesięć minut wchodzimy do środka.-poinformował nas jeden z ochroniarzy. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę, a potem pojawiły się główne gwiazdy dzisiejszego wieczoru. Zauważyłam, że sporo osób weszło już do środka między innymi moi rodzice. Błysk fleszy skierowany był teraz w stronę naszego bezpiecznego miejsca. Już chciałam ruszyć do środka kiedy poczułam dużą dłoń oplatającą moją talię. Uśmiechnęłam się delikatnie i powoli odwróciłam się do mojego cudownego chłopaka. Objęłam jego talię i mocno się do niego przytuliłam.
-Przepraszam.-wyszeptałam, a on się uśmiechnął i pocałował mnie w kącik ust.
-Najlepszymi przeprosinami jesteś ty cała i to jak pięknie się prezentujesz.-odsunął się ode mnie i złapał moją dłoń, a ja obróciłam się prezentując mu strój w całej okazałości. Zaśmiałam się i już chciałam go ciągnąć do środka kiedy on przyciągnął mnie do siebie i pocałował mnie namiętnie w usta. Dookoła nas jeszcze mocniej rozbłysły się flesze, a fani zaczęli krzyczeć. Kiedy się od siebie odsunęliśmy uśmiechnęłam się kręcąc z niedowierzaniem głową.
-Naprawdę są tacy żądni widoku jak się całujemy?-zapytałam kiedy szliśmy w stronę wejścia. Harry pomachał jeszcze do wszystkich szczerząc się jak głupi.
-Nie wiem. Ale lubię Cię całować.-zaśmiał się, a ja razem z nim. Kiedy weszliśmy w końcu do środka od razu zrobiło się dziwnie cicho bo pomimo wielu osób jakie znajdowały się w budynku nie mogli zastąpić tego co się działo na zewnątrz. Preston od razu zaprowadził nas do sali, w której miał się odbyć pokaz. Kiedy usiedliśmy na naszych miejscach Harry chwycił moją dłoń i zaczął ją delikatnie głaskać.
-A tak w ogóle to jak ci się wszystko podoba?-zapytał Harry.
-Jest niesamowicie, a to jeszcze nie koniec.-uśmiechnęłam się do niego i poprawiłam mu włosy.
-Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałem.-zaśmiał się i pocałował mnie w nos.
-Mam rozumieć, że to dziewczyny załatwiły mi to ubranie?-zapytałam kładąc dłoń na jego ramieniu.
-Tutaj cię zaskoczę. One tylko wybrały dziesięć propozycji, a ja sam zadecydowałem. Znaczy z małą pomocą Louise. One kupiły no bo przecież od moje zdjęcia byłyby w internecie.-pocałował mnie w kącik ust.
-Ohh mój chłopak ma taki dobry gust.-zaśmiałam się, a on razem ze mną.
-No jasne, że mam. Popatrz tylko na siebie. Od razu wiadomo, że mam dobry gust.-zaśmiałam się jeszcze głośniej, a on razem ze mną.
-No tak muszę ci przyznać rację.-poprawiłam moją sukienkę i założyłam nogę na nogę.
-Co was tak śmieszy? Może pośmiejemy się razem?-zapytała Gemma siadając obok Harrego.
-Cóż. Doszliśmy do wniosków, że Harry ma bardzo dobry gust.-odpowiedziałam jej i wyjęłam z torebki mój telefon.
-Wiadomo, że ma. Ktoś musiał to po mnie odziedziczyć.-powiedziała, a my wybuchnęliśmy śmiechem. Właśnie za to kocham tą rodzinę.

Już wcześniej widzieliśmy z chłopakami cały film ale największą przyjemność sprawiał widok innych, którzy go jeszcze nie widzieli. Pati, która praktycznie z nami cały ten czas kiedy kręciliśmy zwijała się ze śmiechu, a na sam koniec popłakała się. Cały czas trzymałem jej dłoń, a uśmiech cisnął się na moją twarz widząc ją taką szczęśliwą. W końcu ona jest moim szczęściem. Kiedy kierowaliśmy się do wyjścia z teatru złapał nas Paul.
-Harry chodź jeszcze udzielić wywiadu.
-Wybaczcie.-zwróciłem się do moich towarzyszy i ruszyłem za Paulem. Moja mama powiedziała mi, że po premierze przygotowali dla mnie jakąś niespodziankę. Chciałem wszystkich zabrać na kolację do jednej z najlepszych restauracji w Londynie ale wszyscy od razu wybili mi ten pomysł z głowy mówiąc, że czas spędzony w domu z dala od wielkiego świata bardziej mi się należy. Musiałem im przyznać rację. Dlatego od razu po trzech wywiadach wróciłem do mojej dziewczyny i naszych rodzin. Ruszyliśmy w stronę samochodów i od razu rozległ się błysk fleszy i krzyk naszych fanów. Uśmiechnąłem się i objąłem Patrycję moim ramieniem. Moi i jej rodzice oraz Gemma z Kate jechali jednym samochodem, a ja z Pati drugim z Prestonem.
-Do domu Prestonie!-zaśmiałem się kiedy już się rozsiedliśmy na tylnej kanapie.
Kiedy w końcu udało nam się dotrzeć pod nasz dom zadowolony chwyciłem Pati w moje objęcia i pociągnąłem do środka. Weszliśmy do środka i od razu przeszliśmy do salonu gdzie nasze rodziny już urzędowały. Czuć było zapach popisowego dania mojej mamy. Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej kiedy weszliśmy do salonu i zobaczyłem wielki napis wiszący nad kominkiem: „Gratulujemy pierwszego filmu!”. Zaśmiałem się z niedowierzaniem. Oni są niemożliwi.
-Kochanie jestem z ciebie taka dumna!-moja mama mocno mnie przytuliła, a ja od razu odwzajemniłem uścisk. Najcudowniejsza kobieta na świecie.
-Kocham cię mamo.-wyszeptałam wtulając się w nią jeszcze bardziej.

-A pamiętasz jak miałeś trzy lata i była burza, a ty taki dzielny postanowiłeś, że spokojnie będziesz spał sam. Po pięciu minutach wylądowałeś u mnie w łóżku wtulając się we mnie.-zaśmiała się Gemma, a razem z nią wszyscy inni zebrani w naszym salonie.
-Dobra skończ już z tym.-westchnął zażenowany, a jednocześnie rozbawiony Harry.
-Nie przesadzaj. Przecież wspominanie tego jak byłeś mały to moja ulubiona część wszystkich spotkań rodzinnych.
-Wiem, ale już skończ.-wstałam od stołu i zaczęłam sprzątać puste już talerze po przepysznej kolacji jaką przygotowała mama Harrego. Od razu dołączyła do mnie Gemma. Razem szybko wszystko powynosiłyśmy i zaczęłyśmy szykować wszystkie smakołyki w ramach deseru. Wyciągnęłam z lodówki tort, który szybko dzisiaj rano robiłyśmy. Mam cichą nadzieję, że nam wyszedł.
-Gemma tam w szafce na górze są małe talerzyki, a w szufladzie są widelczyki.-powiedziałam stawiając nasze dzieło na paterze.
-Widzę, że ktoś tutaj poznał już wszystkie zakątki tej kuchni.-zaśmiała się.
-Co ty wiem tylko gdzie są sztućce i naczynia. A reszta nadal jest dla mnie czarną magią. Umiem też trafić do lodówki po ciemku.
-To podstawa.-zaśmiałyśmy się obydwie.
-Dobra niesiemy.-wyszłyśmy z kuchni. Ja niosłam tort, a ona talerzyki i widelczyki.
-A na sam koniec mamy słodki deser.-powiedziałam stawiając nasze dzieło-Mam nadzieję, że wyszedł.
-Jeżeli Gemma maczała w tym palce to radzę nie próbować. Kiedyś robiła mi obiad bo mamy nie było w domu. Przez następny tydzień miałem problemy z żołądkiem.-powiedział Harry odwdzięczając się tym samym siostrze za te wszystkie historie z nim w roli głównej, które przytoczyła.
-Na szczęście Patrycja miała większy wkład więc może nie jest tak źle.-odgryzła się-Ja tylko dekorowałam.
Każdy obejrzał piękny napis jaki ułożyłyśmy z kolorowej posypki THIS IS YOU, Harry zrobił zdjęcie, a ja zabrałam się za krojenie. Rozdałyśmy po kawałku i same też usiadłyśmy żeby zjeść.

Niestety moi rodzice musieli wracać do domu jeszcze dzisiaj w nocy. Popłakałam się kiedy się z nimi żegnałam i od razu powiedziałam, że od razu po zakończeniu trasy jadę do nich żeby odpocząć od wszystkich i wszystkiego. Rodzina Harrego również wyjechała po naszej kolacji. Nie wiem czemu nie chcieli zanocować. Uznali, że wolą wracać nocą. Gemma zabrała się z nimi i tym sposobem zostaliśmy sami w tym wielkim domu. Kiedy wszyscy już odjechali usiadałam na kanapie i zdjęłam szpilki, które podarował mi Harry dzisiejszego ranka. Lubiłam chodzić w szpilkach i byłam do tego nawet przyzwyczajona ale jednak czułam w stopach paro godzinne noszenie ich. Za piętnaście minut na zegarku miała wybić jedenasta. Harry usiadł obok mnie i od razu objął mnie ramieniem.
-Chodźmy na spacer.-zaproponował po chwili.
-Harry jest środek nocy. Gdzie ty chcesz iść?-zapytałam przekładając nogi przez jego uda.
-Na spacer. Nie wiem gdzie. Przed siebie.-wzruszył ramionami i położył dłoń na moich kolanach.
-No dobra tylko może się przebierzemy.-uśmiechnęłam się i zaczęłam się podnosić.
-Oj tam nie przebierajmy się bo na pewno skończy się to w łóżku.-uniosłam jedną brew-No nie patrz się na mnie tak. Dobrze wiesz, że mam rację. Wskakuj w te szpileczki i idziemy.-klepnął mnie w pupę, a ja założyłam z powrotem moje piękne szpilki.
-A mogę założyć trampki?-zapytałam-Będzie mi wygodniej.
-Nie możesz.-powiedział stanowczo i sam też wstał. Po chwili szliśmy trzymając się za ręce w stronę parku. Rozmawialiśmy o dzisiejszym dniu i o planach na nadchodzące dni. Harry miał zaplanowane kolejne wywiady, a potem mieliśmy lecieć do Australii żeby rozpocząć ostatnią część trasy. Co jakiś czas jakiś samochód przejechał ulicą, a w oddali było słychać karetkę. Doszliśmy do parku gdzie usiedliśmy na jednej z ławek. Harry oddał mi swoją marynarkę. Siedzieliśmy w ciszy i było nam tak dobrze. Nigdzie nam się nie śpieszyło. Byliśmy w naszej bańce, do której tylko my mieliśmy kod dostępu. Spojrzałam na zamyśloną twarz Harrego i uśmiechnęłam się na myśl, że ten cudowny mężczyzna należy do mnie. Skoncentrowany spoglądał w niebo, a jego palce delikatnie głaskały moje ramię. Zamknął oczy, a po chwili spojrzał na mnie i uśmiechnął się delikatnie.
-Kocham cię.-wyszeptałam jakby jakiś głośniejszy dźwięk mógł zniszczyć naszą bańkę.
-Kocham cię.-odpowiedział równie cicho po czym pocałował mnie delikatnie. Jedna jego dłoń oparła się na moich kolanach, a druga powędrowała do kieszeni spodni. Spojrzał w dół po czym podniósł na mnie wzrok i przygryzł dolną wargę tak jakby się nad czymś intensywnie zastanawiał. Ponownie mnie pocałował obejmując moją twarz swoimi dużymi dłońmi, a ja zarzuciłam swoje ramiona ja jego szyję.
-Wracajmy. Bo jeszcze przeczytamy, że Harry Styles jest bezwstydny i robi to nawet na ławce w parku.-zaśmiałam się i ponownie go pocałowałam.

Patrycji na premierze TIU: sukienka, buty, torebka, fryzura, makijaż.


No więc w poniedziałek wyjeżdżam na wycieczkę i bardzo zależało mi na tym żeby dodać nowy rozdział przed moim wyjazdem bo potem to znowu zrobiłaby się bardzo duża przerwa, a tego nikt nie lubi, a w szczególności wy moi kochani czytelnicy <3 

Wyszedł mi nawet długi ten rozdział. W sumie przez większość rozdziału nic się nie dzieje. Niestety tak też czasem bywa. Musi się nic nie dziać żeby potem mogło się coś dziać. Już jesteśmy na wrześniu i jedziemy do Australii co oznacza, że jesteśmy coraz bliżej końca tego opowiadania. 

Zauważyłam, że jest taka zależność. Proszę o komentarze, pojawiają się 4. Nie proszę o komentarze, pojawia się 10. Czemu to tak działa?

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

6 komentarzy:

  1. Świetny <3 kocham czytać twojego bloga.
    Mam nadzieję, że szybko pojawi się nowy

    Jak będziesz chciała, wpadnij do mnie
    http://one-story-one-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. GENIALNY :-*
    nic dodać nic ująć :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy on chciał jej się oświadczyć?! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny,tylko nie uśmiercaj nikogo i pisz dalej! MASZ TALENT! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny rozdział nie wiem jak wam ale mnie nowy szablon ucina połowę tekstu :(
    Zośka

    OdpowiedzUsuń
  6. ooo już lepiej dziękuje
    żośka

    OdpowiedzUsuń