niedziela, 7 września 2014

45. Nothing like us

 -Ty sobie chyba żartujesz?-zapytałam unosząc jedną brew w zdziwieniu.
-Jestem poważny. Nawet bardzo poważny.-odpowiedział Ian.
-Czemu niby miałabym to zrobić?-cholera jasna nie zamierzam brać udziału w żadnej głupiej grze. Może i trochę za dużo wypiłam ale nie zamierzam grać w rozbieranego ping-ponga. Skąd oni w ogóle wpadli na ten pomysł? Skąd oni wzięli stół do ping-ponga?
-No dawaj potrzebujemy jeszcze jakiś dziewczyn i zostałaś wybrana.
-Przepraszam ale nie chcę.-wypiłam do końca drinka i uśmiechnęłam się przepraszająco.
-To chociaż kupię Ci drinka.-powiedział i to zrobił.
-Dziękuję.-zaśmiałam się i popatrzyłam za odchodzącym mężczyzną. Łał. Właśnie rozmawiałam z Ianem. Tym samym, który gra Damona. Tym samym, który jest tak piekielnie przystojny. Spróbowałam drinka, który właśnie mi kupił. Rozejrzałam się dookoła. Same sławy. Jakim cudem ja się w ogóle tutaj znalazłam? Zaśmiałam się sama do siebie i napiłam się kolejny łyk pysznego drinka.
-Ile zamierzasz jeszcze w siebie wlać?-zapytał Harry stając przede mną i uważnie przyglądając się mojej twarzy, na której pojawiło się zdziwienie połączone z szokiem.
-Dorosła jestem. Mogę.
-Hmm w sumie to jesteśmy w USA, a tutaj alkohol można pić od dwudziestego pierwszego roku życia. Więc nie możesz pić.-moje zdziwienie się tylko powiększyło. Co mu się stało, że nagle mu to przeszkadza? Sam też nie ma nawet dwudziestu, a jakoś pije.
-To czemu pijesz?-zapytałam patrząc na niego jak na idiotę. Dopiłam mojego drinka podczas gdy on mi się zawzięcie przyglądał. Zeszłam ze stołka barowego, na którym do tej pory siedziałam. Kiedy stanęłam lekko zakręciło mi się w głowie. Cóż jakoś może uda mi się dojść do toalety. Co prawda moje szpilki nie ułatwiają tego zadania ale przecież nie urodziłam się wczoraj i takie wyzwania biorę prosto na klatę. Ruszyłam w stronę łazienek. Byłam tam już dwa razy więc znałam drogę. Na szczęście Harry za mną nie poszedł. Kiedy obejrzałam się za siebie zobaczyłam, że ruszył w przeciwnym kierunku. Zadowolona, że za mną nie poszedł weszłam do damskiej toalety i załatwiłam swoją potrzebę. Kiedy stałam przy umywalce i myłam dłonie do pomieszczenia weszła Kendall Jenner. Stanęła obok mnie i zaczęła wyjmować ze swojej torebki kosmetyki. W sumie nie wiem bo jej makijaż był perfekcyjny. Zaczęłam suszyć dłonie, a ona się do mnie uśmiechnęła. Matko co za kompromitacja. Musiałam się na nią gapić jak na jakieś zjawisko. No ale w sumie to jest zjawisko, w końcu nie codziennie się spotyka Jennerkę w toalecie.
-Cześć. Kendall.-podała mi dłoń, a ja otrząsnęłam się i odwzajemniłam gest.
-Patrycja.-uśmiechnęłam się. Odwróciła swój wzrok do swojego odbicia w lustrze i zaczęła poprawiać makijaż.
-Ta Patrycja od Harrego Stylesa czy mi się wydaje?-zapytała spoglądając na mnie. Mogę się założyć, że moje szpilki są wyższe od jej, a i tak jestem niższa.
-Tak ta Patrycja.-zaśmiałam się. Szczerze, to naprawdę śmieszne, że w wyższych sferach nazywają mnie „Patrycją od Harrego Stylesa”. Już chociaż mogliby mówić „Patrycja dziewczyna Harrego Stylesa”. Nie obraziłabym się.
-Widziałam wasze zdjęcia z Las Vegas. Wiem, że Harry jest szalony ale przy tobie to już w ogóle traci głowę.-uśmiechnęła się, a mi zabrakło słów. No tak traci, że chodzi sobie na spotkania z innymi dziewczynami w środku nocy nie informując mnie nawet o tym. Kurcze mimo takiej ilości alkoholu jaką w siebie wlałam nadal czuję się dziwnie trzeźwo. Albo tylko tak mi się wydaje.
-Tak to było dość szalone z naszej strony.
-Potem pisali, że podobno wzięliście szybki ślub. Ale od razu napisałam do Harrego żeby się dowiedzieć czy to prawda.
-No i co Ci powiedział?-przerwałam jej zainteresowana, że ma numer mojego chłopaka i na dodatek sobie z nim smsuje.
-Powiedział mi, że to totalne kłamstwo. Byłam bardzo szczęśliwa no bo to oznacza, że chyba najlepsza partia jaka chodzi po tej planecie nadal nie jest jakoś mocno zajęta.-odwróciła się do mnie twarzą i posłała mi najbardziej nieszczery uśmiech jaki w życiu widziałam.
-Mocno zajęta powiadasz.-zaśmiałam się kpiąco-Dla twojej wiadomości laleczko jest bardzo mocno zajęty.
-Jakoś dzisiaj wieczorem nie przeszkadzało mu to, że dotrzymywałam mu towarzystwa.-zaśmiała się. Cała krew się we mnie zagotowała. Miałam ochotę jej po prostu przywalić. Mam to gdzieś czy jestem z nim właśnie pokłócona czy wszystko jej w jak najlepszym porządku ale żadna laska nie będzie mi mówić, że można traktować nasz związek jako jakiś żart.
-Nie denerwuj się tak. Złość piękności szkodzi. To było do przewidzenia, że prędzej czy później się mną zainteresuje. No zresztą spójrz na mnie, a potem na siebie. Sama widzisz, że nie masz ze mną szans.-po tych słowach wyszła. Moim pierwszym odruchem było pobiec za nią i jej wygarnąć. Ale po chwili uświadomiłam sobie, że przecież ona ma rację. Po co Harremu jakaś marna dziewczyna, która nic wielkiego nie zrobiła skoro może mieć nawet Jennerkę. Wyszłam załamana z pomieszczenia i w tym samym momencie otworzyły się drzwi od męskiej toalety. Pojawił się w nich Niall. Od razu się do mnie uśmiechnął, a ja dłużej nie myśląc przytuliłam się do niego.

-O tu jesteś.-usłyszałam za sobą głos Harrego-Wszędzie Cię szukałem.-kiedy już powiedziałam Niallowi wszystko co siedziało mi na sercu momentalnie przeszedł mi smutek i teraz byłam znowu zła na Harrego, że o mnie nie myśli i spędza sobie czas z Kendall zamiast spędzać go ze mną.
-Naprawdę?-zapytałam, a ironię w moim głosie można było wyczuć na kilometr.
-Naprawdę.-usiadł obok mnie, a ja odsunęłam się robiąc mu jeszcze więcej miejsca może jakaś dziewczyna, która dotrzymuje mu dzisiaj towarzystwa się jeszcze dosiądzie.
-Niall o czym to my rozmawialiśmy?-zapytałam ignorując obecność Harrego.
-Tak właściwie to myślałem, że ze mną zatańczysz.-powiedział mi prosto do ucha Styles. Po moich plecach przebiegł dreszcz.
-Czemu miałabym to robić? Twoja dzisiejsza towarzyszka już ci nie wystarcza?-zapytałam odwracając się do niego.
-No właśnie chciałem z nią zatańczyć.-powiedział zdziwiony.
-Jakoś jej tutaj nie widzę.-warknęłam. Może to i lepiej, że jej tutaj nie ma bo bym się tym razem chyba nie powstrzymała.
-Przecież tutaj siedzisz.-objął mnie ramieniem i przyciągnął jeszcze bardziej do siebie. Niall się ulotnił zostawiając nas samych. Harry uparcie wpatrywał się w moją twarz.
-Co mi się tak przyglądasz?-zapytałam, a raczej oskarżyłam go o to. Zauważyłam, że zacisnął szczękę, a jego oczy pociemniały.

-Czemu taka jesteś?-zapytałem z frustracji wyrzucając ręce do góry.
-Jaka?-krzyknęła odsuwając się ode mnie.
-Cholernie wrażliwa, a za razem cholernie obojętna?-warknąłem, byłem zmęczony całą tą popieprzoną sytuacją. Chciałem żeby w końcu wszystko wróciło do normy.
-Bo Cię cholernie kocham idioto! A ty tego nie doceniasz i nie chodzi mi nawet o to, że nie było Cię pół nocy. Nie będę Cię przecież na smyczy trzymać. Ale czemu akurat z nią?! Czemu mi nic nie powiedziałeś?! Czemu musiałam się dowiedzieć od pieprzonych paparazzich?! Czemu dzisiejszy wieczór spędzasz z pieprzoną Jennerką?! Czemu nie omieszkała mi się powiedzieć, że nasz związek to żart i prędzej czy później skończysz ze mną dla niej?!-wymachiwała rękoma, w jej oczach widać było ból i napływające łzy. Była na skraju i z całej siły walczyła żeby się nie rozkleić i być twardą do końca. Nie wiedziałem co powinienem powiedzieć. Nie wiedziałem co powinienem zrobić. Złapałem jej ręce i przyciągnąłem do mojego ciała. Zaczęła się wyrywać. Wiedziałem, że to nie jest najlepsze miejsce na kłótnie ale na szczęście byliśmy w prywatnej loży na antresoli, do której nikt się nie zbliżał, a muzyka skutecznie zagłuszała nasze krzyki. Jej dłonie uderzały w moją klatkę, a ja po prostu ją przytulałem szepcząc, że ją kocham. Po chwili po prostu uległa i wtuliła się w moje ciało.
-A teraz coś dla par. Zwalniamy na chwilę tempo.-z głośników usłyszeliśmy głos DJ-a, a od razu po nim zaczęły lecieć pierwsze dźwięki piosenki Justina Biebera. Patrycja przerzuciła swoje nogi przez moje uda tym samym siadając jeszcze bliżej mnie i oparła policzek na moim obojczyku. Moje ramiona cały czas oplatały jej ciało. Zanurzyłem nos w jej włosach i delikatnie pocałowałem.
-Nothing like us, nothing like you and me..-zaśpiewałem cicho, a ona uniosła głowę i objęła dłońmi moje policzki. Patrzyliśmy sobie w oczy wybaczając sobie wszystkie złe chwile jakie mieliśmy już za sobą. Kiedy piosenka się skończyła pocałowałem ją delikatnie. Nasz pocałunek niewinny pocałunek przekształcił się w pełną namiętności walkę naszych języków.
-Kocham Cię.-wyszeptałem całując kącik jej ust.
-Kocham Cię.-popatrzyła mi się prosto w oczy i uśmiechnęła się delikatnie.

Zamknąłem drzwi od naszej sypialni, a Pati w tym czasie zdążyła już zdjąć swoje szpilki. Oparłem się plecami o drzwi i po prostu przyglądałem się jak wyjmuje te wszystkie spinki ze swoich włosów. Na jej twarzy było widać ulgę kiedy jej włosy luźno opadły na jej plecy. Obserwowałem jak zabiera się za zmywanie makijażu. W końcu sam też zdjąłem buty i położyłem się na łóżku. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Po chwili znowu się podniosłem i przyciągnąłem do siebie Patrycję. Popatrzyła się na mnie zdziwiona leżąc pode mną.
-Co jest? Muszę skończyć zmywać makijaż.-powiedziała wskazując palcem na swoją twarz, na której były jeszcze resztki makijażu.
-Nie musisz.-zaśmiałem się i przejechałem dłońmi po jej udach-Teraz ja za to muszę pozbawić cię tej cholernie kuszącej sukienki bo za chwilę nie wytrzymam.
-Tylko delikatnie bo ją lubię.-uśmiechnęła się, a jej palce powoli zaczęły rozpinać guziki mojej koszuli.
-Postaram się.-uśmiechnąłem się i złapałem za koniec tego zdecydowanie zbyt krótkiego kawałka materiału jaki nazwany został sukienką. Powoli zacząłem unosić go do góry całując jej udo. Uniosła biodra do góry żeby łatwiej mi było. Następnie usiadła twarzą do mnie i uniosła ręce do góry, a ja ściągnąłem jej sukienkę do końca po czym odrzuciłem ją na podłogę. Moim oczom ukazało się idealne ciało mojej dziewczyny. Jej piersi uwięzione były w seksownym, czarnym, koronkowym staniku. Pożerałem ją wzrokiem kiedy ona zdjęła ze mnie koszulę po czym od razu złapała za pasek od moich spodni.

Położyłam się na Harrym, a on okrył nas kołdrą. Oparłam brodę na jego klatce piersiowej i szczerzyłam się jak głupi do sera.
-Wiesz co ci powiem.-zaczął.
-Nie wiem.-szybko mu przerwałam.
-Nie bez przyczyny mówi się, że seks na zgodę to najlepszy seks.-zaśmiał się, a ja razem z nim.
-Sugerujesz, że wcześniej nie było ci tak dobrze?-zapytałam unosząc jedną brew.
-Zawsze było idealnie ale dzisiaj miało to jakieś swoje drugie dno.-zaśmiał się, a jego palce delikatnie jeździły po moim kręgosłupie wywołując gęsią skórkę. Ziewnęłam przykładając policzek do jego klatki piersiowej.
-Słyszałem też, że po dobrym seksie jest najlepszy sen.
-Sprawdzę to.-zaśmiałam się i zamknęłam oczy.

Kiedy się obudziłem poczułem, że nikt nie leży obok mnie. Zdziwiony otworzyłem oczy i usiadłem przeciągając się. Znalazłem bokserki i szybko je na siebie wciągnąłem. Wychodząc z sypialni rozciągnąłem moje ramiona ziewając przy tym. Gdzie też podziała się moja dziewczyna? W salonie jej nie było ani też w łazience. Kiedy usłyszałem, że coś uderza w kuchni od razu wiedziałem, że znalazłem to czego szukałem. Wszedłem do środka, a moim oczom rzuciła się w oczy moja piękna dziewczyna siedząca na wyspie kuchennej ubrana w moją koszulę. Jej włosy żyły swoim życiem odstając w różne strony. Uśmiechnąłem się na ten jakże śliczny obrazek. W dłoni trzymała szklankę z przezroczystym płynem. Matko boska przecież jest na pewno przed dwunastą, a ona już pije.
-Pijesz?-zapytałem marszcząc brwi. Właśnie wlała sobie do buzi resztę tego co miała w szklance. Podszedłem do niej.
-Nie. Robię na drutach. A nie widać?-prychnęła uśmiechając się szyderczo.
-Właśnie taką cię kocham.-szepnąłem obejmując ją w tali i przyciągając bliżej mojego ciała.
-Jaką?-zapytała opierając łokcie na moich barkach.
-Irytującą, wredną, uroczą, kochaną, całą moją. Ale już nie pij.-powiedziałem pocierając swoim nosem o jej.
-Bez spiny Styles przecież to woda.-zaśmiała się oplatając moje biodra swoimi nogami. Od razu ją podniosłem, a ona pisnęła zaskoczona moim ruchem i mocniej złapała moje ramiona.
-Kochanie coś mi się wydaje, że właśnie dzisiaj zaczęły się nasze wakacje.-powiedziałem uśmiechając się szeroko.
-Nie wiem jak ty ale ja tak właściwie to mam permanentne wakacje.-zaśmiała się całując mój nos.
-To potraktuj ten czas jako specjalne wakacje bo spędzisz każdą sekundę ze mną. Zero wywiadów, sesji zdjęciowych czy też koncertów. Jestem cały czas dla ciebie.-nie wiem jak jej ale mi się to bardzo podobało.
-To ile mamy tych dni?-zapytała, a ja ruszyłem w stronę salonu.
-Z tego co mi wiadomo. To dwa tygodnie bo potem będę musiał się zająć promocją filmu razem z chłopakami. Po premierze w Londynie będziemy mieli jeszcze premierę w Nowym Jorku i w Paryżu. No i oczywiście parę wywiadów nam wpadnie, a 23 września mamy pierwszy koncert w Australii.
-Jestem w szoku, że pamiętasz to wszystko to zazwyczaj ja robię w tym związku za pamięć.-zaśmiała się, a ja posadziłem ją na kanapie, a sam usadowiłem się obok niej.
-Bardzo śmieszne.-sięgnąłem po pilot i włączyłem telewizor-Dzisiaj o dwudziestej musimy być na lotnisku. Spakuj jakieś letnie szmatki.


Przepraszam Was ale w całym tym szaleństwie związanym z końcem wakacji i początkiem nowego roku szkolnego zapomniałam, że miałam dodać rozdział... 100 punktów frajerstwa dla mnie...

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

10 komentarzy:

  1. Jest super :) nie przejmuj sie ilością komentarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział! :D. Mam nadzieję że masz trochę serca i nie rozdzielisz nam Patrycji i Harry'ego :P. Oni mają żyć długo i szczęśliwie i to razem! :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. plus 3 punkty za dziwną mieszaną czcionkę.
    cos mi sie wydaje ze Patrycja lekko przypomina ciebie :)
    taka hmmmmm wybuchowa.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. -3 punkty bo poprawiłam czcionkę :) dziękuję, że zwróciłaś uwagę :)
      według mnie to po prostu naturalne, że gdy tworzy się jakąś postać to siłą rzeczy nadaje się jej niektóre swoje cechy, zachowania, zainteresowania czy też używa się swoich ulubionych powiedzonek :) jednak nie wydaje mi się żebym była wybuchowym człowiekiem hahaha :D ja jestem optymistą pełną gębą :D i niestety jestem najbardziej chamską osobą na tym globie... czemu uznałaś, że jestem wybuchowa? :D
      pozdrawiam i całuję Harolda :*
      @jestemharolda

      Usuń
    2. chamski chłowiek nie odpowiada na komentarze :P mam cię :)

      Usuń
  4. ugh jaka suka z tej Kendall . ;//

    OdpowiedzUsuń