sobota, 27 września 2014

47. "Gratulujemy pierwszego filmu!"

-Wstawajcie! Wstawajcie! Dzisiaj jest wielki dzień!-mocniej wtuliłam głowę między bark, a głowę Harrego. Ostatnio bardzo lubiłam spać na jego brzuchu. On za to naciągnął na nas mocniej kołdrę.
-Odejdź zarazo.-wymamrotał. Jednak nasz budzik nie dawał za wygraną. Tym sposobem zostaliśmy brutalnie wyciągnięci z naszego bezpiecznego świata, w którym nie było żadnych małych zaraz. Na śniadanie przyjechali moi rodzice tak jak zapowiedzieli. Mieli lot nad samym ranem więc udało im się dotrzeć już na ósmą do naszego domu. Jestem okropną córką bo po nich nie pojechałam ale jakoś mi to wybaczyli. Tak bardzo się za nimi stęskniłam. Według planu Harry miał jechać z Prestonem do hotelu, w którym wszyscy chłopcy będą się szykować do premiery, a potem razem wszyscy pojadą pod teatr. My dostaliśmy dwóch ochroniarzy, którzy będą robić nam za szoferów. W ciągu minionego tygodnia wybrałyśmy się z Gemmą i Anną na zakupy w celu znalezienia sobie jakiś powalających kreacji na dzisiejsze wielkie wydarzenie. Po gali TCA przeczytałam wiele wpisów w internecie o tym, że mój strój był powalający. Ale było też wiele takich gdzie ludzie pisali, że przesadziłam, i że jak już mam bogatego chłopaka to tylko dzięki temu mam ubrania i buty od projektantów. Dlatego tym razem postanowiłam ubrać się w coś z sieciówki i znaleźć pasujące buty, w mojej szafie, które miałam od lat. Jednak kiedy Harry przyszedł zobaczyć co kupiłam i poinformowałam go, że nie zamierzam brać od niego żadnych pieniędzy na ubrania uznał, że czy chcę czy nie chcę to on będzie płacił za moje rzeczy bo ma ich wystarczająco dużo. Skończyło się to oczywiście kłótnią i moim spaniem na dole. Nie naspałam się za długo sama bo przyszedł i powiedział, że on też będzie spał na kanapie. Cóż oczywiście postawiłam na moje i nie zamierzam od niego brać żadnych pieniędzy na moje zachcianki. Dostałam ładną sumę za współpracę z One Direction przy tworzeniu nowego albumu. Powinno mi wystarczyć na jakiś czas.
-O czym tak myślisz?-zapytał mnie Harry dźgając mnie w bok.
-Co?-zapytałam zdezorientowana i od razu odskoczyłam po jego ciosie.
-Siedziałaś i wpatrywałaś się w ten stolik jakbyś się w nim zakochała. Zaczynałem się robić zazdrosny.-powiedział obejmując mnie ramieniem i przyciągając bliżej do swojego ciała. Wszyscy siedzieliśmy w dużym salonie i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Znaczy ja praktycznie się nie odzywałam od pewnego czasu. Byłam w innym wymiarze. Moi rodzice od razu znaleźli wspólny język z rodzicami Harrego i Robinem. Gemma zajmowała się Kate i rozmawiała z Harrym.
-Te nóżki mnie urzekły, a blat kompletnie powalił na kolana.-powiedziałam rozmarzonym głosem i podciągnęłam pod siebie nogi.
-Teraz to już jestem totalnie zazdrosny. Wywalę go i kupię nowy.-zaśmiałam się i pocałowałam go w policzek.
-Nie wyrzucaj go bo go lubię.-jego mina była bezcenna. Wybuchnęłyśmy razem z Gemmą śmiechem.
-Dobra to o czym tak myślałaś?-zapytał mnie kiedy już skończyłyśmy żartować o stoliku i zazdrości Harrego.
-O moim stroju na dzisiejszą premierę.-przeczesałam włosy palcami i zarzuciłam je za jedno ramię.
-A tak właściwie to chodź ze mną na chwilę na górę.-wstał i pociągnął mnie za sobą.
-Po co tam idziemy?-zapytałam zdezorientowana kiedy wchodziliśmy po schodach.
-Zobaczysz za chwilę.-uśmiechnął się od ucha do ucha.
-Harry jeżeli znowu mi coś kupiłeś to wybacz ale ja tego nie przyjmę. Wystarczająco dużo twoich pieniędzy zostało na mnie. Nie muszą mi nic kupować.-powiedziałam stanowczo. Po tych słowach westchnął głośno i przetarł twarz dłonią.
-Nie zaczynaj znowu.-otworzył drzwi do sypialni i gestem ręki pokazał żebym weszła pierwsza.
-Czemu niby?-warknęłam siadając na łóżku. Skrzyżowałam ręce i popatrzyłam się na niego wzrokiem, który mógłby zabić.
-Ty dobrze wiesz czemu.-wszedł do garderoby i po chwili wyszedł niosąc czarny pokrowiec na ubranie oraz pudełko na buty z napisem Louis Vuitton. Westchnęłam zrezygnowana i pokręciłam głową. Naprawdę źle się czułam z tym, że Harry wydawał na mnie swoje ciężko zarobione pieniądze.
-Dobrze więc jak już się pewnie domyślasz mam tutaj dla Ciebie coś w czym chciałbym Cię zobaczyć dzisiaj na premierze naszego filmu.
-Czyli mam rozumieć, że strój który kupiłam sobie nie jest wystarczająco dobry żebym mogła się w nim pokazać przy twoim boku?-zapytałam unosząc jedną brew. Jego mina nie wróżyła nic dobrego. Zacisnął usta co oznaczało, że jego irytacja wzrasta z sekundy na sekundę.
-Doskonale wiesz, że podobasz mi się niezależnie co na siebie włożysz. Zawsze wyglądasz jak milion dolarów i nie interesuje mnie co mówią inni. Jak już coś to ja mogę wyglądać nie wystarczająco dobrze by mieć przy boku taką piękną dziewczynę jaką jesteś. Zrobisz co będziesz chciała.-pokręciłam z niedowierzaniem głową słuchając tego co mówił-Otóż to jak wyjdę. Wolę przy tym nie być.-położył wszystko obok mnie na łóżku-Do zobaczenia na czerwonym dywanie.-pocałował mnie w policzek po czym wyszedł z pokoju.

Jechałam jednym samochodem z moimi rodzicami. Moja mama nie szczędziła mi pytań. Mój tata jak zwykle milczał tylko co jakiś czas rzucał jakieś śmieszne uwagi do pytań mojej mamy. Tak bardzo za nimi tęskniłam. W końcu mogłam porozmawiać twarzą w twarz z kimś po polsku. Droga bardzo nam się dłużyła ale nam to nie przeszkadzało bo przynajmniej mieliśmy więcej czasu, sam na sam, dla siebie. Zgodnie z ustaleniami my jako rodzina i znajomi mieliśmy przejść od tyłu na czerwony dywan i potem wejść do teatru już razem z chłopakami. Pod teatrem poznałam rodziny chłopaków i przedstawiałam wszystkim moich rodziców, którzy bardzo szybko ze wszystkimi się polubili.
-Pati!-usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Rozejrzałam się dookoła żeby zlokalizować osobę, która mnie wołała. Na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech kiedy zobaczyłam El idącą w moją stronę. Była razem z nią Perrie.
-O mój Boże! Perrie! Gratuluję!-wyściskałam blondynkę, a ona od razu odwzajemniła uścisk.
-Dziękuję.-widać było, że jest przeszczęśliwa.
-Pokaż jej pierścionek.-powiedziała podekscytowana Eleonor, a ona od razu wyciągnęła dłoń w moją stronę. Moim oczom ukazał się cudowny pierścionek, a ja przyłożyłam dłoń do ust.
-Jest prześliczny!
-Dziewczyny za dziesięć minut wchodzimy do środka.-poinformował nas jeden z ochroniarzy. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę, a potem pojawiły się główne gwiazdy dzisiejszego wieczoru. Zauważyłam, że sporo osób weszło już do środka między innymi moi rodzice. Błysk fleszy skierowany był teraz w stronę naszego bezpiecznego miejsca. Już chciałam ruszyć do środka kiedy poczułam dużą dłoń oplatającą moją talię. Uśmiechnęłam się delikatnie i powoli odwróciłam się do mojego cudownego chłopaka. Objęłam jego talię i mocno się do niego przytuliłam.
-Przepraszam.-wyszeptałam, a on się uśmiechnął i pocałował mnie w kącik ust.
-Najlepszymi przeprosinami jesteś ty cała i to jak pięknie się prezentujesz.-odsunął się ode mnie i złapał moją dłoń, a ja obróciłam się prezentując mu strój w całej okazałości. Zaśmiałam się i już chciałam go ciągnąć do środka kiedy on przyciągnął mnie do siebie i pocałował mnie namiętnie w usta. Dookoła nas jeszcze mocniej rozbłysły się flesze, a fani zaczęli krzyczeć. Kiedy się od siebie odsunęliśmy uśmiechnęłam się kręcąc z niedowierzaniem głową.
-Naprawdę są tacy żądni widoku jak się całujemy?-zapytałam kiedy szliśmy w stronę wejścia. Harry pomachał jeszcze do wszystkich szczerząc się jak głupi.
-Nie wiem. Ale lubię Cię całować.-zaśmiał się, a ja razem z nim. Kiedy weszliśmy w końcu do środka od razu zrobiło się dziwnie cicho bo pomimo wielu osób jakie znajdowały się w budynku nie mogli zastąpić tego co się działo na zewnątrz. Preston od razu zaprowadził nas do sali, w której miał się odbyć pokaz. Kiedy usiedliśmy na naszych miejscach Harry chwycił moją dłoń i zaczął ją delikatnie głaskać.
-A tak w ogóle to jak ci się wszystko podoba?-zapytał Harry.
-Jest niesamowicie, a to jeszcze nie koniec.-uśmiechnęłam się do niego i poprawiłam mu włosy.
-Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałem.-zaśmiał się i pocałował mnie w nos.
-Mam rozumieć, że to dziewczyny załatwiły mi to ubranie?-zapytałam kładąc dłoń na jego ramieniu.
-Tutaj cię zaskoczę. One tylko wybrały dziesięć propozycji, a ja sam zadecydowałem. Znaczy z małą pomocą Louise. One kupiły no bo przecież od moje zdjęcia byłyby w internecie.-pocałował mnie w kącik ust.
-Ohh mój chłopak ma taki dobry gust.-zaśmiałam się, a on razem ze mną.
-No jasne, że mam. Popatrz tylko na siebie. Od razu wiadomo, że mam dobry gust.-zaśmiałam się jeszcze głośniej, a on razem ze mną.
-No tak muszę ci przyznać rację.-poprawiłam moją sukienkę i założyłam nogę na nogę.
-Co was tak śmieszy? Może pośmiejemy się razem?-zapytała Gemma siadając obok Harrego.
-Cóż. Doszliśmy do wniosków, że Harry ma bardzo dobry gust.-odpowiedziałam jej i wyjęłam z torebki mój telefon.
-Wiadomo, że ma. Ktoś musiał to po mnie odziedziczyć.-powiedziała, a my wybuchnęliśmy śmiechem. Właśnie za to kocham tą rodzinę.

Już wcześniej widzieliśmy z chłopakami cały film ale największą przyjemność sprawiał widok innych, którzy go jeszcze nie widzieli. Pati, która praktycznie z nami cały ten czas kiedy kręciliśmy zwijała się ze śmiechu, a na sam koniec popłakała się. Cały czas trzymałem jej dłoń, a uśmiech cisnął się na moją twarz widząc ją taką szczęśliwą. W końcu ona jest moim szczęściem. Kiedy kierowaliśmy się do wyjścia z teatru złapał nas Paul.
-Harry chodź jeszcze udzielić wywiadu.
-Wybaczcie.-zwróciłem się do moich towarzyszy i ruszyłem za Paulem. Moja mama powiedziała mi, że po premierze przygotowali dla mnie jakąś niespodziankę. Chciałem wszystkich zabrać na kolację do jednej z najlepszych restauracji w Londynie ale wszyscy od razu wybili mi ten pomysł z głowy mówiąc, że czas spędzony w domu z dala od wielkiego świata bardziej mi się należy. Musiałem im przyznać rację. Dlatego od razu po trzech wywiadach wróciłem do mojej dziewczyny i naszych rodzin. Ruszyliśmy w stronę samochodów i od razu rozległ się błysk fleszy i krzyk naszych fanów. Uśmiechnąłem się i objąłem Patrycję moim ramieniem. Moi i jej rodzice oraz Gemma z Kate jechali jednym samochodem, a ja z Pati drugim z Prestonem.
-Do domu Prestonie!-zaśmiałem się kiedy już się rozsiedliśmy na tylnej kanapie.
Kiedy w końcu udało nam się dotrzeć pod nasz dom zadowolony chwyciłem Pati w moje objęcia i pociągnąłem do środka. Weszliśmy do środka i od razu przeszliśmy do salonu gdzie nasze rodziny już urzędowały. Czuć było zapach popisowego dania mojej mamy. Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej kiedy weszliśmy do salonu i zobaczyłem wielki napis wiszący nad kominkiem: „Gratulujemy pierwszego filmu!”. Zaśmiałem się z niedowierzaniem. Oni są niemożliwi.
-Kochanie jestem z ciebie taka dumna!-moja mama mocno mnie przytuliła, a ja od razu odwzajemniłem uścisk. Najcudowniejsza kobieta na świecie.
-Kocham cię mamo.-wyszeptałam wtulając się w nią jeszcze bardziej.

-A pamiętasz jak miałeś trzy lata i była burza, a ty taki dzielny postanowiłeś, że spokojnie będziesz spał sam. Po pięciu minutach wylądowałeś u mnie w łóżku wtulając się we mnie.-zaśmiała się Gemma, a razem z nią wszyscy inni zebrani w naszym salonie.
-Dobra skończ już z tym.-westchnął zażenowany, a jednocześnie rozbawiony Harry.
-Nie przesadzaj. Przecież wspominanie tego jak byłeś mały to moja ulubiona część wszystkich spotkań rodzinnych.
-Wiem, ale już skończ.-wstałam od stołu i zaczęłam sprzątać puste już talerze po przepysznej kolacji jaką przygotowała mama Harrego. Od razu dołączyła do mnie Gemma. Razem szybko wszystko powynosiłyśmy i zaczęłyśmy szykować wszystkie smakołyki w ramach deseru. Wyciągnęłam z lodówki tort, który szybko dzisiaj rano robiłyśmy. Mam cichą nadzieję, że nam wyszedł.
-Gemma tam w szafce na górze są małe talerzyki, a w szufladzie są widelczyki.-powiedziałam stawiając nasze dzieło na paterze.
-Widzę, że ktoś tutaj poznał już wszystkie zakątki tej kuchni.-zaśmiała się.
-Co ty wiem tylko gdzie są sztućce i naczynia. A reszta nadal jest dla mnie czarną magią. Umiem też trafić do lodówki po ciemku.
-To podstawa.-zaśmiałyśmy się obydwie.
-Dobra niesiemy.-wyszłyśmy z kuchni. Ja niosłam tort, a ona talerzyki i widelczyki.
-A na sam koniec mamy słodki deser.-powiedziałam stawiając nasze dzieło-Mam nadzieję, że wyszedł.
-Jeżeli Gemma maczała w tym palce to radzę nie próbować. Kiedyś robiła mi obiad bo mamy nie było w domu. Przez następny tydzień miałem problemy z żołądkiem.-powiedział Harry odwdzięczając się tym samym siostrze za te wszystkie historie z nim w roli głównej, które przytoczyła.
-Na szczęście Patrycja miała większy wkład więc może nie jest tak źle.-odgryzła się-Ja tylko dekorowałam.
Każdy obejrzał piękny napis jaki ułożyłyśmy z kolorowej posypki THIS IS YOU, Harry zrobił zdjęcie, a ja zabrałam się za krojenie. Rozdałyśmy po kawałku i same też usiadłyśmy żeby zjeść.

Niestety moi rodzice musieli wracać do domu jeszcze dzisiaj w nocy. Popłakałam się kiedy się z nimi żegnałam i od razu powiedziałam, że od razu po zakończeniu trasy jadę do nich żeby odpocząć od wszystkich i wszystkiego. Rodzina Harrego również wyjechała po naszej kolacji. Nie wiem czemu nie chcieli zanocować. Uznali, że wolą wracać nocą. Gemma zabrała się z nimi i tym sposobem zostaliśmy sami w tym wielkim domu. Kiedy wszyscy już odjechali usiadałam na kanapie i zdjęłam szpilki, które podarował mi Harry dzisiejszego ranka. Lubiłam chodzić w szpilkach i byłam do tego nawet przyzwyczajona ale jednak czułam w stopach paro godzinne noszenie ich. Za piętnaście minut na zegarku miała wybić jedenasta. Harry usiadł obok mnie i od razu objął mnie ramieniem.
-Chodźmy na spacer.-zaproponował po chwili.
-Harry jest środek nocy. Gdzie ty chcesz iść?-zapytałam przekładając nogi przez jego uda.
-Na spacer. Nie wiem gdzie. Przed siebie.-wzruszył ramionami i położył dłoń na moich kolanach.
-No dobra tylko może się przebierzemy.-uśmiechnęłam się i zaczęłam się podnosić.
-Oj tam nie przebierajmy się bo na pewno skończy się to w łóżku.-uniosłam jedną brew-No nie patrz się na mnie tak. Dobrze wiesz, że mam rację. Wskakuj w te szpileczki i idziemy.-klepnął mnie w pupę, a ja założyłam z powrotem moje piękne szpilki.
-A mogę założyć trampki?-zapytałam-Będzie mi wygodniej.
-Nie możesz.-powiedział stanowczo i sam też wstał. Po chwili szliśmy trzymając się za ręce w stronę parku. Rozmawialiśmy o dzisiejszym dniu i o planach na nadchodzące dni. Harry miał zaplanowane kolejne wywiady, a potem mieliśmy lecieć do Australii żeby rozpocząć ostatnią część trasy. Co jakiś czas jakiś samochód przejechał ulicą, a w oddali było słychać karetkę. Doszliśmy do parku gdzie usiedliśmy na jednej z ławek. Harry oddał mi swoją marynarkę. Siedzieliśmy w ciszy i było nam tak dobrze. Nigdzie nam się nie śpieszyło. Byliśmy w naszej bańce, do której tylko my mieliśmy kod dostępu. Spojrzałam na zamyśloną twarz Harrego i uśmiechnęłam się na myśl, że ten cudowny mężczyzna należy do mnie. Skoncentrowany spoglądał w niebo, a jego palce delikatnie głaskały moje ramię. Zamknął oczy, a po chwili spojrzał na mnie i uśmiechnął się delikatnie.
-Kocham cię.-wyszeptałam jakby jakiś głośniejszy dźwięk mógł zniszczyć naszą bańkę.
-Kocham cię.-odpowiedział równie cicho po czym pocałował mnie delikatnie. Jedna jego dłoń oparła się na moich kolanach, a druga powędrowała do kieszeni spodni. Spojrzał w dół po czym podniósł na mnie wzrok i przygryzł dolną wargę tak jakby się nad czymś intensywnie zastanawiał. Ponownie mnie pocałował obejmując moją twarz swoimi dużymi dłońmi, a ja zarzuciłam swoje ramiona ja jego szyję.
-Wracajmy. Bo jeszcze przeczytamy, że Harry Styles jest bezwstydny i robi to nawet na ławce w parku.-zaśmiałam się i ponownie go pocałowałam.

Patrycji na premierze TIU: sukienka, buty, torebka, fryzura, makijaż.


No więc w poniedziałek wyjeżdżam na wycieczkę i bardzo zależało mi na tym żeby dodać nowy rozdział przed moim wyjazdem bo potem to znowu zrobiłaby się bardzo duża przerwa, a tego nikt nie lubi, a w szczególności wy moi kochani czytelnicy <3 

Wyszedł mi nawet długi ten rozdział. W sumie przez większość rozdziału nic się nie dzieje. Niestety tak też czasem bywa. Musi się nic nie dziać żeby potem mogło się coś dziać. Już jesteśmy na wrześniu i jedziemy do Australii co oznacza, że jesteśmy coraz bliżej końca tego opowiadania. 

Zauważyłam, że jest taka zależność. Proszę o komentarze, pojawiają się 4. Nie proszę o komentarze, pojawia się 10. Czemu to tak działa?

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 19 września 2014

46. Na pizzę zawsze jest dobry czas

(18 sierpień)
Sześć dni na Bora Bora można spokojnie nazwać sześcioma dniami raju na ziemi. Hotel na plaży. Przeźroczysta woda i oczywiście dziewczyna u mego boku. Było cudownie jednym słowem. Jestem wypoczęty i gotowy do dalszego działania. No może nie do końca gotowy, ponieważ straciłem tak jakby głos. Mam zakaz odzywania się. Jeżeli chcę porozmawiać z kimś porozmawiać to posługuję się telefonem i tam zapisuję coś co normalnie bym powiedział. Z rozmyślań wyrwał mnie głos pilota informujący nas, że zbliżamy się do Londynu. Zapiąłem posłusznie pasy i wyjrzałem za okno. Dawno nie byłem w domu i już się za nim trochę stęskniłem. Na naszą premierę filmu ma przyjechać moja mama z Robinem, Gemma, mój biologiczny tata oraz rodzice Patrycji. Co ciekawsze wszyscy oprócz mojego taty mają się zatrzymać u nas w domu.
-O czym tak myślisz?-zapytała Patrycja chwytając moją dłoń. Zawsze to robiła kiedy lądowaliśmy. Moje kochanie boi się lądowań. To dziwne bo zawsze mówi, że uwielbia latać samolotami. Westchnąłem i pocałowałem jej dłoń po czym wyciągnąłem telefon i jej odpisałem.
„O nadchodzącym tygodniu i o tym jakim cudem wszyscy zmieścimy się w naszym domu.”
-Przecież ten dom jest ogromny. Można się w nim zgubić.-zaśmiała się całując mnie w policzek, a ja się szeroko uśmiechnąłem. W tym samym momencie koła samolotu zetknęły się z płytą lotniska, a Pati zmiażdżyła mi dłoń.

Droga z lotniska okropnie się dłużyła przez wszechobecne korki. Na dodatek na lotnisku zostaliśmy zaatakowani przez paparazzich oraz szalone fanki. Naprawdę kocham wszystkich naszych fanów ale muszą znać umiar i nie mogą reagować w taki sposób bo jest to niebezpieczne. Wypakowałem z taksówki nasze walizki i od razu ruszyłem w stronę furtki, a Patrycja za mną. Wpisałem kod dzięki, któremu odblokowała się furtka i wyłączył się alarm. Moja gosposia wczoraj tutaj była i miała posprzątać na nasz przyjazd. Zatrzymałem się pod drzwiami i wyciągnąłem klucze z kieszeni. Szybko poprzekręcałem wszystkie zamki i otworzyłem drzwi. Pokazałem Patrycji gestem ręki żeby weszła do środka.
-Jej ale fajnie być znowu w domu.-powiedziała przechodząc przez próg i wciągając swoją walizkę za sobą. Wszedłem za nią i zatrzasnąłem drzwi. Rozejrzałem się dookoła. Wszystko wyglądało tak samo. Zrzuciłem buty i kurtkę po czym przeszedłem do salonu i otworzyłem drzwi na taras. Mimo iż to druga połowa sierpnia to słońce nadal nie daje o sobie zapomnieć. Pati wygląda jak mały murzynek. Podeszła do mnie i mocno się przytuliła. Pocałowałem jej czoło, a ona się uśmiechnęła.
-Nienawidzę tego, że nie możesz mówić. Ale z drugiej strony mam taki spokój i mogę sobie odpocząć od twojego ciągłego hałasu.-westchnęła-Kiedy masz w końcu tą wizytę?-zapytała, a ja sięgnąłem po telefon i szybko wystukałem odpowiedź.
„Jutro rano o 8... Zdecydowanie za wcześnie...”
-Oj to się nie nacieszę tym spokojem. Jutro też przyjeżdża twoja mama z Robinem i Gemma. Wiesz może o której?
„Podobno mają przyjechać pod wieczór bo Robin ma pracę, a Gemma się zabiera z nimi.”
Czy ja jestem naprawdę taki głośny i nieznośny? Na pewno jak zwykle przesadza. Pati podeszła do naszych walizek i zabrała się za wciąganie ich na górę. Od razu jej pomogłem po czym z powrotem zszedłem na dół i wyszedłem na taras i położyłem się na jednym z leżaków. Wtedy też rozdzwonił się mój telefon. No super co za geniusz do mnie dzwoni przecież nie mogę mówić. Ruszyłem z powrotem na górę żeby Pati za mnie odebrała. Jakiś nie znany numer. Pewnie nie wie, że nie mogę mówić. Podałem telefon siedzącej przy walizkach dziewczynie, a ona od razu odebrała.

-Halo?-od razu wzięłam na głośnik żeby Harry też mógł słuchać, w końcu to telefon do niego.
-Siema tutaj Deo. Kuzyn Nialla. Dzwonię żeby zaprosić Was na dzisiejszego grilla.
-O cześć. Jasne, że wpadniemy, o której mamy się pojawić?-zapytałam, Harry tylko mi przytaknął kiwając głową i uśmiechając się szeroko.
-Może tak o szóstej. Akurat uda nam się wszystko przygotować.-czyli mamy jeszcze dwie godziny.
-Okej, ej a czemu Niall sam nie zadzwonił?-zapytałam zdziwiona.
-Bo ma zakaz mówienia.-zaśmiałam się.
-Czyli będą dwie niemowy bo Harry też ma zakaz otwierania buzi.
-No to będzie ciekawie. Dobra do zobaczenia za dwie godziny.
-Do zobaczenia.-po tych słowach rozłączyłam się i podałam telefon Harremu, który usiadł na łóżku. Wstałam z podłogi i oparłam dłonie na jego kolanach i pocałowałam go w nos. Jego wzrok od razu powędrował na mój dekolt, a ja pokręciłam z niedowierzaniem głową i szybko podciągnęłam bluzkę tak, że nic nie mógł zobaczyć i wyprostowałam się robiąc krok w tył. W tym momencie poleciały by pewnie jakieś uwagi dotyczące moich cycków ale na szczęście nie może się ze mną nimi podzielić i zostaną tylko pod tymi kręconymi włosami. Położył swoje duże dłonie pod moimi pośladkami i przyciągnął mnie do siebie. Skończyłam na tym, że siedziałam okrakiem na jego kolanach i przeczesywałam palcami jego włosy.
-Oj tak wiem, że znasz sposób żeby spożytkować te dwie godziny ale wydaje mi się, że ja znam lepszy.-zaśmiałam się, a on mnie namiętnie pocałował. Jego usta zjechały niżej na mój dekolt. Odchyliłam głowę i pociągnęłam jego włosy.
-Co powiesz na wspólny prysznic?-zapytałam, a on od razu oderwał swoje usta od mojej skóry i podniósł głowę do góry. Na jego twarzy gościł szeroki uśmiech.

-Co za cioty.-zaśmiał się Louis kiedy dowiedział się, że ani Niall ani Harry nie mogą mówić.
-Nie śmiej się tak ty też dopiero co zacząłeś mówić.-trzepnęła go w ramię El.
-Jutro już będą mogli mówić to się tak nie ciesz.-powiedziałam stawiając na stole pustą szklankę.
-O matko, a myślałem, że będę miał spokój do końca życia.-westchnął kręcąc głową.
-Chciałbyś żeby nasi fani się załamali?-zapytał Liam z pełną buzią, z tego co się dowiedziałam to on też nie mógł mówić. Kurde wszyscy mieli zakaz na pewien czas. Tylko po prostu głosy Nialla i Harrego były najgorzej zmasakrowane.
-Spójrz na to Liam z drugiej strony. Wtedy to my byśmy mieli więcej solówek i to nas by bardziej kochali.-zaśmiałam się z jego toku rozumowania.
-No na pewno, to wtedy ty byś stracił głos i też już by cię tak nie lubili.-powiedziała Eleanor patrząc się na niego jak na idiotę.
-Oj dobra, dobra wiem. Bylibyśmy niczym bez nich.-przyznał brunet, a siedzący obok niego Niall od razu go przytulił.
-Awwwww jakie słodziaki.-zachwyciłam się, po czym się roześmiałam i zrobiłam im zdjęcie.

(30 sierpień)

-Powtórzę dla pewności. Jutro punkt dwunasta wiedzę was w hotelu.-powiedział Paul po raz pięćdziesiąty tego wieczora.
-Paul spokojnie. Przecież i tak wiesz, że Louis się spóźni i będzie zwalał winę na mnie.-odpowiedział Niall wstając z kanapy. Wszyscy się roześmialiśmy.
-O tak pamiętam ostatnim razem jaki byłeś wkurzony. Potem kupiłem ci tort na przeprosiny i znowu byłem twoim ulubionym bratem.-zaczął wspominać Lou.
-Przecież on ci się oświadczał.-zaśmiał się Liam.
-To było ciasto czekoladowe!-oburzył się Niall-Każdemu zgięły by się kolana.
-Wiem co dobre.-Louis wypiął dumnie pierś do przodu, a my wybuchnęliśmy śmiechem. Jesteśmy właśnie po całym tygodniu udzielania wywiadów, robienia sesji fotograficznych i kręcenia filmików przeznaczonych na przeróżne cele. Kręciliśmy też reklamę. Co oznaczało, że nasza praca zaczynała się albo o siódmej, parę razy o szóstej, albo o ósmej i trwała czasami do późnych godzin nocnych. Chyba tylko dwa razy udało mi się wrócić wcześniej niż o dwudziestej. Jednym słowem jestem padnięty. Podczas ostatnich dwóch wywiadów dzisiaj dzielnie musiałem walczyć żeby cały czas nie ziewać. O dziewiętnastej Paul w końcu łaskawie skończył omawiać z nami plan jutrzejszego dnia. Kiedy tylko pozwolił nam się ulotnić pożegnałem się ze wszystkimi i pognałem do domu. Na moje nieszczęście był, znienawidzony przez wszystkich, jeden wielki korek. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer Patrycji. Po chwili w całym samochodzie rozległ się jej śmiech, a mi od razu zrobiło się lepiej na duszy.
-Cześć Kochanie słyszę, że się dobrze beze mnie bawicie.-powiedziałem szczerząc się jak głupi.
-Cześć Kotku. Wracaj już bo twoja kuzynka mnie zakatuje.-powiedziała błagalnym głosem.
-Już do Ciebie pędzę. Znaczy stoję w korku, więc nie wiem czy tak pędzę.-westchnąłem poirytowany tym co się działo na ulicach Londynu. Czemu Paul musiał zorganizować te wywiady w centrum?
-No to czekam. Z niecierpliwością. Twoja mama i Robin poszli na spacer i nie ma ich już od dobrych dwóch godzin, Gemma wyszła właśnie na spotkanie z Lou, a ja zostałam sama z Kate.-współczuję jej. Ta dziewczyna ma więcej energii niż nie jedna elektrownia jądrowa.
-O biedaku mój ty. Puść jej jakiś film w sali kinowej może się zainteresuje i będzie siedziała spokojnie dopóki w końcu nie zaśnie?-zaproponowałem. Opiekowanie się zwariowaną sześciolatką zdecydowanie nie jest najprostszym zadaniem.
-Myślisz, że nie próbowałam?-zapytała ironicznie-Jak na razie zajmujemy się wieczornym pływaniem. Może się zmęczy na tyle, że padnie i nie wstanie do następnego piątku.
-Oby.-zaśmiałem się. Korek się rozluźnił więc dociskałem gaz kiedy tylko mogłem.
-Dobra wracaj szybko, a my idziemy robić kolację. Albo może najpierw się wykąpiemy.-zaśmiała się i cmoknęła wysyłając mi buziaka.
-Obiecuję, że za chwilę będę.-odesłałem jej buziaka po czym się rozłączyłem.

-Kate. Koniec pływania. Idziemy się kąpać.-wstałam z leżaka i podeszłam do brzegu gdzie siedziała mała kuzynka Stylesa, która przyjechała z jego mamą, siostrą i Robinem na premierę filmu.
-Juuuż?-zajęczała. Po tylu godzinach taplania się w wodzie mogłaby jej się w końcu skończyć energia. Cały dzień z Gemmą wymyślałyśmy jej przeróżne zajęcia co by tylko ją czymś zainteresować. W końcu basen najbardziej przypadł jej do gustu.
-Tak juuuż. Szybko się wykąpiemy, przebierzemy w piżamki i zjemy przepyszną kolację.-uśmiechnęłam się do niej i złapałam ją pod pachami co by wyciągnąć tego uparciucha. Szybko okryłam ją ręcznikiem po czym ponownie wzięłam ją na ręce i zaniosłam do łazienki. Okręciłam wodę w wannie i od razu rozpuściłam te piękne brązowe loki, które są chyba rodzinne u Stylesów i delikatnie zaczęłam je czesać. W samym czasie Kate zdjęła z siebie kostium. Kiedy było już wystarczająco dużo wody pomogłam jej wejść i dolałam malinowego płynu do kąpieli. Kiedy ona zawzięcie bawiła się pianą i przy okazji mnie nią dekorowała ja umyłam jej włosy.
-Pati! Kate! Wróciłem!-usłyszałam z dołu krzyk mojego chłopaka.
-Jesteśmy w łazience na górze.-krzyknęłam uchylając drzwi. Wróciłam do kąpania Kate kiedy w drzwiach stanął uśmiechnięty od ucha do ucha Harry.
-Cześć dziewczyny.-podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło bo było to chyba jedyne miejsce gdzie nie miałam piany-Co się tutaj wyprawia?
-Harrrrry!-ucieszyła się Kate wyciągając do niego ręce.
-Kaaaate!-odpowiedział jej równie entuzjastycznie.
-To jak już się tak dobrze dogadujecie to pozbądź się wody z wanny i ją opłucz, a potem wytrzyj włosy i pomóż przy wycieraniu ciała. Na umywalce leży piżama.
-Tak jest kapitanie.-zasalutował, a ja się roześmiałam.
-Idę pod prysznic.-pomachałam im na odchodne i wyszłam z pomieszczenia. Zajęło mi to dobre dwadzieścia minut kiedy w końcu uznałam, że jestem gotowa, żeby wyjść spod ciepłej wody która lała się na moje ciało. Szybko przebrałam się w koszulkę Harrego i moje ulubione spodenki do spania. Na głowie zawiązałam turban i ruszyłam na poszukiwanie Kate i Harrego. Po ciszy jaka panowała na górze uznałam, że są na dole. Jednak na parterze też ich nie było. Zeszłam jeszcze jedno piętro niżej i usłyszałam dźwięki dochodzące z naszej mini sali kinowej. Zajrzałam do środka i zobaczyłam Kate siedzącą na środku kanapy wcinającą pizzę. Obok niej siedział Harry, który również jadł. Na ekranie zaczynała się „Kraina lodu” uśmiechnęłam się na widok tej bajki i szybko usiadłam obok Harrego.
-Coś Cię długo nie było.-zaśmiał się podając mi kawałek pizzy.
-Na tyle, że zdążyli dostarczyć pizzę?-zdziwiłam się bo przecież nie brałam prysznica aż tak długo.
-Nie, nie aż tak długo. Kupiłem ją po drodze. Ale za to zdążyłem wysuszyć włosy Kate i wybraliśmy bajkę oraz zaczęliśmy ją oglądać.
-Myślisz, że to dobry pomysł żeby na kolację jeść pizzę?-zapytałam zdziwiona.
-Na pizzę zawsze jest dobry czas.-odpowiedziała Kate szczerząc się niemiłosiernie, a my wybuchnęliśmy śmiechem. Mała była cała umazana sosem i nie odrywała wzroku od ekranu. Była urocza ale potrafiła wykończyć człowieka. Kiedy zjedliśmy całą pizzę zaniosłam talerze do kuchni.
-Oo myślałam, że już śpicie.-powiedziała mama Harrego wchodząc chwilę po mnie do kuchni.
-Oglądamy bajkę na dole.-zaśmiałam się.
-Harry też?-zapytała.
-Nawet nie zdaje sobie pani sprawy jak bardzo go wciągnęła.-pokręciłam z niedowierzaniem głową uśmiechając się.

-Dobrze. My idziemy spać. Jutro wielki dzień.-uśmiechnęła się-I nie mów do mnie pani.-a ja się tylko uśmiechnęłam i przytaknęłam głową. Anna wyszła z kuchni, a ja zaraz za nią. Zeszłam po schodach na dół i zastałam przeuroczy widok. Kate tak jak i Harry smacznie chrapali. Dodatkowo Kate leżała przytulona do ramienia mojego chłopaka. Zrobiłam im zdjęcie i mimo iż bardzo nie chciałam budzić Harrego to jednak musiałam żeby mógł się położyć jak człowiek w łóżku i spokojnie się wyspać przed jutrzejszą premierą. Pocałowałam go w kącik ust, a on po chwili otworzył oczy i potrząsnął głową żeby się wybudzić. Pokazałam mu palcem na Kate, a on od razu wziął ją na ręce i zaniósł na górę do jej pokoju, który dzieliła z Gemmą. Wyłączyłam bajkę i sama też udałam się na górę. Już nie mogłam się doczekać aż przyłożę głowę do poduszki. Harry był już pod prysznicem kiedy ja układałam się pod kołdrą. Byłam tak zmęczona, że zasnęłam zanim on położył się obok mnie.


Nie wiem czy ten rozdział ma w ogóle jakiś sens i czy cokolwiek się tutaj łączy.. Ale może jakoś to przeżyjecie.. Wiem, że jest taki o niczym i nudny :/ 

Po premierze filmu chłopaków przyśpieszymy z akcją :) Już mam napisane sporo epilogu :D Tylko nadal pracuję nad tym jak do tego wszystkiego co się tam dzieje doprowadzić w tych kilku rozdziałach :D Cóż jakoś sobie poradzę :) Chciałam skończyć to opowiadanie do końca wakacji ale chyba nie uda mi się skończyć do końca roku...

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

niedziela, 7 września 2014

45. Nothing like us

 -Ty sobie chyba żartujesz?-zapytałam unosząc jedną brew w zdziwieniu.
-Jestem poważny. Nawet bardzo poważny.-odpowiedział Ian.
-Czemu niby miałabym to zrobić?-cholera jasna nie zamierzam brać udziału w żadnej głupiej grze. Może i trochę za dużo wypiłam ale nie zamierzam grać w rozbieranego ping-ponga. Skąd oni w ogóle wpadli na ten pomysł? Skąd oni wzięli stół do ping-ponga?
-No dawaj potrzebujemy jeszcze jakiś dziewczyn i zostałaś wybrana.
-Przepraszam ale nie chcę.-wypiłam do końca drinka i uśmiechnęłam się przepraszająco.
-To chociaż kupię Ci drinka.-powiedział i to zrobił.
-Dziękuję.-zaśmiałam się i popatrzyłam za odchodzącym mężczyzną. Łał. Właśnie rozmawiałam z Ianem. Tym samym, który gra Damona. Tym samym, który jest tak piekielnie przystojny. Spróbowałam drinka, który właśnie mi kupił. Rozejrzałam się dookoła. Same sławy. Jakim cudem ja się w ogóle tutaj znalazłam? Zaśmiałam się sama do siebie i napiłam się kolejny łyk pysznego drinka.
-Ile zamierzasz jeszcze w siebie wlać?-zapytał Harry stając przede mną i uważnie przyglądając się mojej twarzy, na której pojawiło się zdziwienie połączone z szokiem.
-Dorosła jestem. Mogę.
-Hmm w sumie to jesteśmy w USA, a tutaj alkohol można pić od dwudziestego pierwszego roku życia. Więc nie możesz pić.-moje zdziwienie się tylko powiększyło. Co mu się stało, że nagle mu to przeszkadza? Sam też nie ma nawet dwudziestu, a jakoś pije.
-To czemu pijesz?-zapytałam patrząc na niego jak na idiotę. Dopiłam mojego drinka podczas gdy on mi się zawzięcie przyglądał. Zeszłam ze stołka barowego, na którym do tej pory siedziałam. Kiedy stanęłam lekko zakręciło mi się w głowie. Cóż jakoś może uda mi się dojść do toalety. Co prawda moje szpilki nie ułatwiają tego zadania ale przecież nie urodziłam się wczoraj i takie wyzwania biorę prosto na klatę. Ruszyłam w stronę łazienek. Byłam tam już dwa razy więc znałam drogę. Na szczęście Harry za mną nie poszedł. Kiedy obejrzałam się za siebie zobaczyłam, że ruszył w przeciwnym kierunku. Zadowolona, że za mną nie poszedł weszłam do damskiej toalety i załatwiłam swoją potrzebę. Kiedy stałam przy umywalce i myłam dłonie do pomieszczenia weszła Kendall Jenner. Stanęła obok mnie i zaczęła wyjmować ze swojej torebki kosmetyki. W sumie nie wiem bo jej makijaż był perfekcyjny. Zaczęłam suszyć dłonie, a ona się do mnie uśmiechnęła. Matko co za kompromitacja. Musiałam się na nią gapić jak na jakieś zjawisko. No ale w sumie to jest zjawisko, w końcu nie codziennie się spotyka Jennerkę w toalecie.
-Cześć. Kendall.-podała mi dłoń, a ja otrząsnęłam się i odwzajemniłam gest.
-Patrycja.-uśmiechnęłam się. Odwróciła swój wzrok do swojego odbicia w lustrze i zaczęła poprawiać makijaż.
-Ta Patrycja od Harrego Stylesa czy mi się wydaje?-zapytała spoglądając na mnie. Mogę się założyć, że moje szpilki są wyższe od jej, a i tak jestem niższa.
-Tak ta Patrycja.-zaśmiałam się. Szczerze, to naprawdę śmieszne, że w wyższych sferach nazywają mnie „Patrycją od Harrego Stylesa”. Już chociaż mogliby mówić „Patrycja dziewczyna Harrego Stylesa”. Nie obraziłabym się.
-Widziałam wasze zdjęcia z Las Vegas. Wiem, że Harry jest szalony ale przy tobie to już w ogóle traci głowę.-uśmiechnęła się, a mi zabrakło słów. No tak traci, że chodzi sobie na spotkania z innymi dziewczynami w środku nocy nie informując mnie nawet o tym. Kurcze mimo takiej ilości alkoholu jaką w siebie wlałam nadal czuję się dziwnie trzeźwo. Albo tylko tak mi się wydaje.
-Tak to było dość szalone z naszej strony.
-Potem pisali, że podobno wzięliście szybki ślub. Ale od razu napisałam do Harrego żeby się dowiedzieć czy to prawda.
-No i co Ci powiedział?-przerwałam jej zainteresowana, że ma numer mojego chłopaka i na dodatek sobie z nim smsuje.
-Powiedział mi, że to totalne kłamstwo. Byłam bardzo szczęśliwa no bo to oznacza, że chyba najlepsza partia jaka chodzi po tej planecie nadal nie jest jakoś mocno zajęta.-odwróciła się do mnie twarzą i posłała mi najbardziej nieszczery uśmiech jaki w życiu widziałam.
-Mocno zajęta powiadasz.-zaśmiałam się kpiąco-Dla twojej wiadomości laleczko jest bardzo mocno zajęty.
-Jakoś dzisiaj wieczorem nie przeszkadzało mu to, że dotrzymywałam mu towarzystwa.-zaśmiała się. Cała krew się we mnie zagotowała. Miałam ochotę jej po prostu przywalić. Mam to gdzieś czy jestem z nim właśnie pokłócona czy wszystko jej w jak najlepszym porządku ale żadna laska nie będzie mi mówić, że można traktować nasz związek jako jakiś żart.
-Nie denerwuj się tak. Złość piękności szkodzi. To było do przewidzenia, że prędzej czy później się mną zainteresuje. No zresztą spójrz na mnie, a potem na siebie. Sama widzisz, że nie masz ze mną szans.-po tych słowach wyszła. Moim pierwszym odruchem było pobiec za nią i jej wygarnąć. Ale po chwili uświadomiłam sobie, że przecież ona ma rację. Po co Harremu jakaś marna dziewczyna, która nic wielkiego nie zrobiła skoro może mieć nawet Jennerkę. Wyszłam załamana z pomieszczenia i w tym samym momencie otworzyły się drzwi od męskiej toalety. Pojawił się w nich Niall. Od razu się do mnie uśmiechnął, a ja dłużej nie myśląc przytuliłam się do niego.

-O tu jesteś.-usłyszałam za sobą głos Harrego-Wszędzie Cię szukałem.-kiedy już powiedziałam Niallowi wszystko co siedziało mi na sercu momentalnie przeszedł mi smutek i teraz byłam znowu zła na Harrego, że o mnie nie myśli i spędza sobie czas z Kendall zamiast spędzać go ze mną.
-Naprawdę?-zapytałam, a ironię w moim głosie można było wyczuć na kilometr.
-Naprawdę.-usiadł obok mnie, a ja odsunęłam się robiąc mu jeszcze więcej miejsca może jakaś dziewczyna, która dotrzymuje mu dzisiaj towarzystwa się jeszcze dosiądzie.
-Niall o czym to my rozmawialiśmy?-zapytałam ignorując obecność Harrego.
-Tak właściwie to myślałem, że ze mną zatańczysz.-powiedział mi prosto do ucha Styles. Po moich plecach przebiegł dreszcz.
-Czemu miałabym to robić? Twoja dzisiejsza towarzyszka już ci nie wystarcza?-zapytałam odwracając się do niego.
-No właśnie chciałem z nią zatańczyć.-powiedział zdziwiony.
-Jakoś jej tutaj nie widzę.-warknęłam. Może to i lepiej, że jej tutaj nie ma bo bym się tym razem chyba nie powstrzymała.
-Przecież tutaj siedzisz.-objął mnie ramieniem i przyciągnął jeszcze bardziej do siebie. Niall się ulotnił zostawiając nas samych. Harry uparcie wpatrywał się w moją twarz.
-Co mi się tak przyglądasz?-zapytałam, a raczej oskarżyłam go o to. Zauważyłam, że zacisnął szczękę, a jego oczy pociemniały.

-Czemu taka jesteś?-zapytałem z frustracji wyrzucając ręce do góry.
-Jaka?-krzyknęła odsuwając się ode mnie.
-Cholernie wrażliwa, a za razem cholernie obojętna?-warknąłem, byłem zmęczony całą tą popieprzoną sytuacją. Chciałem żeby w końcu wszystko wróciło do normy.
-Bo Cię cholernie kocham idioto! A ty tego nie doceniasz i nie chodzi mi nawet o to, że nie było Cię pół nocy. Nie będę Cię przecież na smyczy trzymać. Ale czemu akurat z nią?! Czemu mi nic nie powiedziałeś?! Czemu musiałam się dowiedzieć od pieprzonych paparazzich?! Czemu dzisiejszy wieczór spędzasz z pieprzoną Jennerką?! Czemu nie omieszkała mi się powiedzieć, że nasz związek to żart i prędzej czy później skończysz ze mną dla niej?!-wymachiwała rękoma, w jej oczach widać było ból i napływające łzy. Była na skraju i z całej siły walczyła żeby się nie rozkleić i być twardą do końca. Nie wiedziałem co powinienem powiedzieć. Nie wiedziałem co powinienem zrobić. Złapałem jej ręce i przyciągnąłem do mojego ciała. Zaczęła się wyrywać. Wiedziałem, że to nie jest najlepsze miejsce na kłótnie ale na szczęście byliśmy w prywatnej loży na antresoli, do której nikt się nie zbliżał, a muzyka skutecznie zagłuszała nasze krzyki. Jej dłonie uderzały w moją klatkę, a ja po prostu ją przytulałem szepcząc, że ją kocham. Po chwili po prostu uległa i wtuliła się w moje ciało.
-A teraz coś dla par. Zwalniamy na chwilę tempo.-z głośników usłyszeliśmy głos DJ-a, a od razu po nim zaczęły lecieć pierwsze dźwięki piosenki Justina Biebera. Patrycja przerzuciła swoje nogi przez moje uda tym samym siadając jeszcze bliżej mnie i oparła policzek na moim obojczyku. Moje ramiona cały czas oplatały jej ciało. Zanurzyłem nos w jej włosach i delikatnie pocałowałem.
-Nothing like us, nothing like you and me..-zaśpiewałem cicho, a ona uniosła głowę i objęła dłońmi moje policzki. Patrzyliśmy sobie w oczy wybaczając sobie wszystkie złe chwile jakie mieliśmy już za sobą. Kiedy piosenka się skończyła pocałowałem ją delikatnie. Nasz pocałunek niewinny pocałunek przekształcił się w pełną namiętności walkę naszych języków.
-Kocham Cię.-wyszeptałem całując kącik jej ust.
-Kocham Cię.-popatrzyła mi się prosto w oczy i uśmiechnęła się delikatnie.

Zamknąłem drzwi od naszej sypialni, a Pati w tym czasie zdążyła już zdjąć swoje szpilki. Oparłem się plecami o drzwi i po prostu przyglądałem się jak wyjmuje te wszystkie spinki ze swoich włosów. Na jej twarzy było widać ulgę kiedy jej włosy luźno opadły na jej plecy. Obserwowałem jak zabiera się za zmywanie makijażu. W końcu sam też zdjąłem buty i położyłem się na łóżku. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Po chwili znowu się podniosłem i przyciągnąłem do siebie Patrycję. Popatrzyła się na mnie zdziwiona leżąc pode mną.
-Co jest? Muszę skończyć zmywać makijaż.-powiedziała wskazując palcem na swoją twarz, na której były jeszcze resztki makijażu.
-Nie musisz.-zaśmiałem się i przejechałem dłońmi po jej udach-Teraz ja za to muszę pozbawić cię tej cholernie kuszącej sukienki bo za chwilę nie wytrzymam.
-Tylko delikatnie bo ją lubię.-uśmiechnęła się, a jej palce powoli zaczęły rozpinać guziki mojej koszuli.
-Postaram się.-uśmiechnąłem się i złapałem za koniec tego zdecydowanie zbyt krótkiego kawałka materiału jaki nazwany został sukienką. Powoli zacząłem unosić go do góry całując jej udo. Uniosła biodra do góry żeby łatwiej mi było. Następnie usiadła twarzą do mnie i uniosła ręce do góry, a ja ściągnąłem jej sukienkę do końca po czym odrzuciłem ją na podłogę. Moim oczom ukazało się idealne ciało mojej dziewczyny. Jej piersi uwięzione były w seksownym, czarnym, koronkowym staniku. Pożerałem ją wzrokiem kiedy ona zdjęła ze mnie koszulę po czym od razu złapała za pasek od moich spodni.

Położyłam się na Harrym, a on okrył nas kołdrą. Oparłam brodę na jego klatce piersiowej i szczerzyłam się jak głupi do sera.
-Wiesz co ci powiem.-zaczął.
-Nie wiem.-szybko mu przerwałam.
-Nie bez przyczyny mówi się, że seks na zgodę to najlepszy seks.-zaśmiał się, a ja razem z nim.
-Sugerujesz, że wcześniej nie było ci tak dobrze?-zapytałam unosząc jedną brew.
-Zawsze było idealnie ale dzisiaj miało to jakieś swoje drugie dno.-zaśmiał się, a jego palce delikatnie jeździły po moim kręgosłupie wywołując gęsią skórkę. Ziewnęłam przykładając policzek do jego klatki piersiowej.
-Słyszałem też, że po dobrym seksie jest najlepszy sen.
-Sprawdzę to.-zaśmiałam się i zamknęłam oczy.

Kiedy się obudziłem poczułem, że nikt nie leży obok mnie. Zdziwiony otworzyłem oczy i usiadłem przeciągając się. Znalazłem bokserki i szybko je na siebie wciągnąłem. Wychodząc z sypialni rozciągnąłem moje ramiona ziewając przy tym. Gdzie też podziała się moja dziewczyna? W salonie jej nie było ani też w łazience. Kiedy usłyszałem, że coś uderza w kuchni od razu wiedziałem, że znalazłem to czego szukałem. Wszedłem do środka, a moim oczom rzuciła się w oczy moja piękna dziewczyna siedząca na wyspie kuchennej ubrana w moją koszulę. Jej włosy żyły swoim życiem odstając w różne strony. Uśmiechnąłem się na ten jakże śliczny obrazek. W dłoni trzymała szklankę z przezroczystym płynem. Matko boska przecież jest na pewno przed dwunastą, a ona już pije.
-Pijesz?-zapytałem marszcząc brwi. Właśnie wlała sobie do buzi resztę tego co miała w szklance. Podszedłem do niej.
-Nie. Robię na drutach. A nie widać?-prychnęła uśmiechając się szyderczo.
-Właśnie taką cię kocham.-szepnąłem obejmując ją w tali i przyciągając bliżej mojego ciała.
-Jaką?-zapytała opierając łokcie na moich barkach.
-Irytującą, wredną, uroczą, kochaną, całą moją. Ale już nie pij.-powiedziałem pocierając swoim nosem o jej.
-Bez spiny Styles przecież to woda.-zaśmiała się oplatając moje biodra swoimi nogami. Od razu ją podniosłem, a ona pisnęła zaskoczona moim ruchem i mocniej złapała moje ramiona.
-Kochanie coś mi się wydaje, że właśnie dzisiaj zaczęły się nasze wakacje.-powiedziałem uśmiechając się szeroko.
-Nie wiem jak ty ale ja tak właściwie to mam permanentne wakacje.-zaśmiała się całując mój nos.
-To potraktuj ten czas jako specjalne wakacje bo spędzisz każdą sekundę ze mną. Zero wywiadów, sesji zdjęciowych czy też koncertów. Jestem cały czas dla ciebie.-nie wiem jak jej ale mi się to bardzo podobało.
-To ile mamy tych dni?-zapytała, a ja ruszyłem w stronę salonu.
-Z tego co mi wiadomo. To dwa tygodnie bo potem będę musiał się zająć promocją filmu razem z chłopakami. Po premierze w Londynie będziemy mieli jeszcze premierę w Nowym Jorku i w Paryżu. No i oczywiście parę wywiadów nam wpadnie, a 23 września mamy pierwszy koncert w Australii.
-Jestem w szoku, że pamiętasz to wszystko to zazwyczaj ja robię w tym związku za pamięć.-zaśmiała się, a ja posadziłem ją na kanapie, a sam usadowiłem się obok niej.
-Bardzo śmieszne.-sięgnąłem po pilot i włączyłem telewizor-Dzisiaj o dwudziestej musimy być na lotnisku. Spakuj jakieś letnie szmatki.


Przepraszam Was ale w całym tym szaleństwie związanym z końcem wakacji i początkiem nowego roku szkolnego zapomniałam, że miałam dodać rozdział... 100 punktów frajerstwa dla mnie...

Pozdrawiam i całuję Harolda :*