wtorek, 12 sierpnia 2014

42. Gdzie jesteś?

Przepraszam, że dopiero teraz ale przez ostanie dwa tygodnie miałam urlop od mojego laptopa.

Jeżeli są tutaj jeszcze jakieś osoby, które czekają na nowy rozdział to serdecznie zapraszam :)
Miło będzie jak dacie o sobie znać w komentarzu :) Nawet tym najmniejszym :)

A no i dziękuję wszystkim, którzy zagłosowali na mojego bloga :)



Obudziłam się z głową schowaną w poduszce. Było mi cholernie gorąco. Uniosłam się lekko do góry i przetarłam oczy. Za oknem było bezchmurne niebo i słońce, które świeciło prosto w uchylone drzwi, które prowadziły na duży balkon. Usiadłam po turecku i ściągnęłam z siebie kołdrę. Rozciągnęłam moje zaspane ciało i ziewnęłam. Dawno nie byłam aż tak wyspana. Dotarliśmy do LA późnym wieczorem, a potem jeszcze Harry uparł się, że musimy jechać na przejażdżkę rowerową po śpiącym LA. Spojrzałam na stolik nocny, na którym był list oraz mój telefon.

Jestem na próbie. Przepraszam, że Cię nie obudziłem tak słodko spałaś. Kocham Harry.

Wzięłam telefon i kiedy nacisnęłam przycisk blokady, zobaczyłam na mojej tapecie zdjęcie moje i Harrego. Ja spałam w najlepsze, a on po prostu się cieszył. Zaśmiałam się sama do siebie po czym szybko napisałam do niego smsa.

Zdecydowanie uwielbiam moją nową tapetę! Kocham ;*

Wyszłam z łóżka i podeszłam do drzwi balkonowych. Na dworze było pewnie z trzydzieści stopni. Szybko pobiegłam po kostium i przebrałam się w niego. Na nos założyłam okulary przeciwsłoneczne, a ciało wysmarowałam olejkiem do opalania. Położyłam się na jednym z rozstawionych leżaków dookoła basenu i uznałam, że jestem w raju. Zdecydowanie trafiłam w dobre miejsce. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk przychodzącej wiadomości.

Masz zamiar przyjechać na koncert?

Mój leżak był zdecydowanie za wygodny żeby się z niego ruszać. Uznałam, że dzisiejszy dzień będzie dniem nic nie robienia. Zresztą i tak nie wiem jak dotrzeć na arenę, w której odbywa się dzisiaj koncert.

Obrazisz się jak powiem, że mi się nie chce?

Oczywiście, że się obrażę.

Cóż trudno ;*

Teraz będzie udawał obrażonego. Zaśmiałam się i odłożyłam telefon pod leżak. Po pewnym czasie uznałam, że pora się przekręcić. Przyłożyłam policzek do mojej małej poduszki i zamknęłam oczy. Spałam prawie godzinę. Moje plecy okropnie piekły i od razu zaczęłam żałować, że w ogóle postanowiłam się opalać. Weszłam do środka i wybrałam się pod prysznic. Zimna woda spływała po moich plecach chłodząc je. Wyszłam spod prysznica i owinęłam moje ciało ręcznikiem. Moje plecy oraz moje nogi włącznie z częścią pośladków były czerwone. Muszę przyznać, że wygląda to pięknie. Moja głupota nie zna granic. Osuszyłam ciało ręcznikiem i posmarowałam moje zaczerwienione ciało balsamem po opalaniu. Od razu poczułam przyjemny chłód. Wyszłam z pokoju i położyłam się na łóżku tak, żeby balsam mógł się spokojnie wchłonąć.

-Ile mamy na Was czekać?-usłyszałem za sobą głos zirytowanego Paula.
-Już, już idziemy.-krzyknął Niall z drugiego końca pokoju. Uśmiechnąłem się na widok Irlandczyka, który w biegu próbował założyć buty. Odwróciłem się i wyszedłem z naszej garderoby. Dzisiaj daliśmy naprawdę świetne show. Byłem bardzo zadowolony z naszej ciężkiej pracy. Zarzuciłem kaptur na głowę i skierowałem się w stronę wyjścia. Nagle usłyszałem kobiecy głos wołający moje imię.
-Harry! Poczekaj!-zatrzymałem się i odwróciłem lokalizując dziewczynę, która mnie wołała.
-Cześć Danniel. Co ty tutaj robisz?-zapytałem kiedy podeszła do mnie i przywitała się ze mną całusem w policzek.
-Byłam na Waszym koncercie. Byliście genialni.-uśmiechnęła się od ucha do ucha. Jak zawsze była ubrana cała na czarno. Czarne, obcisłe spodnie, luźna koszulka z dekoltem w literę v, wkasana w spodnie i do tego czarne Vansy.
-Zawsze jesteśmy.-zaśmiałem się, a ona natychmiast do mnie dołączyła.
-Masz ochotę wyskoczyć na jakiegoś szybkiego drinka, żeby uczcić Waszą genialność?-zapytała.
-W sumie to powinienem wracać do mojej dziewczyny.-wzruszyłem ramionami.
-Oj nie przesadzaj. Przebywasz z nią całe dnie odkąd się poznaliście. Kiedyś odpocząć też trzeba.-w sumie prawda. Przebywamy z Patrycją razem cały czas. Nic się nie stanie jak wyskoczę ze starą znajomą na jakiegoś drinka czy też coś do jedzenia.
-Nie wiem jak ty ale ja umieram z głodu.-powiedziałam uśmiechając się.
-Nareszcie mądrze gadasz. To gdzie jemy?-zapytała i ruszyliśmy razem w stronę wyjścia.
-Preston jedziemy z Danniel coś zjeść.-oznajmiłem mojemu ochroniarzowi.
-Gdzie?-od razu zapytał.
-Czy jakiś fast food może być?-zapytałem Dan, która szła za mną.
-Idealnie.-zaśmiała się.
-Najbliższy fast food.-powiedziałem, a Preston zaczął już szukać w nawigacji miejsca, gdzie mielibyśmy się udać. Usiedliśmy na tylnych siedzeniach i Danniel zaczęła mi opowiadać co się u niej działo przez ostanie pół roku.

Naciągnąłem mocniej kaptur na głowę tak żeby nikt mnie przypadkiem nie rozpoznał. Nie lubiłem być w centrum uwagi kiedy wychodziłem gdzieś z moimi znajomymi lub gdy wychodziłem gdzieś sam. Najgorsze co mogło się trafić to stado paparazzich próbujących mnie oślepić tymi swoimi fleszami. Na szczęście udało nam się przemknąć niezauważenie do środka budynku. Złożyliśmy zamówienie i po chwili siedzieliśmy przy stoliku z boku jedząc przepyszne hamburgery i popijając to colą. Nie rozumiem jak można nie lubić fast foodów.
-Dobra panie Styles ja już się dzisiaj nagadałam. Teraz ty mi coś powiedz.
-A co chcesz usłyszeć? Z tego co mi wiadomo to moje życie jest dość upublicznione.-zaśmiałem się.
-Sprzedaj mi jakiś super kąsek żebym mogła napisać o tym na moim Twitterze.-zaśmiała się.
-Rozpędziłem się.-powiedziałem poważnie.
-Oj bez spiny Haroldzie przecież dobrze wiesz, że nie puszczam nigdy niczego w ręce hien.
-No wiem, wiem.-zaśmiałem się czochrając jej włosy.
-Zdajesz sobie sprawę ile czasu zajęło mi układanie tych przeklętych włosów?-zapytała wkurzona.
-Pewnie całą wieczność.-próbowałem powstrzymać się przed wybuchnięciem śmiechem ale mimo wszystko to było silniejsze ode mnie. Jej mina po prostu powinna być nagrodzona Oscarem. Pokazała mi język, a ja pokręciłem z niedowierzaniem głową.

Obudziłam się nagle. Plecy mnie cholernie bolały od zbyt długiego leżenia na brzuchu. Podniosłam się powoli rozciągając obolały odcinek. Za oknem niebo było zupełnie ciemne. Nawet nie było widać gwiazd, a przecież w ciągu dnia było bezchmurne. Znalazłam mój telefon żeby sprawdzić ile czasu trwała moja drzemka. Trzynaście minut po północy. Ziewnęłam i zrzuciłam nogi z łóżka. Gdzie jest w takim razie Harry? Powinien wrócić godzinę temu. Może gdzieś wyszli z chłopakami? Albo mają jakieś poważne spotkanie? Ubrałam się w majtki i koszulkę Harrego, w której sypiam po czym wyszłam z sypialni. Wszędzie były pogaszone światła co oznaczało, że mojego chłopaka tutaj nie ma. Znalazłam w lodówce kawałek ciasta i ochoczo zabrałam się za jedzenie. Miałam ochotę na coś dobrego. Może powinnam do niego zadzwonić. W końcu uznałam, że nie będę zbyt nadgorliwa i napiszę tylko smsa.

Gdzie jesteś? Tęsknię ;*

Moja opalenizna na plecach i pupie nie bolała już tak bardzo. Już przynajmniej mogłam siedzieć. Zaśmiałam się sama z mojej głupoty po czym usadowiłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Dawno nie oglądałam telewizji. Poskakałam po kanałach aż w końcu zatrzymałam się na TLC. Panny młode wybierały sobie wymarzoną suknię. O ironio. Pokręciłam z niedowierzaniem głową i ułożyłam się wygodniej. Moja wymarzona suknia to zdecydowanie model księżniczki. Szybko odgoniłam myśli o moim ślubie i zajęłam się ocenianiem wyborów panien młodych z programu. Sprawdzałam co chwilę czy może dostałam odpowiedź od Harrego ale mój telefon niestety milczał jak zaklęty. W mojej głowie zaczęły pojawiać się jeszcze inne scenariusze. Niektóre naprawdę były logiczne ale niektóre przechodziły same siebie. Przecież to bardziej niż możliwe, że rozładował mu się telefon. No ale kurcze właśnie od tego ma drugi. Wysłałam tego samego smsa i na jego drugi numer. Może tutaj postanowi odczytać i co najważniejsze odpisać. Minęło półgodziny, a ja nadal nie dostałam żadnej odpowiedzi. Byłam bliska zadzwonienia do niego. Jedak się powstrzymałam. Wysłałam tylko kolejnego smsa z zapytaniem czy zamierza kiedyś wrócić.

-Nie wierzę, że to zrobiłeś.-powiedziała zszokowana kręcąc głową.
-Tak. Zrobiłem.-zacisnąłem usta i pokiwałem głową.
-Łał. I co powiedziała?-zapytała nadal będąc w szoku.
-Szybko sprowadziła mnie na ziemię.-zaśmiałem się-No co mogła zrobić? Dostałem kazanie. Zresztą nie tylko od niej. Wszyscy od razu się na mnie rzucili i zaczęli wyjaśniać, że to wcale nie jest dobry pomysł.
-Łał.
-Dobra bez przesady. Co w tym takiego szokującego?-zapytałam śmiejąc się z jej reakcji.
-Nie jestem w szoku dlatego, że wpadłeś na ten pomysł bo tego to mogłabym się spodziewać. Ale to, że Patrycja odmówiła jest dla mnie mega szokujące.
-Czemu?-zapytałem zdziwiony.
-Bo ja na jej miejscu nawet bym się nie zastanawiała tylko tam pobiegła. Oczywiście potem też zorganizowałabym normalny ślub na Karaibach bo w końcu raz w życiu można założyć białą sukienkę i stanąć przy ołtarzu z tym jedynym, jedynym. No i pewnie moi rodzice by nie byli za bardzo zadowoleni.
-Tylko, że z drugiej strony to nie jest chyba jednak taki dobry pomysł. Bo przecież mamy tylko po dwadzieścia lat.-od zawsze wiedziałem, że Danniel jest szalona ale nie wiedziałem, że do tego stopnia.
-No i co z tego. Jeżeli to jest to czego chcesz to może najpierw zacznij od romantycznych oświadczyn o jakich marzy każda dziewczyna. Wiesz, że jest twoja ale możesz to dodatkowo przypieczętować pierścionkiem na jej palcu.-w mojej głowie wyrysowała się mina zszokowanej Patrycji, która nie wie co się dzieje, a ja klękam na jedno kolano. Uśmiechnąłem się do moich myśli i szczerze mówiąc to naprawdę spodobał mi się ten pomysł. Jeżeli pomysł ślubu odpadał to przecież mogę jej się chociaż oświadczyć.
-Pomożesz mi?-zapytałem pełen nadziei.
-Z czym?
-Z moimi oświadczynami. Sama mi posunęłaś ten pomysł więc teraz będziesz musiała mi pomóc.
-Z przyjemnością.-uśmiechnęła się-Która godzina? Mój telefon się rozładował.
-Za dwadzieścia minut będzie druga. O matko ile my już tutaj czasu siedzimy? Dwie wiadomości od Patrycji.
-Lepiej odpisz.-zaśmiała się.
-A może lepiej nie będę odpisywał żeby jej nie obudzić. Wydaje mi się, że powinienem się modlić żeby nie oderwała mi jaj za to, że jest środek nocy, a ja siedzę z przyjaciółką w fast foodzie.
-Nie musisz jej mówić? Możesz powiedzieć, że byłeś z chłopakami na piwie.
-Tak bo ona nie ma numerów chłopaków i na pewno do nich nie napisała. Zresztą po co kłamać. Sama jesteś dziewczyną więc też masz ten super radar dzięki, któremu wiesz wszystko zanim druga osoba zdąży otworzyć w ogóle buzię.
-No w sumie racja.-zaśmiała się.
-Preston wychodzimy.-podszedłem do stolika przy którym siedział ochroniarz i trochę przysypiał.
-Okej, okej. Pójdę po samochód.-powiedział wstając.
-Mam nadzieję, że żadne zbłąkane hieny nas jeszcze nie znalazły.-westchnąłem.
-Oby.-ziewnęła Danniel.

Druga w nocy, a jego nadal nie ma. Skończył się maraton i sukniami ślubnymi więc wyłączyłam telewizor i po prostu wpatrywałam się w czarny ekran. Uznałam, że jeszcze dziesięć minut i idę do łóżka. Co chwilę sprawdzałam godzinę na moim telefonie jednocześnie licząc na jakąś najmniejszą wiadomość od Harrego. Wystarczyłoby cholerne wrócę za godzinę, dziesięć minut. Albo nawet nic mi nie jest. Po chyba najdłuższych dziesięciu minutach mojego życia wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę sypialni. Wtedy też usłyszałam dźwięk przekręcanych kluczy w zamku. Oparłam się o drzwi od sypialni. Po chwili moim oczom ukazał się Harry.
-Przepraszam.-wyszeptał. Myślę, że głośniejszy dźwięk mógłby przebić jakąś niewidzialną barierę pomiędzy nami. Uśmiechnęłam się i pokręciłam z niedowierzaniem głową.
-Chodź spać. Wyglądasz na porządnie zmęczonego.-powiedziałam i weszłam do sypialni. Od razu położyłam się na mojej części łóżka. Harry wszedł za mną tylko, że od razu skierował swoje kroki w stronę łazienki. Po dziesięciu minutach i szybkim prysznicu położył się obok.
-Jesteś zła?-zapytał badając mój nastrój.
-Nawet nie zdajesz sprawy jak bardzo.-dotknęłam opuszkami palców jego policzka-Ale może kiedyś mi przejdzie.

-Kocham Cię.-przyciągnął moje ciało do swojego rozgrzanego wcześniejszym prysznicem. Pokręciłam głową i tylko się delikatnie uśmiechnęłam.

SKOMENTUJ! KORONA Z GŁOWY MOŻE CI NIE SPADNIE ;)

Pozdrawiam i całuję Harolda! :*

14 komentarzy:

  1. Cudny!!!! Boski!!!! Super!!!!
    Nie mogę się doczekać następnego<3
    Dziewczyno masz talent

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdzial czekam na nexta :-D :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdzial czekam na next<3

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na next <3
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny..Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Boski <3 Cudowny :* Kocham *_* czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mam nadzieje ze tym razem nie bede musiała czekać tak dłuugo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialny rozdział!! czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny!
    Moja BFF zawsze wywraca oczami i mówi: "Jak możesz czytać o takiej cukierkowej miłości.". A ja kurde lubię sobie poczytać i powzdychać. Przynajmniej mogę sobie wyobrazić jak nigdy nie będę miała. ;_;
    Czekam na next!!

    xx

    Zapraszam Cię serdecznie do siebie. Recenzja od tak utalentowanej osoby jak Ty, mile widziana. :)
    bake-in-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. I co ja mam ci napisać? Znudziło mi się ciągłe pisanie jak świetny jest rozdział i wgl. No ale dla cb mogę jeszcze raz: Zajebisty rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdzial . Sama mam tak jak Pati . spalona i szczypie . ;/

    OdpowiedzUsuń