niedziela, 24 sierpnia 2014

44. Można się upić z jakimiś fajnymi, sławniejszymi od ciebie ludźmi.

SKOMENTUJ. TO NIE BOLI.

sukienka, buty (tak bardzo kocham te buty *.*), torebka, fryzura, makijaż Pati z gali

-Macie się zachowywać jakby wszystko było w jak najlepszym porządku.-powiedział Paul patrząc na mnie, a potem na Harrego.
-Paul czy ja na pewno muszę pozować do jakiś zdjęć?-zapytałam. Mój mózg od paru dni pracował nad wymyśleniem logicznego powodu dla którego nie musiałabym wychodzić na ten czerwony dywan i nie musiałabym pozować z chłopakami i z moim chłopakiem, na którego jestem mega zła.
-Tak musisz.-powiedział kategorycznie.
-Czemu mamy ją zmuszać skoro nie chce?-zapytał Harry-Wszystkim byłoby to na rękę jeżeli od razu udałaby się na widownię.
-Harry. Luzuj stary.-powiedział od razu siedzący pomiędzy mną, a Harrym, Niall. Cała się zjeżyłam na słowa mojego chłopaka i od razu włączyła mi się opcja zabijania wzrokiem.
-Czemu mam to robić Niall?-zapytał przyjaciela opierając głowę o zagłówek.
-Bo robisz to dla swoich fanów, którzy Cię kochają. Masz się zachowywać jak godny ich facet.-odpowiedział mu.
-Czemu właściwie nie jadę samochodem zresztą chłopaków?-zapytałam wypowiadając moje myśli na głos.
-Stop.-powiedział ostro Paul-Za pięć minut wysiadacie i zaczynacie uśmiechać się do tych wszystkich ludzi jacy tam będą. Oni wam niczym nie zawinili. Idziecie razem i słuchacie poleceń waszych przewodników. Pozujecie na ściance i na dywanie. Potem chłopcy za kulisy i szykujecie się do występu, a Patrycja na swoje miejsce na widowni. Proste? Mam nadzieję, że uda wam się jakoś wykonać parę tych czynności nie zabijając się za wzajem.
-Będę robić co w mojej mocy.-powiedziałam sprawdzając jak się trzyma szminka na moich ustach, a następnie uśmiechnęłam się do menadżera.
-Robię to dla naszych fanów.-burknął Harry.
-Uparte osły.-zaśmiał się Niall i położył swoje ręce na naszych ramionach.
-Oh zamknij się.-powiedzieliśmy z Harrym jednocześnie co sprawiło, że chłopak zaczął się śmiać. W tym samym momencie samochód się zatrzymał. Byliśmy na miejscu. Już nie mam odwrotu. Wzięłam głęboki wdech i ostatni raz sprawdziłam mój makijaż i fryzurę. Schowałam telefon do mojej małej kopertówki i podałam ją Paulowi, który miał mi ją potem dostarczyć na widownię. Zaczęłam zakładać moje szpilki.
-Czemu nie zrobiłaś tego jak się ubierałaś?-zapytał Niall.
-Niall czy widzisz jak wysokie są te szpilki?-zapytałam-No cóż nigdy nie doświadczyłeś chodzenia w takich więc nie zrozumiesz bólu jaki czujesz po paru godzinach, a ja muszę jeszcze wytrwać na after party.
-Okej. Nie będę próbował nawet zrozumieć.-zaśmiał się. Harry otworzył drzwi i wysiadł z samochodu, za nim wysiadł Niall. Harry zaproponował mi dłoń aby pomóc mi wysiąść, a ja z przyjemnością skorzystałam. Od razu oślepiła mnie potworna ilość fleszy. Uśmiechnęłam się świadoma, że nas nagrywają i fotografują. Z drugiego samochodu wysiadła reszta zespołu. Podeszła do mnie moja przewodniczka.
-Witam, nazywam się Natalia będę Ci dzisiaj towarzyszyć.-powiedziała wyciągając do mnie dłoń. Od razu ją uścisnęłam.
-Dobry wieczór. Patrycja.-moja przewodniczka wręczyła mi flamaster i powiedziała, że mam porozdawać trochę autografów. Moja mina musiała mówić sama za siebie. Czemu miałabym rozdawać jakieś autografy. Jestem przecież tutaj tylko jako osoba towarzysząca. Posłusznie podpisałam parę kartek i zrobiłam parę zdjęć z fanami, którzy czekali na swoich idoli.
-Chodź po pozujemy razem.-podszedł do mnie Harry i położył swoją dużą dłoń na moim biodrze. Uśmiechnęłam się do niego i przysunęłam się bliżej do jego ciała. Od razu flesze zaczęły nas atakować z każdej strony.
-Myślisz, że kiedyś im się to znudzi?-zapytałam Harrego kładąc dłoń na jego brzuchu.
-Nie wydaje mi się.-zaśmiał się. Nie był to wcale jakiś wymuszony śmiech. Był to śmiech, który tak bardzo kochałam. Popatrzyłam się na jego idealny profil. Pocałowałam go w policzek, a on przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie. Kochałam być w ramionach Harrego. Tak bardzo to kochałam ale wiedziałam, że nie mogę dać się zwieść jego dotykowi. Nadal jestem na niego zła i z tego co mi wiadomo to on jest zły na mnie. Z mojego zamyślenia wyrwał mnie głos mojego chłopaka.
-Chodź przejdziemy dalej.-chwycił moją dłoń i razem przemierzyliśmy do końca czerwony dywan. Kiedy tylko znaleźliśmy się w budynku podeszła do nas reszta zespołu i nasze przewodniczki. Chłopcy musieli iść się szykować do występu, a ja miałam iść zająć moje miejsce. Już miałam odchodzić z Natalie kiedy zorientowałam się, że nadal trzymam dłoń Harrego. Co ciekawsze, nie chciał jej puścić. Popatrzyłam na niego zdziwiona, a on uśmiechnął się lekko i przyciągnął mnie do swojego ciała i złączył nasze usta. Odpowiedziałam na pocałunek zszokowana jego zachowaniem. Kiedy skończyliśmy się całować szybko ruszył za resztą zespołu, a ja stałam lekko oniemiała tym co się przed chwilą wydarzyło. Otrząsnęłam się i ruszyłam za Natalie, która rumieniła się jak nastolatka.
-Natalie możemy najpierw pójść do toalety?-zapytałam. Jak się okazało moja torebka, którą wcześniej dałam Paulowi teraz jest pod opieką mojej przewodniczki. Wzięłam ją od niej wdzięczna, że nie muszę szukać Paula żeby ją odzyskać. Poprawiłam makijaż i załatwiłam moją potrzebę fizjologiczną.
-Jak długo jesteście razem?-zapytała mnie Natalie kiedy wchodziłyśmy już na główną salę. Wszystkie miejsca dla fanów były już zajęte, a przynajmniej tak to wyglądało. Za to gwiazd było bardzo mało. W sumie czego się spodziewałam w końcu przyjechaliśmy jako jedni z pierwszych.
-Prawie pół roku. A czemu pytasz?-zapytałam zdziwiona. Łał kiedy to minęło. Od pół roku mam takiego fajnego chłopaka, który znika z inną dziewczyną na pół nocy.
-Po prostu wyglądacie jakbyście świata poza sobą nie widzieli. Bardzo do siebie pasujecie.-uśmiechnęła się i pokazała mi moje miejsce.
-Umm dzięki.-gdyby tylko wiedziała jak wygląda obecna sytuacja. Podszedł koleś z obsługi i zabrał kartkę z moim imieniem i nazwiskiem. Przyjrzałam się innym kartkom w tym rzędzie. Lady Gaga i Katy Perry. Jestem w pieprzonym raju. Uśmiechnęłam się nie wierząc w to co się dzieje.
-To ja dziękuję. Tutaj mam jeszcze program dzisiejszej gali. Bardzo mi było miło Cię oprowadzić.-podała mi całą książeczkę z planem tego co ma się dzisiaj dziać.
-To mi było miło, że ktoś nade mną czuwał.-zaśmiałam się po czym ona odeszła, a ja usiadłam na moim miejscu.
Cała hala była już wypełniona po brzegi. Ostatnimi wolnymi miejscami były miejsca dla Zayna, Nialla i Harrego. Przywitałam się już wcześniej z Perrie, a ona przedstawiła mi swoje koleżanki z zespołu. Też mają dzisiaj podobno występować, a tak przynajmniej jest napisane w programie, który przestudiowałam z dziesięć razy. Zabierałam się za jedenasty raz kiedy wszystkie światła zgasły i usłyszeliśmy pierwsze dźwięki piosenki napisanej przeze mnie. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na scenę, która rozbłysła ze wszystkich stron światłami. Po chwili pojawili się chłopcy. Jak zwykle dawali z siebie wszystko ale słychać było, że ich głosy są porządnie zmęczone. W końcu od paru miesięcy są w trasie i dają codziennie koncerty. Po ich genialnym występie pojawili się prowadzący i od razu zaprosili z powrotem chłopaków na scenę żeby odebrali swoje nagrody. Tak tylko oni potrafią wygrać we wszystkich kategoriach w jakich byli nominowani.

-Genialny występ.-zaczepił mnie Zac Efron, który najwidoczniej miał za chwilę czytać jakieś nominacje.
-Dzięki. Daliśmy z siebie wszystko.-wymieniliśmy uścisk dłoni. Tak naprawdę to musiałem prawie krzyczeć, ponieważ mój mikrofon praktycznie nie zbierał mojego głosu. Ledwo co mi się to udawało, ponieważ jeszcze chwila i straciłbym totalnie głos. W sumie i tak od pewnego czasu moja chrypka się pogłębiła i muszę pić jakieś specjalne herbatki, które mają podobno pomóc. Dobrze, że teraz będziemy mieli tyle czasu przerwy. Inaczej straciłbym całkowicie głos.
-Stary masz tego nie spieprzyć.-Lou poklepał mnie po plecach.
-O co ci chodzi?-zapytałem odwracając się do niego.
-Ty już dobrze wiesz o co mu chodzi.-podszedł do nas Liam.
-Musicie znowu zaczynać? Mam dosyć waszego doradzania mi w tej sprawie. Sam doskonale dam sobie radę.
-Właśnie tutaj jest problem, że nie dajesz sobie sam rady. Powinieneś to załatwić jeszcze tego samego dnia ale nie ty tylko wszystko jeszcze bardziej komplikujesz będąc upartym jak osioł.-wytknął mi Liam, a we mnie od razu się wszystko zagotowało. Nie tylko ja jestem tutaj winny.
-Nie ja kazałem lecieć jej do tego baru.
-Tak samo nie ty zająłeś się swoją dziewczyną kiedy była wstawiona i nie wiedziała co się dookoła niej dzieje.-po co ja wtedy po niego zadzwoniłem. Mogłem zadzwonić do Nialla może on by mi tego nie wypominał.
-Bo może miałem dosyć patrzenia na nią.-warknąłem.
-A wiesz co mówiła, a raczej bełkotała kiedy odwoziłem ją do naszego tour busa? Nie wiesz bo cię tam nie było.
-Wolę nie wiedzieć.-zaczynali mi działać na nerwy. Wybrali sobie genialny czas na pogaduszki.
-A powinieneś. Bo twoja dziewczyna mówiła, że cię kocha i że boi się ciebie stracić.-słowa Louisa zamknęły mi usta. Przynajmniej na chwilę. Oczywiście, że to mówiła. Potrafiła mi to powtarzać co chwilę.
-Do zobaczenia w Londynie.-poklepał mnie po plecach Liam-Daj znać jak ci poszło.
-Pa.-przytuliłem go po przyjacielsku, a potem od razu uściskałem Lou.
-Jak to spieprzysz to osobiście skopię ci tyłek.-powiedział Louis odwzajemniając mój uścisk.
-Jesteście najbardziej irytującymi osobami jakie znam.-powiedziałem z frustracją.
-Czy aby na pewno? Bo znam taką jedną co mogłaby pewnie z nami konkurować.-zaśmiał się Liam i już miałem go uderzyć ale resztkami sił udało mi się powstrzymać.
-Informuj mnie na bieżąco.-uśmiechnął się Louis i ruszyli w stronę wyjścia, żegnając się ze wszystkimi po kolei.

-Jak ci się podoba gala?-zapytał mnie Niall siadając obok.
-Ujdzie.-zaśmiałam się-Nie no jest genialnie.
-No to się cieszę.-zaśmiał się-Idziesz na after party?
-Jak mnie zabierzesz ze sobą to z wielką chęcią.-uśmiechnęłam się trzepocząc rzęsami.
-Tak, wybieram się tam. W sumie after jest najlepszą częścią tych wszystkich gal i ceremonii. Można się upić z jakimiś fajnymi sławniejszymi od ciebie ludźmi, a na dodatek nie musisz płacić za alkohol. Żyć nie umierać.
-Nie trudno być ode mnie sławniejszym.-zaśmiałam się, a on razem ze mną.
-No nie wiem, odkąd jesteś dziewczyną Stylesa i piszesz dla nas teksty nie przestają o tobie pisać na różnych portalach i w gazetach.
-No i co z tego? To nie oznacza, że jestem sławna. Nic tak naprawdę nie zrobiłam. Pojawiam się tam przecież tylko przez Harrego.-powiedziałam wzruszając ramionami. Lepiej żeby tak zostało. Wiem, że pewna część społeczeństwa, patrz fanki chłopaków są w stanie mnie rozpoznać ale nadal jestem nikim i nie można mówić, że jestem sławna. Obejrzeliśmy kolejny występ, a w międzyczasie pojawił się Harry i usiadł obok mnie.
-Skąd masz mandarynki?-zapytał Niall.
-Ma się te zdolności łowieckie.-zaśmiał się mój chłopak.
-Podziel się.-tak też myślałam, że to będzie reakcja Nialla na widok jedzenia. Harry podał mu pół mandarynki, a drugie zaproponował mi. Przyjęłam je z uśmiechem na ustach. Gala była naprawdę ciekawa. Osobiście uważam, że udały się wszystkie występy jak również nagrody trafiły do odpowiednich osób zadowolona podniosłam się z mojego fotela i stanęłam obok Harrego czekając aż Niall się zbierze.
-Naprawdę chcesz tam iść?-zapytał mnie Styles.
-Tak. Przecież tobie nikt nie każe.-powiedziałam unosząc wzrok na niego. Dzięki tym szpilkom była między nami tylko mała różnica wzrostu.
-No dobra. Idziemy się zabawić.-powiedział uradowany Niall-Mam nadzieję, że Katy też tam będzie i będę mógł wypić z nią parę kolejek.
-Niall naprawdę zamierzasz się nawalić?-zapytałam zdziwiona.
-Tak. Zamierzam. W końcu skończyliśmy trasę po Ameryce i wygraliśmy wszystkie kategorie w jakich byliśmy nominowani. To dużo do świętowania.
-W sumie po ostatnim razie powiedziałam, że nigdy więcej się nie napiję. Ale pieprzyć to.
-Moja krew.-zaśmiał się Niall.
-To jakim osobistościom mnie przedstawisz?-zapytałam poruszając brwiami.
-Płeć męska czy żeńska?
-Jeżeli dobrze pamiętam to ostatnio podobali mi się mężczyźni, więc wybieram męską.-uśmiechnęłam się spoglądając delikatnie przez ramię tak żeby sprawdzić czy Harry nadal za nami idzie. W tym momencie położył swoją dłoń na moim biodrze i pocałował mnie za uchem.

-Jedyną osobą jaka będzie ci dzisiaj towarzyszyć jestem ja.-wyszeptał wprost do mojego ucha, a po moim kręgosłupie przebiegł dreszcz pewnego rodzaju podniecenia.



Witam :) Tak jak obiecałam rozdział pojawił się do końca tego tygodnia :D Następny będzie jakoś w środę :)

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

SKOMENTUJ. TO NIE BOLI.

piątek, 22 sierpnia 2014

43. To wygląda jakby on podrywał twoją dziewczynę.

Skomentuj. To nie boli.

Co się tutaj niedobrego dzieje. Niby wszyscy wyglądają tak samo ale ich zachowanie jakoś mnie specjalnie nie zadowala. Dzisiaj odbędzie się nasz ostatni koncert w części trasy po Ameryce. Potem będą dwa dni przerwy i występ na TCA. Oczywiście za bardzo to my nie odpoczniemy podczas tego wolnego bo każą nam przyjeżdżać na próby do występu. Dawno nie byłem na żadnej gali i już się nie mogę doczekać.
-Ej Pati też nie możesz się doczekać nadchodzącej gali?-zapytałem zarzucając jej rękę na ramiona i przyciągając ją bliżej do mnie. Wczoraj nie pojawiła się na arenie, a dzisiaj ma humor typu: nie odzywaj się bo Ci zajebię.
-Tak, jak widać skaczę z radości. Nie mam ochoty na żadne gale ani inne pokazywanie się publiczne. Już mam dosyć tego wszystkiego.-burknęła wymachując przy tym rękami. Muszę porozmawiać z Harrym i dowiedzieć się co jej zrobił, bo coś mi się wydaje, że to jego sprawka. Albo matka natura się zbliża.
-Ale przecież idziesz tam ze mną więc naprawdę powinnaś skakać z radości. W końcu to będzie twoja pierwsza gala.-powiedziałam podekscytowany mocniej ją przytulając.
-To może ja jednak zostanę w naszym domu. Po co mam tam iść?
-No chyba sobie żartujesz?
-Nie, nie żartuję Niall. Nawet nie wiem w co powinnam się ubrać i jak się uczesać i jaki makijaż zrobić. Zresztą po co mam tam iść?-powtórzyła swoje pytanie.
-Cóż z tego co mi wiadomo to idziesz jako osoba towarzysząca Harrego. Po za tym zobaczysz będzie fajnie. Zobaczysz nasz superaśny występ i poznasz parę sław. Jak dobrze pójdzie to przedstawię Cię Katy Perry. Mówię Ci ta kobieta jest niesamowita. Mógłbym mieć z nią dzieci.
-Niall ale kto Ci broni?-zapytała śmiejąc się. Nie rozumiem co ją tak śmieszy. Przecież ona chodzi z gościem, za którym szaleje pół tego świata. Nawet siedemdziesięcioletnie babcie robią sobie zdjęcia z Harrym.
-No w sumie nikt.-zaśmiałem się i szczerze mówiąc bardzo spodobał mi się ten pomysł.
-Oj Niall, Niall. Co ja bym bez Ciebie zrobiła.-jej ręce oplotły mój tułów, a głowa opadła na moją klatkę.
-A co do stroju, fryzury i makijażu to się nie martw może uda nam się to jakoś załatwić.
-No jak widać nie dajesz mi wyboru.-westchnęła.
-Mała coś mi się wydaje, że będziemy musieli poważnie porozmawiać.-powiedziałem po chwili.

Siedziałem na schodkach na scenie obok Liama, który cały czas coś klikał w telefon. Patrycja się do mnie nie odzywa i w sumie traktuje mnie jak powietrze. Albo raczej dwutlenek węgla. Wie, że istnieje i na dodatek szkodzi ale nic nie może zrobić żeby się go pozbyć. Przyglądałem się jej i Niallowi. Blondyn chyba próbował jej poprawić humor. Niedoczekanie twoje Horan. Westchnąłem i przeczesałem włosy palcami.
-Dobra stary co się dzieje?-podskoczyłem przerażony kiedy usłyszałem z mojej drugiej strony Louisa.
-Nie odzywa się do mnie.-wzruszyłem ramionami-Znaczy odzywa, ale tylko kiedy zadam jej pytanie albo jest to naprawdę konieczne.
-Tyle to zauważyłem. Może podasz powód.-usiadł obok mnie. Cały czas wpatrywałem się w przyjaciela i moją dziewczynę.
-Wczoraj po koncercie spotkałem Danniel i poszliśmy coś zjeść. Rozładował mi się telefon i mądrze nie wpadłem na to żeby do niej napisać. Kiedy wróciłem myślałem, że rzuci się na mnie, a ona tylko powiedziała żebym przyszedł do łóżka bo wyglądam na zmęczonego, a potem jeszcze jak się zapytałem czy jest zła powiedziała, że nie zdaje sobie sprawy jak bardzo.-słowa wylatywały ze mnie jak pociski z karabinu maszynowego-Na dodatek jakiś pieprzony paparazzi musiał mnie wczoraj sfotografować jak jedliśmy te pieprzone hamburgery i tym sposobem jej złość wzrosła z poziomu bardzo duża na cholernie mega dużą.
-Łał.-to chyba jedyne co przyszło Louisowi do głowy. Doskonale zdaję sobie sprawę, że spieprzyłem. Nawet Liam oderwał się od swojego telefonu. Po długiej chwili milczenia to on postanowił się odezwać.
-Styles nie chcę nic mówić ale to wygląda jakby on podrywał twoją dziewczynę.-i nie tego się spodziewałem. Myślałem, że powie coś co dotyczy mojej sytuacji.
-Widzę, ale co ja mam teraz zrobić? Wszystko co zrobię będzie i tak negatywnie przez nią odebrane.-westchnąłem ponownie przeczesując włosy dłonią.
-Myślę, że najlepszą opcją będzie go uderzyć. Tylko tak żeby nie wiedział jak się nazywa.-obydwoje z Louisem odwróciliśmy głowy w stronę przyjaciela. Skąd mu taki pomysł przyszedł do głowy. Zdecydowanie za dużo filmów akcji się naoglądał.
-Liam. Nie poznaję Cię.-powiedział zszokowany Lou.

-Może chce żebyś była zazdrosna.-wzruszyłem ramionami wypowiadając na głos moje myśli, które raczej nie powinny ujrzeć światła dziennego.
-Nie irytuj mnie do cholery jasnej. Ten sukinsyn spędził z nią pół nocy.-warknęła Patrycja siadając na pierwszym wolnym krześle z brzegu.
-A drugie pól spędził z tobą. Oj nie przesadzaj. Przecież on Cię kocha.-próbowałem jakoś polepszyć sytuację ale Styles tak ją spierdolił, że nie wiem czy istnieje coś co ją całkowicie naprawi.
-Niech weźmie sobie chociaż inną bo z tej szmaty to jedwabiu nie zrobi. Nie znoszę tej suki.-otworzyłem usta zszokowany tym co przed chwilą usłyszałem. Z wrażenia usiadłem w rzędzie przed nią i przekręciłem się tak by patrzeć na moją przyjaciółkę, która właśnie siedziała z założonymi rękoma na piersi i która przed sekundą powiedziała coś czego bym się nigdy w życiu nie spodziewał, że padnie akurat z jej ust.
-Okej, rozumiem. Też nigdy za nią nie przepadałem.-szczerze to nie wiedziałam co powinienem odpowiedzieć.
-Niall! Na scenę!-usłyszałem głos Paula. No cóż może to i dobrze, że nam przerwał bo zabrakło mi słów.
-Po próbie w garderobie pogadamy z Lou i Helen o twoim stroju i fryzurze.-powiedziałem wstając i puszczając jej oczko.
-Dobra, dobra sama się tym zajmę zanim ty jeszcze zdążysz skończyć próbę.-wstała i ruszyła w stronę wejścia za kulisy.

Wkurzona do granic możliwości posłałam mordercze spojrzenie Harremu, który dzielnie mi się przyglądał. Miałam ochotę pokazać mu środkowy palec ale resztkami sił udało mi się powstrzymać moje ręce. Skierowałam się w stronę garderoby chłopaków bo pewnie tam znajdę Louise. Na pewno bardzo się ucieszy jak się dowie, że potrzebuję pomocy ze strojem i fryzurą na tą galę. W głębi duszy bardzo się cieszyłam, że będę mogła się tam pojawić ale z drugiej najchętniej zostałabym w domu, w którym aktualnie mieszkamy z Harrym. Wczoraj wieczorem jeszcze byłam w stanie mu wybaczyć bo przecież tak naprawdę nic nie zrobił. Wrócił po prostu późno do domu i nie dał znaku życia. Ale po tym jak zobaczyłam zdjęcia z jego nocnego wyjścia to myślałam, że wybuchnę ze złości. Nawet nie raczył mi powiedzieć gdzie był.
-Cześć Louise. Cześć Lux.-powiedziałam przyklejając uśmiech do twarzy.
-Cześć Pati. Słyszałam co się stało.-zaczęła mówić ale ja wymownym gestem ręki przerwałam jej. Mam dosyć tego tematu. Chcę na chwilę o tym zapomnieć.
-Mam problem. Jak wiesz w niedzielę jest gala TCA, a ja nie mam pojęcia w co powinnam się ubrać. Jak również nie wiem co powinnam zrobić z włosami i makijażem.
-Trafiłaś do dobrej osoby.-zaśmiała się stawiając na ziemi Lux-Chodź pójdziemy do Helen i przedyskutujemy twój strój i może umówimy się jutro albo pojutrze na zakupy.
-Ty to wiesz jak polepszyć humor.-zaśmiałam się idąc za nią na poszukiwanie Helen.

Dzisiaj wieczorem nasz występ otworzy galę TCA. Już się nie mogę doczekać. Tak dawno nie występowaliśmy na żadnej gali. Na dodatek krążą pogłoski, że udało nam się coś wygrać. W końcu mamy najlepszych fanów na świecie.
-Załóż te.-Helen podała mi spodnie, a ja grzecznie zacząłem wciągać je na moje nogi.
-Czemu to trwa tyle czasu?-zapytał Zayn siadając na kanapie.
-Co?-zapytałem zdziwiony.
-To całe przygotowywanie się. Ja już chcę być na gali.-wyciągnął telefon z kieszeni i zaczął coś pisać.
-Ooo zakochany Zayn to najlepszy Zayn.-Helen podała mi koszulkę, a ja szybko ją założyłem.
-A w innych wydaniach jestem zły?-zapytał brunet nie unosząc nawet wzroku znad swojego telefonu.
-Oświećcie mnie.-powiedziałem zdezorientowany.
-Dzisiaj wieczorem, po waszym występie Zayn spotka się z Perrie pierwszy raz odkąd jesteście w Ameryce. Teraz już rozumiesz?-wyjaśniła Helen podając mi koszulę w kratkę.
-Powiedzmy, że tak.-zaśmiałem się-I zdecydowanie nie chcę siedzieć obok nich.
-Mogę się założyć, że będziesz musiał siedzieć między Harrym, a Patrycją. Ja na twoim miejscu wybrałbym pierwszą opcję.
-Ktoś chyba musi powstrzymywać ich przed rozstrzelaniem sobie nawzajem głów.-zaśmialiśmy się, a Helen podała mi buty.
-Wiecie o co dokładnie chodzi?-zapytała Helen siadając obok Zayna i podziwiając swoje dzieło czyli mój ubiór.
-Tą część dlatego Patrycja jest zła na Harrego chyba znasz.-zaczął Zayn.
-Tak byłyśmy razem na zakupach. Ale co się wydarzyło dwa dni temu to niestety nie wiem, a może stety.-wzruszyła ramionami, a ja usiadłem obok niej.
-No więc Patrycja w ramach zatopienia swoich smutków, tak mi się wydaje, postanowiła pójść się napić czegoś mocniejszego. Wylądowała w jakimś barze. Cóż przysiadł się do niej jakiś koleś, który zaczął jej stawiać drinki. A że ona nie miała nic lepszego do roboty to uznała, że to będzie najlepsza ucieczka od wszystkich kłopotów. Potem było jeszcze więcej alkoholu. Potem był telefon do Harrego i powiedzenie paru rzeczy w tym na szczęście miejsca gdzie się znajduje. Potem Harry przyszedł ją stamtąd zabrać. Potem była kłótnia w barze.-wyjaśniłem, układając wszystkie wydarzenia chronologicznie.
-Harry poznał jej kolegę od picia, chwilę porozmawiał z dwójką pijanych ludzi no i jako, że bardzo kocha swoją dziewczynę dał tamtemu w pysk i zadzwonił do Lou, który zabrał Pati do naszego tour busa, a sam wrócił do domu, w którym aktualnie mieszkają.-skończył Zayn.
-Szalone te dzieci.-zaśmiała się Helen.
-Co w tym śmiesznego?-zapytałem zdziwiony lekko jej reakcją.
-Cóż mogę się z Wami założyć, że w przeciągu trzech dni nie będą poza sobą świata widzieć i będą najszczęśliwszą parą jaka chodzi po tej ziemi.-spojrzałem na Zayna w tym samym momencie, w którym on spojrzał na mnie.
-Okej.-powiedzieliśmy jednocześnie.
-Zajmie im to jeszcze tydzień.-powiedział Zayn wymieniając uścisk dłoni z Helen.
-Ja im daję pięć dni.-powtórzyłem ich gest.
-Zobaczymy chłopcy. Jak wygram pozwolicie mi wybrać jakieś szalone ubrania na pierwszy koncert w Australii.
-Wchodzę w to.-zaśmialiśmy się z Zaynem bo znowu udało nam się coś powiedzieć jednocześnie.


W sumie dawno nie miałam szpilek na nogach. Przyglądałam się nowej parze czarnych cudeniek i zastanawiałam się jakim cudem będę w stanie w nich chodzić. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy gdzie wisiała moja sukienka. Świat po raz pierwszy miał zobaczyć dziewczynę Harrego Stylesa na czerwonym dywanie. Na dodatek ta dziewczyna napisała parę tekstów na nową płytę najpopularniejszego zespołu jaki aktualnie istnieje. W związku z tym ta dziewczyna musi powalić wszystkich na kolana. Strojem, fryzurą, makijażem. Wszystkim. Tylko jest mały problem. Ja nie odzywam się do Harrego, a Harry do mnie. Nie wiem czy ta opcja przejdzie. Paul już wczoraj coś wspominał o naszym konflikcie. Lou miała się zjawić za jakieś dziesięć minut żeby zrobić mi oszałamiającą fryzurę i makijaż. Rozwiązałam sznurek od szlafroka i szybko go ściągnęłam. Zaczęłam ubierać się w moją cudowną sukienkę kiedy do pokoju wszedł Harry. Podniosłam na niego wzrok i od razu szybko wróciłam do mojego odbicia w lustrze. Podszedł do mnie bardzo powoli i dotknął moich odkrytych pleców. Poczułam jak po całym moim ciele rozchodzi się przyjemny dreszcz, którego już tak dawno nie czułam. Z mojego osłupienia wyrwał mnie dźwięk domofonu. Harry natychmiast zabrał dłoń, a przyjemne uczucie zniknęło. Wyszedł z pokoju zostawiając mnie lekko osłupiałą, wpatrującą się nadal we własne odbicie w lustrze.


Cześć ludzie! Przepraszam, że tak długo mi się zeszło... Ale obiecuję poprawę i do końca tego tygodnia pojawi się jeszcze jeden rozdział! Oraz dwa kolejne w następnym tygodniu :) Niestety mój plan ze skończeniem tego opowiadania do końca wakacji nie wypalił... Ale to nie oznacza, że nie zbliżamy się do końca ;) Po prostu przeciągniemy trochę to zakończenie :) Początkowo miałam się zmieścić w 50 rozdziałach ale nie wiem czy mi się to uda  :)

Mam wrażenie, że to jeden z lepszych rozdziałów od bardzo długiego czasu...

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

Skomentuj. To nie boli.

wtorek, 12 sierpnia 2014

42. Gdzie jesteś?

Przepraszam, że dopiero teraz ale przez ostanie dwa tygodnie miałam urlop od mojego laptopa.

Jeżeli są tutaj jeszcze jakieś osoby, które czekają na nowy rozdział to serdecznie zapraszam :)
Miło będzie jak dacie o sobie znać w komentarzu :) Nawet tym najmniejszym :)

A no i dziękuję wszystkim, którzy zagłosowali na mojego bloga :)



Obudziłam się z głową schowaną w poduszce. Było mi cholernie gorąco. Uniosłam się lekko do góry i przetarłam oczy. Za oknem było bezchmurne niebo i słońce, które świeciło prosto w uchylone drzwi, które prowadziły na duży balkon. Usiadłam po turecku i ściągnęłam z siebie kołdrę. Rozciągnęłam moje zaspane ciało i ziewnęłam. Dawno nie byłam aż tak wyspana. Dotarliśmy do LA późnym wieczorem, a potem jeszcze Harry uparł się, że musimy jechać na przejażdżkę rowerową po śpiącym LA. Spojrzałam na stolik nocny, na którym był list oraz mój telefon.

Jestem na próbie. Przepraszam, że Cię nie obudziłem tak słodko spałaś. Kocham Harry.

Wzięłam telefon i kiedy nacisnęłam przycisk blokady, zobaczyłam na mojej tapecie zdjęcie moje i Harrego. Ja spałam w najlepsze, a on po prostu się cieszył. Zaśmiałam się sama do siebie po czym szybko napisałam do niego smsa.

Zdecydowanie uwielbiam moją nową tapetę! Kocham ;*

Wyszłam z łóżka i podeszłam do drzwi balkonowych. Na dworze było pewnie z trzydzieści stopni. Szybko pobiegłam po kostium i przebrałam się w niego. Na nos założyłam okulary przeciwsłoneczne, a ciało wysmarowałam olejkiem do opalania. Położyłam się na jednym z rozstawionych leżaków dookoła basenu i uznałam, że jestem w raju. Zdecydowanie trafiłam w dobre miejsce. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk przychodzącej wiadomości.

Masz zamiar przyjechać na koncert?

Mój leżak był zdecydowanie za wygodny żeby się z niego ruszać. Uznałam, że dzisiejszy dzień będzie dniem nic nie robienia. Zresztą i tak nie wiem jak dotrzeć na arenę, w której odbywa się dzisiaj koncert.

Obrazisz się jak powiem, że mi się nie chce?

Oczywiście, że się obrażę.

Cóż trudno ;*

Teraz będzie udawał obrażonego. Zaśmiałam się i odłożyłam telefon pod leżak. Po pewnym czasie uznałam, że pora się przekręcić. Przyłożyłam policzek do mojej małej poduszki i zamknęłam oczy. Spałam prawie godzinę. Moje plecy okropnie piekły i od razu zaczęłam żałować, że w ogóle postanowiłam się opalać. Weszłam do środka i wybrałam się pod prysznic. Zimna woda spływała po moich plecach chłodząc je. Wyszłam spod prysznica i owinęłam moje ciało ręcznikiem. Moje plecy oraz moje nogi włącznie z częścią pośladków były czerwone. Muszę przyznać, że wygląda to pięknie. Moja głupota nie zna granic. Osuszyłam ciało ręcznikiem i posmarowałam moje zaczerwienione ciało balsamem po opalaniu. Od razu poczułam przyjemny chłód. Wyszłam z pokoju i położyłam się na łóżku tak, żeby balsam mógł się spokojnie wchłonąć.

-Ile mamy na Was czekać?-usłyszałem za sobą głos zirytowanego Paula.
-Już, już idziemy.-krzyknął Niall z drugiego końca pokoju. Uśmiechnąłem się na widok Irlandczyka, który w biegu próbował założyć buty. Odwróciłem się i wyszedłem z naszej garderoby. Dzisiaj daliśmy naprawdę świetne show. Byłem bardzo zadowolony z naszej ciężkiej pracy. Zarzuciłem kaptur na głowę i skierowałem się w stronę wyjścia. Nagle usłyszałem kobiecy głos wołający moje imię.
-Harry! Poczekaj!-zatrzymałem się i odwróciłem lokalizując dziewczynę, która mnie wołała.
-Cześć Danniel. Co ty tutaj robisz?-zapytałem kiedy podeszła do mnie i przywitała się ze mną całusem w policzek.
-Byłam na Waszym koncercie. Byliście genialni.-uśmiechnęła się od ucha do ucha. Jak zawsze była ubrana cała na czarno. Czarne, obcisłe spodnie, luźna koszulka z dekoltem w literę v, wkasana w spodnie i do tego czarne Vansy.
-Zawsze jesteśmy.-zaśmiałem się, a ona natychmiast do mnie dołączyła.
-Masz ochotę wyskoczyć na jakiegoś szybkiego drinka, żeby uczcić Waszą genialność?-zapytała.
-W sumie to powinienem wracać do mojej dziewczyny.-wzruszyłem ramionami.
-Oj nie przesadzaj. Przebywasz z nią całe dnie odkąd się poznaliście. Kiedyś odpocząć też trzeba.-w sumie prawda. Przebywamy z Patrycją razem cały czas. Nic się nie stanie jak wyskoczę ze starą znajomą na jakiegoś drinka czy też coś do jedzenia.
-Nie wiem jak ty ale ja umieram z głodu.-powiedziałam uśmiechając się.
-Nareszcie mądrze gadasz. To gdzie jemy?-zapytała i ruszyliśmy razem w stronę wyjścia.
-Preston jedziemy z Danniel coś zjeść.-oznajmiłem mojemu ochroniarzowi.
-Gdzie?-od razu zapytał.
-Czy jakiś fast food może być?-zapytałem Dan, która szła za mną.
-Idealnie.-zaśmiała się.
-Najbliższy fast food.-powiedziałem, a Preston zaczął już szukać w nawigacji miejsca, gdzie mielibyśmy się udać. Usiedliśmy na tylnych siedzeniach i Danniel zaczęła mi opowiadać co się u niej działo przez ostanie pół roku.

Naciągnąłem mocniej kaptur na głowę tak żeby nikt mnie przypadkiem nie rozpoznał. Nie lubiłem być w centrum uwagi kiedy wychodziłem gdzieś z moimi znajomymi lub gdy wychodziłem gdzieś sam. Najgorsze co mogło się trafić to stado paparazzich próbujących mnie oślepić tymi swoimi fleszami. Na szczęście udało nam się przemknąć niezauważenie do środka budynku. Złożyliśmy zamówienie i po chwili siedzieliśmy przy stoliku z boku jedząc przepyszne hamburgery i popijając to colą. Nie rozumiem jak można nie lubić fast foodów.
-Dobra panie Styles ja już się dzisiaj nagadałam. Teraz ty mi coś powiedz.
-A co chcesz usłyszeć? Z tego co mi wiadomo to moje życie jest dość upublicznione.-zaśmiałem się.
-Sprzedaj mi jakiś super kąsek żebym mogła napisać o tym na moim Twitterze.-zaśmiała się.
-Rozpędziłem się.-powiedziałem poważnie.
-Oj bez spiny Haroldzie przecież dobrze wiesz, że nie puszczam nigdy niczego w ręce hien.
-No wiem, wiem.-zaśmiałem się czochrając jej włosy.
-Zdajesz sobie sprawę ile czasu zajęło mi układanie tych przeklętych włosów?-zapytała wkurzona.
-Pewnie całą wieczność.-próbowałem powstrzymać się przed wybuchnięciem śmiechem ale mimo wszystko to było silniejsze ode mnie. Jej mina po prostu powinna być nagrodzona Oscarem. Pokazała mi język, a ja pokręciłem z niedowierzaniem głową.

Obudziłam się nagle. Plecy mnie cholernie bolały od zbyt długiego leżenia na brzuchu. Podniosłam się powoli rozciągając obolały odcinek. Za oknem niebo było zupełnie ciemne. Nawet nie było widać gwiazd, a przecież w ciągu dnia było bezchmurne. Znalazłam mój telefon żeby sprawdzić ile czasu trwała moja drzemka. Trzynaście minut po północy. Ziewnęłam i zrzuciłam nogi z łóżka. Gdzie jest w takim razie Harry? Powinien wrócić godzinę temu. Może gdzieś wyszli z chłopakami? Albo mają jakieś poważne spotkanie? Ubrałam się w majtki i koszulkę Harrego, w której sypiam po czym wyszłam z sypialni. Wszędzie były pogaszone światła co oznaczało, że mojego chłopaka tutaj nie ma. Znalazłam w lodówce kawałek ciasta i ochoczo zabrałam się za jedzenie. Miałam ochotę na coś dobrego. Może powinnam do niego zadzwonić. W końcu uznałam, że nie będę zbyt nadgorliwa i napiszę tylko smsa.

Gdzie jesteś? Tęsknię ;*

Moja opalenizna na plecach i pupie nie bolała już tak bardzo. Już przynajmniej mogłam siedzieć. Zaśmiałam się sama z mojej głupoty po czym usadowiłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Dawno nie oglądałam telewizji. Poskakałam po kanałach aż w końcu zatrzymałam się na TLC. Panny młode wybierały sobie wymarzoną suknię. O ironio. Pokręciłam z niedowierzaniem głową i ułożyłam się wygodniej. Moja wymarzona suknia to zdecydowanie model księżniczki. Szybko odgoniłam myśli o moim ślubie i zajęłam się ocenianiem wyborów panien młodych z programu. Sprawdzałam co chwilę czy może dostałam odpowiedź od Harrego ale mój telefon niestety milczał jak zaklęty. W mojej głowie zaczęły pojawiać się jeszcze inne scenariusze. Niektóre naprawdę były logiczne ale niektóre przechodziły same siebie. Przecież to bardziej niż możliwe, że rozładował mu się telefon. No ale kurcze właśnie od tego ma drugi. Wysłałam tego samego smsa i na jego drugi numer. Może tutaj postanowi odczytać i co najważniejsze odpisać. Minęło półgodziny, a ja nadal nie dostałam żadnej odpowiedzi. Byłam bliska zadzwonienia do niego. Jedak się powstrzymałam. Wysłałam tylko kolejnego smsa z zapytaniem czy zamierza kiedyś wrócić.

-Nie wierzę, że to zrobiłeś.-powiedziała zszokowana kręcąc głową.
-Tak. Zrobiłem.-zacisnąłem usta i pokiwałem głową.
-Łał. I co powiedziała?-zapytała nadal będąc w szoku.
-Szybko sprowadziła mnie na ziemię.-zaśmiałem się-No co mogła zrobić? Dostałem kazanie. Zresztą nie tylko od niej. Wszyscy od razu się na mnie rzucili i zaczęli wyjaśniać, że to wcale nie jest dobry pomysł.
-Łał.
-Dobra bez przesady. Co w tym takiego szokującego?-zapytałam śmiejąc się z jej reakcji.
-Nie jestem w szoku dlatego, że wpadłeś na ten pomysł bo tego to mogłabym się spodziewać. Ale to, że Patrycja odmówiła jest dla mnie mega szokujące.
-Czemu?-zapytałem zdziwiony.
-Bo ja na jej miejscu nawet bym się nie zastanawiała tylko tam pobiegła. Oczywiście potem też zorganizowałabym normalny ślub na Karaibach bo w końcu raz w życiu można założyć białą sukienkę i stanąć przy ołtarzu z tym jedynym, jedynym. No i pewnie moi rodzice by nie byli za bardzo zadowoleni.
-Tylko, że z drugiej strony to nie jest chyba jednak taki dobry pomysł. Bo przecież mamy tylko po dwadzieścia lat.-od zawsze wiedziałem, że Danniel jest szalona ale nie wiedziałem, że do tego stopnia.
-No i co z tego. Jeżeli to jest to czego chcesz to może najpierw zacznij od romantycznych oświadczyn o jakich marzy każda dziewczyna. Wiesz, że jest twoja ale możesz to dodatkowo przypieczętować pierścionkiem na jej palcu.-w mojej głowie wyrysowała się mina zszokowanej Patrycji, która nie wie co się dzieje, a ja klękam na jedno kolano. Uśmiechnąłem się do moich myśli i szczerze mówiąc to naprawdę spodobał mi się ten pomysł. Jeżeli pomysł ślubu odpadał to przecież mogę jej się chociaż oświadczyć.
-Pomożesz mi?-zapytałem pełen nadziei.
-Z czym?
-Z moimi oświadczynami. Sama mi posunęłaś ten pomysł więc teraz będziesz musiała mi pomóc.
-Z przyjemnością.-uśmiechnęła się-Która godzina? Mój telefon się rozładował.
-Za dwadzieścia minut będzie druga. O matko ile my już tutaj czasu siedzimy? Dwie wiadomości od Patrycji.
-Lepiej odpisz.-zaśmiała się.
-A może lepiej nie będę odpisywał żeby jej nie obudzić. Wydaje mi się, że powinienem się modlić żeby nie oderwała mi jaj za to, że jest środek nocy, a ja siedzę z przyjaciółką w fast foodzie.
-Nie musisz jej mówić? Możesz powiedzieć, że byłeś z chłopakami na piwie.
-Tak bo ona nie ma numerów chłopaków i na pewno do nich nie napisała. Zresztą po co kłamać. Sama jesteś dziewczyną więc też masz ten super radar dzięki, któremu wiesz wszystko zanim druga osoba zdąży otworzyć w ogóle buzię.
-No w sumie racja.-zaśmiała się.
-Preston wychodzimy.-podszedłem do stolika przy którym siedział ochroniarz i trochę przysypiał.
-Okej, okej. Pójdę po samochód.-powiedział wstając.
-Mam nadzieję, że żadne zbłąkane hieny nas jeszcze nie znalazły.-westchnąłem.
-Oby.-ziewnęła Danniel.

Druga w nocy, a jego nadal nie ma. Skończył się maraton i sukniami ślubnymi więc wyłączyłam telewizor i po prostu wpatrywałam się w czarny ekran. Uznałam, że jeszcze dziesięć minut i idę do łóżka. Co chwilę sprawdzałam godzinę na moim telefonie jednocześnie licząc na jakąś najmniejszą wiadomość od Harrego. Wystarczyłoby cholerne wrócę za godzinę, dziesięć minut. Albo nawet nic mi nie jest. Po chyba najdłuższych dziesięciu minutach mojego życia wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę sypialni. Wtedy też usłyszałam dźwięk przekręcanych kluczy w zamku. Oparłam się o drzwi od sypialni. Po chwili moim oczom ukazał się Harry.
-Przepraszam.-wyszeptał. Myślę, że głośniejszy dźwięk mógłby przebić jakąś niewidzialną barierę pomiędzy nami. Uśmiechnęłam się i pokręciłam z niedowierzaniem głową.
-Chodź spać. Wyglądasz na porządnie zmęczonego.-powiedziałam i weszłam do sypialni. Od razu położyłam się na mojej części łóżka. Harry wszedł za mną tylko, że od razu skierował swoje kroki w stronę łazienki. Po dziesięciu minutach i szybkim prysznicu położył się obok.
-Jesteś zła?-zapytał badając mój nastrój.
-Nawet nie zdajesz sprawy jak bardzo.-dotknęłam opuszkami palców jego policzka-Ale może kiedyś mi przejdzie.

-Kocham Cię.-przyciągnął moje ciało do swojego rozgrzanego wcześniejszym prysznicem. Pokręciłam głową i tylko się delikatnie uśmiechnęłam.

SKOMENTUJ! KORONA Z GŁOWY MOŻE CI NIE SPADNIE ;)

Pozdrawiam i całuję Harolda! :*