czwartek, 26 czerwca 2014

38. Pomyśl życzenie.

PRZECZYTAJ!

Wiecie jak bardzo jestem załamana? Nie zdajecie sobie sprawy. 3 komentarze. Naprawdę? Czy to co piszę jest naprawdę takim szitem? Lepiej mi powiedzcie to z tym skończę. Nikt nigdy więcej nie będzie musiał na to patrzeć.

6 czerwiec

-Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo nie chcę stąd wyjeżdżać.-powiedziałam opierając głowę na ramieniu Harrego. Siedzieliśmy w na lotnisku i czekaliśmy na nasz lot do Londynu. Nasz pobyt w górach można zaliczyć do naprawdę udanych. Harremu też się chyba podobało, a przynajmniej nie dawał po sobie poznać, że coś mu nie pasowało. Nareszcie mógł trochę odpocząć od całego tego szumu wokół jego osoby. Na szczęście udało nam się na tyle zakamuflować, że nikt nie poznał naszego miejsca wypoczynku.
-Chodź idziemy.-powiedział nagle Harry wyrywając mnie z zamyślenia.
-A tobie się podobało w Polsce?-zapytałam idąc za nim.
-Bardzo. Znasz przecież moje zdanie na temat poznawania nowych miejsc. Macie naprawdę pyszne jedzenie.
-Wiedziałam, że Ci zasmakuje.-zaśmiałam się. Po chwili siedzieliśmy w naszych fotelach i czekaliśmy aż samolot wystartuje. W Londynie mieliśmy spędzić tylko jeden dzień, a nawet nie cały, ponieważ samolot do Meksyku odlatywał z samego rana. Chłopcy mają już opracowany kalendarz do końca roku i właśnie wielkimi krokami zbliża się kręcenie teledysku do piosenki promującej film oraz sama premiera filmu. Najbliższe koncerty będą ostatnimi na jakich będą towarzyszyć im kamery. Już się nie mogę doczekać, ponieważ to będzie pierwsza moja piosenka dla One Direction i od razu będzie singlem promującym film. Naprawdę jestem ciekawa co powiedzą fani kiedy ją usłyszą. Nim się spostrzegłam lądowaliśmy w stolicy Wielkiej Brytanii. Na lotnisku czekał na nas Preston i od razu zabrał nas do domu. Nic się nie zmieniło. Wszystko stało na swoim miejscu. Jak widać pani, która tutaj sprząta wpadła dzień wcześniej bo było czuć świeżość w powietrzu. Harry od razu zaniósł nasze walizki do naszej sypialni. Nie czekając dłużej zabrałam się za rozpakowywanie ich. Stały w niej też już gotowe dwa duże przypominające mini kontenery kufry, do których mieliśmy zapakować nasze rzeczy na wyjazd do Ameryki. Dopiero po koncertach w Los Angeles wrócimy do Londynu. Następnie będzie czas na promocję filmu i premiery w Londynie oraz Nowym Yorku. Dopiero w połowie września zostanie wznowiona trasa. Odnoszę wrażenie, że znam lepiej plan ich działania niż oni sami. Wysypałam wszystko na podłogę i zaczęłam oddzielać czyste rzeczy od brudnych.
-Idziesz ze mną do sklepu?-zapytał Harry siadając na łóżku.
-Jakiego i po co?-zapytałam odwracając się do niego.
-Spożywczego. Coś musimy przecież jeść. Chyba, że wolisz skoczyć do jakiejś knajpki na mieście.-powiedział opierając łokcie na kolanach.
-W sumie to ja nie jestem jakoś specjalnie głodna.
-Ale ja jestem więc. No chodź. Później to dokończysz.-powiedział wyjmując mi z dłoni swoją koszulkę i położył ją do kufra.
-O nie ma mowy. Jak to skończę to możemy iść. A żeby było szybciej to mi pomożesz. Przynoś te swoje koszulki.
-W sumie to nie rozumiem po Ci tyle rzeczy. Przecież możesz sobie kupić już w USA.-powiedział wkładając do kufrów nasze naszykowane już wcześniej rzeczy.
-Jasne. Ale jakieś na początek muszę mieć.-powiedziałam wynosząc brudy do pralni.
-Dobrze, że mamy kogoś takiego jak Helen i Veronica. Przynajmniej nie muszę się martwić moimi bagażami już jak podróżujemy.
-Ale ja lubię sama wybierać sobie strój więc mi nie są one potrzebne no chyba, że do prania je wykorzystuję. Nawet nie wiem gdzie one to robią.-wzruszyłam ramionami i podałam Harremu kolejną górkę rzeczy do zapakowania-Jeszcze tylko moje buty i kosmetyki.
-Nie rozumiem jak można mieć tyle par butów. Ja mam jedne i są genialne.
-Nie rozumiem jak można mieć jedną parę butów na dodatek dziurawych.-powiedziałam dopakowując kolejne pary butów. Harry ma rację, że zbyt dużo rzeczy też nie można zabierać bo zawsze można sobie coś kupić już na miejscu. Na sto procent pójdziemy z Louise na nie jedne zakupy. Zapakowaliśmy kosmetyczki i zamknęliśmy nasze dwa kufry.
-Gotowe. Moja gitara jest na dole?-zapytałam kiedy usiadłam na łóżku.
-Tak. Gotowa do drogi.
-Jakiś podręczny bagaż by się przydał.
-Przecież mamy jeszcze ten z poprzedniego lotu. Nawet go nie ruszaliśmy. Pati za bardzo się tym wszystkim przejmujesz. Musisz się trochę wyluzować.
-Łatwo Ci powiedzieć bo dla Ciebie to codzienność, a ja cały czas próbuję się do tego przyzwyczaić.
-Dobra, dobra. Zbieraj się idziemy coś jeść.-powiedział wstając z kufra i ruszając w stronę drzwi.
-A mogę się tylko przebrać z tego dresu?-zapytałam i nie czekając na odpowiedź weszłam do garderoby. Znalazłam sobie sukienkę oraz buty i szybko się przebrałam. Rozpuściłam włosy i poprawiłam makijaż. Zbiegłam szybko po schodach i od razu ruszyłam w stronę drzwi gdzie czekał na mnie Harry. Uznaliśmy, że przejdziemy się na piechotę. Była piękna pogoda w końcu mamy początek czerwca więc ma prawo świecić tak pięknie słońce i grzać. Harry złapał moją dłoń i przyciągnął mnie do siebie. Szliśmy ramię w ramię rozmawiając o tym jak bardzo jesteśmy podekscytowani nowym teledyskiem i filmem, który już niedługo ma się pokazać na ekranach. Harry zaprowadził mnie do knajpki, w której podobno serwują najlepsze jedzenie w całym Londynie i okolicach. Muszę przyznać mu rację. Jedzenie naprawdę było wyśmienite. Jednak w porównaniu z polską kuchnią to słabiutko wypadało. Po skończonym posiłku udaliśmy się na spacer do parku. Nie wiem czemu Harry postanowił mnie tak przeciągnąć ale szczerze mówiąc to ledwo co mogłam się ruszać po tym obiedzie. Nawet nie przeszkadzało mu nasze ślimacze tempo. Kiedy już byliśmy prawie pod domem uznaliśmy, że warto by było kupić jakieś przekąski bo do szóstej rano możemy zgłodnieć. W końcu udało nam się dotrzeć z powrotem do domu. Na zegarku była godzina dwudziesta więc trochę nam się zeszło na tym spacerowaniu. Otworzyłam drzwi i kiedy tylko weszłam do środka usłyszałam krzyk.
-Niespodzianka!-z każdego kąta wyszli nasi znajomi.
-Wszystkiego najlepszego Pati!-Niall rzucił mi się na szyję i mocno mnie przytulił.
-O matko. Zapomniałam o własnych urodzinach.-zaczęłam się śmiać przytulając wszystkich po kolei. Dookoła było pełno balonów, konfetti i innych imprezowych przyborów. Wszyscy odśpiewali mi sto lat na wejście i wręczyli w prezencie wielkiego misia. Prawie dwumetrowy misiek zajmował całą kanapę.
-Już wiem czemu wczoraj rozmawiałeś z Niallem prawie godzinę.-podeszłam do Harrego, który rozmawiał z Lou.
-Przecież to logiczne, że nie zadzwoniłbym do niego na pogaduszki. Przecież nie jesteśmy przyjaciółeczkami, które muszą sobie opowiedzieć każdą sekundę życia.-powiedział śmiejąc się.
-Sugerujesz coś?-zapytałam, przypominając sobie jak to ostatnio spędziłam dwie godziny rozmawiając z Lucy na Skype.
-Nie.-wyszczerzył się, a ja od razu uderzyłam go w ramię i ruszyłam spędzać czas z innymi uczestnikami tej imprezy. Zayn ubrał mnie w złotą czapeczkę solenizanta i kazał mi ze sobą wypić urodzinowego drinka. No przecież nie mogłam odmówić. Po półgodzinie naprawiania sprzętu od muzyki Liamowi w końcu udało się wszystko włączyć. Większość ludzi razem ze mną ruszyła na parkiet wyginać swoje ciała we wszelakie możliwe sposoby do muzyki jaką proponował didżej. Muszę przyznać, że się nie spodziewałam, że ktokolwiek będzie wiedział kiedy mam urodziny. Sama nigdy o tym nie wspominałam więc chyba ktoś musiał ukraść mi dowód i to sprawdzić. Cóż sama prawie zapomniałam o tym, że mam urodziny.
-Pati! Jak ja się za tobą stęskniłam! Wszystkiego najlepszego!-Eleonor mocno mnie wyściskała.
-Dzięki. Matko tyle czasu się nie widziałyśmy! Prawie dwa tygodnie!-zaśmiałam się. Usiadłyśmy razem na kanapie obok mojego prezentu urodzinowego.
-Naprawdę musimy sobie od serca porozmawiać. Ostatnie dwa tygodnie Louis więził mnie w Dubaju i nie pozwalał mi się łączyć ze światem więc teraz muszę nadrobić zaległości.-zaśmiała się, a ja razem z nią. Nasi mężczyźni rozprawiali o czymś stojąc przy barze.
-Z chęcią wysłucham relacji z Waszych wakacji. Ale nie myśl sobie, że ominie Cię moja relacja z Polski. Co prawda nie ma co porównywać. Gdzie Dubaj, a gdzie Polska ale i tak będziesz musiała posłuchać.
-Ależ nie ma sprawy. Jakiś babski wieczór sobie zrobimy.
-Baby. Nawet na imprezie musicie plotkować.-powiedział Louis, który razem z Harrym postanowili się obok nas pojawić.
-Taka nasza natura.-powiedziałam przyjmując od Harrego kolejnego drinka.
-Dobra nie gadajcie tylko chodźcie tańczyć.-podbiegł do nas Frankie i wyciągnął nas na parkiet. Po pewnym czasie przycichła muzyka, a do salonu wszedł Julian niosący wielki tort z płonącymi świeczkami. Kiedy oni to wszystko zdążyli zorganizować? Na dodatek udało mi się to wszystko zrobić nie wygadując się.
-Pomyśl życzenie.-wyszeptał mi do ucha Harry obejmując mnie w tali. Uniosłam głowę uśmiechając się do niego.
-Już wszystkie się spełniły.-powiedziała. Następnie dzielnie zdmuchnęłam wszystkie świeczki jakie były na torcie. Znowu wszyscy zgromadzeni odśpiewali mi sto lat. Tort był przepyszny. Nie dziwię się, że niektórzy jedli trzy dokładki. Impreza toczyła się dalej w najlepsze. Nawet udało mi się namówić Harrego do tańczenia.
-Cześć Harry!-usłyszeliśmy za sobą kobiecy głos próbujący przebić się przez głośną muzykę. Harry odwrócił się żeby zobaczyć osobę, która go woła. Szybko poszłam w jego ślady by również poznać tajemniczą dziewczynę. Stała przed nami wysoka szatynka. Jej włosy były ułożone w piękne fale. Mocny makijaż rzucał się od razu w oczy. Jednak nie raził tylko mocno podkreślał duże oczy dziewczyny. Miała na sobie małą czarną na ramiączka i wysokie czarne szpilki. Jej śnieżno biały uśmiech zdecydowanie odznaczał się na tle tej czerni.
-Cześć Danniel!-chłopak uśmiechnął się radośnie i od razu przytulił roześmianą dziewczynę-Nie wiedziałem, że Cię zaprosili.
-No właściwie to zaprosiła mnie El. Dzisiaj wieczorem. Więc nie do końca wiedziałam czy dam radę wpaść. Ale o to jestem.-powiedziała śmiejąc się i jeszcze raz go przytulając.
-Danniel to jest moja piękna dziewczyna, która jest tutaj dzisiaj najważniejsza, Patrycja.-dłoń Harrego znalazła się na moim biodrze.
-Miło mi poznać, Danniel. Przyjaciółka Eleonor. Wszystkiego najlepszego kochana!-dziewczyna przytuliła mnie mocno.
-Dzięki wielkie. Mi również jest miło. Przez to, że przyszłaś i przez to, że Cię poznałam.-uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie.
-O cześć Danniel. Chcesz coś do picia?-zapytał Zayn podchodząc do nas.
-Cześć Zayn. Nie pogardzę jakimiś procentami.-zaśmiała się i przywitała się z chłopakiem całusem w policzek.
-Nam też coś zorganizuj.-powiedział Harry klepiąc przyjaciela po plecach.
-No niech Wam będzie.-zaśmiał się i odszedł w stronę baru.
-Jak się poznaliście?-zapytała nagle Danniel.
-Podczas kręcenia teledysku. Fragment plaży, na której kręcili należał do mnie.-powiedziałam opierając się o Harrego. Jakoś nie wywarła na mnie dobrego wrażenia. Jej spojrzenie przeszywało mnie na wskroś. Czułam jak dosłownie zjada mnie wzrokiem. Tylko nie wiem z jakiego powodu. Zazdrości? Cóż to uczucie na pewno rozsadzało od środka moją osobę. Byłam zazdrosna o Harrego kiedy w okolicy kręciły się jakieś ładne dziewczyny, z którymi na dodatek miał świetną relację. Teraz to uczucie uderzyło we mnie ze zdwojoną siłą z racji sporej ilości alkoholu w moim organizmie. Miałam ogromną potrzebę pokazania jej, że Harry należy do mnie i nie zamierzam się nim z nikim dzielić.
-Łał masz swoją prywatną plażę?-zapytała krzyżując ręce na piersi.
-Nie, już teraz nie mam. Ale miałam i nie całą ale tylko fragment, który po prostu był przy moim domu.-odpowiedziałam najmilej jak potrafiłam.
-To tak czy inaczej genialnie.-w tym momencie pojawił się obok nas Zayn. Mi i Danniel dał drinki, a Harremu piwo. Zresztą sam też je miał. Jakim cudem udało mu się to wszystko tutaj przynieść to ja nie wiem. Danniel odeszła przywitać się z innymi uczestnikami imprezy, Harry został rozmawiając z Zaynem, a ja wyszłam na taras żeby złapać trochę świeżego powietrza. Musiałam trochę ochłonąć. Sama nie wierzyłam w moje myśli. Jakim cudem mogę być aż tak zazdrosna? Najwidoczniej kobieta potrafi. Kiedy już miałam wchodzić do środka ktoś wybiegł na dwór, a za nim parę jeszcze innych osób, w tym rozpoznałam Louisa i Nialla.

-Za Narnię i za Aslana!-ktoś krzyknął po czym wszyscy wskoczyli do basenu. Zaczęłam się śmiać jak jakaś szalona. Nim się spostrzegłam jeden z chłopaków, bodajże Nick, podbiegł do mnie i wziął mnie na ręce. Zaczęłam piszczeć i protestować ale na nic się to zdało. Wylądowałam w wodzie razem z nim. Zaczęliśmy wojnę na ochlapywanie się wodą. Parę osób do nas dołączyło, a parę stało obok podziwiając jak bawiliśmy się jak małe dzieci.


CZYTAM = KOMENTUJĘ

15 komentarzy:

  1. Nie przejmuj się ilością komentarzy! Nie ma sensu się tym martwić :)
    Ja jestem wielbicielką twojego bloga, bo to od niego zaczęła się moja przygoda z Bloggerem i innymi fanfictionami o 1D ;P tak że u mnie twój blog zawsze jest na pierwszym miejscu :*
    A teraz wracamy do rozdziału:
    Bardzo, bardzo, bardzo mi się podoba ;)
    cieszę się, że u Pati i Hazzy wszystko w porządku ^.^
    zaintrygowała mnie postać Danniel... mam przeczucie, że rozwiniesz o niej wątek :P
    Czekam na nexxxt <3

    Zapraszam też do mnie:
    onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie komentarze to nie wszytsko. Mi nie zawsze chce sie komentować tak jak reszcie. Uwielbiam ten blog i może powinnaś zwrócić uwagę na statystyki odwiedzin i tym sie sugerować a nie komentarzami :) głowa do góry i nie podawaj sie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest świetne. Nie przejmuj się małą ilością komentarzy, Jeśli lubisz pisać to rób to dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wazne ze masz ta garstke osob ktore zawsze komentuja i sa razem z toba ;-) :-) Rozdzial jak zawsze genialny :-*

    PS. Moze ktos nie komentuje bo brak mu slow ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział. Czekam na następny. Loffciam <333

    OdpowiedzUsuń
  6. a mi własnie brak słów, bo wiem że zbliżamy sie do końca....

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział jak zwykle świetny, nie mogę uwierzyć, że to już prawie koniec.
    Nie martw się ilością komentarzy. :)
    Do następnego

    OdpowiedzUsuń
  8. Z przyjemnością informujemy o tym, że Twoje opowiadanie zostało nominowane do konkursu: Bloga Miesiąca" Czerwiec na naszej stronie ( http://spis1d.blogspot.com/ ).
    Jeśli chcesz wstawić na swoją stronę kod HTML do sondy to napisz do nas na e-mail : spis.od@gmail.com
    Życzymy Powodzenia,
    Administracja Spisu1D

    OdpowiedzUsuń
  9. Pati ma urodziny 6 czerwca . hahah ja mam 7 i wygladaly one bardzo podobnie do tych Pati . :) Czekam na nn .

    OdpowiedzUsuń
  10. Dopiero od wczoraj zaczęłam czytać to opowiadanie i stwierdzam że jest niesamowite ... Pati jest bardzo zazdrosna o Harry'ego zresztą nie dziwie się haha :D Opowiadanie dopiero się rozkręca więc nie warto go kończyć :/ oczywiście smutno by mi było gdybyś zakończyła go :( a co do ilości komentarzy to się nie załamuj ;) są tacy co mają nawet po 100 nawet więcej rozdziałów i zero komentarzy pok każdą częścią opowiadania! Wracając do opowiadanie ... jak już mówiłam jest niesamowite :) Ten związek opierał się jak dotąd na jednej kłótni haha widocznie muszą siebie bardzo kochać niech Harry tego nie spieprzy !!! i niech opowiadanie ciągnie się dalej !
    Pozdrawiam xxJulia

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziewczyno masz talent! Świetnie Ci idzie pisanie i czekam na next. :)) Nie mogę się doczekać tej trasy koncertowej. Super, super!
    Zajrzyj do spamownika, zostawiłam tam coś. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałam tylko powiedzieć ze nie pisze sie Danniel tylko Danielle i nie Eleonor tylko Eleanor..

    OdpowiedzUsuń