niedziela, 8 czerwca 2014

36. To się nigdy nie skończy.

Pati zasnęła, a ja nadal leżałem ciesząc się jak głupi, że w końcu się odważyła i znowu z jej ust padły te dwa tak bardzo wyczekiwane przeze mnie słowa. Ta mała, kochana osóbka śpiąca obok mnie powiedziała, że mnie kocha, a ja z radości nie mogę spać. Zdecydowanie coś ze mną jest nie tak. W końcu już wcześniej mi to mówiła. Jednak teraz te dwa słowa mają dla mnie pięć razy większą siłę. Teraz tylko Styles tego nie spieprz. Nie mogę przecież jej teraz rozczarować. Moje powieki były coraz cięższe. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem ale wiem, że gdy się obudziłem leżałem z twarzą w poduszce, a moja ręka obejmowała zgrabne ciało mojej dziewczyny, która bawiła się moimi włosami. Przekręciłem zdrętwiałą szyję tak, że miałem idealny widok na moją piękną kobietę. Uśmiechnęła się i pogłaskała delikatnie mój policzek.
-Idź spać jest dopiero szósta.-powiedziała przykładając głowę do swojej poduszki.
-To czemu nie śpisz?-zapytałem przyciągając ją do siebie.
-Uwielbiam twój głos.-powiedziała dotykając palcem moich ust.
-Też go uwielbiam.-wyszczerzyłem się, pocierając dłonią oczy.
-Idź spać.-powiedziała ponownie wpatrując się w moje oczy.
-A ty nie idziesz?-zapytałem opierając głowę na łokciu.
-Pójdę jak ty pójdziesz.-komuś dzisiaj dopisywał humor.
-O nie kobiety mają pierwszeństwo, a ja jestem brytyjskim dżentelmenem. Tak więc proszę nie psuć mi tutaj wizerunku.-zaśmiała się i przekręciła się na drugi bok. Od razu objąłem ją ramieniem i przyciągnąłem do siebie.
-Zostaw mnie.-zaczęła się śmiać, gdy moje palce zaczęły się poruszać po jej brzuchu.
-Myślałaś, że mi uciekniesz?-zapytałem całując ją po szyi, a ona tylko coraz bardziej zwijała się ze śmiechu.
-Proszę przestań.-wyszeptała przez śmiech.
-Ale obiecaj, że mi nie uciekniesz.-powiedziałam przygryzając jej płatek ucha.
-Obiecuje.-od razu przestałem ją łaskotać. Oparłem łokcie po obydwu stronach jej głowy i pocałowałem ją prosto w nos. Potem zacząłem całować każdy centymetr jej pięknej i roześmianej buźki.
-Harry. Miałeś iść spać.-powiedziała głosem dziecka, które sobie coś zaplanowało w zabawie, a mama przyszła i zrobiła coś nie po jego myśli. Zrzuciła mnie z siebie i odsunęła się na sam brzeg łóżka.
-Czemu mam iść spać?-zapytałem przybliżając się do niej.
-Bo wiem, że jesteś śpiący. Poza tym masz wolne więc powinieneś spać do oporu.-powiedziała siadając i opatulając się kołdrą. Tym samym pozbawiła mnie okrycia.
-A ty dokąd znowu uciekasz?-zapytałem kiedy wstała i skierowała swoje kroki w stronę drzwi.
-Idę na kanapę bo jak widać nigdy nie zaśniesz jeżeli będę w tym pokoju.-pokazała mi język i wyszła z naszej aktualnej sypialni.
-Co ja się z nią mam.-westchnąłem. Usiadłem i przejechałem palcami po moich włosach. Szybko ubrałem się w spodnie i koszulkę od piżamy żeby przypadkiem nie paradować przy rodzicach Patrycji, którzy mogliby już nie spać, w samych bokserkach. Ruszyłem za moją upartą dziewczyną. Długo szukać nie musiałem. Tak jak powiedziała położyła się na kanapie. Podszedłem do niej i pochyliłem się nad nią głaszcząc delikatnie jej policzek.
-Pati, kochanie chodź ze mną. Nie wygłupiaj się tylko wracaj do łóżka.-nawet nie otworzyła oczu, nawet nie drgnęła. Długo się nie zastanawiałem tylko po prostu wziąłem ją na ręce i zaniosłem z powrotem do łóżka. Podczas tej krótkiej drogi Pati wtuliła się w moją klatkę i delikatnie się uśmiechnęła. Kiedy już ją ułożyłem, zdjąłem założoną przed chwilą piżamę i znowu zostałem w samych bokserkach. Położyłem się obok mojej dziewczyny i mocno ją do siebie przytulając, tak żeby przypadkiem nigdzie nie uciekła, zasnąłem.

-Chcemy jechać w ciągu dnia czy w nocy?-zapytała Pati wpychając sobie kolejną łyżkę płatków do buzi.
-Myślę, że w ciągu dnia będzie lepiej bo wtedy będę mógł podziwiać ten piękny kraj.-powiedziałem szczerząc się.
-Żebyś się tylko nie rozczarował.-zaśmiała się mama Patrycji kiedy weszła do kuchni. Zaczęły rozmawiać po polsku więc automatycznie się wyłączyłem i zająłem się jedzeniem mojego śniadania. Kiedy skończyłem one nadal nadawały więc po prostu włożyłem moją miskę do zmywarki, a następnie udałem się pod prysznic. Niech sobie dziewczyny porozmawiają. W końcu to matka z córką. Ja też jak wracam do domu to siedzę i godzinami rozmawiam z moją mamą, Robinem czy Gemmą. Oczywiście jeżeli jest wtedy w domu. Po prysznicu ubrałem się świeże ubrania i poszedłem do salonu. Usiadłem na kanapie obok Patrycji i zacząłem przysłuchiwać się ich rozmowie. Śmieszne to uczucie kiedy słuchasz kogoś i kompletnie nie masz pojęcia o czym mówi. Szybko jednak zrezygnowałem z dalszego przysłuchiwania się ich rozmowie. Oparłem wygodnie głowę o oparcie kanapy, a moje oczy same zaczęły się zamykać.

-Harry. Nie chce Ci przeszkadzać ale śpisz już półtorej godziny.-powiedziała Pati dotykając mojego ramienia.
-Co?-otworzyłem powoli oczy.
-Wstawaj śpiochu.-zaśmiała się siadając mi na kolanach.
-Czemu mnie od razu nie obudziłaś?-zapytałem przeciągając się i ziewając.
-Bo jakbyś jeszcze nie wiedział to nie jestem potworem.-zaśmiała się całując mnie w szczękę.
-Nie potworem nie jesteś. Ale za to potworzycą już tak.-zaśmiałem się obejmując ją i całując w policzek-Co będziemy robić?
-Nie wiem możemy iść na spacer. Jeszcze mogę Ci pokazać parę ładnych miejsc. Na przykład Łazienki, albo Pałac w Wilanowie.
-Jestem do twoich usług.-powiedziałem rozkładając ręce.
-Mogę brać co chcę?-zapytała uśmiechając się promiennie.
-Zawsze i wszędzie.-potwierdziłem kiwając głową.
-To dzisiaj odetnę Ci głowę i sprzedam. Na pewno dobry biznes można zrobić na organach Harrego Stylesa.-położyła swoje dłonie na moich brzuchu.
-Myślisz, że moja wątroba będzie miała dobre wzięcie?-zapytałem unosząc jedną brew do góry.
-Uważam, że mózg pójdzie za więcej. Przecież wszystkie twoje fanki chcą wiedzieć co tam siedzi.
-Może to i racja.-przyznałem obejmując ją z powrotem w pasie.
-Dobra panie drogocenny. Wychodzimy jeżeli chcemy coś zobaczyć.-powiedziała wstając z moich kolan.
-Ale przecież jest dopiero dwunasta.-powiedziałem zdziwiony.
-Co z tego?-zapytała zakładając buty. Od razu poszedłem w jej ślady. Po chwili staliśmy w windzie i zjeżdżaliśmy na dół. Uwielbiałem poznawać nowe kultury i oglądać nowe miejsca. Zawsze gdy gdzieś jechaliśmy to starałem się odkrywać jak najwięcej. Już nie mogę się doczekać naszej trasy po Ameryce Południowej. Z zamyślenia wyrwała mnie Patrycja, która złapała moją dłoń i zaczęła biec. W ostatniej chwili udało nam się wsiąść do autobusu.

Zwiedzanie czegoś z Harrym jest z jednej strony bardzo przyjemne, a z drugiej bardzo męczące. Tyle pytań to chyba jeszcze nikt mi nie zadał w ciągu zaledwie paru godzin. Ale dzielnie na wszystkie odpowiadałam. Siedziałam sobie na ławce i przyglądałam się mojemu chłopakowi jak krąży po alejce i rozmawia przez telefon. Byłam cholerną szczęściarą. Nie wiem jak powinnam dziękować za to, że nasze drogi się połączyły. Uśmiechnęłam się do myśli i pomachałam Harremu, który akurat popatrzył się w moją stronę. Kiedy skończył rozmawiać wrócił do mnie i usiadł obok.
-Pozdrowiłeś mamę ode mnie?-zapytałam i wzięłam jego dłoń w moje.
-Tak. Kazała mi cię ucałować i uściskać od niej.-wyszczerzył się po czym bez wahania pocałował mnie tak, że aż zabrakło mi powietrza. Zaśmiał się i objął moje ciało ramieniem.
-Mogę się założyć, że twoja mama tak dobrze nie całuje.-zaśmiałam się-Chyba mamy gości.-powiedziałam przyglądając się krążącym facetom w oddali.
-Nawet tutaj mi nie dadzą spokoju?-westchnął poirytowany Harry.
-Wybacz, w Polsce brakuje gwiazd światowego formatu. Nic dziwnego, że za nami biegają W końcu członek najpopularniejszego boy bandu na świecie tutaj przyjechał.-powiedziałam.
-Klasyka.-zaśmiał się.
-Dzisiaj kiedy spałeś zadzwoniła do mnie koleżanka i zaprosiła nas na jej imprezę. Idziemy?-zapytałam po chwili milczenia.
-Domówka?
-Tak, dwudzieste urodziny. Karolinę znam się od najmłodszych lat i na dodatek dawno się z nią nie widziałam.
-No to oczywiście, że pójdziemy. A o której mamy jutro pociąg?
-O ósmej.

Ubrałam się w sukienkę na ramiączka i założyłam do tego wysokie czarne szpilki. Zrobiłam mocny makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Daleko nie musieliśmy iść bo tylko parę ulic dalej dlatego też wybraliśmy się na piechotę. Kiedy dotarliśmy impreza już się rozkręcała. Od razu rzuciłam się do witania się z moimi znajomymi. Tak strasznie się za nimi stęskniłam. Czasami brakowało mi tego bycia normalną dziewczyną, która chodzi na imprezy i bawi się do białego rana. Ale z drugiej strony kochałam to co robiłam. Dzielnie tańczyłam razem z dziewczynami i zawzięcie próbowałam wyciągnąć Harrego na parkiet ale był nieugięty. Usiadłam obok niego i od razu dostałam kieliszek do ręki.
-Pati! Jak ja Cię dawno nie widziałem!-usłyszałam głos mojego kolegi.
-O mój Boże Franek!-wstałam i rzuciłam mu się na szyję. Tak dawno się z nim nie widziałam. Strasznie się za nim stęskniłam.
-Ktoś tu chyba za mną tęsknił.-zaśmiał się obejmując mnie tak żebym nie upadła.
-Może tak troszeczkę.-zaśmiałam się.
-Jestem Harry.-usłyszałam za sobą i w tym momencie poczułam ręce mojego chłopaka na moich biodrach-Chłopak Patrycji.
-Franek. Były chłopak, a aktualnie przyjaciel. Miło mi.-wymienili uściski dłoni.
-Razem z Frankiem chodziłam do przedszkola, potem podstawówki, potem gimnazjum i na sam koniec się rozdzieliliśmy kiedy poszliśmy do liceum. Ale i tak utrzymywaliśmy kontakt.-powiedziałam.
-A potem ona uciekła do Australii.-dokończył za mnie blondyn.
-Oj nie przesadzaj, że od razu uciekłam. Jak widać dobrze mi to zrobiło.-uśmiechnęłam się i odwróciłam tak, że stałam przodem do Harrego. Objęłam jego twarz dłońmi i stając na palcach złączyłam nasze usta.


Kiedy wracaliśmy do domu Patrycja ledwo co szła. Pomijam fakt, że nie miała na nogach już dawno tych swoich piekielnych szpilek. Po prostu trochę się zalała. Dzielnie jej pomagałem iść chociaż sam miałem z tym małe problemy. Na szczęście kontaktowałem na tyle, że pamiętałem drogę do domu. Kiedy już udało nam się dotrzeć do jej pokoju posadziłem ją na łóżku i zacząłem przebierać. Ubrałem ją w piżamę i zmyłem makijaż. Od razu gdy tylko położyła głowę na poduszce odpłynęła. Sam też się przebrałem i poszedłem do łazienki załatwić moje potrzeby. Gdy już kierowałem się do łóżka coś mnie podkusiło żeby wyjrzeć za okno. Na dole stało z dziesięciu paparazzich i robiło zdjęcia. Przekląłem pod nosem. Jeżeli zrobili nam zdjęcia kiedy wracaliśmy to najzwyczajniej w świecie przez następne miesiące będę mieć ich na karku. To się nigdy nie skończy.


Już niedługo koniec tego opowiadania.

Dużo Hati moments będzie przez następne rozdziały. Chociaż przecież cały ten blog to Hati moments... :D

Fajnie, że mojego bloga obserwuje 41 osób :) A gdzie jest w takim razie te 41 komentarzy? Bardzo serdecznie Was wszystkich pozdrawiam :*

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

5 komentarzy:

  1. Przepraszam ze nie zawsze komentuje ale poprosi nie chce pisać super czekam na kolejny wolałabym napisać cos więcej od siebie :) jest to jeden z moich ulubionych opowiadań jakie czytam szkoda ze tak żadko dodajesz. Za każdym razem jakmprzeczytam nie mogę doczekać sie kolejnego ! Masz na prawdę talent i powinnaś gomrozwijac może zaczniesz kolejne opowiadanie ? A ile zostało rozdziałów do końca tego ?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hati moments... I'm lovin' it <3
    super rozdział, bardzo mi się podoba, tylko mam dziwne przeczucie, że ta sielanka nie będzie długo trwała... Ale moje przeczucia rzadko się sprawdzają, więc bądźmy dobrej myśli ;P
    Pzdr. :*

    Zapraszam też do mnie:
    onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty rozdział, jak zawsze. Czekam na następny i zapraszam do siebie http://you-drive-mecrazy.blogspot.com/
    Loffciam <333

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejciu jak słodko . Oj zdziwisz sie Hazza jaka ta nasza Polska zajebista . Czujecie ten sarkazm . ? Ale az tak zle nie jest . :)

    OdpowiedzUsuń
  5. szkoda że chcesz kończyć te opowiadanie. dla mnie dopiero co sie on zaczął :) dosłownie tak jakby wczoraj;)

    OdpowiedzUsuń