poniedziałek, 26 maja 2014

35. Mój chłopak jest Brytyjczykiem.

-Pati, Kotku.-usłyszałam jak ktoś wypowiada moje imię. Po chwili poczułam też, że ktoś dotyka mojego policzka głaszcząc go delikatnie.
-Nie.-wymamrotałam przekręcając się na brzuch i chowając twarz w poduszkę.
-Nie ma nie. Musisz wstawać bo przegapisz samolot do Polski.-powiedział Harry, obejmując mnie w pasie i przekręcając z powrotem na bok.
-Ale ja chcę spać.-powiedziałam uchylając delikatnie oczy. W pomieszczeniu panował cały czas mrok. Chwała dla Harrego za myślenie i za to, że nie włączył światła. Ziewnęłam, wyciągając moje całe ciało w każdą stronę.
-O której wczoraj wróciłaś?-zapytał się mnie Styles leżąc na boku z głową podpartą na dłoni.
-Około czwartej. Jak będziemy w Polsce to przypomnij mi, że mam nie chodzić na żadne imprezy. Chyba, że ktoś z moich znajomych mnie zaprosi.-powiedziałam ponownie ziewając.
-Dobrze.-uśmiechnął się i przyciągnął mnie do siebie.
-A ty co taki szczęśliwy?-zapytałam dźgając go w motyla.
-Bo mam kilkudniowe wakacje i na dodatek spędzę je z moją dziewczyną.-powiedział całując mnie w nos.
-Ojejku jaki ty uroczy.-powiedziałam śmiejąc się-Dobra muszę się ogarnąć.-wyszłam z łóżka i zaczęłam zbierać rzeczy potrzebne mi do przygotowania się na podróż do Polski.

-Czemu tak właściwie nie macie żadnych koncertów w Polsce?-zapytałam siadając w wygodnym fotelu samolotu.
-Nie wiem.-wzruszył ramionami i usiadł obok mnie. Związałam moje już prawie suche włosy w kucyk i oparłam głowę o ramię Harrego. Mimo bólu głowy lot przebiegł bardzo przyjemnie. W Warszawie wylądowaliśmy chwilę po osiemnastej. Moi rodzice nic nie wiedzą o naszym przylocie uznałam, że zrobię im niespodziankę. W oficjalnej wersji jestem razem w Harrym w Londynie. Wyszliśmy na halę przylotów i od razu poszliśmy w stronę postoju taksówek. Strasznie dziwnie się czułam kiedy każdy dookoła mnie mówił w moim ojczystym języku. Zawsze rozmawiam z moim rodzicami po polsku albo z moimi znajomymi ale tak to cały czas jestem zmuszona do mówienia po angielsku. Wsiedliśmy do taksówki, a ja podałam adres mieszkania moich rodziców.
-Skąd państwo przylecieli?-zapytał się taksówkarz.
-Z Lizbony.
-Pani jest Polką ale pani kolega chyba nie rozumie za bardzo.-zaśmiałam się na słowa mężczyzny.
-Tak ja jestem Polką, a mój chłopak jest Brytyjczykiem. Nie rozumie ani słowa.
-A na długo państwo przylecieli?
-Dziesięć dni, a potem wracamy do Londynu. Niestety tak krótko ale mam nadzieję, że niedługo znowu uda mi się go tutaj zaciągnąć.
-Musi pani koniecznie pokazać swojemu mężczyźnie naszą piękną stolicę.
-Nie tylko stolicę mam zamiar mu pokazać.-przez następne dwadzieścia minut jazdy siedzieliśmy w ciszy. Harry wyglądał za okno przyglądając się wszystkiemu co nas otacza. Kiedy dotarliśmy na miejsce i już mieliśmy odchodzić sympatyczny pan taksówkarz złapał mnie za rękę.
-Ja bardzo przepraszam. Może to trochę nie na miejscu ale mam takie pytanie.-zaczął trochę speszony.
-Słucham?-zapytałam zainteresowana.
-Czy pani chłopak to nie jest przypadkiem jeden z członków tego boybandu One Direction?-zapytał.
-Przypadkiem jest.-zaśmiałam się.
-Moja córka ma cały pokój obklejony ich zdjęciami. Czy była by możliwość dostania autografu i zrobienia sobie razem zdjęcia?
-Oczywiście. Ma pan coś do pisania?-zapytałam, a mężczyzna od razu otworzył drzwi samochodu i zaczął szukać czegoś gdzie mógłby się podpisać Harry.
-O co chodzi?-zapytał zdezorientowany chłopak.
-Podpiszesz się temu miłemu panu i zrobisz sobie z nim zdjęcie? Jego córka jest waszą fanką.
-Z przyjemnością.-odpowiedział mi i uśmiechnął się ukazując swoje dołeczki. Harry nie tylko zrobił sobie zdjęcie z tatą fanki ale też nagrał filmik, na którym ją pozdrawia. Kiedy już załatwiliśmy sprawy z panem taksówkarzem ruszyliśmy w stronę mieszkania moich rodziców.
-Twoi rodzice wiedzą, że przyjeżdżamy?-zapytał Harry kiedy staliśmy w windzie.
-Nie. Uznałam, że będzie to dla nich niespodzianka. Mam nadzieję, że są w domu.-powiedziałam i wyszłam na klatkę.
-A jak ich nie będzie to co zrobimy?-zapytał.
-Pójdziemy spać pod mostem.-zaśmiałam się-Nie no pójdziemy do jakiejś mojej koleżanki albo do hotelu.
-Oby byli bo jak na razie nikt oprócz tego taksówkarza nie wie gdzie jestem.-powiedział przeczesując włosy swoimi długimi palcami.
-Jeżeli dobrze będziemy się kamuflować to nikt się nie dowie, że przyleciałeś do Polski ale z tego co mi wiadomo to wasze fanki są lepsze niż FBI i wiedzą wszystko, więc może być ciężko.-zaśmiałam się przyciskając dzwonek.
-Są najlepsze!-powiedział oburzony. Usłyszeliśmy jak ktoś przekręca zamek.
-Mamo!-rzuciłam się na szyję mojej mamy kiedy tylko otworzyła drzwi.
-Patrycja? Co ty tutaj robisz?-zapytała zdziwiona i również mocno mnie uścisnęła.
-Przyjechałam na dziewięciodniowe wakacje.-powiedziałam odklejając się od niej.
-Aż dziewięć dni macie zamiar tutaj spędzić?-zapytała zdziwiona.
-Równe dziewięć.-zaśmiałam się-Mamo to jest Harry. Harry to jest moja mama.-przedstawiłam ich sobie. Na szczęście moi rodzice nie mieli żadnego problemu z angielskim.
-Miło mi panią poznać.-powiedział kulturalnie Harry ściskając dłoń mojej mamy.
-Mi Ciebie również.-powiedziała uśmiechając się jak nienormalna. Przyciągnęła go do uścisku, a na co ja wybuchnęłam śmiechem.
-Mamo nie zdradzaj mnie z nim.-zaśmiałam się zamykając drzwi.
-Dobra, dobra.-zaśmiała się-Rozgośćcie się.
-Mamo to jest też mój dom.
-Ostatnio dość długo Cię tutaj nie ma więc mogę już zacząć Cię traktować jak gościa.
-Dzięki mamo.-zanieśliśmy nasze walizki do mojego pokoju, w którym wszystko było takie samo jak za poprzednim razem kiedy tutaj byłam.
-Mamo gdzie jest tata?-zapytałam kiedy wróciliśmy do salonu.
-Pojechał do Berlina. Mają otwierać kolejną filię i muszą pozałatwiać wszystkie sprawy. Jak z nim ostatnio rozmawiałam to mówił, że będą tam ludzie, z którymi chcieliby też zacząć rozmowy o fili w Londynie. Więc w sumie nie wiadomo ile ich będzie.
-No to sobie termin wybrali.
-No niestety. Co zamierzacie robić przez te dziewięć dni?-zapytała stawiając przed nami lemoniadę.
-Na pewno trochę pozwiedzamy.-Harremu od razu zrzedła mina, na co z moją mamą wybuchnęłyśmy śmiechem-Ale myślałam żeby pojechać chociaż na trzy dni w góry do naszego domku.
-Nie taki zły ten twój plan. Byłeś Harry kiedyś w polskich górach?
-Nigdy w ogóle nie byłem w Polsce. Ale coś mi się wydaje, że dzięki Patrycji będę tutaj teraz częstym gościem.-zaśmiał się.
-Zobaczymy czy Ci pozwolę.
-Ale jeżeli chcecie jechać do Zakopanego to musicie sobie bilety na pociąg kupić wcześniej bo przecież teraz wszyscy jak się zrobiła taka ładna pogoda to chcą wyjeżdżać z miast.
-Jakoś sobie może poradzimy.

Po godzinie rozmawiania z moją mamą o wszystkim i o niczym uznałam, że pokażę Harremu Warszawę nocą. Przebrałam się w czarną spódniczkę, zwykłą białą koszulkę, na ramiona założyłam kurtkę dżinsową, a na nogi białe espadryle w palmy.
-Co będziemy robić?-zapytał się mnie Harry siadając na łóżku.
-Będziemy spacerować.-powiedziałam siadając przy mojej toaletce i poprawiając makijaż. Szybko też rozczesałam włosy i z powrotem związałam je kucyk. Wstałam i usiadłam Harremu na kolanach. On od razu ułożył usta w dzióbek na co zaczęłam się śmiać.
-No nie bądź taka niedobra. Pocałuj mnie albo sam to zrobię.-zaśmiał się.
-Grozisz mi?-zapytałam odchylając jego głowę do tyłu.
-Tak.-uśmiechnął się zadziornie-Dobra tak nie będziemy się bawić.-szybko połączył nasze usta.
-Nie można było tak od razu?-zapytałam kiedy już się od siebie oderwaliśmy.
-Nie.-zaśmiał się i znowu mnie pocałował.
-Dobra chodź.-wstałam i pociągnęłam go w stronę drzwi. Podeszliśmy do stacji metra. Kupiliśmy sobie bilety bo przecież na gapę jechać nie będziemy. Co prawda do centrum mieliśmy tylko trzy przystanki to i tak nie będziemy tak szaleć. Trzymając się za ręce wsiedliśmy do pociągu metra.
-Ile macie tutaj linii?-zapytał Harry kiedy wyszliśmy na stacji Centrum.
-Jedną.-powiedziałam i zaśmiałam się na widok jego miny.
-Jak to jedną?
-Druga jest w budowie. Lepiej nie pytaj. To jest Polska tego nie ogarniesz.-wyszliśmy na Patelnię i ruszyliśmy w stronę Domów Centrum, tak by móc przejść za nimi na Chmielną i potem trafić na najbardziej znaną ulicę w Warszawie. Wszystko dookoła mimo tak późnej pory tętniło życiem. Harry rozglądał się dookoła, a mi uśmiech nie chciał zejść z ust. Spacerkiem dotarliśmy na Stare Miasto.
-Idziemy coś zjeść?-zapytałam. Czułam jak mój brzuch upomina się o jedzenie.
-Z chęcią.-powiedział Harry obejmując mnie ramieniem. Weszliśmy do jednej z restauracji na Starówce, serwującej tradycyjne polskie dania. Niech wie chłopak co traci jedząc to swoje angielskie jedzenie. Kolejną rzeczą, za którą tęskniłam przebywając za granicą to właśnie nasze polskie jedzenie.
-Co polecasz?-zapytał Harry przeglądając kartę.
-Myślę, że schabowy będzie najlepszy.
-Mam rozumieć, że to jakieś wasze tradycyjne polskie danie?-zapytał.
-Wszystko w tej karcie jest polskie i na dodatek tradycyjne.-powiedziałam puszczając mu oczko.
-To w takim razie zdaję się na Ciebie. Niech to będzie coś sytego bo jestem strasznie głodny.-powiedział zamykając kartę i odkładając ją na bok.
-Kolejna ciekawostka. Wszystkie polskie dania są syte.
-Zapamiętam.-zaśmiał się. Złożyłam zamówienie kiedy pojawił się obok nas kelner. Harry zadawał strasznie dużo pytań dotyczących Polski i Polaków, a ja z chęcią na nie odpowiadałam. Nadal nie mógł uwierzyć, że mamy tylko jedną linię metra, na co ja cały czas mu odpowiadałam, że drugą budują.
-I jak smakowało Ci?-zapytałam kiedy obydwoje wyczyściliśmy nasze talerze.
-Czemu nigdy wcześniej tego nie jadłem?-zapytał Harry szczerząc się jak nienormalny.
-No widzisz. Ja wiem co dobre.-zaśmiałam się.
-Oj wiesz, wiesz.-dołączył do mnie.

-Chyba mamy gości.-powiedział Harry widząc małą grupkę dziewczynek idącą w naszą stronę-Na razie na nie reaguj. Jak podejdą i zagadają to dopiero możemy zacząć z nimi rozmawiać.
-Jak sobie życzysz.-odpowiedziałam i złączyłam nasze dłonie.
-Tak jest bezpieczniej. Obiecałem Paulowi, że nie będę się rzucał w oczy. Między innymi dlatego nie ma tutaj z nami Prestona. Udało mi się ubłagać żeby sam też odpoczął i zrobił sobie wakacje od mojej osoby.-powiedział przeczesując palcami włosy.
-A to akurat zrobiłeś specjalnie. Przecież wiesz jak twoje fanki uwielbiają kiedy to robisz.-zaśmiałam się.
-Może.-uśmiechnął się, a na jego policzkach pokazały się dołeczki.
-Przepraszam. Nie chciałybyśmy przeszkadzać ale czy mogłybyśmy prosić o autograf?-zapytała jedna z dziewczyn.
-Jasne.-Harry zaczął podpisywać wszystko co mu podetknęły pod nos i robić sobie z nimi zdjęcia.
-Patrycja z tobą też mogę mieć zdjęcie?-zapytała po polsku mała dziewczynka.
-Oczywiście.-uśmiechnęłam się do niej i ukucnęłam tak żebyśmy były mniej więcej tego samego wzrostu.
-Jejku dziękuję.-powiedziała uradowana i objęła moją szyję swoimi rękami.
-Proszę bardzo.-uradowana pobiegła do swojej mamy. Harry skończył robić sobie zdjęcia z dziewczynami i ruszyliśmy z powrotem do mieszkania moich rodziców. Tym razem przejechaliśmy się autobusem.
-Chyba trochę Ci nie wyszło to twoje bycie niezauważonym.-zaśmiałam się kiedy wjeżdżaliśmy windą na górę.
-Tak trochę.-zaśmiał się. Weszliśmy do mieszkania moich rodziców i od razu poszliśmy do mojego pokoju. Szybko obydwoje przygotowaliśmy się do snu. Przytuliłam się do Harrego kładąc głowę na jego klatce.
-Nie martw się. Pojedziemy do Zakopanego, a tam nikt nas nie znajdzie.-powiedziałam delikatnie jeżdżąc palcem po jego brzuchu.
-Dopóki jesteś ze mną to nie zamierzam się niczym martwić.-powiedział całując mnie w głowę.
-Kocham Cię.-powiedziałam unosząc głowę tak bym mogła widzieć jego twarz.

-Kocham Cię.-odpowiedział uśmiechając się.


Tak więc kolejny rozdział jeszcze cieplutki oddaję w Wasze ręce :) 
Mam nadzieję, że jeszcze da się czytać te moje wypociny... Wybaczcie jeżeli są jakieś błędy. Pisałam go jednocześnie próbując przyswoić wiedzę z historii. 

Znowu mam apel co do komentarzy. Wiem, że rzadko dodaję i doskonale zdaję sobie sprawę, że jest Was tutaj coraz mniej i to co piszę jest coraz większym shitem ale nie obrażę się jeżeli dacie o sobie znać chociaż małym uśmieszkiem ;) 
A JA OBIECUJĘ POPRAWĘ I CZĘSTSZE DODAWANIE ROZDZIAŁÓW!!! 
Powiem Wam, że następny już jest w trakcie tworzenia ;) 

Ostatnio ktoś napisał w komentarzu takie jedno słowo, które bardzo rzuciło mi się w oczy, a mianowicie chodzi tutaj o: HATI. Jak mi mój mądry mózg podpowiada jest to połączenie Harrego i Pati :D Tak więc od dzisiaj oficjalnie shippuję HATI :D A jak tam Wy? :D

Więcej Was nie zanudzam ;) Pamiętajcie chociaż buźka w komentarzu już nawet nie proszę o opinię tego co napisałam ;) 

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

sobota, 17 maja 2014

34. Nidy nie pij z Irlandczykiem.

-Julian mamy coś dla Ciebie.-powiedziałem wchodząc do pokoju gdzie było prowizoryczne studio. Podałem mu zeszyt Patrycji z tekstem, który przed chwilą skończyliśmy tworzyć.
-Napisaliście tą piosenkę?-zapytał zdziwiony.
-Tak. Nie wiedziałam, że bieganie może mieć aż taki wpływ na pisanie tekstów.
-Biegaliście?-spojrzał na nas jak na idiotów.
-Tak co w tym dziwnego.-przecież nawet byliśmy ubrani w ubrania do biegania. Pati miała na sobie prowokacyjny krótki top do biegania i do tego jeszcze bardziej prowokacyjne spodenki. Ja też byłem ubrany w spodenki do biegania.
-Dobre to.-powiedział Julian czytając nasz tekst.
-Sie wie.-zaśmiała się Pati łapiąc moją dłoń. Julian wziął gitarę i zaczął grać akordy , które Pati zamieściła w tej piosence. Od razu uśmiech pchał mi się na twarz kiedy słyszałem tą dość żywą melodię. Już się nie mogę doczekać aż wszyscy razem ją zaśpiewamy.

Nie mogłam uwierzyć, że chłopcy stali na scenie w Lizbonie dając koncert kończący trasę po Europie. To niesamowite jak ten czas szybko leci. Razem z dziewczynami szalałyśmy pod sceną bawiąc się w najlepsze. Harry powiedział, że ma dla mnie jakąś niespodziankę. Nie mam zielonego pojęcia o co może chodzić ale jedyne o czym marzyłam to nasze wygodne łóżko w domu w Londynie. Po ostatniej piosence udałyśmy się za kulisy razem z Paulem, który stał dzielnie pod sceną i patrzył co wyprawiamy.
-Wakacje!-krzyknął radośnie Louis biegnąc pod prysznic.
-Wariat.-zaśmiała się Eleonor.
-Już wiesz gdzie Cię zabiera?-zapytałam wpisując kod do ich garderoby.
-Kazał mi zabrać jakieś lekkie szmatki więc pewnie gdzieś gdzie jest bardzo ciepło.-powiedziała, w jej oczach można było dostrzec tą niesamowitą radość na myśl o wakacjach w ciepłych krajach-A ty co będziesz robić podczas tej przerwy?
-Najchętniej pojechałabym do domu. Bo potem znowu nie zobaczę rodziców przez trzy miesiące.-powiedziałam siadając na kanapie.
-I wszyscy razem! Ręce w górę!-krzyknął Niall wpadając do garderoby i rzucając się na kanapę, na której siedziałam.
-Ała!-pisnęłam po uderzeniu głowy Irlandczyka w moje nogi.
-Oj sorry.-powiedział uśmiechając się od ucha do ucha-Co robisz dzisiaj wieczorem?-zapytał poruszając zadziornie brwiami.
-Nie wiem. Muszę podjąć szybko decyzję co będę robić podczas tej kilkudniowej przerwy.
-No to idziemy na imprezkę. Potańczymy trochę. Wypijemy trochę. I będziemy się dobrze bawić.-powiedział szczerząc się.
-Okej.-powiedziałam przystając na jego propozycję.
-Ja zostaję tutaj jeszcze trzy dni i potem lecę prosto odwiedzić moją rodzinkę.
-Dobra to ja też muszę znaleźć jakieś odpowiednie ubranie na to nocne szaleństwo.-powiedziałam podnosząc się i idąc w stronę drzwi-A gdzie dzisiaj nocujesz Horan?
-W tourbusie. Może mnie jeszcze nie wywalą na tą jedną noc.-powiedział zadowolony jak zwykle z życia.
-Okej to ja też się tam przekimam. Muszę kupić bilet do Polski.-powiedziałam już sama do siebie idąc w stronę tourbusów. Kiedy już udało mi się połączyć z internetem szybko wyszukałam bilet na jutrzejszy dzień do mojego pięknego kraju. Na szczęście było miejsce. Zabrałam się za wybieranie odpowiedniego ubrania na dzisiejsze klubowe szaleństwo. W moje ręce wpadła mała czarna i do tego wysokie czarne szpilki. Jak szaleć to szaleć. Szybko się przebrałam i zrobiłam mocniejszy makijaż. Kiedy skończyłam się malować usłyszałam, że drzwi się otwierają.
-Pati jak Ci idzie?-usłyszałam głos Nialla-Mogę wejść czy jesteś naga?
-Jestem naga nie możesz wejść.-powiedziałam próbując zachować powagę.
-Dobra to nie będę patrzył, a wejdę wezmę tylko moją koszulkę.
-Może Ci podać?-zapytałam wstając i idąc w stronę jego rzeczy.
-Wybierz jakąś ładną i nienoszoną.-poprosił.
-Jasne.-wygrzebałam mu zwykłą białą koszulkę z większym wcięciem na dekolcie-Coś jeszcze oprócz koszulki?
-Pasujące buty.-on serio myśli, że ja sobie tak biegam na golasa kiedy wokół jest tylu facetów. Stanęłam w drzwiach trzymając jego rzeczy w rękach.
-Proszę bardzo.-powiedziałam uśmiechając się.
-Ej miałaś być nago!-powiedział oburzony.
-Może frytki do tego?-zapytałam unosząc jedną brew do góry.
-Ej Horan nie pozwalaj sobie na zbyt wiele.-powiedział Harry podchodząc do nas.
-Oj tak po przyjacielsku się droczymy.-zaśmiałam się obejmując Nialla za szyję i przytulając go do siebie.
-A tak w ogóle to gdzie się wybieracie?-zapytał Harry śmiejąc się z naszego dziwnego uścisku.
-Potańczyć, popić i trochę się pobawić.-powiedziałam cytując słowa mojego przyjaciela-Muszę się do końca wyszykować.-powiedziałam wchodząc w głąb autobusu. Chciałam podpiąć sobie jakoś włosy żeby mnie nie irytowały. Usiadłam przy lusterku gdzie wcześniej robiłam sobie makijaż i zaczęłam czesać moje dość długie włosy.
-A tak właściwie Pati to co ty zamierzasz robić podczas tej przerwy?-zapytał mnie Harry siadając obok mnie.
-Kupiłam jakieś dwadzieścia minut temu bilet do Polski. Zamierzam spędzić trochę czasu z moimi rodzicami. Na jakieś trzy dni przed lotem do Meksyku wrócę do Londynu żeby wymienić ciuchy i ogólnie przygotować się na trasę po Ameryce. Chyba, że ktoś coś ode mnie będzie chciał w sprawach zawodowych to wtedy mogę pojawić się wcześniej.-powiedziałam zbierając włosy w kucyk.
-Czemu mi nie powiedziałaś, że jedziesz do Polski?-zapytał przyglądając mi się uważnie.
-A zapytałeś?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Kobiety.-westchnął przeczesując swoje mokre włosy.
-Faceci takie niedomyślne istoty.-westchnęłam naśladując jego ton.
-Mogę lecieć z tobą?-zapytał po chwili. Zaskoczona spojrzałam na niego z lekkim niedowierzaniem.
-Myślę, że możesz.-powiedziałam uśmiechając się.
-Widzę, że ktoś się tutaj cieszy?-powiedział śmiejąc się z mojej zadowolonej miny.
-Trudno żebym się nie cieszyła.-powiedziałam przytulając się do niego.
-Dostałabyś za swoje gdybyś się nie cieszyła.-objął mnie i pocałował w czoło. Uniosłam głowę i przyłożyłam moje usta do jego. Drocząc się z nim przygryzłam jego dolną wargę w efekcie czego syknął ale nie pozostał mi dłużny. Usiadłam okrakiem na jego kolana cały czas drocząc się z nim.
-Nie chciałbym Wam przeszkadzać. Ale Pati nadal chcesz iść do tego klubu?-zapytał Niall wsadzając głowę do środka.
-To po co przeszkadzasz?-zapytał zirytowany Styles. Sprzedałam mu szybkiego buziaka w nos i zeszłam z jego kolan poprawiając sukienkę.
-Jasne, że idę. Sprawy zawodowe mnie zatrzymały.-zaśmiałam się. Założyłam wybrane wcześniej szpilki i wyszłam do Horana.

-Nigdy nie pij z Irlandczykiem.-powiedziałem przezornie podstawiając Pati kolejną kolejkę pod nos.
-Nigdy nie pij z Polakiem.-pokazała mi język i wzięła swojego shota. Muszę przyznać potrafiła pić i to nieźle. Dawno nie miałem takiego dobrego kompana do picia. Te angielskie mięczaki miały za słabe głowy. Od razu wymiękały więc musieli trzymać się na baczności żeby przypadkiem nie przedobrzyć i nie wylądować w jakimś rowie otoczonym przez stado paparazzich czyhających na odpowiednią okazję by pokazać całemu światu jak to zachowują się idole nastolatek.
-Chodź potańczyć!-złapała mnie za rękę i wyciągnęła na zatłoczony parkiet. Nienawidzę tańczyć w jakiś określony sposób. Po prostu nie umiem. Mój taniec przypomina raczej ruchy umierającej foki z braku wody. Pati jednak była nieugięta i uparła się, że sama tańczyć nie będzie. Pod groźbą ucięcia jaj przez Harrego za to, że ją samą puściłem w gąszcz pijanych mężczyzn, zgodziłem się tańczyć dzisiejszego wieczora. W sumie to nie wiem czemu on tutaj z nami nie przyszedł. Wtedy mógłbym spokojnie pić i nie musiałbym tańczyć. Kiedy byliśmy już na parkiecie rzuciła mi się w oczy piękna brunetka. Miała naprawdę zgrabne ciało, a sukienka, którą miała na sobie była dość kusa. Moje marzenia rozwiał jak huragan niemal jakiś, koleś, który do niej podszedł i pocałował ją namiętnie w usta.
-Idę się napić.-stwierdziłem mówiąc to raczej sam do siebie bo Pati i tak mnie nie słyszała. Była w transie wywijania na parkiecie. Kiedy znalazłem się przy barze, grupka nieźle już wstawionych dziewczyn podetknęła mi pod nos telefon prosząc o zdjęcie. Nie lubiłem takiego chamstwa. No ale chciałbym zobaczyć ich miny kiedy jutro rano, a raczej po południu, obudzą się i znajdą w swoich telefonach zdjęcie z Niallem Horanem. Dzielnie uśmiechałem się do zdjęć, a kiedy już sobie poszły zamówiłem koleją kolejkę.


Niall gdzieś zniknął, a ja kompletnie nie miałam pojęcia gdzie on się podział. Przy barze go nie było ani nigdzie gdzie bym nie zajrzała. Zaczęłam się zbierać do wyjścia bo już byłam nieźle wymęczona na dodatek na zegarach dochodziła czwarta rano. Słońce już zaczęło nas informować o nowym dniu prezentując piękny wschód. Szłam powoli w stronę areny pod którą były tour busy. Nie wiem jakim cudem udało mi się odnaleźć drogę powrotną. Kiedy udało mi się już wejść na teren areny od razu zdjęłam moje szpilki, które dość nieźle dały się we znaki. Wpisałam kod od drzwi i powoli weszłam do środka. Musiałam wyglądać okropnie po całej nocy picia i tańczenia. Odnalazłam Nialla śpiącego w swojej kajucie i już miałam ochotę mu nawciskać za to, że mnie tam samą zostawił, ale zlitowałam się nad nim. Harrego znalazłam na większym łóżku ukrytym na tyle tour busa. Na moich ustach pojawił się uśmiech na widok tak słodko wyglądającego chłopaka. Odstawiłam buty na podłogę i zamknęłam najciszej jak się dało drzwi odgradzające tą sypialnię od reszty. Położyłam się obok Harrego tak żeby nasze ciała się nie dotykały. Leżałam przyglądając mu się. Był taki spokojny kiedy spał. Na jego ustach malował się delikatny uśmiech, na widok, od razu robiło mi się lepiej. Leżałam tak podziwiając mojego osobistego chłopaka i było mi tak dobrze.