wtorek, 22 kwietnia 2014

33. I ty Brutusie...

NIE SPRAWDZONE!!!

-Nie uciekniesz nam!-krzyknął Liam i znowu strzelił ze swojego pistoletu wodą prosto w moją głowę. Oczywiście nie byłam mu dłużna. Od dobrych dwudziestu minut prowadziliśmy wojnę na śmierć i życie wylewając na siebie hektolitry wody. Był to genialny pomysł Lou. Wystarczyło, że wylał na głowę Nialla cały kubek wody żeby wszyscy po chwili chodzili przemoczeni do granic możliwości. Zaczęłam się śmiać z miny Paula kiedy zobaczył, że cały backstage pływa. Szybko dostał dawkę wody na głowę co skończyło się tym, że złapał Louisa i zaniósł go pod hydrant gdzie stacjonowali wszyscy ochroniarze. Nie wiem czy to robiło mu jakąś różnicę bo i tak był już cały mokry.
-Kto następny?-zapytał Paul kiedy oddał Louisa w ręce reszty ochroniarzy.
-Ona!-wszyscy wskazali na mnie, a ja natychmiast zaczęłam uciekać gdy zobaczyłam jak Zayn, Niall i Liam biegną w moją stronę. Dobiegłam do tourbusu i szybko zaczęłam wpisywać kod. Nie zdążyłam do końca wpisać, a drzwi zaczęły się otwierać. Moim oczom ukazał się zaspany Harry. Wbiegłam do środka i ukryłam się za nim.
-Co tutaj się dzieje?-zapytał chłopaków, którzy właśnie dobiegli do drzwi. Szybko objęłam Harrego w pasie żeby nie mogli mnie wyciągnąć, a ten od razu podskoczył. No tak ja byłam cała mokra, a on dopiero co wyszedł z łóżka.
-Nic wielkiego. Tylko Pati myśli, że uda jej się uciec.-powiedział Liam, a ja pokazałam mu środkowy palec.
-W busie mnie nie polejecie. Zresztą mam Harrego jako zakładnika.-powiedziałam jeszcze mocniej go obejmując.
-Kto powiedział, że ja jestem po twojej stronie.-zaśmiał się Harry. Szybko wyplątał się z moich ramion i wychodząc na dwór wyciągnął mnie za sobą.
-I ty Brutusie przeciwko mnie?!-zapytałam próbując się wyrwać.
-Absolutnie.-zaśmiali się wszyscy.
-Styles chyba jesteś za suchy. Nie pasujesz tutaj.-powiedział Louis zbliżając się do nas. Zdecydowanie był najbardziej mokry. I w tym momencie cała czwórka zaatakowała go wodą ze swoich pistoletów. Harry natychmiast zaczął się za mną ukrywać, a ja zaczęłam piszczeć i wyrywać się z jego uścisku. Nagle zostaliśmy wszyscy otoczeni przez ochroniarzy, którzy mieli zdecydowanie największą amunicję. Nie mieliśmy zbytnio nawet gdzie uciekać więc wszyscy przyjęliśmy na klaty ich atak. Cóż oni zawsze wygrywają. Mają przewagę liczebną.

-Love me love me say that you love me! Kiss me kiss me say that you miss me!
-Oj Horanku trzeba było mówić od razu, że chcesz się pieprzyć.-powiedział Louis obejmując mnie w pasie.
-Na Ciebie Louis można zawsze liczyć.-dotknąłem jego twarzy w czułym geście.
-Nie przy ludziach.-powiedziała Meg podając nam świeżo uprasowane koszulki.
-Dobra znajdziemy sobie jakiś schowek.-zaśmiał się Lou pokazując jej język.
-Ej widzieliście gdzieś tutaj może mój telefon?-zapytała Pati przekopując kanapy i stolik obok obok nich.
-Nie.-odpowiedzieliśmy obydwoje i po chwili wyszliśmy z garderoby. Już nas tam poganiali żebyśmy się pospieszyli bo za chwilę wychodzimy na scenę.
-Widzieliście gdzieś mój telefon?-zapytał Harry dołączając do nas.
-Nie.-znowu jednocześnie odpowiedzieliśmy z Louisem.
-Przecież idziemy na scenę po co Ci telefon?
-Plus ty masz chyba z pięć tych telefonów.
-Tylko dwa. Poza tym nie wiem gdzie są obydwa.-powiedział drapiąc się w głowę. Biedactwo jak on teraz będzie funkcjonował.
-Nie martw się pożyczę Ci mój. Będziesz mógł zadzwonić do mamy.-powiedział Lou.
-No ja mam taką nadzieję.-zaśmiał się.
-Ej Harry!-usłyszeliśmy jakiś krzyk za sobą.
-O matko kto ją tutaj wpuścił?-zapytał pod nosem Harry.
-Kto to?-zapytałem.
-To jest Julia. Lepiej żeby jej Pati nie zauważyła bo może być nieprzyjemnie.-dodał po czym obrócił się ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy.
-Dzwonię do Ciebie i dzwonię.-powiedziała uśmiechając się-Przyszłam żeby się przywitać.
-Cześć.-powiedział Harry-Jak tutaj weszłaś?
-Z Gemmą. Nie cieszysz się, że mnie widzisz?-zapytała robiąc smutną minkę.
-Cieszę się. Oczywiście, że się cieszę.-zapewnił ją Styles. Jak widać skacze z radości.
-My idziemy bo nas cała arena fanek zabije, że nie pojawiliśmy się na koncercie. Tobie też radzę się pojawić.-zaśmiał się Louis.
-Na nią wszystko zwalę. Mi nic nie zrobią.-powiedział pewnym siebie głosem-Ale mimo wszystko wolę je uszczęśliwić.-ruszył w naszą stronę.
-Do zobaczenia!-pomachała mu dziewczyna.
-Cześć.-szybko dołączył do nas i razem ruszyliśmy na scenę.

Leżałam na kanapie w garderobie chłopców zastanawiając się gdzie może być mój telefon. Z mojego zamyślenia wyrwało mnie pukanie do drzwi. Któryś znowu zapomniał kodu? Wstałam i otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazała się znajoma blondynka.
-Cześć Patrycja.-powiedziała uśmiechając się przyjaźnie. Aż mnie skręciło w środku. Miałam ochotę przywalić jej w tą uśmiechniętą twarz. Co ona tutaj w ogóle robi? Jakim cudem udało jej się tutaj wejść? Kiedy jedna część mnie krzywdziła jej twarz, druga część zastanawiała się czy wezwać ochronę.
-Co ty tutaj robisz?-zapytałam mocno zaciskając dłoń na drzwiach. Nawet nie ma mowy, że wpuszczę ją do tej garderoby. Nie upoważnionym wstęp wzbroniony.
-Przyjechałam z siostrą Harrego obejrzeć ich koncert.-no chyba nie?
-Jak dostałaś się na backstage? Nikogo tutaj nie wpuszczają oprócz osób z ekipy.-powiedziałam jak najmilej umiałam.
-Powiedziałam. Przyjechałam z Gemmą. Ona ma załatwioną wejściówkę wszędzie. Załatwiła z Paulem i wejściówkę dla mnie. Chciałam się tylko przywitać z Harrym.
-Jest na scenie.
-Tak wiem już się z nim widziałam.-no chyba sobie w kulki leci. No i co jeszcze? Może odtańczyła mu jakiś seksowny taniec w tych szortach co wyglądają jak majtki.
-To po co tutaj przyszłaś?-nie lubię zadawać pytań ale w tym momencie zrobię wyjątek i przepytam ją tak, że nie będzie pamiętała jak się nazywa.
-Bo szukam Gemmy. Pomyślałam, że może jest w garderobie chłopaków.
-Jak widać nie ma jej tutaj. Podejrzewam, że jest pod sceną i ogląda koncert, który trwa od pięciu minut. Radzę Ci, żebyś też się tam znalazła.-powiedziałam odprawiając ją.
-Nie musisz być taka niemiła.-powiedziała na odchodne i przerzuciła swoje blond włosy za ramię.
-Powiedziała osoba, która bawi się w odbijanie chłopaków i niszczenie związków innym. Serio zastanów się laska co mówisz bo chyba się czegoś nawciągałaś.-powiedziałam zatrzaskując drzwi tuż przed jej nosem. Ja niemiła dla niej? No chyba sobie żartuje. Jak tylko spotkam Harrego to nawciskam mu za to, że sprowadził tutaj tą dziwkę. Po piętnastu minutach obmyślania idealnej przemowy dla Harrego postanowiłam udać się na widownię. Założyłam Conversy i ruszyłam w stronę wyjścia na widownię. Usiadłam sobie obok Prestona, który od razu poczęstował mnie paluszkami. Chłopcy szaleli dając z siebie wszystko, a nawet i więcej. Nagle czyjeś dłonie zaatakowały mój brzuch. Podskoczyłam przerażona.
-Co do cholery?-zapytałam przerażona odwracając się.
-Cześć cholero.-zaśmiała się Eleonor.
-O matko! Cześć.-rzuciłam jej się na szyję-Jak ja Cię dawno nie widziałam!
-Tak ja też się stęskniłam.-zaśmiała się.
-Na ile zostajesz?-zapytałam kiedy obydwie się już usadowiłyśmy na wielkim wzmacniaczu, na którym już wcześniej siedziałam.
-Nie wiem. Dopóki Louis mnie nie wykopie.-zaśmiała się.
-No dobra, czyli do końca trasy.-powiedziałam zadowolona.
-A ty moja droga panno dzisiaj wieczorem w tourbusie opowiesz mi wszystko co się tutaj działo. I dobrze wiesz, że nie chodzi mi o to, że dzisiaj się oblewaliście wodą tylko o Harry plus ty, ty plus Harry.-powiedziała grożąc mi palcem.
-Dobrze mamo.-zaśmiałam się. Tak się cieszyłam, że będę miała do kogo twarz otworzyć i będzie to dziewczyna w moim wieku.
-Poznałaś już Gemmę?-zapytała mnie nagle.
-Nie. Ale Harry tyle razy mi o niej opowiadał, że mam wrażenie jakbym ją znała.-zaśmiałam się. Jakoś nie uśmiechało mi się ją poznawać. Zwłaszcza po tym jak załatwiła Julii wejściówkę za scenę i za to, że w ogóle ją tutaj ściągnęła.
-Słyszałam, że przyjechała z jakąś swoją znajomą. Jeszcze jej nie poznałam ale Gemma mówiła, że jest sympatyczna.
-Tak bardzo.-powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
-Znasz ją?-zapytała zdziwiona brunetka.
-Niestety. Jeżeli powiem, że jest tą, która zniszczyła moją idealną relację z Harrym to zrozumiesz czemu jej nie lubię?-zapytałam patrząc się na chłopców, którzy właśnie postanowili zrobić sobie basen na scenie.
-Nie lubię jej.-powiedziała szybko, a ja uśmiechnęłam się zadowolona z tego, że mam kogoś takiego jak El. Przybiłam z nią piątkę i do końca koncertu nie poruszałyśmy tematu Julii i całej tej sytuacji. Kiedy oni już się żegnali z publicznością my szybko ewakułowałyśmy się do ich garderoby. Wszystko było już popakowane. Ja nadal nie znalazłam telefonu, a za półgodziny mamy odjazd do Madrytu. Chłopcy mają chwilę na wykąpanie się i przebranie i w drogę. Eleonor opowiadała mi o tym jak niektóre fanki potrafią być urocze kiedy do pomieszczenia wpadła cała piątka. Szybko zaczęli się ogarniać.
-Cześć Kochanie.-powiedziała El zarzucając swoje ręce na ramiona Louisa. Uśmiechnęłam się na ich widok. W tym czasie do garderoby wszedł Paul.
-Ruszać się.-powiedział-Cześć Eleonor.
-Szefie nadal nie znalazłem moich telefonów.-powiedział Harry.
-Kupisz sobie nowe.-powiedział Paul śmiejąc się-Na pewno Cię stać.
-To nie jest śmieszne. Ja tam całe mnóstwo informacji i ważnych numerów.-powiedział zmartwiony chłopak.
-Pewnie są w tourbusie. Nie panikuj.
-Na to nie wpadłem. Przecież nie było mnie tam odkąd wstałem z popołudniowej drzemki.
-No widzisz. Idź lepiej pod prysznic.-zarządził Paul-Macie jeszcze dwadzieścia minut.
-Tak jest!-zasalutował Niall. Jako pierwszy się wykąpał i ubrał w czyste ubrania. Podałam mu butelkę z wodą bo już widziałam jak się na mnie patrzył. Po chwili szliśmy razem do tourbusa.

-Harry nie rozpychaj się tak.-powiedziałam uderzając go w ramię.
-Przecież się nie rozpycham.-powiedział wzruszając ramionami.
-No wcale.-wywróciłam oczami i ułożyłam się wygodniej opierając głowę na jego ramieniu. On od razu musiał zacząć się wiercić. W rezultacie leżałam opierając się plecami o jego klatkę.
-Czemu nie powiedziałeś mi, że Julia przyjeżdża?-zapytałam.
-Bo nie wiedziałem o tym.
-A wiedziałeś, że twoja siostra przyjeżdża?
-Nie.
-Czy ty coś w ogóle wiesz?-zapytałam zdziwiona.
-Wiem jedno. Jest mi teraz cholernie wygodnie i mógłbym tak siedzieć zawsze.-zaśmiał się.
-Styles. To nie jest śmieszne. Nie podoba mi się to, że ona tutaj jest.
-Mi też. Ale nie martw się będzie z nami jeszcze tylko w Madrycie, a potem żegnaj. Już rozmawiałem z Gemmą. Powiedziała, że zabierze Cię na zakupy w ramach przeprosin. Gemma jest naprawdę fajna. W końcu jest moją siostrą.
-Mój ty narcyzie.-zaśmiałam się zadzierając głowę i całując go w podbródek.
-No widzisz jak ja umiem Ci poprawić humor.-powiedział szczerząc się.
-Jak nikt inny.-znowu go pocałowałam.
-A teraz idziemy spać. Bo jutro ważny dzień.
-Co w nim takiego ważnego?-zapytałam zdziwiona.

-Musimy napisać naszą piosenkę do końca.-wyszeptał i pocałował mnie w płatek ucha.


Można? Można. 23 komentarze, a 3. Chyba jednak jest różnica, nie sadzicie?

Pozdrawiam i całuję Harolda! :*