niedziela, 30 marca 2014

32. Sorry Słonko.

NIE SPRAWDZONY!!!

-Julian nie zrobisz mi tego.-jęknąłem kręcąc głową.
-Przepraszam ale kiedyś musisz to nagrać.-powiedział tekściarz-Odkładasz to od dwóch tygodni. Albo dzisiaj albo wcale i w ogóle możesz odejść z zespołu i będzie spokój.
-No właśnie nikt Cię tutaj nie potrzebuje.-powiedziała Patrycja, której nawet bardziej niż mi nie spodobał się pomysł tego, że mam właśnie w tym momencie coś nagrywać.
-Ty siedź cicho.-powiedział wyraźnie zdenerwowany Julian. Gdyby miał lepszy humor to przybiłbym mu piątkę ale chyba nie jest dzisiaj skory do żartów.
-Idź do mikrofonu.-wcisnął mi do dłoni kartkę z tekstem. Sam usiadł przy konsolach.
-Którą część?-zapytałem pobieżnie zerkając na kartkę żeby przypomnieć sobie tekst i melodię jaką miałem zaśpiewać.
-Refren.

-Nareszcie.-warknęłam idąc w stronę wyjścia z hotelu.
-Matko po co tak biegniesz?
-Bo jestem głodna. A dzięki tobie mój żołądek musiał czekać kolejne dwie godziny!-nie wiem czemu zaproponowałam mu żeby gdzieś ze mną wychodził. Był okropnie wkurzający. W duchu przeklinałam kontuzję Nialla i tego idiotę, że mimo iż Niall zrezygnował z naszego wypadu to on uznał, że pójdzie razem ze mną.
-Taka praca!
-Z tego co wiem to miałeś to nagrać już dwa tygodnie temu.-zatrzymałam się gwałtownie. Gdyby wzrokiem dało się zabić to już dawno by zginął.
-A skąd ty to możesz wiedzieć?-zapytał.
-Bo to moja praca.-pokręciłam głową z niedowierzaniem, że jest aż takim idiotą.
-Dobra jeżeli jesteś taka głodna to czemu nie idziemy do tej jakiejś restauracji?-zmienił nagle temat. Jak on mnie wkurza. Ruszyłam z powrotem chodnikiem, który miał nas doprowadzić do różnych restauracji. Daleko nie zaszłam. Poczułam jak chwyta moją dłoń. Pociągnął za nią tak umiejętnie w efekcie czego odwróciłam się do niego, a moje usta wpadły na jego.

Moje dłonie powędrowały na jej biodra. Uwielbiałem to, że jest ode mnie niższa. Była chyba nieźle zdezorientowana bo na początku całe jej ciało było spięte. Po chwili jednak poczułem jak się rozluźnia. Położyła swoje dłonie na moich barkach i oddała pocałunek.

Chciałam uciec ale nie miałam jak bo dłonie Harrego skutecznie mi to uniemożliwiały.
-Harry.-wyszeptałam-Nie powinniśmy.
-Czemu?-zapytał opierając swoje czoło o moje.
-Mogę się założyć, że kręci się tutaj więcej paparazzich niż turystów.
-Czemu się nimi przejmujesz?-zapytał, a ja poczułam jak całe jego ciało sztywnieje.
-Bo jesteś osobą publiczną, a ja nie chcę być na wszystkich okładkach jutro rano tylko przez to, że ty postanowiłeś mnie pocałować w centrum Barcelony.
-Mam cię nie całować?-zapytał zdziwiony, a po chwili uśmiechnął się zadziornie-Przecież wiem, że to uwielbiasz.
-Nie pomagasz.-wymamrotałam.
-Wybacz ale akurat w tej sprawie nie zmierzam ci pomagać.-wzruszył ramionami-Jak mam cię odzyskać jeżeli cały czas mnie odpychasz?
-Nie wiem.-wyszeptałam. W moich oczach zaczęły się zbierać łzy.
-Pozwól mi.

-Nie umiem.-w jej pięknych oczach błyszczały łzy.
-Jak będziesz gotowa to daj znać. Ja będę czekał aż będziesz gotowa. Pamiętaj, że to jest mój i twój związek, a nie nasz i paparazzich. Zawsze możemy zrobić z niego naszą słodką tajemnicę i nikomu nic nie powiedzieć. Nawet chłopakom. Ani naszym rodzicom. Nasz. Tylko i wyłącznie nasz. Niech piszą sobie co chcą na tych wszystkich marnych portalach plotkarskich. Mogą pisać co im się wymarzy. Dodawać nasze zdjęcia, na których ty jesteś roześmiana bo opowiedziałem ci żart. Mogą sobie to interpretować jak tylko sobie chcą. Przecież z naszej strony nie poszło żadne oświadczenie więc teoretycznie jesteśmy razem. Mamy tylko mały kryzys.
-Przecież miałeś wydać oficjalne oświadczenie.-dodała po chwili zastanowienia.
-Powiedzmy, że zapomniałem.-podrapałem się po głowie po czym uśmiechnąłem się przepraszająco.
-Powiedziałeś komuś czemu się rozstaliśmy?-zapytała nagle.
-Nie.
-Ja też.
-Nikt się ciebie nie pytał?-zapytałem zdziwiony. Przecież to dziewczyna powinna polecieć do swojej przyjaciółki i wypłakać się jej w ramię opowiadając tą historię. W sumie to wiem czemu tego nie zrobiła. Ukryła się przecież u Horana. Chociaż Niall jest dobrym słuchaczem to nie sądzę by był osobą odpowiednią to poznania tej historii. W końcu kiedy pobiegłem za nią wraz z Julią to nie była zbyt skora do słuchania tego co jej mówiliśmy, czyli, że Julia pocałowała mnie w policzek. Zazdrość to okropne uczucie. Doskonale rozumiem dlaczego nie chciała mnie znać. Gdybyśmy zamienili się rolami to najprawdopodobniej przywaliłbym temu gościowi co by ją całował. Na szczęście Pati jest bardziej opanowana niż ja. Czytałem ostatnio jakiś artykuł, w którym pisano ile ludzi rocznie ginie przez miłość i zazdrość. Liczby jakie się tam pojawiały były dość przerażające.
-Pytali. Ale nie zawsze dostaje się odpowiedź na zadane wcześniej pytanie.-odpowiedziała.
-Idziemy jeść?-złapałem jej małą dłoń w swoją dwa razy większą i ruszyłem przed siebie.
-Harry jeżeli to ma być nasza tajemnica to uważasz, że trzymanie się za ręce w miejscu publicznym to dobry pomysł?-zapytała dorównując mi kroku.
-Oficjalnie dla pisamków jesteśmy parą.-powiedziałem wzruszając ramionami-Zresztą dawno nie mieli jakiś dobrych gwiazd na okładkach. Tylko jakieś The Wanted.
-Jesteś idiotą.-powiedziała śmiejąc się.
-Miesiąc temu powiedziałbym, że za to mnie kochasz ale teraz pewnie źle to by się dla mnie i dla ciebie skończyło więc tego nie powiem.
-Dobry ruch.-zaśmiała się. Wiem jedno droga do jej serca jest prosta jak budowa cepa tylko, że co jakiś czas po montowała jakieś pułapki, w których obydwoje się gubimy.
-Uwielbiam twój śmiech.-powiedziałem przyglądając się jej uśmiechniętej buzi.
-Jakiś miesiąc temu powiedziałabym, że to dlatego, że mnie kochasz ale teraz pewnie źle to by się dla mnie i dla ciebie skończyło więc tego nie powiem.
-Złodziejka.-oburzyłem się, a ona znowu się zaśmiała. Zbliżyłem swoje usta do jej ucha i lekko je przygryzłem.
-Ukradłaś już moje serce ale tekstów to bądź łaskawa mi nie podbierać.-wyszeptałem, a ona wybuchła jeszcze większym śmiechem. Doszliśmy do ulicy przy której mieściło się sporo restauracji. Wybraliśmy jedną z nich i weszliśmy do środka. Byłem okropnie głodny. Zjadłbym konia z kopytami najchętniej. Złożyliśmy nasze zamówienia i grzecznie czekaliśmy na ich realizację rozmawiając o nowych piosenkach. Dowiedziałem się, że Paul, Julian i Pati na ostatnim spotkaniu ustalili, że trzeba napisać jeszcze z cztery nowe piosenki i na tym skończy się praca tekściarzy. Musimy jeszcze wszystko do końca ponagrywać, a na sam koniec zostanie tylko praca producentów i innych ludzi zajmujących się naszą płytą. Trzeba to wszystko ładnie oprawić i wstawić na półki sklepowe. Po zjedzeniu pysznych owoców morza wybraliśmy się na spacer żeby zrzucić wszystko co w siebie wpakowaliśmy.

-Niall żałuj, że nie poszedłeś z nami wczoraj!-powiedziałam wpadając do pokoju Nialla. Chyba go obudziłam bo stał w samych bokserkach i z mega zaspaną miną. Usiadłam na jego łóżku. Zdezorientowany Niall położył się z powrotem pod kołdrę.
-Żałuję.-wymamrotał ziewając jednocześnie-Mam jedno pytanie.
-Dawaj.-powiedziałam radośnie.
-Po co miałbym iść? Żeby w internetach zaczęli pisać, że tworzymy trójkącik?-zapytał.
-Nie przesadzaj. Barcelona nocą jest piękna. Tego masz żałować.-wręcz tryskała ze mnie energia. Miałam jej więcej niż nie jeden przewodnik elektryczny.
-Wiesz czemu nie żałuję? Bo widzę, że po wczorajszym wieczorze jesteś cholernie szczęśliwa i mogę postawić z tysiaka, że porozmawialiście sobie ze Stylesem poważnie i coś wam przeskoczyło w mózgach, że już nie chcecie się zabić. Plus z tego co pokazują mi zdjęcia na różnych portalach byliście naprawdę szczęśliwi wczoraj wieczorem.-powiedział, a ja leżałam sobie obok niego i zastanawiałam się czy to na pewno dobry pomysł zacząć wierzyć w to co mówili mi Harry i Julia tego nieszczęsnego wieczora. Zapomnieć nigdy nie zapomnę. Udawać też nie będę, że nie pamiętam. Nie ma sensu. Zresztą jeżeli mam płakać w poduszkę każdego wieczoru tylko dlatego, że jestem cholerną zazdrośnicą i nie pozwalam całować mojego chłopaka w policzek przez jego przyjaciółki to mogę od razu dać sobie w łeb. Przez ten miesiąc przeanalizowałam tą sytuację milion dwa razy i przy milion pierwszym zaczęłam się zastanawiać czy jest sens udawać, że jest mi dobrze bez niego. Przy milion drugim razie podjęłam decyzję. Chcę zacząć od nowa. Powoli i bez pośpiechu.
-Dodali chociaż takie, na których wyglądam normalnie?-zapytałam spoglądając na telefon chłopaka.
-Ujdą.-powiedział przeciągając się. Podeszłam do jego otworzonej walizki i wyciągnęłam koszulkę, spodenki oraz bokserki.
-A teraz wstawaj idziemy nagrywać.-położyłam wybrane rzeczy w łazience.
-Ale, że tak teraz?-zapytał zdziwiony.
-Tak. Dawaj zbieraj się. Ja tutaj na Ciebie poczekam.-powiedziałam ściągając z niego kołdrę.
-No już idę.-powiedział niezadowolony kiedy szedł w stronę łazienki-Gorsza niż Paul.
-Słyszałam!-zrzuciłam w zamykające się już drzwi poduszką po czym padłam śmiejąc się na wygodne łóżko Nialla. Po piętnastu minutach szliśmy z Niallem w stronę pokoju Juliana. Po drodze zgarnęłam z mojego pokoju gitarę.
-Po co Ci ta gitara?-zapytał Horan.
-Bo chodzi mi po głowie pewna melodia.
-Chyba z tym trzeba się urodzić. Bo ja nie mam tak żeby coś chodziło mi po głowie.-powiedział zasmucony.
-Oooo nie martw się może za jakieś piętnaście lat też zaczniesz to czuć.-pogłaskałam go po głowie, a w zamian dostałam dźgnięcie w żebra.
-Nie podskakuj Mała.-zagroził mi.
-Nie jestem mała!-zbulwersowałam się.
-Dobra nie kłóćcie się tylko właźcie.-powiedział Julian otwierając nam drzwi.
-Cześć wszystkim.-pomachałam zebranym już w komplecie chłopakom.
-Czemu wszyscy tutaj jesteśmy?-zapytał Liam.
-Bo będziemy wspólnie pisać piosenkę, a może i dwie albo i trzy.-powiedział Julian rozdając każdemu kartkę i coś do pisania.
-Każdy z Was niech napisze jakieś słowo, które jako pierwsze przyjdzie mu do głowy. Niech to będzie jakieś Wasze odczucie, stan umysłu na daną chwilę, pragnienie.-powiedziałam otwierając mój zeszyt z tekstami i usiadłam na wolnym krześle.
-Ten, którego słowo będzie najlepsze napisze piosenkę na dziś z Patrycją, a reszta napisze konkurencyjną piosenkę na dziś ze mną.-wyjaśnił dalej Julian.
-To jest nie fair. Przecież to logiczne, że Pati napisze tą piosenkę z Harrym.-powiedział zbulwersowany Loui.
-Postaraj się to może jednak ty będziesz tym szczęśliwcem.-powiedział Zayn drapiąc się ołówkiem po głowie-Jak napiszę „łóżko” albo „sen” to będzie to zbyt banalne, prawda?
-Ha! Julian wisisz mi dyszkę!-zaśmiałam się i z radości, że wygrałam zakład okręciłam się na moim krześle.
-Nie wierzę w Was.-powiedział załamany Zayn.
-Sorry Słonko to było tak oczywiste, że jako pierwsze to powiesz, że nie mogłam się z nim nie założyć. Jest jeszcze drugi zakład. Zobaczymy czy wzbogacę się dzisiaj o dwadzieścia euro.
-Wymyśliłem!-krzyknął radośnie Niall-Wypisałem parę słów. Śniadanie, hamburgery oraz miłość i tęsknota.
-Niall jak mogłeś być taki durny pisząc coś o jedzeniu.-Louis uderzył się otwartą dłonią w czoło-Przecież to logiczne, że się założyli o to czy napiszesz coś o jedzeniu.
-Wiecie co chłopcy? Liczyłem na Was. Wierzyłem, że jesteście bardziej dojrzali i podejdziecie do swojej pracy poważnie, a tutaj dupa. Nie mam dwudziestu euro przez Was.-powiedział Julian wyciągając portfel, a ja cała w skowronkach wyciągnęłam dłoń w jego stronę.
-Dobra zabierzemy Cię na piwo i nie będziesz już jęczał.-powiedział Zayn i wszyscy się zaczęliśmy śmiać.
-Wymyślicie coś oprócz słów o jedzeniu i spaniu?-zapytałam zaglądając na kartkę Louisa.
-Ej, ja napisałem jeszcze miłość i tęsknota.-powiedział Niall.
-Dobra o twojej miłości i tęsknocie już mamy piosenkę.-powiedział Julian-Coś czego jeszcze nie mamy.
-Kochanie bądź ze mną taka szczęśliwa.-powiedział nagle Harry-Nie obchodzi mnie co ludzie o nas mówią.
-Chcę tylko Ciebie i mnie na zawsze.-dopowiedziałam.
-Mówiłem!-krzyknął Louis wstając aż z emocji ze swojego miejsca.
-Dobra. Podoba mi się.-powiedział Julian. Nagle drzwi się otworzyły i do środka wszedł Paul.
-Zwijajcie manatki. Przeniesiecie się do tour busów. Od razu pod arenę.
-Czemu?-zapytał Harry.
-Wasze fanki wybiły szybę w drzwiach wejściowych. Chcecie być cali?-zapytał menadżer.
-Moja krew! Kocham je!-Niall ucieszył się jak dziecko z wiadomości o swoich fanach.
-Dobra idźcie się spakujcie i jedziemy pod arenę.-Zayn, Niall i Liam od razu wyszli z menadżerem.
-Pati zapisałaś te słowa?-zapytał Julian.
-Tak. Coś z tego zrobimy.-wyszłam razem z Harrym i Louisem. Nie miałam dużo rzeczy w pokoju więc moje pakowanie nie zajęło dużo czasu. Szybko pozbierałam moje rzeczy i wrzuciłam je do walizki. W głowie cały czas odtwarzały mi się słowa Harrego.
-Taka szczęśliwa.-wyszeptałam i wyszłam z pokoju.


Już mi się nawet znudziło pisanie żebyście komentowali bo i tak nie słuchacie...
Kocham Was ale jak widać Wy nie kochacie mnie i macie mnie w dupie bo nie chce Wam się napisać marnego komentarza chociaż buźkę wstawcie w ten komentarz. Nawet minuty Wam to nie zajmie, a mnie bardzo usatysfakcjonuje. Jeżeli przeczytałaś/eś to co napisałam to nie masz nic na swoje wytłumaczenie, że nie dodałaś/eś komentarza. Dziękuję do usłyszenia.

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

środa, 12 marca 2014

31. Uparciuchy

NIE SPRAWDZONE!

(21 maj)

Dni mijały jak szalone. Jeszcze wczoraj byliśmy w Paryżu, a dzisiaj już wjeżdżamy do Hiszpanii. Leżałam na jednej z kanap w tourbusie i konałam z bólu. Miesiączka to zdecydowanie nie fajna sprawa. Miałam ochotę po prostu strzelić sobie w głowę. Umrzeć na te parę dni, a potem zmartwychwstać. Dodatkowo temperatura jaka była na dworze wcale nie pomagała mi przeżyć tych ciężkich dni. Była szósta rano. Zayn właśnie kończył nagrywać swoje partie w piosence, którą napisaliśmy razem, i która miała promować ich film. Reszta spała jaka zabita. Julian nie miał litości jak trzeba było nagrywać to trzeba było. Na następnym postoju miał w końcu opuścić tego busa i udać się do drugiego gdzie będzie omawiał wszystko z zespołem. Normalnie człowiek orkiestra. On nigdy nie śpi. Zawsze jest żywy i do tego trzeźwy.
-Pati żyjesz?-zapytał Zayn siadając obok mnie.
-Domyśl się.-jęknęłam i schowałam twarz w poduszkę.
-Może chcesz się położyć na łóżku?-troskę w jego głosie można było usłyszeć na odległość.
-Nie, dzięki Zayn. Jak już leżę to wolę się nie ruszać żeby przypadkiem jakaś część mnie nie odpadła w całości.-powiedziałam unosząc wzrok na niego.
-Jakbyś coś potrzebowała to krzycz.-pogłaskał mnie po głowie po czym wstał.
-Tak zwłaszcza, że któryś mnie usłyszy. Śpicie jak zabici.-uśmiechnęłam się, a on tylko wzruszył ramionami i poszedł do swojego łóżka. Uznałam, że też może uda mi się zasnąć. Przynajmniej do pierwszego postoju. Jednak na myśleniu o śnie się skończyło. Nie wiem ile czasu minęło ale poczułam w końcu, że bus się zatrzymuje. Julian wyszedł od razu machając mi na odchodne. Sprawdziłam godzinę na telefonie. Okazało się, że jest siódma. Bosko. Kierowca mówił, że powinniśmy dotrzeć do Barcelony na jakąś dwunastą. Ewentualnie trzynastą. Zwinęłam się kulkę i zamknęłam oczy. Miałam ogromną nadzieję, że w końcu uda mi się zasnąć.

-Pati. Trzeba wstawać.-ktoś delikatnie gładził mnie po policzku. Otworzyłam powoli oczy i ziewnęłam wyciągając ręce ponad głową.
-Która godzina?-zapytałam drapiąc się w głowę.
-Jedenasta.-odpowiedział Niall wpychając sobie do buzi jakieś ciastko.
-Dojechaliśmy już?-powoli rozprostowałam nogi.
-Nie, jeszcze nie. Ale jeszcze tylko kawałek nam podobno został.
-Oby.-zaśmiał się Harry po czym wypadł wręcz ze swojej kajuty.
-To po co mnie budziliście?-zapytałam siadając i wyglądając za okno. Bus mknął jak szalony po autostradzie.
-Bo uznaliśmy, że już za długo śpisz. Poza tym obiecałaś mi, że zagramy w FIFE.-powiedział Louis.
-Serio Lou nadal pamiętasz, że Ci to obiecałam? Przecież to było z dwa tygodnie temu.-zdziwiłam się.
-Pamiętam. To ja ją włączę, a ty się obudź do końca.-powiedział podekscytowany brunet i zajął się konsolą. Wywróciłam oczami i zaśmiałam się z jego chłopięcej radości. Wstałam z mojego wcześniej zajmowanego miejsca i uznałam, że czuję się o niebo lepiej. Złapałam butelkę soku, która stała na szafce i napiłam się trochę.
-Jaką chcesz być drużyną?-zapytał Louis.
-Wszystko mi jedno byleby nie Polską bo co jak co ale drużynę piłkarską to mamy beznadziejną.-zaśmiałam się, a Niall i Louis razem ze mną.

-Louis to jest nie fair!-zirytowana kopnęłam go w nogę.
-Wszystko jest fair.-zaśmiał się brunet.
-Niall wygraj to za mnie.-zajęczałam rzucając padem w blondyna.
-Sie robi.-Irlandczyk od razu podniósł rzuconą mu rękawicę i wkopał Louisowi w moim imieniu.
-Moi mili państwo chyba dotarliśmy.-powiedział Harry wyglądając za okno.
-Nareszcie!-ucieszyłam się i jak tylko zaparkowaliśmy wyskoczyłam z tourbusu. W moje ciało uderzyła potężna fala gorąca.
-Hola Hiszpanio!-krzyknął Niall wysiadając za mną i wyrzucając ręce w tryumfalnym geście do góry. Usłyszeliśmy ogłuszający pisk. Ciekawe jak długo koczowały pod tą bramą? Rozejrzałam się dookoła żeby ocenić miejsce, w którym się znajdowaliśmy. Arena znajdowała się na wzniesieniu, z którego można było podziwiać piękną panoramę Barcelony. Od razu zrobiłam zdjęcia tak by mieć potem co wrzucić na mojego albumu z podróży, który zaplanowałam zmajstrować kiedy już skończy się trasa i będę miała zdjęcia ze wszystkich miejsc jakie odwiedzimy. Podeszłam do Liama i Zayna, którzy rozmawiali z Paulem.
-O której będziemy mogli dostać się na ich trening?-zapytał podekscytowany Liam.
-Około piętnastej. Macie godzinę. Chociaż na pewno wam się to przeciągnie.-powiedział menadżer i odebrał kolejny telefon.
-Jaki trening?-zapytałam.
-Realu jak już dotrzemy do Madrytu.-odpowiedział mi Niall, który pojawił się nie wiadomo skąd.
-Ooookej.-zaśmiałam się i dźgnęłam blondyna w żebra.
-Za co?!-zapytał zdziwiony.
-Za niewinność.-zaśmiałam się.
-Niall, Pati chodźcie samochód czeka.-krzyknął Preston. Nasze bagaże już były w bagażniku dużego, czarnego auta. Nareszcie będę mogła wejść pod prysznic. Dołączyła do mnie Lou i Lux, która strasznie marudziła. Najwidoczniej było jej zbyt gorąco. Po półgodzinie siedzenia w samochodzie dotarliśmy pod nowoczesny hotel. Od razu przydzielono nam karty do pokoi. Z balonu w moim pokoju można było zobaczyć duży basen, przy którym siedziało sporo gości hotelowych. Usłyszałam pukanie więc szybko podeszłam do drzwi i je otworzyłam.
-Masz ochotę na małe zakupy, a potem na nic nie robienie przy basenie?-zapytała Lou, która najwidoczniej powierzyła opiekę nad Lux Tomowi.
-Jasne. Tylko daj mi piętnaście minut to się wskoczę najpierw pod prysznic.-dawno nie byłam na zakupach w sumie. Ostatnio trzy dni temu w Mediolanie. Ale przecież z Barcelony też muszę sobie coś przywieźć. Po dwudziestu minutach zjeżdżałyśmy z Lou windą na parter. Ubrałam się w letnią sukienkę, sandałki i kapelusz. Było piekielnie ciepło co wcale mnie jakoś nie ruszało bo przecież mieszkałam przez pewien czas w Australii. Mimo to ciepło było bardzo odczuwalne. Razem z Lou kupiłyśmy sobie nowe kostiumy kąpielowe i parę innych szmatek, które nadają się na taką pogodę. Po trzech godzinach zległyśmy w kawiarni niedaleko wielkiego parku, w którym ludzie korzystali z jeziora i chłodzili się na wszystkie możliwe sposoby. Wypiłyśmy po zimnym soku po czym zaczęłyśmy wracać do hotelu. Postanowiłyśmy, że po dzisiejszym opalaniu udamy się gdzieś na miasto na kolację, a potem zwiedzimy trochę Barcelony nocą bo może wtedy będzie bardziej przystępna temperatura.

-Jak tam kobitki? Udały się wam zakupy?-zapytał Tom mijając nas na korytarzu hotelowym.
-Gdzie zgubiłeś Lux?-zapytała od razu Lou.
-Spokojnie kochanie jest pod czujnym okiem Harrego i Nialla. Przy basenie siedzą.-powiedział uśmiechając się szeroko.
-Mogę się założyć, że sprowadzają ją na złą drogę.-powiedziałam głośnym szeptem do Lou, a ona wybuchła śmiechem.
-Też coś mi się tak wydaje.-powiedziała.
-Dobra to ja idę się przebrać i dołączę do nich, a przynajmniej ukradnę im trochę słońca.-powiedziałam wchodząc do mojego pokoju. Po paru minutach byłam gotowa do opalania. Szybko dotarłam nad basen. Nie było zbyt dużo ludzi. Podeszłam do chłopaków.
-Cześć Pati.-powiedział Niall machając mi.
-Cześć, cześć.-uśmiechnęłam się i przybiłam z Lux piątkę.
-Gdzie byłaś?-zapytał Harry poprawiając małą na swoich kolanach.
-Na zakupach.-rozłożyłam ręcznik na leżaku obok nich. Położyłam się wygodnie i ściągnęłam sukienkę. Temperatura naprawdę nas rozpieszczała.
-Zajmiesz się Lux przez chwilę?-zapytał Harry sadzając roześmianą dziewczynkę na moim brzuchu.
-Jasne.-usiadłam i posadziłam Lux obok mnie. Nim się spostrzegłam woda z basenu rozbryznęła dookoła. Pokręciłam głową uśmiechając się pod nosem.
-Wariaci.-powiedziałam sama do siebie. Lux bardzo spodobał się mój warkocz i dzielnie się mu przyglądała. Po chwili obok mnie pojawili się Lou i Tom, którzy przejęli lekko śpiącą Lux. Oparłam wygodnie głowę i zamknęłam oczy by chwilę się zdrzemnąć.

-Hazza!-krzyknąłem zbulwersowany kiedy po raz kolejny zostałem przez niego ochlapany. W odpowiedzi dostałem kolejną porcję wody w twarz i śmiech bruneta. Serio czasami go nienawidzę. Jakaś hiszpanka zaczęła coś do nas krzyczeć ale oczywiście nie miałem zielonego pojęcia co do mnie mówi. Mój mózg podpowiadał mi, że to może mieć coś wspólnego z tym, że Harry ochlapał przy okazji i jej rozgrzane ciało.
-Będziesz się smażył w piekle Styles.-warknąłem i nie pozostając mu dłużny chlusnąłem i w niego.
-Dobra mam dość.-powiedział Harry kierując się w stronę brzegu. Kto by przecież używał drabinek. Popłynąłem za nim i po chwili obydwoje byliśmy przy naszych leżakach. Nie jest to najmądrzejszy pomysł siedzieć na tak ostrym słońcu mając taką karnację jak ja no ale siła wyższa. Nie zawsze można sobie tak poleniuchować. Założyłem moje Ray Bany na nos i po trząchnąłem głową tak, że woda poleciała we wszystkie strony.
-Niall ty idioto.-usłyszałem zaspany głos Patrycji, która leżała na brzuchu i najwidoczniej spała.
-Przepraszam.-powiedziałem i poklepałem ją po plecach. Nie wcale nie zrobiłem tego celowo. Dziewczyna natychmiast się podniosła.
-Niall ty idioto!-powtórzyła tym razem głośniej.
-Przepraszam.-zaśmiałem się, kładąc się na moim leżaku.
-Bardzo śmieszne.-pokazała mi język i położyła się się tym razem na plecach-Macie jakieś plany na wieczór?-zapytała po chwili.
-Hmm, a co proponujesz?-zapytałem poruszając zadziornie brwiami.
-Miałam raczej pomysł żeby pójść gdzieś zjeść i trochę zobaczyć tą Barcelonę jak już tu jesteśmy.-powiedziała, a ja od razu wygiąłem usta w podkówkę.
-Chcesz zwiedzać nocą?-zapytał Hazza-Przecież nic nie będziemy widzieć.
-Kiedy oślepłeś? Uświadom mnie bo nie dotarła do mnie taka informacja.-odwarknęła Patrycja-Jak nie chcesz to nie musisz iść.
-Spokojnie, spokojnie.-powiedziałem uspokajając tą dwójkę bo za chwilę poleciałyby jeszcze jakieś bomby i wtedy pół Barcelony byłoby zniszczone. Czasami mają takie fazy, że nie da się z nimi wytrzymać. Kłócą się, dogadują i generalnie są dla siebie bardzo nie mili. A czasami siedzą w ciszy i tylko patrzą się na siebie albo wysyłają sobie jakieś nieme znaki, których nikt oprócz nich nie może zrozumieć. Jednak najbardziej z ich wszystkich wcieleń podoba mi się opcja ich szczęśliwych i kochających się nawzajem, czyli jednym słowem ta wersja kiedy byli parą. Nikt nadal nie wie tak naprawdę czemu zerwali. Kiedy Pati dotarła do mojego domu z walizką i całą twarzą zalaną łzami dostałem tylko wytłumaczenie, że Harry jest największą dziwką na świecie. Uznałem, że kiedy będzie któreś z nich chcieć się podzielić ze mną swoją wersją wydarzeń to z chęcią wysłucham. Jakoś wersja, którą wymyśliła sobie prasa mnie nie przekonuje.
-Dobra jak nie chcecie iść to nie idźcie. Sama się przejdę.-wstała z leżaka i poszła w stronę baru. Wkurzony Harry zgniótł pustą butelkę po wodzie odprowadzając Patrycję wzrokiem.
-A żeby się skręciła z nienawiści do mnie to i tak z nią tam pójdę.-wycedził przez zaciśnięte zęby po czym ruszył za nią. Nie wiem już czy śmiać się czy płakać. Pokręciłem z niedowierzaniem głową.
-Uparciuchy.



Jak Wam się podobało? :)


Pozdrawiam i całuję Harolda :*