piątek, 21 lutego 2014

30. Pływałam w wannie.

Siedziałam na lotnisku obok Nialla i walczyłam z opadającymi powiekami. Blondyn już dawno zrezygnował z walki i spał jak małe dziecko. Wczorajszy wieczór i noc były cudowne. Nigdy nie bolał mnie aż tak brzuch od śmiechu. Nie dość, że poprawili mi humor to jeszcze pomogli mi dokończyć piosenkę, która nawet mi się zaczęła podobać oraz pomogli mi się spakować.
-Wstawać. W samolocie się prześpicie.-powiedział Paul. Otworzyłam oczy i lekko szturchnęłam Nialla w ramię.
-Wstawaj.-powiedziałam lekko się przeciągając. Mruknął niezadowolony jednak po chwili wstał z krzesełka i zarzucając swój zielony plecak na plecy, ruszył za resztą ekipy. Szłam na końcu ziewając co chwilę. Wysłałam smsa do mojej mamy informując ją, że już niedługo wylatuję do Francji po czym wyłączyłam telefon i wrzuciłam go do mojej torby. Kiedy w końcu usiadłam w wygodnym fotelu samolotu od razu zamknęłam oczy i odpłynęłam w ramiona snu.

-Pati wstawaj.-usłyszałam jeszcze nie do końca wiedząc co się dzieje. Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam, że zostałam tylko ja i Harry. Spuściłam wzrok po czym zabrałam moją torbę i wyszłam z samolotu. Na płycie czekały na nas samochody, które miały nas zawieźć do hoteli. Ze względów bezpieczeństwa chłopcy mieli być rozmieszczeni po różnych hotelach. Opowiadali mi zeszłej nocy o tym jak bardzo mogą być szalone ich fanki ale nie mogłam im jakoś uwierzyć. Kiedy dojechaliśmy pod hotel dopiero wtedy zdałam sobie z tego sprawę jak bardzo oni są popularni. Ochrona nie miała żadnych szans z taką ilością fanek. Niestety kiedy był opracowywany plan nie wzięto pod uwagę, że możemy nie być z Harrym już razem i tym sposobem jesteśmy w jednym hotelu. Dobrze, że chociaż Paul załatwił nam oddzielne pokoje. Dwudziestominutowa podróż jednym samochodem wcale nie była przyjemna. Kiedy w końcu uznano, że pora żebyśmy wysiedli dzikie dziewczyny zaczęły napierać na nas ze wszystkich stron. Byłam przerażona. Nie wiedziałam co mam robić. Czy próbować się przez nie? Czy dać się porwać? Czy uciec z powrotem do samochodu? Czułam ich dłonie w na każdym centymetrze mojego ciała i to było zdecydowanie przerażające uczucie. Kiedy poczułam, że jakieś zdecydowanie większe i silniejsze dłonie chwytają moje drobne palce i lekko ciągną do przodu poczułam jakąś taką małą ulgę. Po chwili szłam mocno trzymając się przedramienia Harrego. Moja czapka, którą miałam na głowie gdzieś zniknęła. Dobrze, że chociaż całej głowy mi nie oderwały. Po dziesięciominutowym przepychaniu się przez tłum udało nam się dobrnąć do holu hotelu. Harry od razu pociągnął mnie w stronę wind. Byłam kompletnie zszokowana. Nie mam pojęcia jakim cudem uda nam się stąd wyjść na wieczorny koncert. Może nie będę musiała wychodzić. Kiedy staliśmy i czekaliśmy na windę puściłam ramię Harrego, którego mocno się wcześniej trzymałam. Nie wiem czy przez przypadek nie zatrzymałam mu przepływu krwi.
-Pati mieszkasz w sto trzynaście, a ty Harry w sto czternaście. Może się nie zabijecie przez ścianę. Ja mieszkam w sto dwadzieścia.-Prestonowi coś za bardzo dopisywał humor.
-Prędzej pożrą mnie ich fanki.-odgryzłam się i wsiadłam do windy. Kiedy już weszłam do mojego pokoju od razu rzuciłam się na łóżko. Było cholernie miękkie i wygodne. Zrzuciłam buty i ułożyłam się wygodniej na plecach. Moją błogą chwilę zapomnienia przerwało pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam i otworzyłam drewnianą powłokę. Moim oczom ukazał się Harry trzymający moją czapkę, którą ktoś porwał mi w tłumie, a obok niego stał boy hotelowy z moimi walizkami.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się do boya i wpuściłam go do środka.
-Coś jeszcze dla pani?-zapytał. Blondyn, pewnie w moim wieku. Miał wielkie, brązowe, piękne oczy.
-Dziękuję to wszystko.-zaszczycił mnie pięknym uśmiechem.
-Jakby pani czegoś potrzebowała proszę dzwonić pod dwójkę.-powiedział po czym odszedł.
-Ochrona hotelu mi oddała.-powiedział Harry wyrywając mnie z chwilowego zamyślenia. Serio zapomniałam, że tam stoi.
-Dzięki.-zabrałam moją czapkę z jego dłoni. Szybko się odwróciłam i zaczęłam zamykać drzwi. Ale stopa Harrego przeszkodziła mi w tym.
-Pati my będziemy teraz tak zawsze?-zapytał patrząc mi się prosto w oczy.
-Jak Harry?-zapytałam. Założyłam za ucho niesforny kosmyk.
-Będę czekał dzisiaj o północy przy windach.-wyszeptał po czym odwrócił się i wszedł do swojego pokoju. Jeszcze przez chwilę stałam w uchylonych drzwiach, a mój mózg zawzięcie przetwarzał to co powiedział do mnie Harry. Szybko zamknęłam drzwi i z powrotem zrzuciłam się na moje łóżko. Miałam ogromną ochotę wyrwać się z tych czterech ścian, które tak bardzo mnie przytłaczały ale zdawałam sobie sprawę, że jest to niestety niewykonalne bo szalone fanki mogłyby mi oderwać głowę. Włączyłam mój telefon, a on od razu zaczął wibrować. Niall dzwoni.
-Halo?-odebrałam podchodząc do mojej walizki.
-Cześć Mała. Jak tam twój hotel bo mój zajebisty?-powiedział blondyn z tylko sobie znanym entuzjazmem.
-Kocham już to łóżko.-zaśmiałam się.
-Moje też jest niczego sobie.-już miałam przed oczami Nialla leżącego na swoim wielkim łóżku i śmiejącego się.
-Po co dzwonisz Horan?-zapytałam otwierając walizkę. Mamy spędzić tutaj tylko dwa dni więc nie widzę sensu jakiegokolwiek rozpakowywania się.
-Rozmawiałem z Benem i widziałem zdjęcia z tego co działo się pod hotelem.-powiedział, a ja tylko westchnęłam na to straszne wspomnienie-Żyjesz?
-Żyję. Jakoś mi się udało przebrnąć przez ten ocean. Nic mi nie jest. U was było to samo?-zapytałam z troską o moich przyjaciół.
-To samo. Właśnie dlatego każdy z nas mieszka w innym hotelu. Nie wiem czy nie lepiej by było gdybym dzisiaj po koncercie został w tourbusie. Tak może byłoby bezpieczniej.-pomysł nie wydawał się głupi.
-Ja wybiorę opcję nie wychodzenia z pokoju tak długo aż nie wyciągną mnie stąd siłą.-zaśmiałam się.
-Takiej to dobrze. Ja wolę wyjść bo przynajmniej wtedy moje fanki nie wysadzą tego hotelu w powietrze w poszukiwaniu mojej osoby.-kocham jego śmiech. Serio.
-Mądre posunięcie.
-Dobra Pati. Muszę się zacząć szykować do wieczornego występu. Mam rozumieć, że dzisiaj się już nie zobaczymy?
-Jutro was zobaczę w akcji.-powiedziałam uśmiechając się sama do siebie.
-W takim razie do zobaczenia.
-Papa.-rozłączyłam się i rzuciłam telefon na poduszkę. Rozebrałam się prawie do naga. Zostałam w samym staniku i w majtkach. Wyjęłam moją kosmetyczkę i pobiegłam szybko do łazienki. Okazało się, że mam sporych rozmiarów wannę. Aż wstyd byłoby nie skorzystać z takiej okazji. Po długiej i relaksującej kąpieli owinęłam moje ciało miękkim ręcznikiem i wyszłam z łazienki. Szybko ubrałam się w czyste ubranie i rozczesała moje mokre włosy. Jak to na standard europejski przystało w pokoju była suszarka, z której z chęcią skorzystałam. Kiedy skończyłam suszyć włosy zobaczyłam, że mam dwa nie odebrane połączenia i jedną wiadomość.

Od: Julian
Zadzwoń :)

Szybko wybrałam jego numer. Po dwóch sygnałach usłyszałam jego głos.
-Coś ty robiła?-zapytał na dzień dobry.
-Pływałam w wannie.-zaśmiałam się.
-Dobra syrenko. Chłopcy mi tutaj powiedzieli, że masz piosenkę. Wyślij mi zdjęcia nut i tekstu jutro przed koncertem zobaczymy co tam spłodziłaś.
-Okej. Myślałam, że może się nadać na piosenkę promującą film. Ale lepiej ty zadecyduj ja się na tym tak dobrze nie znam jak ty.
-Jasne. Razem zadecydujemy. Dobra muszę lecieć. Wyślij mi to o co prosiłem i przyjedź jutro z chłopakami na arenę.
-Dobra. Leć. Pa.-rozłączyłam się i od razu zaczęłam szukać mojego notesu. Włączyłam laptopa i postawiłam go na łóżku. Szybko wysłałam Julianowi to o co prosił. Zabrałam się za przepisywanie tekstu na komputer co by nikt mi go nie ukradł ani nie zniszczył.

Dochodziła północ. Stałam w oknie podziwiając rozświetloną uliczkę przy której mieścił się hotel. Niestudzone fanki siedziały przy drzwiach. Niektóre były ciepło otulone kocami inne siedziały w śpiworach. Trochę mi się ich żal zrobiło. Założyłam buty po czym wyszłam z pokoju. Podeszłam do wind i wezwałam jedną. Kiedy stałam tam i czekałam aż winda przyjedzie jedne z drzwi do pokoju otworzyły się. Obróciłam się żeby sprawdzić kto to taki. Harry stał w spodniach dresowych i bluzie z kapturem. Na nogach miał sportowe adidasy. Szybko do mnie podszedł. Nawet nie zauważyłam kiedy moja winda odjechała.
-A jednak przyszłaś.-wyszeptał.
-Miałam zamiar zjechać do recepcji i zamówić coś ciepłego do picia dla wszystkich twoich fanek koczujących pod hotelem. Tobie nie jest ich szkoda?-zapytałam wzywając z powrotem windę. Drzwi natychmiast się rozsunęły. Weszłam do środka, a Harry razem ze mną. Po chwili byliśmy na parterze. W recepcji siedziała młoda francuska. Podeszliśmy, a ona natychmiast wstała.
-Słucham państwa?-uśmiechnęła się grzecznie.
-Chciałabym zamówić gorącą czekoladę dla wszystkich dziewczyn siedzących pod hotelem.-powiedziałam szybko.
-I pizzę. W takiej ilości żeby na każdą głowę przypadały trzy kawałki.-dodał Harry.
-Nie wiem czy możemy spełnić państwa prośbę.-powiedziała lekko zdezorientowana brunetka.
-A i proszę jedną pizzę do pokoju sto czternaście. I gorącą czekoladę.-dodał Harry. Najwidoczniej miał w dupie to co powiedziała przed chwilą brunetka.
-Na czyj rachunek?-zapytała tym razem zirytowana kobieta.
-Harry Styles. Proszę przysłać rachunek do pokoju sto czternaście. Może być razem z tą pizzą. Jutro na waszym koncie pojawią się pieniądze.-Harry zadziwiał mnie coraz bardziej. Przecież mógł powiedzieć, że na rachunek całego One Direction, czyli po prostu zwalić to na głowę Paula.
-Coś jeszcze?-zapytała recepcjonistka.
-Nie to wszystko.
-Miłej nocy państwu życzę.-uśmiechnęła się sztucznie, a my odeszliśmy w stronę wind. Kiedy wsiedliśmy Harry wcisnął przycisk dzięki, któremu winda miała nas zawieźć na ostatnie piętro.
-Czemu jedziemy na ostatnie piętro?-zapytałam zdziwiona.
-Żeby coś zobaczyć.-uśmiechnął się cwaniacko po czym założył kaptur na głowę.
-Co zobaczyć?-zapytałam zirytowana. Wcale nie chciałam jechać z nim na to ostatnie piętro.
-Coś. Nie marudź tylko chodź.-chwycił moją dłoń i pociągnął mnie wgłąb korytarza. Próbowałam się wyrwać ale nie oszukujmy się nie miałam żadnych szans. Doszliśmy do otworzonego wyjścia jak podejrzewam na strych albo na dach.
-Harry po co ty mnie tam ciągniesz?-zapytałam kiedy podsadził mnie żebym zdołała wejść.
-Zobaczysz.-na twarzy cały czas malował mu się ten cwaniacki uśmiech. Kiedy już tak jak przypuszczałam wyszliśmy na dach zaparło mi dech w piersi. Moim oczom ukazał się przepiękny Paryż. Całe miasto mieniło się milionami świateł. Nie tak daleko Wieża Eiffela dawała znak jak latarnia morska zbłąkanym turystom gdzie mają się udać. Oczy zaszkliły mi się łzami. Chciałam coś powiedzieć ale nie byłam w stanie. Zrobiłam parę kroków do przodu i z niedowierzaniem pokręciłam głową. Harry stanął obok mnie. Odwróciłam głowę w jego stronę, a na mojej twarzy wymalował się szeroki uśmiech. Mocno objęłam chłopaka w tali i w myślach dziękowałam za to, że mnie tutaj zabrał. Harry objął mnie delikatnie ramionami i przyłożył swój policzek do mojej głowy. Było mi tak dobrze. Ale jednak jakaś cząstka mnie krzyczała bym tego nie robiła. Wypychała mnie z bezpiecznych ramion chłopaka, którego kochałam i prawdę mówiąc nie przestałam kochać. Uniosłam głowę do góry by móc przyjrzeć się jego twarzy. Delikatny uśmiech wymalował się na jego ustach. Przygryzłam wargę po czym z powrotem zatopiłam wzrok w tym przepięknym widoku.
-Odzyskam twoje serce.-wyszeptał.

-Ty je cały czas masz. Tylko, że teraz wymaga porządnego remontu.



Macie :D Dodaję i jadę na narty :D Have a nice week! See you! <3

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

sobota, 15 lutego 2014

29. Żegnaj nieznajoma...

(28 kwiecień)

Kiedy tylko się obudziłam poczułam okropny ból głowy. Jego przyczyną nie był tylko wczorajszy alkohol ale chyba nawet w większym stopniu czas przez jaki w nocy przeleżałam płacząc. Picie z Niallem nie jest dobrym pomysłem. Zwlokłam się z łóżka i zeszłam na dół do kuchni. Chwyciłam butelkę wody i napiłam się. Muszę się doprowadzić do stanu używalności bo dzisiaj jest wielkie zebranie przed trasą po Europie. Związałam włosy w kucyk i przeciągnęłam się. Trzy dni temu zdjęli mi to cholerne usztywnienie i już nie muszę chodzić o kulach. Na szczęście.
-Siema.-powiedział Niall wchodząc do kuchni i zabierając mi z dłoni wodę.
-Siema. Suszy?-zapytałam uśmiechając się szeroko.
-Tak trochę.-zaśmiał się kiedy wypił pół butelki-Ale to wcale nie oznacza, że dzisiaj wieczorem nie pójdziemy do tego klubu, o którym mówił Liam.
-Czyli mam rozumieć, że dzisiaj też pijemy?-zapytałam patrząc na niego zdziwiona. Kiedy Liam mówił coś o jakimś klubie?
-Tak i bawimy się na całego.-powiedział blondyn uśmiechając się szeroko-A teraz idź się ogarnąć bo wyglądasz okropnie, a mamy tylko półtorej godziny do tego zebrania.
-Dzięki Niall. Twoje słowa bardzo mnie podniosły na duchu.-powiedziałam wychodząc z kuchni.
-Też Cię lubię!-krzyknął. Weszłam do łazienki i kiedy zobaczyłam moje odbicie w lustrze uznałam, że przynajmniej nie kłamał. Wyglądałam okropnie. Spuchnięte i czerwone oczy, rozmazany makijaż i poburzone włosy przyczyniały się do tego bardzo mocno. Wyjęłam z kosmetyczki waciki i płyn do demakijażu i zaczęłam zmywać rozmazany tusz i kreski. Mogłam jednak zmyć ten makijaż wczoraj zanim położyłam się spać. Kiedy już starłam z twarzy wszystkie rozmazane kosmetyki, zdjęłam piżamę i wskoczyłam pod prysznic. Woda spływała po moim ciele szybkim strumieniem, a ja stałam tak delektując się jej ciepłem. Do moich oczu znowu zaczęły napływać łzy. Szybko przetarłam oczy i nie pozwoliłam sobie na to by kolejne łzy wypłynęły z nich. Kiedy już udało mi się umyć wyszłam otulając moje ciało puszystym ręcznikiem i zawiązując turban na mokrych włosach. Na dworze świeciło piękne słońce. Mimo to jeszcze nie było jakoś mega ciepło. Ubrałam się i rozczesałam mokre włosy po czym znalazłam suszarkę i zaczęłam je suszyć. Kiedy skończyłam zaczęłam się malować. Przez ostatnie dni nauczyłam się robić jeszcze mocniejszy makijaż. Nie wiem czy to coś daje zapewne nie ale mój mózg uznaje, że to może pomóc. Założyłam wcześniej przygotowane buty i zapakowałam wszystkie potrzebne mi pierdoły do torby. Zeszłam na dół i zgarnęłam ze sobą jeszcze butelkę wody. Na pewno przyda się i mi i Niallowi.
-Po co się tak odstroiłaś?-zapytał otwierając przede mną drzwi.
-Założyłam pierwszą rzecz jaka wpadła mi w ręce.-odgryzłam się.
-Powiedzmy, że ci wierzę.-zaśmiał się. Wsiedliśmy do jego dużego samochodu. Blondyn szybko wyjechał na ulicę sprawnie włączając się do ruchu. Musieliśmy przebić się przez zatłoczony Londyn żeby w końcu dotrzeć do naszego celu jakim była londyńska O2 Arena. Nie wiem czemu akurat wybrano to miejsce jako idealne na takie zebranie no ale nie będę się kłócić. Kazali mi się pojawić to się pojawię. Ruszyliśmy w stronę tylnego wejścia. Pokazaliśmy nasze plakietki wstępu ochronie i od razu nas wpuścili.
-Jesteś baranem Styles.-usłyszeliśmy zanim jeszcze doszliśmy na główną halę. Louis dobrze mówił. Jest nie tylko baranem. Nagle coś sobie uświadomiłam. Zatrzymałam się sprawiając tym samym, że Niall we mnie wpadł.
-Ja tam nie wejdę.-wyszeptałam z trudem. Wielka gula jaka formowała się w moim gardle nie pozwalała mi na wydawanie głośniejszych dźwięków.
-Pati. Weź się w garść. Jak ustalaliśmy przez ostatnie dni. Masz być silna i się nie dawać łzom. One są tylko oznaką słabości. Głowa wysoko do góry. Nie zwracaj na niego uwagi.-Niall objął moje ramiona swoimi dużymi dłońmi i zajrzał prosto w moje oczy.
-Łatwo Ci mówić.-burknęłam po czym dałam sobie mentalnie w twarz. Nie będę się dawać temu dupkowi. Wzięłam głęboki wdech po czym powoli wypuściłam powietrze uspokajając się.
-Dajesz Mała.-blondyn popchnął mnie w stronę wejścia tak, że się prawie przewróciłam.
-Sam jesteś mały.-warknęłam i usiadłam obok Juliana.
-Cześć.-przywitał się ze mną.
-Witam. Jak tam masz jakieś nowe teksty?-zapytałam.
-Nie ale coś czuję, że ty coś masz i to będzie niezła petarda.-powiedział szczerząc się niemiłosiernie.
-Czyli zrzucasz wszystko na mnie?-zaśmiałam się-Owszem mam parę takich tekstów.
-No to jesteśmy trochę ustawieni. Jeżeli dobrze pójdzie to będziemy mogli parę razy podróżować z chłopakami w ich tourbusie to będziemy razem z nimi coś pisać. Oczywiście musimy jak najszybciej zacząć nagrywać bo to potem też trzeba wszystko opracować, wyszlifować i wsadzić na półki do sklepów. Podczas naszej podróży przedstawię Cię paru ważnym osobom, które mają dużo do powiedzenia w tej branży
Po chwili zaczął mówić Paul. Na wielkiej tablicy został pokazany wielki plan całej trasy po Europie. Włącznie z opcjami b i c gdyby coś nie wypaliło z opcji a. Paul nawet uwzględnił moją prośbę dotyczącą wypuszczenia mnie na dwa dni do Polski żebym mogła zobaczyć się z rodzicami. Co gorsze dla mnie i dla Juliana było to, że menadżer nawet uwzględnił czas kiedy chłopcy będą mogli nagrywać. Kiedy spotkanie się skończyło niektórzy ruszyli do wyjścia, a niektórzy do Paula żeby coś jeszcze ustalić.
-My chyba też musimy ustalić sobie jakiś harmonogram uwzględniając oczywiście ten czas kiedy oni mogą nagrywać.-powiedziałam wyjmując mój kalendarz.
-Właśnie od jutra zaczynamy intensywne prace nad piosenką promującą film.-zarządził Julian.
-Okej. Masz jakikolwiek pomysł jak ma wyglądać ta piosenka?-zapytałam zainteresowana. Od paru dni siedzi mi w głowie melodia, która bardzo mnie irytuje bo kompletnie nie pasuje do mojego obecnego nastroju. Ale nie miałam kompletnie pojęcia jak się jej pozbyć.
-Od pewnego czasu mam pustkę. Może chłopcy będą mieć jakiś pomysł.-powiedział wstając.
-Dobra.-przytaknęłam mu. W głowie znowu zaczęła mi się odtwarzać niechciana melodia. Zaczął dzwonić telefon Juliana więc odebrał go odchodząc na bok. Wyjęłam mój notes i zaczęłam pisać słowa jakie pojawiały się w mojej głowie.
-Chcesz już jechać?-zapytał się mnie Niall materializując się obok. Aż podskoczyłam.
-Matko Niall przestraszyłeś mnie.-powiedziałam przykładając dłoń do piersi.
-To chcesz jechać czy nie?-zapytał.
-Wszystko mi jedno.-odpowiedziałam na jego pytanie.
-Dobra do jedziemy. Po drodze kupimy coś na wynos do jedzenia bo nie mam nic w lodówce, a nie chcemy przecież umrzeć z głodu. Jutro zjemy śniadanie już w samolocie.-powiedział wstając, a ja poszłam w jego ślady. Kiedy wyszliśmy już na dwór uderzyła nas fala ciepłego powietrza i ogłuszający pisk jakiś dziewczyn. Jakim cudem one się tutaj dostały?
-Patrycja!-usłyszałam, że ktoś krzyczy moje imię. Rozejrzałam się zdziwiona dookoła. Po chwili ktoś chwycił mnie za przedramię i z powrotem wciągnął za drzwi O2 Areny.
-Czego?-warknęłam odkrywając, że sprawcą tego zamieszania jest Styles.
-Proszę porozmawiajmy.-powiedział błagalnie.
-Nie mamy o czym. Lepiej nie wchodź mi w drogę bo próbuję wyleczyć się z zaślepienia jakim była miłość do Ciebie.-stałam w bezpiecznej odległości z moim bojowym podejściem.
-Właśnie, że mamy o czym rozmawiać!-warknął. Zdziwiło mnie to trochę ale nie dałam tego po sobie poznać. Wcześniej tylko miałam do czynienia z jego błagalną postawą. Tyle ile on przysłał róż do domu Horana to w życiu żadna kobieta nie widziała na oczy. Ale mnie nie wzruszają te jego kwiatki.
-Nie, nie mamy!-powiedziałam równie silnym głosem co on.
-Dobra okej! Teraz będziemy sobie obojętni? Taki jest twój plan? Nie zamierzasz zwracać na mnie uwagi? Okej! Od dzisiaj jesteś dla mnie obcym człowiekiem! Nie znam Cię!-krzyknął podchodząc do mnie.
-Nie ma sprawy!-zmroziłam go spojrzeniem. Zdecydowanie podszedł za blisko.
-Żegnaj nieznajoma.-wyszeptał po czym nie wiem kiedy i jak złączył nasze usta w pocałunku. Idealnie dopasowane wargi nie chciały się od siebie oderwać. Objął moją twarz dłońmi po czym oparł swoje czoło o moje.
-Powiedz, że nic nie czujesz, a nie będę nawet do Ciebie pochodził czy na Ciebie patrzył.-wyszeptał. Zatkało mnie. W moich oczach zaczęły zbierać się łzy. Po chwili zaczęły spływać po moich policzkach. Objął mnie swoimi ramionami, które tak uwielbiałam. Jednak nie pozwoliłam mu na zbyt długi uścisk bo po chwili zaczęłam się wyrywać. Cała się trzęsłam, a po policzkach spływały łzy ciągnąc za sobą rozmazane kosmetyki. Wybiegłam z budynku i zaczęłam kierować się w stronę samochodu Nialla. Blondyn żegnał się z ostatnimi fankami, które najwidoczniej ułaskawił przed ochroną. Kiedy dostrzegł mnie szybko otworzył mi drzwi i podał swoje okulary przeciwsłoneczne. Podciągnęłam kolana pod brodę i schowałam w nich twarz. Szlochałam nie mogąc opanować łez przez, które coraz ciężej było mi wziąć oddech. Ktoś otworzył drzwi od mojej strony i objął mnie przyciągając do swojego ciała. Ten prosty gest spowodował, że łzy jeszcze mocniej zaczęły płynąć. Powiedziałam sobie parę dni temu, że nie pozwolę sobie na takie płakanie jak jakieś dziecko. Jednak jak widać moja psychika jest tak słaba, że powinnam wybrać się pewnie do jakiegoś lekarza. Udało mi się uspokoić po paru minutach. Niall wręczył mi chusteczki, a ja podziękowałam mu.

Kiedy tylko weszliśmy do domu Nialla poszłam prosto do pokoju, który aktualnie zajmowałam. Wyjęłam moją gitarę i zeszyt, w którym zapisuję nuty i teksty. Ta okropna piosenka nie chciała wydostać mi się z głowy ale może uda mi się jej pozbyć kiedy przeleję ją na papier. Związałam moje włosy w wysokiego koczka żeby było mi wygodniej i zajęłam się pisaniem.

Nie wiem ile czasu już tak siedziałam ale wiem, że to będzie najgorsza piosenka jaką udało mi się wymyślić. Siedząc tak na wielkim łóżku wśród kartek i z gitarą usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
-Proszę.-powiedziałam zachrypniętym głosem od płaczu.
-Cześć.-powiedział Niall wsadzając głowę do środka.
-Hej.-odpowiedziałam lekko się uśmiechając.
-Co robisz?-zapytał.
-Próbuję coś napisać.-powiedziałam.
-Mogę wejść?-zapytał uśmiechając się.
-Jasne. To twój dom.-powiedziałam odkładając ołówek na bok. Blondyn otworzył szerzej drzwi i wszedł trzymając swoją gitarę w dłoni. Za nim weszli do środka Liam i Louis z jakimś niezdrowym jedzeniem. Popatrzyłam na nich zaskoczona.
-Mieliśmy wyjść gdzieś dzisiaj wieczorem ale pomyśleliśmy, że może lepiej będzie jak zostaniemy bo jutro zaczyna się trasa i te sprawy.-zaczął Liam uśmiechając się.
-Myślę, że bardzo mądrze zrobiliście nigdzie dzisiaj nie idąc.-powiedziałam uśmiechając się do nich.
-Za chwilę powinien być jeszcze Zayn. Wysłaliśmy go po jakieś procenty.-powiedział Louis.
-Co napisałaś?-zapytał Niall. Liam i Louis rozsiedli się z całym jedzeniem na kanapie, a Niall usiadł obok mnie czytając moje dzisiejsze wysiłki.
-Od tygodnia siedzi mi w głowie ta melodia i bardzo mnie irytuje. Więc postanowiłam się jej pozbyć. Jest beznadziejna.-powiedziałam łapiąc paczkę chipsów od Lou.
-Dlatego w refrenie jest tekst „Best song ever”?-zapytał Niall śmiejąc się.
-Tak.-odpowiedziałam wpychając do buzi parę chipsów. Może zamiast płakać powinnam się najeść tak, że pęknę w końcu. To jest myśl.
-Uważam, że wcale nie jest to takie złe.-uznał blondyn. Zaczął grać akordy, które zapisałam przy tekście.
-A jak nawet jest, to możemy to zawsze przerobić na hit.-powiedział Liam.
-Proszę bardzo geniuszu możesz zrobić z tym co chcesz.-powiedziałam kiedy Niall podawał im kartkę z tekstem.
-Wiesz wystarczy, że my to zaśpiewamy.-zaśmiał się Louis.
-No widzisz i już jest hit.-dołączył do niego Li.
-Jaki hit?-zapytał Zayn wchodząc do pokoju. Trzymał w dłoniach dwa sześciopaki piwa.
-Ten, który razem wymyśliliśmy.-odpowiedział mu Louis.
-Chciałbyś.-prychnęłam-Wy tylko zadeklarowaliście, że to zaśpiewacie.-powiedziałam biorąc zimne piwo od Zayna.
-No to kończymy ten hit i podbijamy Europę!-powiedział entuzjastycznie Niall po czym uniósł swoje piwo do góry w geście toastu-To za nas, za nasz hit i za tych co by chcieli tutaj być ale nie mogą!
Stuknęliśmy się i każdy napił się łyk. Doskonale wiedziałam kogo miał na myśli blondyn mówiąc o tych co by chcieli tutaj być. Ale uznałam, że lepszym rozwiązaniem będzie wyłączyć wszelkie złe emocje i pośmiać się z chłopakami, którzy mogliby przecież siedzieć sobie zupełnie gdzie indziej, a nie tutaj ze mną i moim ponurym humorem. Cieszyłam się bardzo z tego, że mam takich wspaniałych przyjaciół. Nigdy w życiu nie zamieniłabym ich na kogoś innego.



Miałobyć wczoraj ale niestety nie zdążyłam sprawdzić. O 22 wyszłam do pracy i wróciłam dopiero o 4. Przemeblowywanie sklepu to fajna zabawa :D

Pod poprzednim rozdziałem napisałam kiedy będzie nowy rozdział więc nie wiem po co te pytania o to kiedy dodam. Mam ferie więc chilluję sobie i oglądam Igrzyska w Soczi. W przeciągu tygodnia zapewne dodam nowy rozdział. A jeżeli się nie pojawi do piątku to niestety pojawi się na początku marca, czyli jak wrócę z Włoch.

Pozdrawiam i całuję Harolda :*