piątek, 31 stycznia 2014

28. Kochasz prawda?

Następnego dnia rano obudziłam się w wyśmienitym humorze. Rozciągnęłam się, ziewając i przekręcając się na brzuch. Harrego nie było obok mnie. To dziwne, że już wstał. Usiadłam ziewając jeszcze raz. Przetarłam twarz dłońmi. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wczorajszy wieczór był taki uroczy. Potem gdy Harry zaciągnął mnie do centrum Homles Champel spotkaliśmy jego znajomych i znakomicie bawiliśmy się siedząc w jakimś parku. Nawet Julia, którą wcześniej poznałam okazała się dość sympatyczna. Jednak chyba się nie zaprzyjaźnimy. Coś w jej zachowaniu względem mnie i Harrego mnie irytowało. Zapewne to po prostu zazdrość. Codziennie Harry spotyka mnóstwo dziewczyn, które mówią mu, że go kochają, a moje serce wtedy jeszcze bardziej się raduje gdy widzę ich reakcje gdy Harry każdą przytula, rozdaje autografy, dzielnie pozuje do zdjęć bądź obdarowuje całusami w policzki. Jednak tutaj nie chodziło tylko o to, że ona może jest ich fanką. Ona jest jego byłą i zdecydowanie dużo razem przeszli. Dodatkowo to w jaki sposób się na niego patrzy aktualnie jest zarezerwowane tylko dla mnie i nie zamierzam pozwolić komuś tak się na niego patrzeć. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk przychodzącego smsa. Tylko, że to nie był mój telefon. Sięgnęłam po komórkę Harrego, która leżała na stoliku nocnym. Oczy szerzej mi się otworzyły ze zdziwienia gdy zobaczyłam, że sms jest od Julii. Odłożyłam telefon tam gdzie wcześniej leżał i wstałam podchodząc do okna. Odsłoniłam zasłony i uchyliłam okno. Na dworze świeciło piękne słońce. Wzięłam dwa głębokie wdechy zamykając oczy. Obudziłam się w takim genialnym humorze nie pozwolę aby sms od jego byłej dziewczyny to zniszczył. Założyłam bluzę Harrego, która leżała na krześle i biorąc kule ruszyłam w stronę łazienki. Po załatwieniu moich potrzeb fizjologicznych zeszłam na dół w poszukiwaniu mojego chłopaka. Zaszłam do kuchni ale tam go nie zastałam. Za to Anna smażyła naleśniki.
-Dzień dobry.-powiedziałam uśmiechając się.
-Dzień dobry. Dobrze Ci się spało?-zapytała również się uśmiechając.
-Wyśmienicie. Wiesz gdzie jest Harry?-zapytałam.
-Robin pokazuje mu swój nowy samochód. Harry też wstał niedawno. Zachciało mu się mamusinych naleśników.-powiedziała śmiejąc się-Napijesz się kawy?-zapytała po chwili włączając wodę.
-Z przyjemnością.-przynajmniej wiem, że nie poszedł do Julii. Matko po co ja o niej myślę.
-Możesz go zawołać?-zapytała Anna wyrywając mnie z zamyślenia.
-Oczywiście.-ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Robin właśnie wsiadał za kierownicę.
-Do zobaczenia. Miłego dnia.-pomachał mu Harry. Ja również pomachałam do Robina. Kiedy Harry się odwrócił i mnie zobaczył jego uśmiech jeszcze się poszerzył.
-Cześć słodziaku.-powiedział obejmując mnie w tali. Zadarłam głowę do góry i zachichotałam kiedy potarł czubkiem swojego nosa o mój.
-Witam pana.-wyciągnęłam głowę i pocałowałam go delikatnie w kącik ust.
-Pięknie panienka dzisiaj wygląda.-powiedział przejeżdżając swoimi długimi palcami w górę i w dół moich pleców.
-Pan też niczego sobie.-zaśmiałam się. Jego komentarz mnie rozbawił bo miałam na sobie tylko krótkie spodenki i koszulkę, w których śpię oraz jego bluzę. A na głowie luźnego kucyka.
-Jak się panience spało?-zapytał całując czubek mojego nosa. Co on się go tak uczepił?
-Wyśmienicie. Zwłaszcza gdy miałam pana obok siebie i mogłam się przytulić.-odpowiedziałam.
-To tak samo jak mi.-pocałował mnie delikatnie obejmując moją twarz swoimi długimi palcami.
-A teraz chodź twoja mama zrobiła naleśniki.-powiedziałam przerywając tą słodką chwilę.
-No nareszcie! Za chwilę umrę z głodu.-zaśmiał się i ruszył w stronę drzwi. Dopiero teraz zauważyłam, że też miał na sobie spodenki od piżamy i koszulkę. Weszliśmy z powrotem do domu i od razu udaliśmy się na pysznie wyglądające śniadanie przygotowane przez mamę Harrego. Kiedy już skończyliśmy jeść obydwoje posprzątaliśmy, a Anna udała się na zakupy.
-Co będziemy dzisiaj robić?-zapytałam opierając się o blat.
-Nie wiem.-wzruszył ramionami.
-O zapomniałam Ci powiedzieć. Gdy się obudziłam chwilę po tym przyszedł do Ciebie jakiś sms. Nie odczytywałam go.-powiedziałam przypominając sobie o smsie od Julii.
-Spoko odczytam go gdy wejdziemy na górę.-powiedział Harry wyraźnie nie zainteresowany tym smsem-Może chcesz się dzisiaj poopalać? Albo obejrzeć jakiś film ewentualnie trzy? Albo pojechać na wycieczkę? Albo nie wiem co tam sobie chcesz?
-Opcja filmu mi się podoba. Moje ciało ma dosyć zwiedzania po wczorajszym spacerze. Jeszcze chwila i będzie trzeba mi amputować ręce albo same odpadną.-westchnęłam i ruszyłam za nim w stronę schodów. Kiedy dotarliśmy na górę wybrałam sobie ubranie i poszłam wziąć prysznic. Kiedy już skończyłam się kąpać, ubrałam się i pomalowałam. Wróciłam do sypialni Harrego. Mojego chłopaka nie było w pomieszczeniu. Zeszłam na dół i zauważyłam go leżącego na dworze na leżaku z laptopem na brzuchu i telefonem w dłoni. Kiedy podeszłam do niego i przysiadłam na leżaku obok zauważyłam, że ma mokre włosy. Pewnie umył się w drugiej łazience. Położyłam się na leżaku, na którym przysiadłam i przekręciłam głowę w jego stronę.
-Julia zaprasza nas dzisiaj wieczorem na grilla. Cała ekipa, którą wczoraj poznałaś ma się zjawić.-powiedział Harry spoglądając na mnie zza swojego ramienia.
-Zamierzamy tam iść?-zapytałam.
-A chcesz?-zapytał marszcząc czoło.
-Czemu nie.-wzruszyłam ramionami-Jesteśmy u Ciebie to ty podejmujesz decyzje.-uśmiechnęłam się.
-Już jej piszę, że się zjawimy.-powiedział i zabrał się za odpisywanie. Czyli to zawierał ten sms. Zaproszenie na grilla. A może było coś jeszcze. Dałam moim myślom porządnego kopa żeby się uspokoiły i zainteresowałam się tym co Harry robił na swoim laptopie.
-Matko, ile Ciebie obserwuje osób na Twitterze.-powiedziałam nie wierząc w tą liczbę.
-No serio też w to nie wierzę.-zaśmiał się, kręcąc głową.
-Ciekawe ile mnie obserwuje. W sumie dawno nigdzie nie zaglądałam. Pożyczysz mi laptopa gdy już skończysz?-zapytałam.
-Jasne.-pokiwał głową i kontynuował to co robił. Oparłam wygodniej głowę i zaczęłam przyglądać się chmurom, które spokojnie płynęły po błękitnym niebie. Po chwili przymknęłam oczy i zaczęłam żałować, że nie wzięłam moich okularów przeciwsłonecznych. Powoli zaczęłam zapadać w drzemkę.
-Pati już skończyłem. Chcesz laptopa?-z mojego stanu wyciszenia wyrwało mnie pytanie Harrego. Potrząsnęłam głową wybudzając się całkowicie.
-Jasne, dzięki.-powiedziałam, sięgając po jego komputer. Szybko zalogowałam się na moje konta i tak jak zawsze od momentu, w którym poznałam chłopaków zalała mnie masa wiadomości i powiadomień.
-Słabo to wygląda.-zaśmiał się mój chłopak, a mi zrobiło się zdecydowanie lepiej na sercu gdy usłyszałam jego śmiech.
-Ale i tak lepiej niż u Ciebie.-pokazałam mu język, a on znowu się zaśmiał.
-To na pewno.-położył sobie dłonie pod głową i zamknął oczy-Gdy skończysz to mnie obudź.-powiedział.
-Okej.-wymamrotałam. Skupiłam się na tym co wyświetlało się na ekranie. Postanowiłam zacząć od Facebooka bo to właśnie tam miałam zdecydowanie więcej wiadomości od moich przyjaciół i znajomych. Niektórym musiałam pisać całe wypracowania dlaczego nie odpisywałam tak długo i co się u mnie dzieje. Niektórzy na moje w sumie trochę nieszczęście byli zalogowani i od razu odpisywali. Tym sposobem pisałam z siedmioma osobami w tym samym czasie. Kiedy sytuacja była opanowana zajęłam się Twitterem. Mimo dużej ilości tweetów skierowanych do mojej osoby postanowiłam na nie podpisywać. Wychwytywałam szczególnie te od polskich fanek 1D. W jednym z tweetów zamieszczony był link do jakiegoś artykułu. Otworzyłam go i zaczęłam czytać. Od razu mój dobry humor gdzieś uciekł. Tyle obrzydliwych słów na mój temat chyba jeszcze nigdy nie przeczytałam. Sam artykuł opisywał mój związek z Harrym jednak komentarze, które się pod nim znajdowały nie były już takie neutralne. Jakieś dziewczyny zaczęły pisać, że jestem z nim tylko dla jego pieniędzy i sławy, że chcę się wybić pisząc dla nich piosenki i ustawić. Moje serce zaczęło powoli krwawić. W moich oczach zebrały się łzy. Byłam świadoma w stu procentach, że nie każdy zawsze będzie mnie kochał za to, że chodzę z Harrym. Zazdrość jest czymś naturalnym dla każdego człowieka. Mogłam się spodziewać, że kiedyś w końcu spotkałam się z krytyką na mój temat. Myślałam, że mnie to nie wzruszy, że ominę ten temat i nie będę go poruszać. Że poradzę sobie i nie będę musiała się tym przejmować. Jednak to było tak silne uderzenie, że moje nogi od razu się ugięły, a ja zaczęłam spadać daleko w ciemność. Wpisałam w wyszukiwarkę moje imię i nazwisko i zaczęłam szukać opinii innych ludzi na mój temat. Łzy spływały mi po policzkach coraz bardziej intensywniej z każdym kolejnym słowem, zdaniem, które czytałam, a było negatywne w stosunku do mojej osoby. W końcu szybko zamknęłam laptopa i odstawiłam go na stolik obok mojego leżaka. Wytarłam twarz z łez i po cichu ruszyłam w stronę domu. Weszłam do łazienki gdzie obmyłam sobie twarz zimną wodą. Zamknęłam oczy i wzięłam dwa głębokie wdechy. Miałam totalny chaos w głowie. Oparłam dłonie o brzeg umywalki i spuściłam głowę. Po chwili podniosłam ją do góry i popatrzyłam się w lustro. Dosyć tego Rej! Nie będziesz się mazać! Dałam sobie mentalnego kopniaka i zaczęłam doprowadzać znowu do normy moją twarz. Nie dam sobie wejść na głowę i nie będę się mazać, a na pewno nie na oczach mamy Harrego lub samego Harrego.

Nie mam zielonego pojęcia w co się ubrać na tego grilla. W końcu wybrałam zwykłe dżinsy i bluzkę ze sweterkiem. Włosy zostawiłam rozpuszczone i poprawiłam makijaż tak by był jeszcze mocniejszy. Od popołudnia skutecznie maskuję mój wcześniejszy płacz. Nie tylko makijażem ale i zachowaniem. Nie zamierzam niszczyć tego i tak krótkiego pobytu w domu Harrego. Chłopak stał oparty o framugę i czekał aż w końcu będziemy mogli wyjść. Kiedy odwróciłam się przodem do niego on uśmiechnął się szczerze i pokazał kciuk w górę.
-Wszystko idealnie tylko jeszcze jednego brakuje.-powiedział podchodząc do mnie i chwytając moją prawą dłoń uniósł ją do góry. Zmarszczyłam brwi ze zdziwienia i przenosiłam wzrok z jego twarzy na moją dłoń, którą delikatnie obracał.
-Harry?-zapytałam zdziwiona. On nie zareagował tylko zapiął na moim nadgarstku piękną srebrną bransoletkę. Zwykły prosty łańcuszek i przyczepione do niego piękne serduszko wysadzane małymi kamyczkami.
-Teraz już zawsze będę z tobą.-powiedział całując moją dłoń, a w moich oczach zaczęły zbierać się łzy.
-Dziękuję. Jest prześliczna.-zarzuciłam ręce na jego szyję i mocno się do niego przytuliłam. Objął mnie w tali. Przeniosłam dłonie na jego policzki po czym namiętnie go pocałowałam. Włożyłam w ten pocałunek całą miłość jaką do niego żywiłam.
-Kocham Cię.-wyszeptałam kiedy oderwałam się od niego.
-Też Cię kocham.-wyszeptał po czym znowu połączył nasze usta.

-Czego się napijecie?-zapytał nas Eric jeden z kolegów Harrego i Julii.
-Może być piwo.-powiedział Harry mocniej ściskając moją dłoń. Przez następną godzinę siedzieliśmy i rozmawialiśmy na wszelakie tematy śmiejąc się przy tym głośno. Po pewnym czasie wstałam i ruszyłam w stronę domu w poszukiwaniu łazienki. Kiedy wyszłam z toalety zaczął dzwonić mój telefon. Szybko odebrałam i weszłam do kuchni by nikt mi nie zagłuszał. Moja mama ma wyczucie czasu. No ale nie mogłam jej zbyć bo dawno z nią nie rozmawiałam. Przez piętnaście minut nawijała o tym jak to jej książka się sprzedaje. Byłam z niej bardzo dumna. Muszę kiedyś w końcu wrócić chociaż na parę dni do ojczystego kraju, a nie tak cały czas na obczyźnie siedzę. Kiedy w końcu udało nam się zakończyć naszą rozmowę wróciłam do towarzystwa. Na moim miejscu obok Harrego siedziała Julia. Nie będę wścibska chociaż nie powiem, że mnie to nie zirytowało trochę. Usiadałam sobie obok Nicka i przyjęłam kolejne piwo, które mi zaproponował. Z kolejnymi minutami było nam coraz bardziej wesoło. W końcu uznałam, że pora przystopować to picie. Mimo iż przestałam pić nadal świetnie się bawiłam. Nigdy nie rozumiałam tego mitu, że jeżeli nie pijesz to już jesteś sztywniakiem i nie umiesz się bawić. Skończyło się tym, że Matt wylał na mnie swoje piwo, a ja przez przypadek oczywiście na niego. Mieliśmy zajebistą zabawę aż w końcu wszyscy, oczywiście oprócz mnie kaleki, wylądowali w basenie Julii. Oczywiście nie obyło się bez ochlapania mnie na wszystkie możliwe strony. Miałam w tym momencie ochotę skoczyć do tego basenu w tym usztywnieniu całym. Jednak resztki zdrowego rozsądku dzielnie mi podpowiadały, że to byłoby bardzo niedobre. Usiadłam na brzegu zanurzając jedną nogę i śmiałam się z ich wygłupów. Alkohol plus basen plus dobra ekipa równa się najzajebistsza impreza. Zdecydowanie to równanie idealnie odzwierciedlało tą imprezę. Opuściłam na chwilę głowę żeby się wygodniej usadowić, a kiedy ją uniosłam moje serce chyba zamarło. Szybko się podniosłam po czym ściągnęłam bransoletkę, którą dostałam od mojego chłopaka parę godzin temu i rzuciłam nią w niego.
-Kochasz prawda?-zapytałam głosem przepełnionym jadem. Wszyscy dookoła zamilkli. Julia wisiała na Harrym i jeszcze niecałą minutę temu nie szczędziła mu czułości. Mój żołądek wywrócił się chyba do góry nogami, a w głowie zaczęło mi się lekko kołować. Do tego jeszcze wypity alkohol zbytnio nie pomagał. Mimo to znalazłam w sobie na tyle siły by odwrócić się na pięcie i ruszyć przed siebie. Byle by tylko znaleźć się jak najdalej od tego miejsca.


Macie. Miało być na koniec stycznia to jest :)
Następny będzie w połowie lutego bo wtedy zaczynam ferie więc będę miała czas żeby usiąść i napisać to co trzeba ;) Jak na razie muszę się uporać z jakimiś sprawdzianami i innymi pierdołami do szkoły...

A co powiecie na taki obrót spraw?

Kiedy już skończycie czytać i skomentujecie możecie cały czas odświeżać http://www.youtube.com/watch?v=bkx9kCdaaMg Rekord się sam nie pobije!

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

7 komentarzy:

  1. WOW *o*
    Rozdział jest pikny :)
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam do cb zaufanie i mam nadzieję że ich pogodzisz xD
    Proszę oni nie mogą się rozstać! :c
    Pozdrawiam w te zimne dni ;)
    Angelika :D

    OdpowiedzUsuń
  3. no chyba kurwa nie . ! co mu odpierdolilo . ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, zajebiste, serio. Dodaj szybko kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O jaciez pierdziele... po tym wszystkim Harry wyjeżdża z jakas 'dziwka' nmg tego sluchsc, ani paczec na to... moje serce sie kroi... Biedna Patt :( @_MyLovelyNiall

    OdpowiedzUsuń
  6. błagam dodaj szybko nowy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej kiedy następny rozdział? No normalnie wchodzę pare razy dziennie i sprawdzam. Jesteś niesamowita naprawdę pełen szacunek piszesz super :*

    OdpowiedzUsuń