sobota, 9 listopada 2013

23. Coś jeszcze mądrego Horan chcesz powiedzieć?

(4 kwietnia)

-Louis to na pewno legalne mieć takie poczucie humoru?-zapytałam wybuchając ponownie śmiechem. Siedzieliśmy wszyscy razem w garderobie po występie chłopaków i śmialiśmy się jak jacyś opętani. Śmiech Horana chyba słyszał cały Londyn.
-Nie wiem. Ale się dowiem.-zaśmiał się brunet zmieniając koszulkę.
-Dobra lecimy na tą imprezkę czy nie?-zapytał Liam.
-Jasne, że tak!-krzyknął uradowany Louis.
-Muszę iść?-zapytał Zayn.
-Tak musisz.-szybko odpowiedział mu Niall.
-Dzięki.-westchnął Malik i wstał z kanapy, na której razem ze mną pokładał się ze śmiechu jeszcze przed chwilką. Ja również poniosłam moją pupę i podeszłam do lustra sprawdzając mój makijaż czy aby na pewno się nie rozmazał.
-Dobra Eleonor i Daniell dołączą do nas na miejscu. Idziemy.-zarządził Liam. Kto by pomyślał, że jemu tak będzie się śpieszyć na tą imprezę. Chyba tylko dlatego, że będzie tam Dan.
-A Perrie nie będzie?-zapytałam Zayna.
-Mogę po nią zadzwonić tylko, że pewnie pojawi się dopiero jutro rano bo tyle może jej zająć wyszykowanie się.-zaśmiał się, a reszta chłopaków razem z nim.
-No wiecie co?-rzuciłam oburzona, że tak sobie rzewnie naśmiewają się z dziewczyn i ich długiego szykowania się.
-Pati też siedziała pewnie z dwie godziny wybierając sukienkę i buty.-zaśmiał się Harry. Odwróciłam się i zdziwiona popatrzyłam się na mojego chłopaka.
-O stary dzisiaj chyba śpisz na wycieraczce.-zaśmiał się Niall klepiąc go po plecach.
-Popatrz nawet nie musiałam nic mówić. Twój kolega mnie wyręczył.-warknęłam. Ponownie ruszyłam, przyśpieszając kroku. Wyszliśmy przed arenę i wszyscy zapakowaliśmy się do dwóch samochodów. Siedziałam obok Nialla specjalnie żeby nie siedzieć obok Harrego. Niech kurde teraz przeprasza. Ja na pewno nie będę tolerować takiego naśmiewania się ze mnie. Kiedy dotarliśmy do klubu chłopców zaczepiło parę fanów. Więc po pozowali do zdjęć i zamienili z nimi parę zdań po czym weszliśmy do środka. Mieliśmy wynajętą loże, w której czekały na nas już El i Dani. Od razu przywitałam się z dziewczynami. Panowie zamówili procenty i po chwili wznosiliśmy pierwszy toast za nas wszystkich.

(5 kwiecień)

Obudziłam się z okropnym bólem głowy. No tak, moja kochana boląca głowa po zbyt dużej ilości alkoholu. Nawet nie pamiętam jak dostałam się do łóżka. Ale zapewne Harry miał z tym coś wspólnego. Chciałam się przekręcić na brzuch by móc schować twarz w poduszce ale coś było nie tak. Nie mogłam się kompletnie ruszyć. Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam dookoła mnie parę sprzętów szpitalnych. Dlaczego ja mam podłączoną kroplówkę. Co tutaj się do cholery dzieje. Dlaczego ja jestem w szpitalu. Nic kompletnie nie pamiętam. Ruszyłam głową i teraz dopiero poczułam, że mam ją zabandażowaną. Chciałam kogoś zawołać ale miałam tak sucho w buzi, że nawet żaden dźwięk nie chciał się z niej wydostać. Na moje szczęście do środka wszedł Harry, który od razu do mnie podbiegł i nacisnął jakiś przycisk, pewnie wzywający pielęgniarkę.
-Oj Pati ile ty nam strachu napędziłaś.-powiedział biorąc moją dłoń do swojej i delikatnie ją całując-Twoja mama właśnie wyszła coś zjeść. Pamiętasz coś w ogóle z wczorajszego wieczoru?-zapytał delikatnie dotykając mojego policzka.
-Niezbyt.-wychrypiałam-Dlaczego jestem w szpitalu? I co tutaj robi moja mama?
-Jakiś burak popchnął Cię na schodach. Upadłaś, mocno uderzając się w głowę. Masz lekko pękniętą czaszkę i złamaną kość piszczelową. Zadzwoniliśmy do twoich rodziców. Raczej chcieliby pewnie wiedzieć, że ich dziecko jest w szpitalu. Z tego co mi wiadomo to twoja mama rzuciła wszystko i jak najszybciej się dało przyleciała tutaj. Byłaś nieprzytomna przez piętnaście godzin.-słuchając go w mojej głowie zaczęło się wszystko rozjaśniać. No tak miałyśmy z dziewczynami jeszcze potańczyć ale ja najpierw uznałam, że pójdę do toalety. Tylko, że właśnie potem nie pamiętam co było bo jakiś koleś we mnie wpadł. Do sali weszła młoda pielęgniarka.
-Jak się pani czuje?-zapytała miłym głosem sprawdzając kroplówkę.
-Bardzo boli mnie głowa i chce mi się pić.
-Za chwilę przyniosę pani wodę i zawołam lekarza by przeprowadził badania. Jak lekarz pozwoli podamy pani leki przeciwbólowe.-poprawiła mi poduszkę, na co na mojej twarzy pojawił się grymas bólu spowodowany potrzebą ruszenia głową. Pielęgniarka uśmiechnęła się przepraszająco po czym opuściła salę. Harry usiadł na krzesełku tuż obok mojego łóżka i znowu chwycił moją dłoń delikatnie ją gładząc. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
-Przepraszam.-wychrypiałam.
-Za co?-zapytał zdziwiony.
-Za to, że jestem takim problemem.
-Pati nie jesteś problemem. Skąd Ci w ogóle przyszło do głowy?-drugą dłonią pogłaskał mnie delikatnie po policzku, po czym uniósł się i złożył delikatny pocałunek na moim czole. Do sali weszła z powrotem pielęgniarka z kubkiem wody, a za nią lekarz. Przystojny mężczyzna w sile wieku o miedzianych włosach. Harry natychmiast wstał i odsunął się i krzesło, na którym siedział.
-Witam panno Rej. Jestem pani lekarzem, a nazywam się Roland Hummel.-lekarz przedstawił się. Zapisał coś w mojej karcie i zaczął przeprowadzać rutynowe badanie. Kiedy już dowiedziałam się, że będę żyć, pielęgniarka Katherine pomogła mi się napić zbawiennej wody. Od razu było mi lepiej. Lekarz powiedział również, że przez najbliższy miesiąc będę musiała chodzić o kulach, a najlepiej to jakbym nie chodziła nigdzie oprócz łazienki tylko cały czas leżała w łóżku. W końcu mam złamaną nogę i pękniętą czaszkę. Nie mam na szczęście typowego gipsu tylko specjalne usztywnienia. Jak również na szczęście odbyło się bez operacji. Jutro będę mogła wyjść ze szpitala jeżeli nie będzie żądnych komplikacji z moją czaszką. Głowa będzie mnie boleć pewnie jeszcze przez tydzień i nawet najsilniejsze lekki przeciwbólowe dużo nie zdziałają ale i tak przepisał mi parę lekarstw przeciwbólowych i na wzmocnienie organizmu. Kiedy lekarz i pielęgniarka wyszli, do sali weszła moja mama, która od razu zalała mnie milionem pytań.
-Jak się czujesz? Dlaczego na siebie nie uważasz? Co powiedział lekarz? Dlaczego nic nie mówisz? Bardzo boli Cię głowa?
-Mamo poboli, poboli i przestanie. Tylko proszę Cię nie mów tyle.-wyszeptałam bo głośniejszy dźwięk mógłby mi rozsadzić głowę.
-No już dobrze, dobrze. Dzięki Bogu już się obudziłaś. Może lepiej się zdrzemnij jeszcze bo jesteś osłabiona. Wyjdę zadzwonić do taty.-pocałowała mnie w czoło po czym wyszła z sali.
-Uwielbiam twoją mamę.-zaśmiał się cicho Harry po czym przysiadł w nogach mojego łóżka.
-Też ją uwielbiam.-zmusiłam się do delikatnego uśmiechu-Nie dajesz dzisiaj przypadkiem koncertu?
-Daję. Właściwie to muszę za chwilę wyjść i tak ominąłem próbę dźwiękową.
-Harry.-powiedziałam oburzonym tonem-Co ty tutaj jeszcze robisz?
-Czekałem aż moja dziewczyna się obudzi.-uśmiechnął się delikatnie. Dopiero teraz dostrzegłam jak bardzo ma podkrążone oczy i jaki jest zmęczony.
-Spałeś w ogóle?-zapytałam, a on tylko delikatnie pokręcił głową. Nawet nie musiał wykonywać tego gestu bo wiedziałam jak brzmi odpowiedź. On jest niemożliwy.
-Słonko lepiej się prześpij. Jak tylko skończymy koncert to przyjadę.-wstał i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Westchnęłam i zamknęłam powieki.

(6 kwietnia)

Powoli usiadłam na łóżku przy pomocy Harrego, który następnie pomógł mi wstać. Moja mama popatrzyła się na niego wymownie żeby opuścił salę na czas jak będzie razem z siostrą Kate pomagać mi się ubrać. Uśmiechnęłam się pod nosem, a Harry zrezygnowany przekazał mnie mojej mamie. Po pięciu minutach byłam ubrana w czarne spodnie dresowe, zwykłą białą koszulkę i czerwoną, rozpinaną bluzę. Z powrotem usiadłam, a mama związała mi włosy w koczek na czubku głowy. Pielęgniarka poprawiła mi opatrunek i jednocześnie pokazała mojej mamie jak należy to robić. Do sali z powrotem wszedł Harry śmiejąc się sam do siebie.
-Masz gości. Trochę im zajęło przytoczenie się tutaj ale chyba liczy się, że w ogóle przyszli.-zaśmiał się.
-Niespodzianka.-powiedział radośnie Niall wchodząc do sali z wielkim bukietem herbacianych róż. Za nim weszli Zayn, Perrie, Liam, Dan, Louis i Eleonor. Blondyn podał mi kwiaty i delikatnie uściskał.
-Dziękuję Wam.-uśmiechnęłam się do nich wszystkich.
-Trochę się spóźniliście bo właśnie wychodzimy.-zaśmiał się Harry.
-Mamo to są Perrie, Eleonor, Danniel, Liam, Louis, Zayn i Niall. Moi przyjaciele.-przedstawiłam ich mojej mamie, a oni wymienili uściski dłoni.
-Dobra Harry na pewno poradzicie sobie z przejazdem do twojego domu?-zapytała moja mama zamykając torbę z moimi rzeczami i podała ją Harremu.
-Na pewno pani mamo. Nie ma się pani o co martwić. Oczywiście jest pani mile widzianym gościem.
-Trudno żebym nie była.-zaśmiała się-Wpadnę jutro żeby sprawdzić jak się czujesz i trochę się tobą po opiekować.-pocałowała mnie w czoło i lekko przytuliła.
-Preston już na nas czeka więc idziemy.-Harry oddał moje kwiaty z powrotem Niallowi, a moją torbę przekazał Louisowi. Sam zaś delikatnie pomógł mi wstać i przy jego pomocy udało mi się dojść do drzwi sali.
-Ej może wózek trzeba wziąć będzie zdecydowanie wygodniej.-zaproponowała Danniel.
-Matko będę się czuła jak totalna kaleka. No ale to chyba najlepsze rozwiązanie.-westchnęłam. Dani poszła do pielęgniarek i po dwóch minutach wróciła.
-Za chwilę przyjedzie twoja bryka.-zaśmiała się.
-Dużo jest osób przed szpitalem?-zapytał Harry chłopaków.
-Sporo. Paul chciał nas zabić jak usłyszał, że się tutaj wybieramy.-powiedział Liam.
-Wyjdziemy tylnym wyjściem tam mamy samochody i tam też czeka na Was Preston.-powiedział Louis.
-Jedziecie do nas?-zapytał Harry i w tym samym czasie pielęgniarka przyprowadziła wózek.
-Jadą, jadą nie mają wyboru.-powiedziałam i usiadłam na wózku.
Chwilę później wszyscy siedzieliśmy w salonie domu Harrego.
-Dziewczyny zostajecie z Pati na czas jak my uciekniemy na koncert?-zapytał Louis.
-Ja niestety nie mogę obowiązki zawodowe. Mam dzisiaj jeszcze wywiad do wieczornego programu w radiu. Plus mamy im nagrywać jakieś reklamy.-powiedziała Perrie opadając na kanapę. -Ja mogę zostać.-powiedziała Eleonor.
-Ja też.-dodała Danniel.
-Będą babskie pogaduchy.-powiedziała entuzjastycznie El klaszcząc w dłonie.
-Nie wiem Harry czy uda Ci się je później wygonić z domu w tym wypadku.-zaśmiał się Zayn.
-Ej no dlaczego ja muszę mieć akurat dzisiaj ten wywiad.-zajęczała Perrie przytulając się do swojego chłopaka.
-Spokojnie Pers jeszcze nie jeden taki wieczór przed nami, a może jeszcze lepsze będą.
-Nie wiem czy to taki dobry pomysł żebyście siedziały nie wiadomo jak długo bo Pati na pewno jest zmęczona.-powiedział Harry poprawiając mi poduszkę pod plecami. Z bólem muszę przyznać, że ma rację. Głowa bolała mnie okropnie plus cały czas czułam to dziwne pulsowanie w nodze.
-Bez przesady. Jak już nie będę wytrzymywać to je wygonię.-powiedziałam kładąc dłoń na jego dłoni i delikatnie się uśmiechając.
-Dobra musimy się zbierać.-westchnął Niall-Moje dziewczyny czekają. Teraz kiedy jestem jako jedyny singlem w tym zespole mogę to wreszcie powiedzieć. Bez urazy dziewczyny. Jesteście frajerami chłopcy. Wy macie po jednej dziewczynie, a ja mam ich całe tysiące.-wypiął dumnie pierś po czym parsknął śmiechem na widok min chłopaków.
-Coś jeszcze mądrego Horan chcesz powiedzieć?-zapytał Louis, który też wyglądał jakby za chwilę miał wybuchnąć śmiechem.
-Nie to wszystko. Teraz mogę już zagrać koncert.


Dobra wiem, że miał być na początku tygodnia no ale jakoś nie wyszło. Dałam daty przed poszczególnymi akapitami tak żebyście mogły/mogli się zorientować kiedy toczy się akcja. Ja osobiście pisząc to opowiadanie piszę je z otwartą listą koncertów chłopaków i staram się wszystko łączyć tak żeby było zgodne z prawdą.

Szkoła=siła wyższa.
Szkoła=brak czasu.
Brak komentarzy=brak motywacji.
Brak motywacji=brak rozdziału.
Brak rozdziału=brak Waszej radości i mojej radości.
 
Tak matematycznie to przedstawię. Jeżeli macie jakieś pytania to zadawajcie je w komentarzach chętnie sobie podpowiadam :)

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

27 komentarzy:

  1. omg jestem pierwsza !!!! Boski rozdział <3333

    OdpowiedzUsuń
  2. super rozdział! Czekam nn Dodawaj szybko :***

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam tego bloga od kilku dni,ale i tak sstrasszznie mi się podoba.I wcześniejsze rozdziały i te nowsze. Masz nową czytelniczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że mam nową czytelniczkę : * mam nadzieję, że Cię nie zawiode ; )

      Usuń
  4. a więc przycznie sie do swojego szczęscia później. dobrze że dałaś daty. inaczej nie połapałabym sie :D aj dzieje sie :D szpital? aż sie przestraszylam. ale czy to aby był wypadek?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Si szpital : D a czy to był wypadek przekonasz się czytając nowe rozdziały : D 24 już dodany : )

      Usuń
  5. Genialny . Wystraszyłam sie strasznie jak przeczytałam o tym szpitalu . No co za debil na nią wpadł . ! Daty to dobry pomysł . I nie zajebisty tytuł rozdziału hahah . :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się : D Zapraszam na kolejny rozdział ; )

      Usuń
  6. Cudowny. Uwielbiam twoje opowiadanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję : * zapraszam na kolejny rozdział ; )

      Usuń
  7. Gratki, bo rozdział pikny!!!
    Nieeeeee trać weny, chęci itd. bo nie ma sensu marnowac twojego talentu!!! Mi samej zdaża się wejść tu na chwilę i nie mieć czasu na komentarz, ilość kom. nie musi być ilością osób, które to czyta!!! Uwierz w siebie i mgnij do przodu, nie patrz w tył i ciesz się ze swojego talentu!!!
    Całuję, Gosia ;***

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG niecierpliwie czekam na nexta ♡.♥ xox

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie musisz czekać bo już jest : *

      Usuń
  9. Aoaoaoaooo! Next plz.. >.< ;x

    OdpowiedzUsuń
  10. Brak komentarzy=brak mktywacji
    Brak motywacji=brak rodzialu
    Aleee
    Komentarze=kolejny rozdzial
    Kolejny rozdzial=dlugie pisanie rozdzialu
    Dlugie pisanie=mniej wyswietlen na blogi i mniej osob ktore go czytaja..
    Na serio, wiem ze np. Masz malo czasu lub cos ale ja znam duzoo blogow gdzie maja po 2-3 dod. Zajecia jeszcze po szkole i dodaja co 2 dni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to nie twój blog i może ty nie wiesz JAK to jest mieć na głowie o wiele za dużo zajęć w szkole i do tego bloga, którego nie zostawisz, bo sama go kochasz i wiesz, że nie możesz tego zrobić innym. Wiekszość osób które czyta ten blog, nie zważa na to co ile dodawane są nowe rozdziały, ale jak widać są tez tacy madrzy jak ty ;(

      Usuń
    2. Cóż wiesz może po prostu nie jestem taka jak tamte blogerki. Przepraszam ze nie jestem taka jak byś chciała. Ale nie zamierzam się zmieniać i już totalnie nie zwracać uwagi na inne obowiązki jakie mam. Może nie wiesz ale jedno z lepszych liceów w Wwa zobowiązuje.

      Usuń
  11. Biedna Pati :(
    Fajnie by było gdyby w następnym rozdziale Hazz ciągle się nią zajmował i był taki opiekuńczy <3
    Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest następny : ) możesz się przekonać co się tam wydarzy : )

      Usuń