niedziela, 24 listopada 2013

24. Zboczuch!

Dni uciekają jak szalone. Głowa już mnie tak bardzo nie boli. Właściwie to już mnie nie boli. Tylko czasami. Dzielnie chodzę o kulach albo raczej poruszam się między łóżkiem, łazienką, a kanapą w salonie. Chłopcy grają obecnie koncert w Birmingham. To ich przedostatni koncert w Wielkiej Brytanii i Irlandii tej trasy. W ten czas mieszka ze mną moja mama. Jest kochana bo gotuje mi te swoje pyszne obiadki. Ciekawa jestem ile przytyję w czasie jej pobytu w Londynie. Moje długie nic nie robienie wypełnia na szczęście przypływ niewiarygodnej weny. W ciągu tygodnia udało mi się napisać linię melodyczną pod trzy piosenki. Teraz tylko wystarczy dopisać słowa. Menadżer chłopaków poinformował mnie, że zatrudni mnie jako tekściarkę i kompozytorkę One Direction. Oczywiście nie tylko moje piosenki pojawią się na ich nowej płycie. Tak samo o napisanie piosenki przewodniej ich filmu będę musiała zawalczyć pisząc jak najlepsze słowa do jak najlepszej muzyki. Harry dzwoni do mnie cały czas i upewnia się czy wszystko w porządku. Już zaczyna mnie tym irytować. Bez przesady mam tylko złamaną nogę, a nie rozkruszoną czaszkę. Jednak mimo iż rozmawiam z nim co chwilę to i tak za nim tęsknię. To chore i sama się siebie zaczynam bać bo przecież nie widziałam go tylko niecałe dziesięć dni. To jak będę się czuła gdy wyjedzie na część trasy po Ameryce albo do Australii.
-Halo?-odebrałam telefon odkładając książkę na bok.
-Jak tam się miewa moja przyjaciółka?-zapytała radośnie Eleonor.
-Jakoś leci.-zaśmiałam się.
-Dobra to jak jakoś to ja znam sposób na polepszenie tego jakoś. Wyciągasz małą walizkę pakujesz ciuchy, buty, kosmetyki, inne pierdoły i czekasz na mnie aż po Ciebie przyjadę i jedziemy do Manchesteru.
-Oszalałaś?-zapytałam zszokowana.
-Może troszeczkę. Pati nie możesz opuścić ich ostatniego koncertu w UK. Albo wiesz co zmiana planów. Ja szybko spakuję swoje rzeczy do końca i jadę do Ciebie. Spakuję Cię i ruszamy w drogę.
-Jesteś szalona.-westchnęłam. Wiem, że jestem na przegranej pozycji i czy chcę czy nie chcę pojadę tam z nią. W sumie to nawet bardzo chcę tylko czy tak od razu mogę to jest gorszy problem.
-Wiem.-zaśmiała się.
-Dobra ty się pakuj, a ja informuję moją mamę co i jak.-podniosłam moje kule z podłogi i zaczęłam wstawać.
-Tak! Wiedziałam, że się zgodzisz.-powiedziała radośnie-To do zobaczenia.
-Pa.-rozłączyłam się po czym schowałam telefon do kieszeni i ruszyłam w stronę schodów. Moja mama siedziała w kuchni i pisała coś na laptopie. W sumie już wcześniej ustaliłyśmy, że wraca do Polski po zakończeniu trasy po UK. Najtrudniejszy czas mam za sobą, a jej pomoc była bardzo przydatna ale nie może też w nieskończoność tutaj siedzieć bo bym oszalała.
-Mamo jadę z Eleonor do Manchesteru na ostatni koncert chłopaków.-powiedziałam siadając na stołku barowym.
-Tak mi się coś wydawało, że będziecie chciały tam pojechać. Dlatego też zarezerwowałam sobie bilet na dzisiejszy wieczór.-uśmiechnęła się szczerze.
-Kocham Cię mamo.
-Ja też Cię kocham córciu.-podeszła do mnie i przytuliła jak małe dziecko.

Obudziłam się nagle i z przerażenia gdzie ja jestem aż podskoczyłam. Dopiero po chwili zorientowałam się, że przecież jedziemy z El na koncert.
-Już jesteśmy prawie na miejscu.-poinformowała mnie moja współtowarzyszka. Przespałam praktycznie całą drogę. Nie mogę się doczekać aż zobaczę zdziwioną minę Harrego. Eleonor podjechała pod arenę, na której mieli grać koncert i pokazała nasze przepustki, które dostałyśmy od chłopaków jeszcze przed moim wypadkiem. Zaparkowała obok jednego z tour busów i od razu wyskoczyła z samochodu. Wygramoliłam się jak najszybciej i ruszyłam za nią do drzwi jednego z autobusów.
-Cześć kotku.-powiedziała słodkim głosem do swojego telefonu-Gdzie jesteś?-w tym samym czasie otworzyły się drzwi i z autobusu wyszedł Louis. Jego mina była genialna. Eleonor rzuciła mu się na szyję i mocno się do niego przytuliła.
-Co wy tutaj robicie?-zapytał zdezorientowany ale jednak szczęśliwy.
-Jesteśmy. Nie mogłyśmy przegapić waszego ostatniego koncertu w UK.-powiedziałam podchodząc i przytulając go.
-Harry!-krzyknął wsadzając głowę do środka tour busa.
-Czego złamasie?-zapytał zaspany Harry. Mogę się założyć, że dopiero co wstał. Wyszedł w samych spodenkach nawet nie pofatygował się żeby założyć buty. Włosy sterczały mu we wszystkie możliwe strony.
-Pati!-rzucił się w moją stronę i mocno przytulił, a potem pocałował-Co wy tutaj robicie?
-Matko no przyjechałyśmy. Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć.-westchnęła Eleonor przytulając się do boku Louisa.
-Dlaczego nie powiedziałyście, że przyjeżdżacie?-zapytał Harry.
-Bo to jest niespodzianka.-wyszczerzyłam się i dźgnęłam go palcem w żebra.
-Udała wam się.-powiedział radośnie Louis i pocałował El w czoło.
-Gdzie reszta zespołu?-zapytałam.
-Liam ćwiczy. Niall gdzieś tam polazł, a Zayn śpi. Ja też spałem ale ktoś mnie brutalnie obudził.-wyjaśnił Hazza posyłając groźne spojrzenie Lou.
-No co za piętnaście minut mamy próbę dźwiękową, a wy sobie w najlepsze śpicie. Poza tym to polecenie Paula było. Nie do mnie pretensje.-zaczął tłumaczyć się brunet.
-Idź się ubierz bo zmarzniesz.-powiedziałam popychając go w stronę autobusu.
-Dobrze mamo.-zaśmiał się, a ja walnęłam go kulą w tyłek.
-Chodź Pati idziemy na arenę.-powiedziała El i razem ruszyłyśmy w stronę tylnego wejścia. W środku było parę dziewczyn, które wykupiły cholernie drogie wejściówki za kulisy. Od razu do nas podbiegły i poprosiły o zdjęcia. Razem z Eleonor nie lubiłyśmy tego gdy fanki chłopaków chciały się z nami fotografować. Przecież my nie byłyśmy nikim sławnym. Gdybyśmy nie chodziły z chłopakami z 1D to nawet by nie wiedziały o naszym istnieniu. Jednak z drugiej strony nie można im odmówić bo będzie drama, że jesteśmy zadufane w sobie i nawet nie pozwalamy robić sobie z nami zdjęć. Kiedy tak stałyśmy i dzielnie się uśmiechałyśmy przybiegł Niall, który zaczął się wydurniać na drugim planie. Dziewczyny były wniebowzięte. Dosłownie. Niall zaprosił je na widownię, nas za kulisy, a sam pobiegł na scenę żeby razem zresztą zespołu przeprowadzić próbę dźwiękową.

Siedziałyśmy z Eleonor w garderobie chłopaków, a oni szykowali się do występu. Rozśpiewywali się, czesali i ubierali. Harry siedział na fotelu u Lou, a ja jemu na kolanach.
-Chyba coś Ci się przytyło.-powiedział krzywiąc się.
-No wiesz co!-powiedziałam oburzona.
-Taka prawda. To twoje coś na nodze dużo waży. Ale są też plusy. Chodzisz teraz cały czas w spódniczkach.-powiedział ciągnąc za materiał sukienki, którą miałam na sobie.
-Tak albo w dresie. To takie seksowne. Rozciągnięty dres. Hmm.-powiedziałam, a on zaczął się śmiać.
-Owszem ta opcja też mi się podoba bo wtedy zakładasz bluzkę na ramiączka z dużym dekoltem.-trzepnęłam go w ramię.
-Zboczuch!-Lou zaczęła się z nas śmiać.
-Dobra dzieci już skończyliście się bić to teraz Harry nie ruszaj głową bo skończysz bez tej burzy loków.-zagroziła mu.
-Boże broń! Moje fanki by się załamały!-powiedział przerażony i poprawił się na fotelu jednocześnie ja usiadłam wygodniej i przytuliłam się do niego kładąc głowę na jego ramieniu. Przymknęłam powieki i rozkoszowałam się bliskością mojego chłopaka. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad nami, oprócz Lou, która suszyła włosy Harrego, Liama, który robił nam wszystkim zdjęcie. Kiedy Lou skończyła wstałam z kolan Harrego i usiadłam na fotelu już bez niego.
-A pani co chce mieć dzisiaj na głowie?-zapytała rozczesując mi włosy.
-A co pani proponuje?-zapytałam siadając wygodniej.
-Może inny kolorek? Jaki ty masz naturalny kolor włosów?-zapytała.
-Brązowy.-powiedziałam przygryzając wargę.
-To co może wrócimy do naturalnego?
-W sumie czemu nie.-wzruszyłam ramionami w geście niezdecydowania.
-Zbliżają się wakacje, a ty masz i tak już ślicznie opaloną buźkę to tak mi się wydaje, że lepiej by Ci pasowało jakbyś miała ciemne.-powiedziała sprawdzając stan moich końcówek.
-Ale tylko jeżeli ty to zrobisz. Już kiedyś fryzjerka mnie skrzywdziła. Poprosiłam ją o delikatne cieniowanie, a miałam wtedy włosy do połowy pleców. Kiedy skończyła włosy były do ramion. Miałam wtedy dwanaście lat. To była istna tragedia.-powiedziałam przypominając sobie moją wielką rozpacz.
-Z wielką przyjemnością się nimi zajmę.-powiedziała układając moje już długie włosy.
-Teraz chcesz to robić?-zapytałam zdziwiona gdy zaczęła szukać czegoś w swojej wielkiej torbie ze wszystkimi narzędziami.
-Czemu nie? Oni i tak będą zajęci przez najbliższe godziny to my akurat Cię zmienimy. Mam sporo farb bo z Horanem nigdy nic nie wiadomo więc lepiej być ubezpieczonym.-zaśmiała się. Wstałam z fotela i podeszłam do umywalki, w której miała umyć mi włosy. Po chwili znowu przesiadłam się na fotel przy lustrze.
-Jesteś tego pewna?-zapytała mnie mieszając farbę.
-Przecież zawsze mogę znowu się przefarbować.-wzruszyłam ramionami-Ufam Ci nie spieprz tego.-zaśmiałam się.
-Postaram się.-zabrała się za swoją pracę. Zamknęłam oczy i zrelaksowałam się kiedy palce Lou delikatnie przekładały i układały moje włosy. Po paru minutach dołączyła do nas Eleonor, która zajęła nas rozmową o różnych dobrych i złych fryzurach jakie w życiu widziała. Po godzinie i paru minutach Lou kończyła swoją pracę. Czułam się jakoś tak dziwnie. Układała mi włosy na szczotkę, a ja specjalnie siedziałam z zamkniętymi oczami żeby nie widzieć co mam na głowie dopóki jej praca nie będzie skończona.
-Jak się czujesz?-zapytała podekscytowana El.
-Dobrze.-zaśmiałam się.
-Już za chwilę kończymy.-powiedziała Lou.
-Na milion procent Ci się spodoba.-powiedziała Eleonor-I Hazzie też na pewno się spodoba.
-Jestem ciekawa jak zareaguje. Jak wychodził byłam blondynką, a jak wróci będę brunetką. Zobaczymy czy nadal będę godna być jego dziewczyną.-zaśmiałyśmy się wszystkie trzy.
-Myślę, że nie ma co panikować.-powiedziała Lou-Skończone!-Eleonor zaklaskała w dłonie, a Lou zdjęła mi z ręcznik ochraniający moje ubranie. Otworzyłam powoli oczy.
-Łaaaaaaaaał!-pisnęłam zasłaniając dłonią usta. Z niedowierzaniem dotknęłam moich włosów.
-Chyba jej się podoba.-powiedziała Eleonor do Lou.
-I to jak mi się podoba!-powiedziałam podekscytowana i rzuciłam się w ramiona Lou-Dziękuję!
-Do usług.-zaśmiała się i zabrała się za sprzątanie całego bałaganu, który nas otaczał. Nie tylko przefarbowała mi włosy ale też trochę podcięła. Nie mogę powiedzieć, że efekt mi się nie podoba bo było by to okropnym kłamstwem. Razem z El i Lou poszłyśmy obejrzeć resztę koncertu bądź co bądź po to tutaj przyjechałyśmy z Eleonor. Pod koniec koncertu kiedy panowie już się kłaniali pokuśtykałam do toalety bo mój pęcherz już nie wytrzymywał, a kiedy weszłam do garderoby tam panował istny chaos co mogło oznaczać tylko jedno. Panowie już skończyli koncert. Na mój widok wszyscy zamarli. Intensywnie mi się się przyglądając. Eleonor trzymała na rękach Lux, a obok niej stała Lou. Obydwie prychnęły śmiechem.
-Co nie podoba Wam się?-zapytałam ze smutkiem.
-Emm Pati cóż jest bardzo ładnie.-powiedział Liam.
-Dla mnie i zawsze będziesz pięknie wyglądać!-powiedział Niall przytulając mnie.
-Ej, ej przepraszam bardzo mam rozumieć, że źle wyglądam?-zapytałam odpychając spoconego Horana.
-Skądże znowu! Kociaku wyglądasz prześlicznie!-powiedział Harry i pocałował mnie w czoło.
-Czyli wcześniej nie wyglądałam prześlicznie?-zapytałam patrząc na niego z byka.
-Zawsze wyglądałaś ślicznie i zawsze będziesz jak dla mnie ślicznie wyglądać i nic tego nie zmieni.-powiedział przytulając mnie i całując w czubek głowy.
-Awwww. Jak uroczo.-zaśmiał się Louis.
-Panowie ruszać się.-do garderoby wszedł Paul-O ładny kolor włosów Patrycja.-uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie i odepchnęłam Harrego.
-Mogę wracać z Eleonor?-zapytał Louis Paula.
-Ale wracacie do Londynu czy gdzie jedziecie?-zapytał menadżer.
-Do Londynu.-powiedziała El.
-To jedźcie tylko ostrożnie i bez szaleństw.-zastrzegł ich, a oni zaczęli się śmiać.
-A ty wracasz z nami moja droga panno.-powiedział Harry dźgając mnie w brzuch.
-Tak?-zapytałam zdziwiona zmianą planów. No cóż najwidoczniej uznali, że i tak się zgodzę. W sumie to mieli rację. Chłopcy ogarniali się po koncercie zbierając wszystkie swoje rzeczy, a ja siedziałam wyczerpana na kanapie. Byłam tak zmęczona, że jedyne o czym marzyłam to łóżko i poduszka. Moje powieki bezwładnie opadły mi na oczy, a ja odpłynęłam w krainę Morfeusza.


Misiaczki Pysiaczki jak Wam się podoba nowy rozdział? Następnego spodziewajcie się na początku grudnia bo już jest cały napisany i czeka na publikacje ^^  Niestety musicie znieść jeszcze trochę słodyczy ale obiecuję, że już niedługo tak słodko nie będzie!

Odświeżyłam zakładkę "Bohaterowie" zapraszam! 
Jak Wam się podoba nowa fryzura Patrycji?

Już niedługo zaproszę Was na zupełnie nowego bloga ^^ Możecie zgadywać kto będzie tym razem głównym bohaterem ^^

Możecie pytać w komentarzach jak i na moim Asku z przyjemnością sobie podpowiadam na nurtujące Was pytania  : )

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

sobota, 9 listopada 2013

23. Coś jeszcze mądrego Horan chcesz powiedzieć?

(4 kwietnia)

-Louis to na pewno legalne mieć takie poczucie humoru?-zapytałam wybuchając ponownie śmiechem. Siedzieliśmy wszyscy razem w garderobie po występie chłopaków i śmialiśmy się jak jacyś opętani. Śmiech Horana chyba słyszał cały Londyn.
-Nie wiem. Ale się dowiem.-zaśmiał się brunet zmieniając koszulkę.
-Dobra lecimy na tą imprezkę czy nie?-zapytał Liam.
-Jasne, że tak!-krzyknął uradowany Louis.
-Muszę iść?-zapytał Zayn.
-Tak musisz.-szybko odpowiedział mu Niall.
-Dzięki.-westchnął Malik i wstał z kanapy, na której razem ze mną pokładał się ze śmiechu jeszcze przed chwilką. Ja również poniosłam moją pupę i podeszłam do lustra sprawdzając mój makijaż czy aby na pewno się nie rozmazał.
-Dobra Eleonor i Daniell dołączą do nas na miejscu. Idziemy.-zarządził Liam. Kto by pomyślał, że jemu tak będzie się śpieszyć na tą imprezę. Chyba tylko dlatego, że będzie tam Dan.
-A Perrie nie będzie?-zapytałam Zayna.
-Mogę po nią zadzwonić tylko, że pewnie pojawi się dopiero jutro rano bo tyle może jej zająć wyszykowanie się.-zaśmiał się, a reszta chłopaków razem z nim.
-No wiecie co?-rzuciłam oburzona, że tak sobie rzewnie naśmiewają się z dziewczyn i ich długiego szykowania się.
-Pati też siedziała pewnie z dwie godziny wybierając sukienkę i buty.-zaśmiał się Harry. Odwróciłam się i zdziwiona popatrzyłam się na mojego chłopaka.
-O stary dzisiaj chyba śpisz na wycieraczce.-zaśmiał się Niall klepiąc go po plecach.
-Popatrz nawet nie musiałam nic mówić. Twój kolega mnie wyręczył.-warknęłam. Ponownie ruszyłam, przyśpieszając kroku. Wyszliśmy przed arenę i wszyscy zapakowaliśmy się do dwóch samochodów. Siedziałam obok Nialla specjalnie żeby nie siedzieć obok Harrego. Niech kurde teraz przeprasza. Ja na pewno nie będę tolerować takiego naśmiewania się ze mnie. Kiedy dotarliśmy do klubu chłopców zaczepiło parę fanów. Więc po pozowali do zdjęć i zamienili z nimi parę zdań po czym weszliśmy do środka. Mieliśmy wynajętą loże, w której czekały na nas już El i Dani. Od razu przywitałam się z dziewczynami. Panowie zamówili procenty i po chwili wznosiliśmy pierwszy toast za nas wszystkich.

(5 kwiecień)

Obudziłam się z okropnym bólem głowy. No tak, moja kochana boląca głowa po zbyt dużej ilości alkoholu. Nawet nie pamiętam jak dostałam się do łóżka. Ale zapewne Harry miał z tym coś wspólnego. Chciałam się przekręcić na brzuch by móc schować twarz w poduszce ale coś było nie tak. Nie mogłam się kompletnie ruszyć. Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam dookoła mnie parę sprzętów szpitalnych. Dlaczego ja mam podłączoną kroplówkę. Co tutaj się do cholery dzieje. Dlaczego ja jestem w szpitalu. Nic kompletnie nie pamiętam. Ruszyłam głową i teraz dopiero poczułam, że mam ją zabandażowaną. Chciałam kogoś zawołać ale miałam tak sucho w buzi, że nawet żaden dźwięk nie chciał się z niej wydostać. Na moje szczęście do środka wszedł Harry, który od razu do mnie podbiegł i nacisnął jakiś przycisk, pewnie wzywający pielęgniarkę.
-Oj Pati ile ty nam strachu napędziłaś.-powiedział biorąc moją dłoń do swojej i delikatnie ją całując-Twoja mama właśnie wyszła coś zjeść. Pamiętasz coś w ogóle z wczorajszego wieczoru?-zapytał delikatnie dotykając mojego policzka.
-Niezbyt.-wychrypiałam-Dlaczego jestem w szpitalu? I co tutaj robi moja mama?
-Jakiś burak popchnął Cię na schodach. Upadłaś, mocno uderzając się w głowę. Masz lekko pękniętą czaszkę i złamaną kość piszczelową. Zadzwoniliśmy do twoich rodziców. Raczej chcieliby pewnie wiedzieć, że ich dziecko jest w szpitalu. Z tego co mi wiadomo to twoja mama rzuciła wszystko i jak najszybciej się dało przyleciała tutaj. Byłaś nieprzytomna przez piętnaście godzin.-słuchając go w mojej głowie zaczęło się wszystko rozjaśniać. No tak miałyśmy z dziewczynami jeszcze potańczyć ale ja najpierw uznałam, że pójdę do toalety. Tylko, że właśnie potem nie pamiętam co było bo jakiś koleś we mnie wpadł. Do sali weszła młoda pielęgniarka.
-Jak się pani czuje?-zapytała miłym głosem sprawdzając kroplówkę.
-Bardzo boli mnie głowa i chce mi się pić.
-Za chwilę przyniosę pani wodę i zawołam lekarza by przeprowadził badania. Jak lekarz pozwoli podamy pani leki przeciwbólowe.-poprawiła mi poduszkę, na co na mojej twarzy pojawił się grymas bólu spowodowany potrzebą ruszenia głową. Pielęgniarka uśmiechnęła się przepraszająco po czym opuściła salę. Harry usiadł na krzesełku tuż obok mojego łóżka i znowu chwycił moją dłoń delikatnie ją gładząc. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
-Przepraszam.-wychrypiałam.
-Za co?-zapytał zdziwiony.
-Za to, że jestem takim problemem.
-Pati nie jesteś problemem. Skąd Ci w ogóle przyszło do głowy?-drugą dłonią pogłaskał mnie delikatnie po policzku, po czym uniósł się i złożył delikatny pocałunek na moim czole. Do sali weszła z powrotem pielęgniarka z kubkiem wody, a za nią lekarz. Przystojny mężczyzna w sile wieku o miedzianych włosach. Harry natychmiast wstał i odsunął się i krzesło, na którym siedział.
-Witam panno Rej. Jestem pani lekarzem, a nazywam się Roland Hummel.-lekarz przedstawił się. Zapisał coś w mojej karcie i zaczął przeprowadzać rutynowe badanie. Kiedy już dowiedziałam się, że będę żyć, pielęgniarka Katherine pomogła mi się napić zbawiennej wody. Od razu było mi lepiej. Lekarz powiedział również, że przez najbliższy miesiąc będę musiała chodzić o kulach, a najlepiej to jakbym nie chodziła nigdzie oprócz łazienki tylko cały czas leżała w łóżku. W końcu mam złamaną nogę i pękniętą czaszkę. Nie mam na szczęście typowego gipsu tylko specjalne usztywnienia. Jak również na szczęście odbyło się bez operacji. Jutro będę mogła wyjść ze szpitala jeżeli nie będzie żądnych komplikacji z moją czaszką. Głowa będzie mnie boleć pewnie jeszcze przez tydzień i nawet najsilniejsze lekki przeciwbólowe dużo nie zdziałają ale i tak przepisał mi parę lekarstw przeciwbólowych i na wzmocnienie organizmu. Kiedy lekarz i pielęgniarka wyszli, do sali weszła moja mama, która od razu zalała mnie milionem pytań.
-Jak się czujesz? Dlaczego na siebie nie uważasz? Co powiedział lekarz? Dlaczego nic nie mówisz? Bardzo boli Cię głowa?
-Mamo poboli, poboli i przestanie. Tylko proszę Cię nie mów tyle.-wyszeptałam bo głośniejszy dźwięk mógłby mi rozsadzić głowę.
-No już dobrze, dobrze. Dzięki Bogu już się obudziłaś. Może lepiej się zdrzemnij jeszcze bo jesteś osłabiona. Wyjdę zadzwonić do taty.-pocałowała mnie w czoło po czym wyszła z sali.
-Uwielbiam twoją mamę.-zaśmiał się cicho Harry po czym przysiadł w nogach mojego łóżka.
-Też ją uwielbiam.-zmusiłam się do delikatnego uśmiechu-Nie dajesz dzisiaj przypadkiem koncertu?
-Daję. Właściwie to muszę za chwilę wyjść i tak ominąłem próbę dźwiękową.
-Harry.-powiedziałam oburzonym tonem-Co ty tutaj jeszcze robisz?
-Czekałem aż moja dziewczyna się obudzi.-uśmiechnął się delikatnie. Dopiero teraz dostrzegłam jak bardzo ma podkrążone oczy i jaki jest zmęczony.
-Spałeś w ogóle?-zapytałam, a on tylko delikatnie pokręcił głową. Nawet nie musiał wykonywać tego gestu bo wiedziałam jak brzmi odpowiedź. On jest niemożliwy.
-Słonko lepiej się prześpij. Jak tylko skończymy koncert to przyjadę.-wstał i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Westchnęłam i zamknęłam powieki.

(6 kwietnia)

Powoli usiadłam na łóżku przy pomocy Harrego, który następnie pomógł mi wstać. Moja mama popatrzyła się na niego wymownie żeby opuścił salę na czas jak będzie razem z siostrą Kate pomagać mi się ubrać. Uśmiechnęłam się pod nosem, a Harry zrezygnowany przekazał mnie mojej mamie. Po pięciu minutach byłam ubrana w czarne spodnie dresowe, zwykłą białą koszulkę i czerwoną, rozpinaną bluzę. Z powrotem usiadłam, a mama związała mi włosy w koczek na czubku głowy. Pielęgniarka poprawiła mi opatrunek i jednocześnie pokazała mojej mamie jak należy to robić. Do sali z powrotem wszedł Harry śmiejąc się sam do siebie.
-Masz gości. Trochę im zajęło przytoczenie się tutaj ale chyba liczy się, że w ogóle przyszli.-zaśmiał się.
-Niespodzianka.-powiedział radośnie Niall wchodząc do sali z wielkim bukietem herbacianych róż. Za nim weszli Zayn, Perrie, Liam, Dan, Louis i Eleonor. Blondyn podał mi kwiaty i delikatnie uściskał.
-Dziękuję Wam.-uśmiechnęłam się do nich wszystkich.
-Trochę się spóźniliście bo właśnie wychodzimy.-zaśmiał się Harry.
-Mamo to są Perrie, Eleonor, Danniel, Liam, Louis, Zayn i Niall. Moi przyjaciele.-przedstawiłam ich mojej mamie, a oni wymienili uściski dłoni.
-Dobra Harry na pewno poradzicie sobie z przejazdem do twojego domu?-zapytała moja mama zamykając torbę z moimi rzeczami i podała ją Harremu.
-Na pewno pani mamo. Nie ma się pani o co martwić. Oczywiście jest pani mile widzianym gościem.
-Trudno żebym nie była.-zaśmiała się-Wpadnę jutro żeby sprawdzić jak się czujesz i trochę się tobą po opiekować.-pocałowała mnie w czoło i lekko przytuliła.
-Preston już na nas czeka więc idziemy.-Harry oddał moje kwiaty z powrotem Niallowi, a moją torbę przekazał Louisowi. Sam zaś delikatnie pomógł mi wstać i przy jego pomocy udało mi się dojść do drzwi sali.
-Ej może wózek trzeba wziąć będzie zdecydowanie wygodniej.-zaproponowała Danniel.
-Matko będę się czuła jak totalna kaleka. No ale to chyba najlepsze rozwiązanie.-westchnęłam. Dani poszła do pielęgniarek i po dwóch minutach wróciła.
-Za chwilę przyjedzie twoja bryka.-zaśmiała się.
-Dużo jest osób przed szpitalem?-zapytał Harry chłopaków.
-Sporo. Paul chciał nas zabić jak usłyszał, że się tutaj wybieramy.-powiedział Liam.
-Wyjdziemy tylnym wyjściem tam mamy samochody i tam też czeka na Was Preston.-powiedział Louis.
-Jedziecie do nas?-zapytał Harry i w tym samym czasie pielęgniarka przyprowadziła wózek.
-Jadą, jadą nie mają wyboru.-powiedziałam i usiadłam na wózku.
Chwilę później wszyscy siedzieliśmy w salonie domu Harrego.
-Dziewczyny zostajecie z Pati na czas jak my uciekniemy na koncert?-zapytał Louis.
-Ja niestety nie mogę obowiązki zawodowe. Mam dzisiaj jeszcze wywiad do wieczornego programu w radiu. Plus mamy im nagrywać jakieś reklamy.-powiedziała Perrie opadając na kanapę. -Ja mogę zostać.-powiedziała Eleonor.
-Ja też.-dodała Danniel.
-Będą babskie pogaduchy.-powiedziała entuzjastycznie El klaszcząc w dłonie.
-Nie wiem Harry czy uda Ci się je później wygonić z domu w tym wypadku.-zaśmiał się Zayn.
-Ej no dlaczego ja muszę mieć akurat dzisiaj ten wywiad.-zajęczała Perrie przytulając się do swojego chłopaka.
-Spokojnie Pers jeszcze nie jeden taki wieczór przed nami, a może jeszcze lepsze będą.
-Nie wiem czy to taki dobry pomysł żebyście siedziały nie wiadomo jak długo bo Pati na pewno jest zmęczona.-powiedział Harry poprawiając mi poduszkę pod plecami. Z bólem muszę przyznać, że ma rację. Głowa bolała mnie okropnie plus cały czas czułam to dziwne pulsowanie w nodze.
-Bez przesady. Jak już nie będę wytrzymywać to je wygonię.-powiedziałam kładąc dłoń na jego dłoni i delikatnie się uśmiechając.
-Dobra musimy się zbierać.-westchnął Niall-Moje dziewczyny czekają. Teraz kiedy jestem jako jedyny singlem w tym zespole mogę to wreszcie powiedzieć. Bez urazy dziewczyny. Jesteście frajerami chłopcy. Wy macie po jednej dziewczynie, a ja mam ich całe tysiące.-wypiął dumnie pierś po czym parsknął śmiechem na widok min chłopaków.
-Coś jeszcze mądrego Horan chcesz powiedzieć?-zapytał Louis, który też wyglądał jakby za chwilę miał wybuchnąć śmiechem.
-Nie to wszystko. Teraz mogę już zagrać koncert.


Dobra wiem, że miał być na początku tygodnia no ale jakoś nie wyszło. Dałam daty przed poszczególnymi akapitami tak żebyście mogły/mogli się zorientować kiedy toczy się akcja. Ja osobiście pisząc to opowiadanie piszę je z otwartą listą koncertów chłopaków i staram się wszystko łączyć tak żeby było zgodne z prawdą.

Szkoła=siła wyższa.
Szkoła=brak czasu.
Brak komentarzy=brak motywacji.
Brak motywacji=brak rozdziału.
Brak rozdziału=brak Waszej radości i mojej radości.
 
Tak matematycznie to przedstawię. Jeżeli macie jakieś pytania to zadawajcie je w komentarzach chętnie sobie podpowiadam :)

Pozdrawiam i całuję Harolda :*