niedziela, 15 września 2013

21. Mogłabym Was słuchać i słuchać...

-Dzień dobry.-wymruczał Harry wprost do mojego ucha, a ja powoli otworzyłam powieki i zobaczyłam jego piękne, zielone oczy pełne młodzieńczej radości.
-Dzień dobry.-odpowiedziałam przekręciłam się na plecy, po czym rozciągnęłam się. Czułam każdy mięsień i to bynajmniej nie po wczorajszym spacerze.
-Powiesz mi co zaplanowałaś na środę?-zapytał przyglądając mi się uważnie.
-Tak. W środę Ci powiem.-uśmiechnęłam się, a na widok jego smutnej miny pogłaskałam go po policzku i pocałowałam w nos.
-Tak się nie bawimy.-burknął po czym wytoczył się z łóżka i w totalnym negliżu udał się do łazienki. Kiedy usłyszałam wodę lecącą w prysznicu wyszłam z łóżka i znalazłam jego koszulkę. Szybko zarzuciłam ją na siebie żeby tak nie paradować jak mnie Pan Bóg stworzył i poszłam do garderoby. Nie wiem co dzisiaj będziemy robić ale z tego co mi wiadomo to Harry musi być na arenie już około trzeciej by najpierw przeprowadzić próbę dźwiękową, potem udać się na M&G, a potem dać koncert. Wybrałam koszulę dżinsową i leginsy we wzorek oraz bieliznę i wróciłam do sypialni. Usiadałam na łóżku i słuchałam jak Harry zdziera sobie artystycznie gardło. Po pięciu minutach otworzył wreszcie drzwi i wyszedł ,nadal śpiewając, z ręcznikiem przepasanym na biodrach. Moim oczom ukazała się idealna linia „V” na dole jego brzucha. Moja podświadomość już wyciągała rękę by móc jej dotknąć ale szybko ją zbeształam i z purpurowymi policzkami uciekłam do całej zaparowanej łazienki. Weszłam pod prysznic i wzięłam szybki prysznic. Związałam włosy w turban z ręcznika i wytarłszy porządnie całe ciało ubrałam się w naszykowane wcześniej ubrania. Wyszłam z łazienki po tym jak rozczesałam włosy i zeszłam na dół gdzie Harry kończył sprzątanie rozwalonego kwiatka. Wyminęłam go i otworzyłam lodówkę. Omlet chyba będzie odpowiedni na taki brzydki dzień. Już nie lubię tej pogody. No bo dlaczego pada? Zabrałam się za ubijanie jajek i w tym samym czasie zaczęłam szykować inne składniki. Harry naszykował talerze i po piętnastu minutach siedzieliśmy przy wyspie na wysokich stołkach barowych i zajadaliśmy pysznego omleta. Byłam strasznie głodna i chyba wiem czemu to zawdzięczam. Harremu odkąd mnie obudził nie schodzi ten idiotyczny uśmiech z twarzy. Kiedy już skończył zaczął mi podkradać z mojego talerza.
-Ej i tak miałeś duży! Ja też jestem głodna.-oburzyłam się wydymając usta i odganiając jego widelec moim widelcem.
-Dobra kończ jeść i zbieraj się mała jedziemy zwiedzać.-powiedział wstawiając swój talerz do zmywarki i wyszedł z kuchni. Zjadłam do końca i również wstawiłam mój talerz do zmywarki. Chyba jednak zmarznę w takim stroju więc skoczyłam na górę żeby się przebrać. Na schodach minęłam się z Harrym. Wybrałam dżinsy i sweterek. Powinno wystarczyć. W łazience znalazłam suszarkę i wysuszyłam włosy. Następnie zrobiłam tradycyjny makijaż. Umyłam zęby i mogłam wychodzić. Zeszłam na dół i zastałam tam Harrego opierającego się o poręcz schodów.
-Gotowa.-uśmiechnęłam się do niego, a on podał mi dłoń. Założyłam szybko buty i ruszyłam za nim. Wsiedliśmy do tego samego samochodu, którym przyjechaliśmy tutaj ostatnio i wyjechaliśmy z posiadłości. Harry kierował się w stronę centrum doszłam do tego widząc znaki drogowe. Dziwne to uczucie jeździć po złej stronie drogi i jeszcze siedzieć po złej stronie. Mam prawo jazdy ale chyba nie umiałabym tutaj jeździć. Harry będzie musiał mi pożyczyć samochód żebym trochę poćwiczyła. Chociaż pewnie będzie miał kisiel w gaciach i za nic na świecie nie pozwoli mi usiąść za kierownicą któregoś ze swoich samochodów. Nagle na drogę wbiegł jakiś pies i Harry gwałtownie zahamował.
-No nie masz gdzie chodzić psie?!-krzyknął poirytowany.
-Uspokój się. Nie widzisz, że to szczeniak? Na dodatek jaki wychudzony. Biedactwo.-wygięłam usta w podkowę i ze smutkiem odprowadziłam psa wzrokiem na ścieżkę między jakieś budynki.
-Chcesz psa?-zapytał Harry ponownie ruszając.
-A skąd takie pytanie?-uniosłam jedną brew w zdziwieniu.
-No bo tak się przejęłaś tym psem.-wzruszył barkami.
-Harry nie chce psa. Jakbym chciała psa to bym go sobie kupiła bądź poprosiła rodziców o kasę na niego bądź coś innego jeszcze bym wymyśliła by go mieć.-powiedziałam z poirytowaniem-Po za tym nie mam mieszkania, ani domu, ani niczego takiego więc nie miałabym gdzie go trzymać.
-Przecież masz gdzie mieszkać.-warknął.
-Tak, chwilowo.-burknęłam i ponownie wróciłam do wyglądania zza okno. Stanęliśmy w korku.
-Nie zaczynaj.-położył swoją dłoń na moim kolanie.
-Ja zaczynam?-zdziwiłam się.
-Jak jedziesz baranie!-krzyknął nagle Harry. Co za niecierpliwy z niego człowiek-Dobrze, że już dojeżdżamy.-westchnął. Położyłam swoją dłoń na jego i zaczęłam zataczać kółka kciukiem. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Zaparkował na wielkim parkingu po czym wysiedliśmy i stanęliśmy obok samochodu.
-Prowadź panie przewodniku.
-Dobra to musimy najpierw znaleźć jakiś kiosk i tam kupimy sobie bilety abyśmy mogli używać metra. W sumie to mogę Ci powiedzieć, że tamta wielka kopuła to arena na, której odbędzie się dzisiejszy koncert. Jak widzisz tam gdzie stoją tour busy gromadzą się już nasze fanki.-pokazał mi palcem miejsce, w którym rzeczywiście stała grupka dziewczyn. Złapałam jego dłoń i ruszyłam za nim w stronę ulicy.
-Mam rozumieć, że prosto po zwiedzaniu przyjedziemy na koncert?-zapytałam.
-Dokładnie.-wyszczerzył się.
-Nie mogłeś powiedzieć wcześniej to bym się jakoś lepiej ubrała.-wydęłam wargi w geście niezadowolenia.
-Nie przesadzaj bardzo dobrze wyglądasz.-uśmiechnął się do mnie i pocałował w czubek głowy.
-O mój Boże! To Harry!-usłyszeliśmy za nami jakieś piski. Po chwili podbiegły do nas trzy dziewczyny.
-Cześć.-powiedział Harry uśmiechając się do nich radośnie-Czekacie już na koncert?
-Cze-cze-ść.-wyjąkały, a ja zasłoniłam dłonią twarz żeby nie wybuchnąć śmiechem i ograniczyłam się tylko do szerokiego uśmiechu.
-Właściwie to czekamy na koncert tylko, że nie mamy biletów.-powiedziała jedna z nich. Jako pierwsza odzyskała zdolność mowy. Dwie miały tak pewnie z trzynaście lat, a trzecia miała może z osiem jak nie mniej.
-Nie zdążyłyście kupić? Czy były za drogie?-zapytałam.
-W sumie to jego i drugie.
-Harry prawda, że możesz coś na to poradzić?-zrobiłam oczy kota ze Shreka, a one do mnie dołączyły.
-Zawsze da się coś załatwić.-uśmiechnął się i puścił im oczko-Miejsca pod samą sceną i M&G?
-Po co się głupio pytasz?-odpowiedziałam na jego pytanie bo dziewczyny chyba nie bardzo wiedziały co się dzieje.
-Dobra to umawiamy się tak. Przychodzicie do wejścia gdzie wpuszczają na M&G i mówicie ochronie, że was zaprosił Harry. Powiedzmy, że jeszcze podacie tajne hasło brzmiące: Patrycja. Przekażę ochronie, że mają was wpuścić.
-Dobrze.-odpowiedziały wszystkie naraz-Dziękujemy!-objęły go w pasie i chyba pozbawiły możliwości oddychania. Odsunęłam się i przyglądałam się z olbrzymim bananem na twarzy.

-Niall ale jak to mam po Ciebie przyjechać?-zapytał zirytowany Harry-Stary jestem w kapsule London Eye i nie wiem jakim cudem mam teraz się do Ciebie teleportować.
-Nikt inny nie może go zabrać?-zapytałam.
-Znajdź sobie inny środek transportu. Po Liama zadzwoń nie wiem Louisa albo Zayna. Ja mogę Cię odwieźć po koncercie.-biedny chłopak nie ma nawet jak dotrzeć na swój własny koncert bo oddał samochód do serwisu na przegląd-Dobra, do zobaczenia.
-I?
-I zadzwoni do innych chłopaków. Mieszkam w sumie najbliżej niego więc pewnie dlatego tak bardzo chce żebym go zabrał. Liam ma zupełnie nie po drodze. Ale za to Louis czy Zayn mieszkają niedaleko.
-Właśnie musisz mi jeszcze pokazać gdzie oni mieszkają.-wysiedliśmy z kapsuły.
-Dobra ale to nie teraz bo mam tylko półgodziny do M&G.-powiedział patrząc na zegarek. Ruszyliśmy przed siebie. Dotarcie pod arenę zajęło nam dwadzieścia pięć minut. Wpadliśmy do garderoby, a mi się przypomniała sytuacja z rana kiedy to Harry obiecał trzem małym dziewczynkom M&G bez biletu. Wzięłam butelkę z wodą i wypiłam pół naraz.
-Chyba nieźle Cię przeciągnął.-zaśmiał się Louis.
-Podobno to jeszcze nie koniec.-usiadłam na kanapie i położyłam głowę na oparciu.
-Biedactwo. Jutro idziemy zabalować w jakimś klubie.-zarządził Lou.
-Oszalałeś jutro mamy dwa koncerty.-powiedział Niall siadając obok mnie i jedząc batonika. Wzięłam sobie gryza.
-No to w środę.-wzruszył ramionami brunet.
-O nie. My mamy plany na środę.-powiedziałam biorąc kolejnego gryza od Nialla.
-Matko to w czwartek! Nawet nie ma mowy, że nie pójdziemy do jakiegoś klubu póki jesteśmy w Londynie.-powiedział Louis i poszedł do Lou, która już na niego czekała.
-Harry idź do tej ochrony i powiedz im o tych trzech dziewczynach.-powiedziałam gdy wspomniany chłopak pojawił się obok kanapy, na której siedzieliśmy z Niallem.
-Dobrze, że mi przypomniałaś bo na śmierć zapomniałem o nich.-szybko wybiegł, a ja od razu spotkałam się z pytającym wzrokiem Nialla i Liama, który pojawił się razem z Harrym. Opowiedziałam im całą sytuację ze szczegółami, a kiedy skończyłam przyszedł Paul informujący, że mają się zbierać na M&G. Wszyscy grzecznie wyszli. Zostałam sama z Lou i jej uroczą córeczką Lux. Louise zabrała mnie na stołówkę bo mój żołądek zaczął o sobie przypominać. Po sytym posiłku udałyśmy się pod scenę. Arena już pękała w szwach, a do koncertu przecież jeszcze z pół godziny. Louise pokazała mi parę ciekawych miejsc i z powrotem udałyśmy się do garderoby. Lux przejął Tom. Strasznie sympatyczni ludzie. No i mają przeurocze dziecko. Cała ekipa One Direction jest przesympatyczna. Wszyscy są dla siebie tacy życzliwi i zawsze skorzy do pomocy. Dostałam specjalną plakietkę dzięki, której mogę wchodzić na wszystkie koncerty i do wszystkich pomieszczeń. Kiedy koncert się zaczął udałam się pod scenę. Usiadłam na jednym z wielkich wzmacniaczy i przyglądałam się jak dają z siebie 200% by tylko zadowolić swoich fanów. Widać, że kochają to co robią i jest to dla nich czysta przyjemność. Koncert skończył się, a ja wraz z chłopakami wylądowałam w ich garderobie.
-Ale teraz mnie zabierzecie?-zapytał Niall.
-Pomyślimy.-zaśmiał się Harry-Jeżeli do jutra dotrzemy do mojego samochodu to będzie dobrze.
-Jak daleko go zostawiłeś baranie?-zapytał Niall mocno uderzając się w czoło otwartą dłonią.
-Może Preston go przyprowadzi.-zaproponował Zayn.
-To jest myśl!-zawołał w geście radości Harry i poleciał pewnie szukać Prestona.

-Możecie skończyć śpiewać?-zapytałam kiedy panowie postanowili wyśpiewać kolejny przebój lecący w radiu.
-No co brzydko śpiewamy?-zapytał smutny Niall.
-Tak wyjecie jak stare dziadki na święta w kościele.-warknęłam i poprawiłam opadające na oczy włosy.
-Oj jakie poetyckie porównanie.-zaśmiał się Harry.
-Nie martw się mała już prawie dojeżdżamy.-powiedział Niall. Tak jak powiedział tak i się stało. Blondyn podziękował za podwózkę i szybko udał się do swojego domu. Harry z powrotem włączył się do ruchu drogowego zmierzając w kierunku swojego domu.
-Jak ci się podobał koncert?-zapytał z entuzjazmem pięcioletniego dziecka.
-Mogłabym was słuchać i słuchać, a nigdy by mi się to nie znudziło.-uśmiechnęłam się do niego radośnie.
-Rozmawiałem dzisiaj z Paulem na temat twoich tekstów. W tym roku mamy wydać trzecią płytę więc potrzebujemy piosenek, tak samo potrzebujemy singla promującego nasz film. Myślę, że jeżeli jutro zabierzesz dla niego swoje teksty, a my coś zaśpiewamy to masz tą robotę jak w banku. Znaczy wiesz to, że twoje teksty pojawią się na naszej płycie.-chyba jest bardzo zmęczony bo zdania coś mu się nie kleją. Ale muszę przyznać, że mnie zaszokował swoją informacją.
-W sumie czemu by nie spróbować.-wzruszyłam ramionami-Ale porozmawiajmy o tym jutro. Jestem wykończona. Nigdy więcej nie zwiedzamy Londynu w takim tempie.
-Ale musisz przyznać, że wycieczka nam się udała.
-Tak i dziękuję Ci z całego serca, że pokazałeś mi to piękne miasto. Ale teraz chcę spać.-zaśmiał się cicho i pokręcił głową. Po pięciu minutach weszliśmy do jego domu. Od razu zrzuciłam buty i pobiegłam na górę. Chwyciłam piżamę po drodze i wpadłam do łazienki. Zmyłam makijaż i wzięłam szybki prysznic. Kiedy stałam i myłam zęby do środka wszedł Harry i również zaczął szczotkować swoje gwiazdorskie ząbki. Wyszłam z łazienki i szybko umościłam się pod kołdrą. Nawet nie wiem czy Harry położył się obok mnie bo wykończona do granic możliwości odpłynęłam w krainę marzeń i snów.


Dobra jest 5:30 rano ja wyjeżdżam na wyjazd integracyjny ale zanim to zrobię dodaję nowy rozdział :D Pisany do późnych godzin nocnych byleby dodać bo przecież obiecałam, że dodam. Tak więc pod ostatnim rozdziałem nie dodałam żadnej notki gdyż nie miałam czasu.. Wtedy wyjeżdżałam na obóz i również dodawałam go o jakiejś dziwnej porze jedną ręką się pakując, a drugą wszystko tutaj ogarniając i po prostu nie miałam jak napisać posłowia.
Rozdziały na pewno nie będą pojawiać się w mniejszych odstępach czasowych z racji iż nie będę miała na to najzwyczajniej czasu. Spodziewajcie się rozdziałów co miesiąc. Ale tą kwestię omówimy następnym razem dokładniej.

Bardzooo mocno wam dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem! <3
Zastanawiałam się czy nie zacząć odpowiadać na komentarze... Co o tym myślicie? Przejdzie w tłumie czy nie za bardzo?
Jeszcze sprawa nominowania mojego bloga do jakiś tam konkursów. Możecie mnie nominować ja i tak nie bawię się w to!!! Jak już wrócę z integrala to dodam nową zakładkę z miejscem przeznaczonym na tego rodzaju spam i każdy inny również. Naprawdę wolę rzeczowy komentarz niż jakieś nominacje do czegoś dziwnego. Nawet nie wiem co to jest.

To chyba na tyle Słońca moje <3 Proszę komentujcie!
Buźka :*

Pozdrawiam i całuję Harolda :*

A i nie sprawdzałam tego rozdziału więc nie wiem czy są jakieś błędy i czy w ogóle wszystko się trzyma siebie ;)

9 komentarzy:

  1. Pięknie, ten rozdział jest świeeetny! Kocham czytać twojego bloga. Życzę udanego wjazdu i dużo, dużo weny!
    Gosia ;***

    OdpowiedzUsuń
  2. zaczyna się jako tako rozwijać:D
    ciesze się że nie przestajesz dla nas dodawać kolejnych rozdziałów:D
    miłego wyjazdu! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny. Czekam na nastepny . To z tymi biletami bylo bardzo miłe . :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Łiiii jest nowy rozdział :)
    No więc rozdział ZAJEBISTY , GENIALNY, BAJECZNY, ŚWIETNY, MEGAŚNY i długo by jeszcze było mówić :)
    Kocham twojego bloga <3
    Życze miłego wyjazdu :)
    Czekam na next i życze dużo dużo weny
    Buziole :***
    Elka

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział. W niektórych momentach śmiałam się jak głupia (nie wiem czy powinnam). Piszesz genialnie. Życzę Ci dużej weny do pracy i pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  6. ŚWIETNY rozdział!
    To z tymi biletami było serio miłe!
    Życzę Ci miłego wyjazdu i duże weny!
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne, ale ja bym jeszcze dodała jakąś zdradę bo przecież Harry to "flirciarz" xd Jeszcze raz: świetnie piszesz i codziennie sprawdzam czy czegoś nowego nie dodałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Broń Boże żadnej zdrady! Znaczy może - ale tak że zostanie nie uczciwie osądzony xD.

      Usuń
  8. Świetny rozdział :) Uważam że pomysł z odpowiadaniem na komentarze jest dobry bo to zawsze jakiś kontakt z czytelnikiem.
    P.S. Przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale przedtem miałam małe problemy z dodaniem komentarza. Ale lepiej późno niż wcale. Czekam na następny<3

    OdpowiedzUsuń