poniedziałek, 19 sierpnia 2013

20. No wiem, że jestem piękny.

-Wstajemy!-krzyknęłam ponownie wpadając do sypialni, a Harry tylko naciągnął kołdrę na twarz i przekręcił się na drugi bok. To moja trzecia próba obudzenia go. Jak tak dalej pójdzie to nie zdąży na koncert. A co najmniej cztery godziny na podróż musi poświęcić.
-Jeszcze jedno słowo, a Cię wywalę z tego domu zła kobieto.-wymamrotał chowając twarz w poduszkę.
-Haroldzie możesz mnie wyrzucać. To nie ja zawiodę swoje fanki tylko ty. Tylko, że ja będę mieć je na sumieniu bo będą mnie oskarżać za to, że cię nie obudziłam więc wstawaj natychmiast.-weszłam na łóżko i usiadłam na jego nogach okrakiem.
-Która godzina?-zapytał.
-Parę minut po dziewiątej. Preston będzie po Ciebie o jedenastej bo już dzwonił. Masz niespakowane rzeczy oraz sam jesteś w rozsypce.-przyłożyłam dłoń do jego policzka i zaczęłam delikatnie sunąć w stronę jego włosów.
-No to jeszcze mam kupę czasu.-westchnął i albo mi się wydaje, albo jeszcze mocniej zamknął oczy.
-Dobra. Ja Cię więcej razy nie zamierzam budzić. Rób sobie co chcesz.-wyprostowałam się i zaczęłam schodzić z jego nóg. Jednak jego długie ręce uniemożliwiły mi to i umiejscowiły mnie tak, że leżałam na jego klatce piersiowej z głową schowaną w jego szyi.
-A może pojedziesz ze mną?-zapytał delikatnie jeżdżąc palcami po moim kręgosłupie.
-Nie dzięki nie skorzystam.-powiedziałam przymykając powieki pod wpływem tej przyjemnej pieszczoty.
-Dlaczego?-zapytał z rozczarowaniem w głosie.
-Dlatego, że chciałabym się rozpakować, poszukać sobie mieszkania oraz załatwić sobie studia. Plus nie mam siły na żadne podróże.
-Nie musisz szukać mieszkania.-warknął.
-Harry. Serio. Muszę. Co będzie jeżeli jutro pokłócimy się na śmierć i nie będziemy chcieli się znać? Zostanę bez mieszkania?-podniosłam się do góry i oparłam łokcie o jego klatkę piersiową.
-Mam dużo znajomych na pewno ktoś by Cię przygarnął. Przynajmniej wiedziałbym gdzie mam szukać żeby Cię przepraszać.-wyszczerzył się.
-No w sumie zawsze mogę iść do chłopaków. Dzięki. Szkoda tylko, że nie mam zielonego pojęcia gdzie jestem oprócz tego, że w Londynie w twoim domu.
-Dobra będę tak miły i pokażę Ci gdzie są delikatesy. W lodówce nic nie ma bo prosiłem panią Greene żeby wszystko sprzątnęła.-powiedział zrzucając mnie z siebie i wychodząc z łóżka.
-Pani Greene?-zapytałam siadając po turecku i przyglądając się mu jak idzie w stronę garderoby, a potem w stronę łazienki.
-Cudowna pani, która pojawia się tutaj raz na tydzień i sprząta oraz czasem gotuje.-wyszczerzył się po czym zniknął całkowicie za drzwiami łazienki. Zanim Harry łaskawie się obudził ja zdążyłam znaleźć sobie ubranie w walizce oraz wziąć prysznic. To, że lodówka jest pusta też już odkryłam. Zeszłam do salonu, kiedy on się kąpał śpiewając przy tym wniebogłosy, i usiadłam sobie na wygodnej kanapie. Głowa mnie pobolewa to pewnie przez zmianę klimatu i strefy czasowej. Cóż w Australii mogłabym chodzić w samym kostiumie i zwiewnej sukience, a tutaj zamarzam. Dlatego też zdecydowałam się na spodnie dresowe oraz wygodną bluzę. Położyłam głowę na oparciu i zamknęłam oczy. Już tęsknie za Australią i jej ciepłym klimatem. Sięgnęłam po koc leżący na drugim końcu kanapy i okryłam się nim. Wtedy też pojawił się radosny Harry. Ubrany był w rurki i zwykłą białą koszulkę. Z włosów kapała mu woda.
-Zimno Ci?-zapytał patrząc się na to jak szczelnie okryłam się kocem.
-Harry. Żyłam parę miesięcy w gorącej Australii. Ja tutaj zamarzam.-wzdrygnęłam się kiedy parę kropel z jego włosów kapnęło mi na czoło.
-Nadal chcesz żebym ci pokazał gdzie są te delikatesy?-zapytał nadal pochylając się nade mną.
-Tak.-pokiwałam głową.
-No to się zbieraj, a nie leżysz pod tym kocykiem. Jak chcesz mogę włączyć ogrzewanie i zrobimy tutaj sobie Saharę.-wstałam z kanapy i zaczęłam zakładać buty.
-Bardzo śmieszne.-prychnęłam i wyszłam za nim z jego wielkiego domu. Ruszył w kierunku bramy i otworzył ją tylko tyle byśmy spokojnie przeszli. Chciał chwycić moją dłoń ale szybko schowałam je do kieszeni.
-Ej!-zrzucił w oburzeniu i zatrzymał się uważnie mi się przyglądając.
-Co?-zapytałam, zatrzymując się i powoli odwracając się w jego stronę.
-Dawaj tą swoją łapinkę.-powiedział wydymając wargi. Przygryzłam wargę by nie wybuchnąć śmiechem bo wyglądał przekomicznie.
-Harry przecież jesteśmy na ulicy.-powiedziałam patrząc się na niego jak na idiotę.
-Oj serio chcesz to tak ukrywać?-zapytał krzyżując ręce na piersi.
-To ty chciałeś.-uniosłam jedną brew w zdziwieniu.
-Szczerze to nie pamiętam, ale jeżeli to ja to już nie chcę tego układu. Załatwmy to tak. Zrobią nam jakieś zdjęcia my będziemy się z nich śmiać i trochę potrzymamy w napięciu, a potem
potwierdzimy publicznie.-powiedziałam przenosząc swoje długie palce na swoje usta.
-No dobra.-westchnęłam i wyciągnęłam do niego moją dłoń. On zamiast ją chwycić to chwycił mnie w pasie i unosząc do góry parę razi okręcił się wokół własnej osi. Po tej pięknej scenie postawił mnie na moich nogach i biorąc moją dłoń w swoją ruszyliśmy dalej. Dosłownie pięć minutek i byliśmy pod delikatesami. Weszliśmy do środka i Harry od razu pomachał do kasjerek. Czemu mnie to nie dziwi, że on je zna? Chwycił koszyk w wolną rękę i skierował się w stronę półek z żywnością. Ustaliliśmy, że jajecznica dzisiaj na śniadanie i pizza na obiad dla mnie będzie idealna. Cóż można powiedzieć, że Harrego trochę poniosło i chyba spakował do tego koszyka pół sklepu.

-Pamiętam jakbyś się zgubiła to masz dzwonić.-powtórzył to już chyba z dziesięć razy.
-Boże uspokój się!-wyrzuciłam ręce w geście irytacji w powietrze i przewróciłam oczami.
-Daj jej spokój tylko pakuj się do tego busa bo kierowca się niecierpliwi.-Liam na posterunku.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się do niego pogodnie. Dostałam jeszcze po jednym buziaku od każdego z chłopaków i wszyscy z powrotem zapakowali się do busa, który stał na ulicy pod bramą Harrego. Pomachałam im i tak jak mnie Harry przeszkolił zamknęłam bramę. Cóż przyzwyczaiłam się już do tego, że mieszkam sama ale żeby w takim dużym domu to pierwszy raz. Panowie wracają jutro więc to moja druga noc w nowym miejscu i na dodatek od razu mnie samą zostawiają. Nie wiem kto im tak beznadziejnie ułożył plan, że już jutro grają z powrotem w Londynie. Nie chciałam jechać bo kolejna podróż byłaby zabójcza dla mojego ciała, a na dodatek chciałam się choć trochę rozpakować i rozejrzeć po okolicy, w końcu mam tutaj mieszkać. Harry zrobił mi miejsce w swojej garderobie i zaniósł do niej moje walizki więc mam co robić. Pokazał również jak działa jego super żelazko. Weszłam na górę i włączając muzykę na laptopie zaczęłam się rozpakowywać. Po paru godzinach zabawy w prasowanie i układanie rzeczy postanowiłam zadzwonić do rodziców. Cóż wreszcie nie ma między nami takiej różnicy w godzinach więc mogę spokojnie dzwonić. Dowiedziałam się, że mama niedługo będzie miała premierę swojej książki więc koniecznie muszę zjawić się w Warszawie. Rodzice bardzo się ucieszyli, że wreszcie mogą do mnie normalnie dzwonić i nie będę ich budzić w środku nocy. Sama też się z tego powodu cieszyłam. Po rozmowie uznałam, że pora trochę pozwiedzać. Niall obiecał mi, że pokaże mi Londyn i że bez niego mam nie podbijać żadnego klubu bo inaczej się obrazi więc wypad na imprezę odpadał zresztą nawet nie miałabym na nią siły. Wybrałam zwyczajny spacer z GPS gdybym miała nie pamiętać drogi do domu Harrego. Założyłam z powrotem buty i opuściłam tą wielką willę. Zamykając porządnie drzwi i bramę ruszyłam w nieznane mi kompletnie miasto. Na dworze było niezbyt przyjemnie w końcu mamy początek kwietnia i na dodatek wieczór. Idąc tak przed siebie poczułam wibracje mojego telefonu.
-Halo?-odebrałam.
-Cześć Pati! Jak tam? Nie boisz się?-zapytał rozemocjonowany Niall.
-Nie boję się. Jestem na spacerze.-odpowiedziałam i usiadałam na ławce.
-A gdzie dokładnie jesteś?-zapytał.
-Nie mam zielonego pojęcia. Jakiś park. Ławka jest więc sobie na niej aktualnie siedzę. A co tam u was?-zapytałam podciągając jedno kolano i opierając nogę na ławce.
-A wszystko w porządku za chwilę wchodzimy na scenę.
-Dajcie czadu.-zaśmiałam się, usłyszałam w tle jak Niall tłumaczy komuś z kim rozmawia.
-Siema Pati.-usłyszałam głos Zayna.
-Siemaneczko laseczko.
-No wiem, że jestem piękny.-zaśmiał się.
-Paaaati! Dlaczego rozmawiasz z nimi, a nie ze mną?-zapytał tym razem Harry.
-Bo to oni do mnie zadzwonili, a nie ty.-odpowiedziałam błyskotliwie.
-Nie zgubiłaś się?-zapytał.
-No właśnie nie wiem. Siedzę na jakiejś ławce w jakimś parku.-powiedziałam rozglądając się dookoła. Ładny ten park.
-Matko! Mam dzwonić po policję żeby Cię znalazła?!-zapytał przerażony, a w tle usłyszałam cztery głosy wybuchające śmiechem.
-Nie dziękuję Harry nie mam pięciu lat trafię z powrotem do twojego domu.-warknęłam ledwo co powstrzymując się przed wybuchnięciem śmiechem.
-Dobra, dobra. To teraz i twój dom.-powiedział, a ja westchnęłam głośno-Dobra muszę lecieć.
-Wierzę w was, dajcie czadu.-powiedziałam entuzjastycznie.
-Wiem Mała. Tęsknię.-powiedział po czym się rozłączył. Ohh jakie to urocze. Dopiero teraz odkryłam, że dzwonili z telefonu Harrego. Złodzieje. Posiedziałam jeszcze chwilę rozglądając się po parku aż w końcu moim oczom ukazał się ekran i ludzie czekający na film. O matko ale fajnie. Szybko ruszyłam w tamtą stronę. Zapytałam się dziewczyny, która stała z boku o co dokładnie chodzi. Wytłumaczyła mi, że przez cały kwiecień i maj będą tutaj puszczane filmy. Grzecznie jej podziękowałam po czym ruszyłam z powrotem do domu Harrego. Po drodze wysłałam mu smsa.

Do: Harry
Macie wolne w tym tygodniu, któregoś dnia? Jak tak to wiem co będziemy robić.

Co dziwniejsze odpowiedź nadeszła dość szybko.

Do: Pati
Środa jest wolna. Już się nie mogę doczekać co wymyśliłaś.

Czy on przypadkiem nie jest na scenie?

Do: Harry
Śpiewaj, a nie piszesz ze mną smsy!

Do: Pati
Przecież śpiewam! Właśnie dedykuję Ci piosenkę :*

Do: Harry
:*

Jaki słodziak. Po półgodzinie ponownie byłam w salonie Harrego. Postanowiłam włączyć jego wielki telewizor. Cóż tego nie nauczył mnie obsługiwać. Ale jakoś sobie poradziłam. Około dwunastej oczy tak mi się zamykały, że w końcu zebrałam się w sobie i wstałam z tej wygodnej kanapy. Szybki prysznic i padłam jak długa twarzą w poduszkę. Natychmiast odpływając w daleki i słodki świat snów i marzeń.

Obudził mnie jakiś huk dobiegający z parteru. Od razu mnie sparaliżowało, że to złodziej. Spojrzałam na zegarek i dostrzegłam, że za parę minut będzie piąta. Na dworze zaczynało powoli świtać mimo to nadal panował wszędzie mrok. Wyszłam z łóżka i zakładając za duże kapcie Harrego, które znalazłam w szafce w garderobie, zeszłam na dół. Może to nie najlepszy pomysł no ale trudno w razie czego mnie porwą albo coś w tym stylu. Zapaliłam światło na antresoli żeby nie zabić się schodząc po schodach może to wystraszy złodzieja. Powoli zeszłam na dół i dostrzegłam, że w kuchni świeci się światło, a przy kanapie stoi torba Harrego, którą zabierał wyjeżdżając wczoraj. Mam i swojego złodzieja. Przyśpieszyłam kroku i weszłam do kuchni. Zastałam tam bruneta sprzątającego z podłogi kwiatek i resztę jego doniczki.
-Wiesz jak mnie wystraszyłeś?-zapytałam, a ten podskoczył.
-A ty wiesz jak ty mnie wystraszyłaś?-zapytał i przytulił mnie mocno-Przepraszam, że Cię obudziłem. Ale zabiłem się o ten kwiatek wywalając siebie i jego.
-Pomasować Ci tyłek?-zapytałam opierając brodę na jego klatce piersiowej.
-Zawsze i wszędzie o każdej porze.-wyszczerzył się.
-Dobra to może kiedy indziej.-uśmiechnęłam się-Długo Ci to zajmie?
-A co?-zapytał i puścił mnie ze swoich objęć powracając do poprzedniego zajęcia.
-No bo nie wiem czy opłaca mi się zaczynać ci pomagać czy mogę wracać do łóżka.
-Hmm, a co powiesz na to, że pójdziemy tam razem?-zapytał unosząc jedną brew i nachylając się tak, że jego twarz była na wysokości mojej.
-Kusisz panie Styles.-przygryzłam wargę.
-Oj uwierz, że ty również panno Rej.-objął mnie w pasie i po chwili jego usta opadły na moje. Zaczęłam się z nim drażnić nie pozwalając jego językowi poznać mnie bardziej ale w końcu kiedy warknął i złapał zębami moją dolną wargę, nie wytrzymałam i dopuściłam go. Nasze języki toczyły zawziętą walkę o dominację. Wplotłam dłonie w jego włosy i co jakiś czas lekko za nie pociągałam, a wtedy on tak seksownie warczał. Obejmując mnie w pasie odchylił nas do tyłu, po czym jego usta zjechały na moją brodę, a potem na szyję. Mój oddech przyśpieszył, a krew zaczęła płynąć jak oszalała prawie rozsadzając mi żyły. Jego dotyk i jego usta działy na mnie jak jakiś silny narkotyk. Ponownie spionował moje i swoje ciało po czym uniósł do góry, a ja szybko oplotłam go w pasie moimi nogami. Poczułam jego nabrzmiałego członka i pożądanie jeszcze bardziej uderzyło mi do głowy. Jego duże dłonie spoczywały na moich udach i kciukami zataczał na nich małe kółka idąc w stronę schodów. Kiedy dotarliśmy do sypialni, posadził mnie na łóżku, a sam pozbył się koszuli, a następnie koszulki. Przyciągnęłam go do siebie wsadzając palec za jedną ze szlufek jego spodni, a on chwycił dłońmi moją twarz i ponownie mnie pocałował. Zatraceni w sobie powoli zaczęliśmy odkrywać po milimetrze naszych ciał aż w końcu obydwoje doznaliśmy spełnienia. Nasze ciała leżały wtulone w siebie, a dusze nadal rozkoszowały się doznaną chwilę wcześniej przyjemnością.




18 komentarzy:

  1. Nareszcie! Przyjemnie się czytało :D Dziękuję :*
    xXx

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział oby tak dalej!Zyczę baaaaaaaaardzo DUŻEJ wenki.Miśka;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Weny, weny!! Dzięki że jesteś!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mrrraśnie... Gratki, świetny rozdział! Oby tak dalej i weny, którą wydaje mi się, że na razie posiadasz. Wow, strasznie szybko nowy rozdział, czyżby nagły napływ pomysłów? I bardzo dobrze.
    xoxo Gosia ;***

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z moja poprzedniczką :) Cieszę się że wena Ci dopisuję :) Oby tak dalej i powodzenia ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudownie! <3 @Lady_Miii

    OdpowiedzUsuń
  7. kolejny rozdział? tak szybko? i żadnej notki pod nim?
    coś jest nie tak Moja droga..

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały, dziękuję! :* xXx

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam <3
    Nie wiem jak innym, ale mi bardzo odpowiada takie tępo dodawania rozdziałów. Więcej takich miłych niespodzianek poproszę ! Oczywiście tak tylko sobie mówię, bo rozumiem, że czasem rozdziały piszą się same, a czasem trudno napisać choćby jedno sensowne zdanie:) Ale strasznie się cieszę, z tego nagłego przypływu weny i mam nadzieję, że cię długo nie opuści.
    -Asia

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział . Czekam na next ! Zapraszam do siebie : http://dark-story-with-harry-styles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nominowałam Cię do Liebster Award :)
    Więcej informacji na moim blogu ----> bad-zayn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam tego bloga tym bardziej ciebie ponieważ wcześniej czytałam twoje opowiadania z siatkówką :D. A jaki był mój szok jak zobaczyłam że to ty piszesz tego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. GENIALNY . Ciekawe jak to teraz bd . Nie moge sie doczekać . :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zostałaś nominowana do Liebster Award :) xx
    http://we-will-always-be-together-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. http://he-wants-to-be-the-way-i-am.blogspot.com/

    Historia o dziewczynie która ma poważne problemy ze samą sobą , w gre wchodzą narkotyki . Pewnego dnia na jej drodze staje chłopak pewny siebie , lecz nie ufny który stawia zawsze na samego siebie . Chłopak w środku siebie tłumie wielką tajemnice .
    Chcesz wiedziec wiecej zapraszam na zwiastun : https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=sxrfhxMOqqg

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiaaaam
    Świetny rodział < zresztą jak zawsze > Jestem ciekawa co wydarzy się dalej ;)
    Zapraszam do nas
    http://sophieandzayn.blogspot.com/
    Pozdrawiam ~ Monika x

    OdpowiedzUsuń
  17. Nim zdążyłam się głębiej nad tym zastanowić, tuż przed moim nosem zatrzymał się czarny samochód, z którego wysiadła jakaś kobieta. Było ciemno, więc nie widziałam jej zbyt dokładnie. Bez słowa rzuciła w kierunku Louisa kluczyki od auta, które złapał w locie tuż przed swoim nosem.

    - Dzięki, Lottie. – powiedział do kobiety, która odpowiedziała jedynie uśmiechem i weszła do środka – Chodź, odwiozę cię do domu. – rzucił z kolei w moim kierunku, a jego głos zabrzmiał wyjątkowo miękko.
    - Ale… Ja nie mam domu… - wybąkałam totalnie bez sensu jak mazgające się dziecko.
    - To gdziekolwiek. Nie będziesz tu tak siedzieć.


    http://insomnia-fanfiction.blogspot.com/

    .

    OdpowiedzUsuń
  18. Uuu, cudowne! :) Świetny blog! :)

    OdpowiedzUsuń