poniedziałek, 19 sierpnia 2013

20. No wiem, że jestem piękny.

-Wstajemy!-krzyknęłam ponownie wpadając do sypialni, a Harry tylko naciągnął kołdrę na twarz i przekręcił się na drugi bok. To moja trzecia próba obudzenia go. Jak tak dalej pójdzie to nie zdąży na koncert. A co najmniej cztery godziny na podróż musi poświęcić.
-Jeszcze jedno słowo, a Cię wywalę z tego domu zła kobieto.-wymamrotał chowając twarz w poduszkę.
-Haroldzie możesz mnie wyrzucać. To nie ja zawiodę swoje fanki tylko ty. Tylko, że ja będę mieć je na sumieniu bo będą mnie oskarżać za to, że cię nie obudziłam więc wstawaj natychmiast.-weszłam na łóżko i usiadłam na jego nogach okrakiem.
-Która godzina?-zapytał.
-Parę minut po dziewiątej. Preston będzie po Ciebie o jedenastej bo już dzwonił. Masz niespakowane rzeczy oraz sam jesteś w rozsypce.-przyłożyłam dłoń do jego policzka i zaczęłam delikatnie sunąć w stronę jego włosów.
-No to jeszcze mam kupę czasu.-westchnął i albo mi się wydaje, albo jeszcze mocniej zamknął oczy.
-Dobra. Ja Cię więcej razy nie zamierzam budzić. Rób sobie co chcesz.-wyprostowałam się i zaczęłam schodzić z jego nóg. Jednak jego długie ręce uniemożliwiły mi to i umiejscowiły mnie tak, że leżałam na jego klatce piersiowej z głową schowaną w jego szyi.
-A może pojedziesz ze mną?-zapytał delikatnie jeżdżąc palcami po moim kręgosłupie.
-Nie dzięki nie skorzystam.-powiedziałam przymykając powieki pod wpływem tej przyjemnej pieszczoty.
-Dlaczego?-zapytał z rozczarowaniem w głosie.
-Dlatego, że chciałabym się rozpakować, poszukać sobie mieszkania oraz załatwić sobie studia. Plus nie mam siły na żadne podróże.
-Nie musisz szukać mieszkania.-warknął.
-Harry. Serio. Muszę. Co będzie jeżeli jutro pokłócimy się na śmierć i nie będziemy chcieli się znać? Zostanę bez mieszkania?-podniosłam się do góry i oparłam łokcie o jego klatkę piersiową.
-Mam dużo znajomych na pewno ktoś by Cię przygarnął. Przynajmniej wiedziałbym gdzie mam szukać żeby Cię przepraszać.-wyszczerzył się.
-No w sumie zawsze mogę iść do chłopaków. Dzięki. Szkoda tylko, że nie mam zielonego pojęcia gdzie jestem oprócz tego, że w Londynie w twoim domu.
-Dobra będę tak miły i pokażę Ci gdzie są delikatesy. W lodówce nic nie ma bo prosiłem panią Greene żeby wszystko sprzątnęła.-powiedział zrzucając mnie z siebie i wychodząc z łóżka.
-Pani Greene?-zapytałam siadając po turecku i przyglądając się mu jak idzie w stronę garderoby, a potem w stronę łazienki.
-Cudowna pani, która pojawia się tutaj raz na tydzień i sprząta oraz czasem gotuje.-wyszczerzył się po czym zniknął całkowicie za drzwiami łazienki. Zanim Harry łaskawie się obudził ja zdążyłam znaleźć sobie ubranie w walizce oraz wziąć prysznic. To, że lodówka jest pusta też już odkryłam. Zeszłam do salonu, kiedy on się kąpał śpiewając przy tym wniebogłosy, i usiadłam sobie na wygodnej kanapie. Głowa mnie pobolewa to pewnie przez zmianę klimatu i strefy czasowej. Cóż w Australii mogłabym chodzić w samym kostiumie i zwiewnej sukience, a tutaj zamarzam. Dlatego też zdecydowałam się na spodnie dresowe oraz wygodną bluzę. Położyłam głowę na oparciu i zamknęłam oczy. Już tęsknie za Australią i jej ciepłym klimatem. Sięgnęłam po koc leżący na drugim końcu kanapy i okryłam się nim. Wtedy też pojawił się radosny Harry. Ubrany był w rurki i zwykłą białą koszulkę. Z włosów kapała mu woda.
-Zimno Ci?-zapytał patrząc się na to jak szczelnie okryłam się kocem.
-Harry. Żyłam parę miesięcy w gorącej Australii. Ja tutaj zamarzam.-wzdrygnęłam się kiedy parę kropel z jego włosów kapnęło mi na czoło.
-Nadal chcesz żebym ci pokazał gdzie są te delikatesy?-zapytał nadal pochylając się nade mną.
-Tak.-pokiwałam głową.
-No to się zbieraj, a nie leżysz pod tym kocykiem. Jak chcesz mogę włączyć ogrzewanie i zrobimy tutaj sobie Saharę.-wstałam z kanapy i zaczęłam zakładać buty.
-Bardzo śmieszne.-prychnęłam i wyszłam za nim z jego wielkiego domu. Ruszył w kierunku bramy i otworzył ją tylko tyle byśmy spokojnie przeszli. Chciał chwycić moją dłoń ale szybko schowałam je do kieszeni.
-Ej!-zrzucił w oburzeniu i zatrzymał się uważnie mi się przyglądając.
-Co?-zapytałam, zatrzymując się i powoli odwracając się w jego stronę.
-Dawaj tą swoją łapinkę.-powiedział wydymając wargi. Przygryzłam wargę by nie wybuchnąć śmiechem bo wyglądał przekomicznie.
-Harry przecież jesteśmy na ulicy.-powiedziałam patrząc się na niego jak na idiotę.
-Oj serio chcesz to tak ukrywać?-zapytał krzyżując ręce na piersi.
-To ty chciałeś.-uniosłam jedną brew w zdziwieniu.
-Szczerze to nie pamiętam, ale jeżeli to ja to już nie chcę tego układu. Załatwmy to tak. Zrobią nam jakieś zdjęcia my będziemy się z nich śmiać i trochę potrzymamy w napięciu, a potem
potwierdzimy publicznie.-powiedziałam przenosząc swoje długie palce na swoje usta.
-No dobra.-westchnęłam i wyciągnęłam do niego moją dłoń. On zamiast ją chwycić to chwycił mnie w pasie i unosząc do góry parę razi okręcił się wokół własnej osi. Po tej pięknej scenie postawił mnie na moich nogach i biorąc moją dłoń w swoją ruszyliśmy dalej. Dosłownie pięć minutek i byliśmy pod delikatesami. Weszliśmy do środka i Harry od razu pomachał do kasjerek. Czemu mnie to nie dziwi, że on je zna? Chwycił koszyk w wolną rękę i skierował się w stronę półek z żywnością. Ustaliliśmy, że jajecznica dzisiaj na śniadanie i pizza na obiad dla mnie będzie idealna. Cóż można powiedzieć, że Harrego trochę poniosło i chyba spakował do tego koszyka pół sklepu.

-Pamiętam jakbyś się zgubiła to masz dzwonić.-powtórzył to już chyba z dziesięć razy.
-Boże uspokój się!-wyrzuciłam ręce w geście irytacji w powietrze i przewróciłam oczami.
-Daj jej spokój tylko pakuj się do tego busa bo kierowca się niecierpliwi.-Liam na posterunku.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się do niego pogodnie. Dostałam jeszcze po jednym buziaku od każdego z chłopaków i wszyscy z powrotem zapakowali się do busa, który stał na ulicy pod bramą Harrego. Pomachałam im i tak jak mnie Harry przeszkolił zamknęłam bramę. Cóż przyzwyczaiłam się już do tego, że mieszkam sama ale żeby w takim dużym domu to pierwszy raz. Panowie wracają jutro więc to moja druga noc w nowym miejscu i na dodatek od razu mnie samą zostawiają. Nie wiem kto im tak beznadziejnie ułożył plan, że już jutro grają z powrotem w Londynie. Nie chciałam jechać bo kolejna podróż byłaby zabójcza dla mojego ciała, a na dodatek chciałam się choć trochę rozpakować i rozejrzeć po okolicy, w końcu mam tutaj mieszkać. Harry zrobił mi miejsce w swojej garderobie i zaniósł do niej moje walizki więc mam co robić. Pokazał również jak działa jego super żelazko. Weszłam na górę i włączając muzykę na laptopie zaczęłam się rozpakowywać. Po paru godzinach zabawy w prasowanie i układanie rzeczy postanowiłam zadzwonić do rodziców. Cóż wreszcie nie ma między nami takiej różnicy w godzinach więc mogę spokojnie dzwonić. Dowiedziałam się, że mama niedługo będzie miała premierę swojej książki więc koniecznie muszę zjawić się w Warszawie. Rodzice bardzo się ucieszyli, że wreszcie mogą do mnie normalnie dzwonić i nie będę ich budzić w środku nocy. Sama też się z tego powodu cieszyłam. Po rozmowie uznałam, że pora trochę pozwiedzać. Niall obiecał mi, że pokaże mi Londyn i że bez niego mam nie podbijać żadnego klubu bo inaczej się obrazi więc wypad na imprezę odpadał zresztą nawet nie miałabym na nią siły. Wybrałam zwyczajny spacer z GPS gdybym miała nie pamiętać drogi do domu Harrego. Założyłam z powrotem buty i opuściłam tą wielką willę. Zamykając porządnie drzwi i bramę ruszyłam w nieznane mi kompletnie miasto. Na dworze było niezbyt przyjemnie w końcu mamy początek kwietnia i na dodatek wieczór. Idąc tak przed siebie poczułam wibracje mojego telefonu.
-Halo?-odebrałam.
-Cześć Pati! Jak tam? Nie boisz się?-zapytał rozemocjonowany Niall.
-Nie boję się. Jestem na spacerze.-odpowiedziałam i usiadałam na ławce.
-A gdzie dokładnie jesteś?-zapytał.
-Nie mam zielonego pojęcia. Jakiś park. Ławka jest więc sobie na niej aktualnie siedzę. A co tam u was?-zapytałam podciągając jedno kolano i opierając nogę na ławce.
-A wszystko w porządku za chwilę wchodzimy na scenę.
-Dajcie czadu.-zaśmiałam się, usłyszałam w tle jak Niall tłumaczy komuś z kim rozmawia.
-Siema Pati.-usłyszałam głos Zayna.
-Siemaneczko laseczko.
-No wiem, że jestem piękny.-zaśmiał się.
-Paaaati! Dlaczego rozmawiasz z nimi, a nie ze mną?-zapytał tym razem Harry.
-Bo to oni do mnie zadzwonili, a nie ty.-odpowiedziałam błyskotliwie.
-Nie zgubiłaś się?-zapytał.
-No właśnie nie wiem. Siedzę na jakiejś ławce w jakimś parku.-powiedziałam rozglądając się dookoła. Ładny ten park.
-Matko! Mam dzwonić po policję żeby Cię znalazła?!-zapytał przerażony, a w tle usłyszałam cztery głosy wybuchające śmiechem.
-Nie dziękuję Harry nie mam pięciu lat trafię z powrotem do twojego domu.-warknęłam ledwo co powstrzymując się przed wybuchnięciem śmiechem.
-Dobra, dobra. To teraz i twój dom.-powiedział, a ja westchnęłam głośno-Dobra muszę lecieć.
-Wierzę w was, dajcie czadu.-powiedziałam entuzjastycznie.
-Wiem Mała. Tęsknię.-powiedział po czym się rozłączył. Ohh jakie to urocze. Dopiero teraz odkryłam, że dzwonili z telefonu Harrego. Złodzieje. Posiedziałam jeszcze chwilę rozglądając się po parku aż w końcu moim oczom ukazał się ekran i ludzie czekający na film. O matko ale fajnie. Szybko ruszyłam w tamtą stronę. Zapytałam się dziewczyny, która stała z boku o co dokładnie chodzi. Wytłumaczyła mi, że przez cały kwiecień i maj będą tutaj puszczane filmy. Grzecznie jej podziękowałam po czym ruszyłam z powrotem do domu Harrego. Po drodze wysłałam mu smsa.

Do: Harry
Macie wolne w tym tygodniu, któregoś dnia? Jak tak to wiem co będziemy robić.

Co dziwniejsze odpowiedź nadeszła dość szybko.

Do: Pati
Środa jest wolna. Już się nie mogę doczekać co wymyśliłaś.

Czy on przypadkiem nie jest na scenie?

Do: Harry
Śpiewaj, a nie piszesz ze mną smsy!

Do: Pati
Przecież śpiewam! Właśnie dedykuję Ci piosenkę :*

Do: Harry
:*

Jaki słodziak. Po półgodzinie ponownie byłam w salonie Harrego. Postanowiłam włączyć jego wielki telewizor. Cóż tego nie nauczył mnie obsługiwać. Ale jakoś sobie poradziłam. Około dwunastej oczy tak mi się zamykały, że w końcu zebrałam się w sobie i wstałam z tej wygodnej kanapy. Szybki prysznic i padłam jak długa twarzą w poduszkę. Natychmiast odpływając w daleki i słodki świat snów i marzeń.

Obudził mnie jakiś huk dobiegający z parteru. Od razu mnie sparaliżowało, że to złodziej. Spojrzałam na zegarek i dostrzegłam, że za parę minut będzie piąta. Na dworze zaczynało powoli świtać mimo to nadal panował wszędzie mrok. Wyszłam z łóżka i zakładając za duże kapcie Harrego, które znalazłam w szafce w garderobie, zeszłam na dół. Może to nie najlepszy pomysł no ale trudno w razie czego mnie porwą albo coś w tym stylu. Zapaliłam światło na antresoli żeby nie zabić się schodząc po schodach może to wystraszy złodzieja. Powoli zeszłam na dół i dostrzegłam, że w kuchni świeci się światło, a przy kanapie stoi torba Harrego, którą zabierał wyjeżdżając wczoraj. Mam i swojego złodzieja. Przyśpieszyłam kroku i weszłam do kuchni. Zastałam tam bruneta sprzątającego z podłogi kwiatek i resztę jego doniczki.
-Wiesz jak mnie wystraszyłeś?-zapytałam, a ten podskoczył.
-A ty wiesz jak ty mnie wystraszyłaś?-zapytał i przytulił mnie mocno-Przepraszam, że Cię obudziłem. Ale zabiłem się o ten kwiatek wywalając siebie i jego.
-Pomasować Ci tyłek?-zapytałam opierając brodę na jego klatce piersiowej.
-Zawsze i wszędzie o każdej porze.-wyszczerzył się.
-Dobra to może kiedy indziej.-uśmiechnęłam się-Długo Ci to zajmie?
-A co?-zapytał i puścił mnie ze swoich objęć powracając do poprzedniego zajęcia.
-No bo nie wiem czy opłaca mi się zaczynać ci pomagać czy mogę wracać do łóżka.
-Hmm, a co powiesz na to, że pójdziemy tam razem?-zapytał unosząc jedną brew i nachylając się tak, że jego twarz była na wysokości mojej.
-Kusisz panie Styles.-przygryzłam wargę.
-Oj uwierz, że ty również panno Rej.-objął mnie w pasie i po chwili jego usta opadły na moje. Zaczęłam się z nim drażnić nie pozwalając jego językowi poznać mnie bardziej ale w końcu kiedy warknął i złapał zębami moją dolną wargę, nie wytrzymałam i dopuściłam go. Nasze języki toczyły zawziętą walkę o dominację. Wplotłam dłonie w jego włosy i co jakiś czas lekko za nie pociągałam, a wtedy on tak seksownie warczał. Obejmując mnie w pasie odchylił nas do tyłu, po czym jego usta zjechały na moją brodę, a potem na szyję. Mój oddech przyśpieszył, a krew zaczęła płynąć jak oszalała prawie rozsadzając mi żyły. Jego dotyk i jego usta działy na mnie jak jakiś silny narkotyk. Ponownie spionował moje i swoje ciało po czym uniósł do góry, a ja szybko oplotłam go w pasie moimi nogami. Poczułam jego nabrzmiałego członka i pożądanie jeszcze bardziej uderzyło mi do głowy. Jego duże dłonie spoczywały na moich udach i kciukami zataczał na nich małe kółka idąc w stronę schodów. Kiedy dotarliśmy do sypialni, posadził mnie na łóżku, a sam pozbył się koszuli, a następnie koszulki. Przyciągnęłam go do siebie wsadzając palec za jedną ze szlufek jego spodni, a on chwycił dłońmi moją twarz i ponownie mnie pocałował. Zatraceni w sobie powoli zaczęliśmy odkrywać po milimetrze naszych ciał aż w końcu obydwoje doznaliśmy spełnienia. Nasze ciała leżały wtulone w siebie, a dusze nadal rozkoszowały się doznaną chwilę wcześniej przyjemnością.




sobota, 17 sierpnia 2013

19. Witaj w Londynie Mała

-Pati no chodź bo umieram z głodu.-Harry zajęczał stojąc już w otwartych drzwiach. 
-No idę, przecież idę.-po porannym szaleństwie, czyli wylądowaniu w wodzie oraz małej gonitwie po plaży, postanowiliśmy, że dzisiaj na obiad wybierzemy się do jednej z miejscowych restauracji. Sporo tutaj tego gdyż ludzie chętniej wybierają na wakacje obrzeża niż samo Melbourne. Przebrałam się w spodenki oraz sweterek i zabierając moją torebkę wyszłam gotowa zamykając drzwi. Preston też już stał i na nas czekał. Obiecałam im przy okazji pokazać jeszcze trochę okolicę więc wybraliśmy nogi jako środek transportu. Obydwoje panowie ucieszyli się niezmiernie kiedy w końcu stanęłam obok nich, gotowa do wyjścia. Zamknęłam drzwi i ruszyliśmy w kierunku centrum. Spacer z paroma przystankami na zdjęcia i autografy. Serio dla tych dziewczyn spotkać Harrego i zrobić sobie z nim zdjęcie to szczyt marzeń. Ja w ich wieku nie miałam żadnego idola. Teraz zresztą też nie mam więc trochę mi ciężko to zrozumieć. 

-Preston możesz mi pomóc?- zapytałam walcząc z walizką na lotnisku. Harry znowu dzielnie rozdaje autografy i pozuje do zdjęć. Chyba ma w dupie to, że ta walizka jest okropnie ciężka. Jedną udało mi się już ustawić na wózku ale ona była lżejsza. 
-Jasne.-szybko mi pomógł i znowu zaczął poganiać Harrego. 
-Przepraszam dziewczyny ale za chwilę spóźnimy się na samolot.-powiedział Styles obdarzając je tym swoim firmowym uśmiechem. Oparłam się o wózek z naszymi walizkami i przyglądałam się tej sytuacji jak czaruje swoje fanki. Po pięciu minutach ruszyliśmy w stronę odprawy. Szłam obok Harrego i starałam się na niego nie patrzeć. Przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi w miejscach publicznych. Po godzinie siedzieliśmy w wygodnych fotelach pierwszej klasy. Nigdy w życiu nie uda mi się spłacić tego całego długu jaki u niego będę mieć. 
-Wygodnie?- zapytał Harry, a ja wyciągnęłam książkę. 
-Wygodnie.-mruknęłam i zagłębiłam się w lekturze. Po paru minutach głowa mojego chłopaka leżała na moim ramieniu, a on oddychał miarowo. Biedactwo musi być tak strasznie zmęczony, a to dopiero początek ich podróżowania po świecie. Czeka ich jeszcze trasa po Europie i po Ameryce, a na sam koniec trasa po Australii i Japonia. Niestety nie udało nam się popłynąć na Rafę Koralową ale Harry obiecał mi, że pojedziemy tam razem kiedy będę dawać koncerty w Australii. Przez ostatnie dni byłam bardzo zajęta przeprowadzką i sprzedawaniem mojego domu, że nie zauważyłam nawet kiedy się tak spiekł. Tak, Harry jest cały czerwony. Po prostu geniusz. Mi udało się sprzedać wszystko bez problemu. Meble i niektóre sprzęty również sprzedałam Rafie. Więc mam wszystko z głowy. Moja przygoda z mieszkaniem w Australii zakończona. Będę tęsknić za tym miejscem, bo było tam tak spokojnie, a za razem przeżyłam przygodę swojego życia. Teraz Harry każe mi się wprowadzić do Londynu gdzie nie będzie już można mieć swojej prywatnej plaży ani morza za oknem. No chyba, że nakleję sobie obrazek z tym pięknym widoczkiem na szybę. Lot minął nam spokojnie. Sama też się zdrzemnęłam, przez co nieźle oboje zdrętwieliśmy, bo on opierał się na mnie, a ja na nim. Preston zrobił nam zdjęcie i powiedział, że mamy zachować dla potomności. Kochany on jest. Ale coś czuję, że jak tylko wylądujemy to trafimy do Internetu. Została nam jeszcze niecała godzina lotu, a ja już siedzę gotowa do lądowania i wyglądam z małego okienka na chmury. Już czuję jak będę strasznie znosić zmianę strefy czasowej. Jak będziemy lądować będzie środek nocy, czyli w Australii byłby środek dnia. 
-O czym tak myślisz?- zapytał mnie Harry ziewając. 
-O tym jak bardzo da mi się we znaki zmiana strefy czasowej.-powiedziałam odkręcając głowę w jego stronę. 
-Zasnę jutro na scenie coś czuję.-zaśmiał się. 
-Nie przesadzaj. Jak zwykle dacie świetne show.-przyłożyłam głowę do zagłówka i zamknęłam oczy. 
-Byłaś kiedyś w Londynie?- zapytał Harry przerywając przyjemną ciszę. 
-Kiedyś dawno temu i nieprawda. Praktycznie nic nie pamiętam z tego wyjazdu, bo byłam małą, uroczą dziewczynką.- wyszczerzyłam się do niego. 
-Czyli muszę zabrać Cię na wycieczkę.- zatarł ręce- A co do tej małej i uroczej dziewczynki to dużo się nie zmieniło. 
-Jednak chyba coś się zmieniło, bo nie jestem już taka mała jak byłam wtedy.-zaśmiałam się i zakręciłam loczka Harrego na moim palcu, na co on wydał z siebie cichy mruk. 
-Mrau kociaku.-zaśmiałam się, a on przeciągnął mnie do siebie na kolana 
-Oszalałeś?- zapytałam zszokowana. 
-Tak, na twoim punkcie to na pewno.-powiedział i zaczął jeździć swoim nosem po mojej szyi. -Uspokój się.- jęknęłam i spróbowałam się wydostać z jego silnych ramion- Jeszcze nas ktoś tutaj zobaczy. 
-Pierdolić to. Przecież nie będziemy się do końca życia ukrywać.- powiedział i zaczął składać pojedyncze pocałunki na linii mojej szczęki. Po chwili poczułam jego usta w kąciku moich ust. Usiadłam na nim okrakiem, bo tak było zdecydowanie wygodniej i chwyciłam jego włosy w moje dłonie. Odchyliłam jego głowę do tyłu, tym samym odrywając go od moich ust. Popatrzyłam mu się w oczy i uśmiechnęłam się chytrze. 
-Jeszcze chwila Styles i nigdy więcej mnie nie pocałujesz.-wyszeptałam, a on ścisnął moje pośladki. Kiedy jego łapska się tam znalazły? 
-Szantażujesz mnie?- zapytał uśmiechając się. 
-Powiedzmy.-powiedziałam przechylając głowę w prawo. 
-No dobra. Ale jak Cię puszczę to jak już wylądujemy i dotrzemy do domu będziesz tylko moja?- zapytał unosząc jedną brew i uśmiechając się cwaniacko. 
-Pomyślę.- uśmiechnęłam się szeroko i z powrotem usiadłam na moim fotelu. Wtedy też usłyszeliśmy informację o tym, że zbliżamy się do Londynu. Wyjrzałam za okno i moim oczom pokazał się wielki Londyn skąpany w światłach nocy. Uśmiechnęłam się sama do siebie i poczułam jak Harry łapie moją dłoń. 
-Witaj w Londynie Mała.-wyszeptał do mojego ucha. 

-Już prawie jesteśmy.-powiedział Harry i skręcił w kolejną ulicę. Po chwili zatrzymał się pod wielką posiadłością i brama zaczęła się otwierać. Ja pierdole na cholerę mu taki wielki dom?! Zamrugałam parę razy zszokowana. Wjechaliśmy na posesję i od razu do garażu. Wysiadłam z jego wielkiego samochodu i obeszłam go podchodząc do bagażnika, z którego Harry wyciągnął nasze walizki. W garażu stały jeszcze trzy inne samochody. Uzależnienie? Chyba tak. Złapałam rączkę jednej z moich walizek i ruszyłam za Harrym, który ciągnął swoją i moją drugą. Wyszliśmy z garażu i przeszliśmy do drzwi. Harry otworzył drzwi i wyłączył alarm i dopiero potem pozwolił mi wejść do środka. 
-Witam w moich skromnych progach. Tutaj będziesz sobie mieszkać gdy ja będę podbijał świat.-powiedział, a ja rozejrzałam się dookoła. Miałam przed sobą wielki salon z wysokim sufitem. Duża, skórzana kanapa i wielki telewizor. 
-Chodź pokażę Ci resztę domu.-powiedział z wielkim bananem na twarzy. Nie wiem skąd on czerpie tą energię ale mógłby mi trochę pożyczyć. Nie obraziłabym się. Chwycił moją dłoń i pociągnął w kierunku dużej kuchni. Tutaj sufit był już normalny. Duża wyspa na środku i stołki barowe. Wszystko utrzymane w ciemnym drewnie tak samo jak meble z salonu. Z kuchni było również przejście do spiżarni. Potem pokazał mi jeszcze łazienkę na dole oraz pokój z wszelakimi dziwnymi urządzeniami w piwnicy. Stał tam stół do ping ponga oraz bilard i jeszcze parę innych sprzętów. Wystawa gitar i perkusja. Ohh akustyki i elektryczne. Może sąsiedzi się nie obrażą jak będę się uczyć grać na elektryku. No ale kiedyś trzeba.  Z salonu było również przejście na taras i do ogródka. Mamy 30 marca więc nic jeszcze nie postanowiło zakwitnąć ani nabrać kolorów wiosny więc na razie wygląda to marnie. Ale za to jest basen. Co prawda pusty ale jak tylko zrobi się ciepło wiem co będę robić. Kręcone schody zaprowadziły nas na drugie piętro gdzie była antresola, z której można było podziwiać salon. Były cztery drzwi. Pierwsze prowadziły do pokoju gościnnego, drugie do drugiego pokoju gościnnego, trzecie do zdecydowanie większej łazienki niż ta na dole, a czwarte bardziej oddalone od wszystkich do sypialni Harrego. Z pokoju Harrego można przejść do jego łazienki oraz garderoby. W każdym z pokoi gościnnych było też przejście do małej łazienki. Szczerze mówiąc to chyba się tutaj zgubię gdy Harry wyjedzie. Albo będę używać tylko salonu, kuchni, łazienki i sypialni. Pierwsza cała biała z niebieską pościelą mi się spodobała więc może Harry pozwoli mi właśnie tam zamieszkać. 
-Jak ty się tutaj nie gubisz?- zapytałam kiedy usiedliśmy na kanapie w dużym salonie. -Mam narysować Ci mapę?- zapytał śmiejąc się. 
-Nie no spoko będę korzystać tylko z czterech pomieszczeń to może się nie zgubię.-powiedziałam przeciągając się. 
-Jakbyś się zgubiła to dzwoń albo krzycz to Cię uratuję.- zaśmiał się i objął mnie ramieniem. 
-Dobrze, będę pamiętać.- oparłam wygodniej głowę na jego ramieniu i ziewnęłam. 
-Zmęczona?- zapytał całując mnie w czubek głowy. 
-Bardzo.-znowu ziewnęłam. Walczyłam ile mogłam z moimi powiekami ale były silniejsze ode mnie i co chwilę same opadały. 
-No to idziemy spać.-wziął mnie na ręce i ruszył w kierunku schodów, a ja odpłynęłam całkowicie. 

Przebudziłam się, a dookoła panowała totalna ciemność. Zamrugałam parę razy. Nie mogłam się ruszyć, bo ktoś kurczowo mnie trzymał. Poczułam czyjś miarowy oddech na mojej szyi. Spojrzałam w bok i dostrzegłam śpiącego w najlepsze Harrego. Oh jest taki uroczy gdy śpi. Lekko się poruszyłam, bo trochę zdrętwiałam od tego jego stalowego uścisku. Niestety zrobiłam to na tyle niezgrabnie, że Harry się przebudził. 
-Co się stało?- zapytał zaspany. 
-Nic, śpij dalej i trochę poluzuj ten swój uścisk.-wymamrotałam i przekręciłam się na bok, tak że teraz leżałam odwrócona plecami. Od razu mnie do siebie przyciągnął. 
-Już myślałem, że uciekasz.- zaśmiał się. Pokręciłam tylko głową i wtedy mnie oświeciło. Dlaczego jestem w jednym łóżku z Harrym? I dlaczego nie mam na sobie spodni i mojej bluzki tylko jakąś wielką koszulkę. 
-Harry przebrałeś mnie?- zapytałam. 
-Tak zdjąłem z ciebie spodnie i bluzkę i ubrałem Cię w jakąś moją koszulkę, bo nie wiedziałem gdzie masz piżamę.- wyjaśnił. 
-A dlaczego położyłeś mnie do swojego łóżka?- zapytałam i wplotłam moje palce w jego dłoń, która jeździła po moim boku. 
-Przecież to jest też twoje łóżko więc nie wiem o co ci chodzi.-zdziwił się i pocałował mój płatek ucha. 
-Przecież to twoja sypialnia. Z tego co pamiętam to pokój gościnny jest obok.-powiedziałam ziewając. 
-Gościnny. Szkoda tylko, że ty gościem nie jesteś.-powiedział z kpiną- Dobranoc Pati. A i moje łóżko jest teraz twoim łóżkiem. Więc nawet nie myśl, że będziesz spać w gościnnym.- wymruczał po czym wtulił głowę w moje ramię i znowu zasnął. Westchnęłam zrezygnowana, bo doskonale wiedziałam, że to jak na razie będzie moje łóżko. Chłopcy grają jutro w Liverpoorze, a potem wracają do Londynu na cały tydzień. Czyli jeszcze nie zostanę sama. Wtuliłam się mocniej w ramiona Harrego i idąc w jego ślady, ponownie zasnęłam.



Nie wiem czy to ja już się wyczerpałam czy wy jesteście aż takie wymagające. Ale chyba zamiast pisać coraz lepiej ja piszę coraz gorzej. Nie mam ochoty na pisanie tak jak kiedyś. Mimo to jak już mnie najdzie i natchnie to robię to z ogromną przyjemnością. Szczerze mówiąc nie wiem co robić więc może wy mi coś poradzicie. Mam kończyć to opowiadanie jak najszybciej? Czy pisać i dodawać dwa razy na miesiąc? Ja mam pomysł na to opowiadanie ale nie wiem czy wy chcecie to czytać. Serio. Ja Was nie rozumiem. Pod jednym rozdziałem jest 9 komentarzy pod następnym 25 gdzie w każdym jest krytyka. O, a pod następnym jest znowu 10 gdzie jedna czwarta to jednosłowne i z reklamą bądź innym spamem. Pomyślcie dlaczego tutaj jesteście i potem komentujcie i piszcie czy mam dalej to ciągnąć. 

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania (zasmucona i zagubiona) Harolda :*