środa, 31 lipca 2013

18. Frajer

Otworzyłam powoli oczy i widok śpiącego Harrego przypomniał mi wydarzenia ubiegłej nocy. Od razu poczułam ciepło na moich policzkach. Cholera to się stało naprawdę. Nie mogłam sama sobie uwierzyć. Miałam czas, dopóki Harry się nie obudzi, na bezkarne patrzenie się na jego spokojną twarz. Oddychał miarowo co oznaczało, że wciąż śpi. Delikatnie przesunęłam głowę by mieć lepszy widok gdy nagle Harry się odezwał.
-Na co się tak patrzysz?-aż podskoczyłam przestraszona.
-A tak sobie patrzę to tu, to tam.-uśmiechnęłam się na widok zaspanego Harrego, który przeciera twarz dłonią by trochę się rozbudzić-Śpij sobie jeszcze. Przecież widzę, że najchętniej nie budziłbyś się przez następne trzy dni.
-I tutaj się z tobą zgodzę Mała.-powiedział i przekręcił się na bok tak, że leżał teraz do mnie plecami. Usiadłam i uświadomiłam sobie, że nie mam na sobie niczego co zakrywałoby moją kobiecość. Zaczęłam rozglądać się dookoła tak żeby znaleźć jakieś ubranie w zasięgu mojej ręki. Tylko za cholerę takiego znaleźć nie mogłam. W sumie mogłam okryć się prześcieradłem ale wtedy Harry zostałby nagi.
-Przecież nie będę podglądał.-znowu podskoczyłam przestraszona.
-Skąd wiesz o czym myślę?-zapytałam pochylając się nad nim tak żeby zobaczyć jego twarz. Rzeczywiście ma zamknięte oczy.
-To oczywiste.-westchnął, przekręcił się na brzuch i spojrzał na mnie-Seksowne masz plecki Kociaku.
-Harry!-powiedziałam zszokowana.
-No co? Już nawet nie można Ci powiedzieć, że masz seksowne plecki?-zapytał zawiedziony.
-Nie można.-fuknęłam i z powrotem opadłam na poduszki. Skrzyżowałam ramiona na piersi, a trybiki w mojej głowie pracowały na największych obrotach. Jak tu się wydostać z tego łóżka i nie paradować tak jak mnie Pan Bóg stworzył.
-Co nigdy nie wyjdziesz z tego łóżka?-zapytał śmiejąc się.
-A żebyś wiedział! Zostanę tutaj na zawsze!-przekręciłam się na bok tak, że leżałam plecami odwrócona do Harrego.
-Może Ci pomóc?-zapytał i poczułam jak przysuwa się do mnie. Od razu przesunęłam się do przodu tak by mnie przypadkiem nie dotykał.
-Dziękuję, nie potrzebuję twojej pomocy.-zacisnęłam mocno usta i zmarszczyłam czoło.
-To przynajmniej mi nie uciekaj.-westchnął. Ponownie się do mnie przysunął, a ja się odsunęłam.
-Aaaaa!-głośno pisnęłam i wylądowałam na podłodze.
-Patrz ty nie chciałaś sama wyjść to łóżko samo się Ciebie pozbyło.-zaśmiał się Harry, a ja wstałam masując mój tyłek i założyłam jego koszulkę, którą znalazłam na podłodze. Rzuciłam mu mordercze spojrzenie i poszłam do łazienki. Wykąpałam się i owinęłam ciało i włosy ręcznikami. Wróciłam z powrotem do sypialni w celu znalezienia jakiś ubrań. Harry spał w najlepsze oplątany prześcieradłem w jakiś dziwny sposób. Cóż zajmował całe łóżko. Ciekawa jestem jakim cudem on mnie nie zgniótł w nocy kiedy spaliśmy. Ale i tak się do niego nie odzywam. Wybrałam sukienkę i poszłam się do końca przyszykować w łazience. Rozczesałam mokre włosy i zostawiłam rozpuszczone by mogły wyschnąć. Kiedy skończyłam moje rządy w łazience poszłam do kuchni. Zabrałam po drodze mojego Iphona i usiadłam przy stole. Trzeba jakoś sprzedać ten dom w końcu. Ale to chyba muszę skontaktować się z rodzicami bo z tego co mi wiadomo to mój tata ma pełne prawa do tej działki i do domu. Szybko wybrałam numer mojego taty i czekałam aż odbierze.
-Cześć tatuś.-przywitałam się od razu.
-Cześć córcia. Co się stało, że dzwonisz o takiej porze?-zapytał zaspany. Ups, obudziłam go. Wkurzające są te strefy czasowe.
-No tak właściwie to przeprowadzam się do Londynu i nie wiem co mam zrobić z tym domem.-powiedziałam na jednym wdechu.
-Przeprowadzasz się do Londynu?-zapytał zdziwiony.
-Tak. Zacznę studia kompozytorskie. Znajdę sobie jakieś mieszkanie ale jak na razie będę mieszkać z Harrym. Znaczy dopóki nie znajdę sobie jakiegoś miejsca do mieszkania.-nie wiem co ja robię. No ale w końcu raz się żyje.
-Kiedy wracacie do Londynu?-zapytał chyba już całkowicie rozbudzony.
-Tak właściwie to nie wiem. Chodzi mi tylko o to co zrobimy z domem w Australii? Sprzedajemy czy będziemy wynajmować? Harry musi być najpóźniej za cztery dni z powrotem w UK. Ale ja przecież mogę przylecieć później. Zależy co z tym domem.
-Ze sprzedażą będzie zdecydowanie łatwiej jakby nie patrzeć. Z wynajmowaniem będzie ciężej z tego względu, że musiałabyś tam co jakiś czas wracać i sprawdzać czy dom jeszcze stoi i przyjmować tych ludzi odprawiać i wszystkie takie pierdoły.
-Ale nie wiemy ile czasu zajmie nam sprzedaż.
-Jednak ja bym przystawał za sprzedażą.
-No dobra tylko jak zamierzasz go sprzedać? Za ile?-to nie jest wcale takie łatwe jakby mogło się wydawać.
-Za trochę więcej niż go kupiłem. Spokojnie wystawimy na aukcję dzisiaj wieczorem ale najpierw ty się zorientujesz czy żaden z twoich znajomych nie potrzebuje domu. Czy nie ma żadnego ogłoszenia w okolicy.
-Dobra. Daj mi jakieś dwie godziny i będę wiedzieć co i jak. A i tak myślę, że i tak na dwa razy będę musiała się przeprowadzać bo przecież nie zabiorę się ze wszystkimi moim rzeczami.
-Ale wiesz, że musisz je wszystkie wynieść z tego domu zanim go sprzedasz?
-Przecież nie będę zabierać sprzętów kuchennych albo mebli. Wystawię je na aukcję i będę sprzedawać. A Lucy mi w tym pomoże. Kasa będzie wpływać na moje konto, a ona będzie się zajmowała tym na miejscu. Oczywiście jakiś procent jej odtrącę żeby nie było.
-W sumie nie głupi pomysł. Dobra idź szukaj ogłoszeń i pytaj, a ja się zdrzemnę jeszcze.
-Dobranoc.-zaśmiałam się.
-Dobranoc.-odpowiedział i rozłączył się. Będzie ciężko. No ale ja sobie poradzę. Wstałam szybko i zrobiłam sobie kanapkę. Mój żołądek zaczął o sobie przypominać więc musiałam coś zjeść. Kiedy już skończyłam zabrałam telefon i założyłam rzymianki. Wyszłam i założyłam okulary przeciwsłoneczne na głowę tak by przytrzymywały włosy . Była prawie jedenasta więc Lucy powinna już wstać. Weszłam do środka i usłyszałam głośny śmiech z kuchni.
-Cześć wam!-przywitałam się z przyjaciółką i Prestonem.
-A Ciebie co tutaj sprowadza?-zapytała Lucy.
-Muszę znaleźć chętnego do kupienia domu jak najszybciej. Nikt z twoich znajomych nie chciałby kupić domu z plażą?-zapytałam siadając na blacie.
-Zapytam dzisiaj na uczelni. Chociaż słyszałam, że Rafa szuka czegoś bliżej baru bo przecież on mieszka prawie na drugim końcu miasta.
-Serio?-zapytałam mile zaskoczona.
-Nie wiem. Tylko coś mi się takiego obiło o uszy. Idź zapytaj.-uśmiechnęła się.
-Oczywiście, że pójdę. Ale mam jeszcze biznes do Ciebie. Ale to Ci wytłumaczę jak już znajdę jakiegoś kupca.-zeskoczyłam z blatu i poszłam szybko do drzwi. Szybkim krokiem zmierzałam w stronę baru Rafy. Jeżeli to co powiedziała Lucy okazałoby się prawdą to wręcz cudownie. Pogoda chyba ma zły humor bo zrobiło się nieprzyjemnie zimno i pochmurno. A zapowiadało się tak ładnie. Szybko dotarłam na miejsce. Bar był zamknięty dla gości ale i tak wiem, że Rafa siedzi i pracuje. Ja nie wiem jak on to robi, że ma tyle energii. Po imprezie zostało małe pobojowisko więc idąc do biura pozbierałam parę butelek i wyrzuciłam do kosza. Dźwięk szkła uderzającego o siebie wyciągnął mojego szefa z jego biura.
-Pati co ty tutaj robisz?-zapytał zdziwiony.
-Jestem. Nie no nie będę owijać w bawełnę. Lucy mi powiedziała, że szukasz jakiegoś mieszkania bliżej baru.-usiadłam przy barze.
-A no szukam. Ale jakoś nie mogę nic znaleźć.
-To już znalazłeś. Miałbyś ochotę kupić domek z prywatnym kawałkiem plaży?-zapytam i w tym samym czasie olśniło mnie, że przecież muszę zwolnić się z pracy.
-Chcesz sprzedać swój dom? Czy ktoś z okolicy chce to zrobić?-zapytał zdezorientowany.
-Przeprowadzam się do Londynu. Zacznę studia kompozytorskie. No i w sumie to muszę się chyba zwolnić z pracy.-powiedziałam i uważnie obserwowałam jego reakcję.
-Przyjdź wieczorem to się podliczymy i załatwimy wszystkie sprawy.
-Dobrze.
-A co do kupna domu to też porozmawiamy wieczorem.
-Dobrze. Przygotuję wraz z tatą ofertę tego domu. Wycenę i takie tam inne sprawy. Około której mam przyjść?
-Może być koło dwudziestej. Bo jak na razie to mam co robić.-popatrzył się na całe to pobojowisko-Dałem Codemu wolne bo mi się przepracuje więc sam muszę sobie z tym poradzić.
-Dobra to będę o dwudziestej.-wstałam ze stołka i przytuliłam się do niego-Dzięki za wszystko.
-Nie przesadzaj.-zaśmiał się i lekko mnie uścisnął.
-Do zobaczenia.-odeszłam machając mu. Zdecydowanie nie podoba mi się ta pogoda. Miałam dać tacie pospać dwie godziny ale przecież on na pewno nie poszedł spać tylko siedzi i już planuje umowę sprzedaży. W związku z tym wyciągnęłam telefon i od razu do niego zadzwoniłam.
-Miałaś dać mi dwie godziny.-przywitał się.
-Ale chyba powinien ucieszyć Cię tatusiu fakt, że znalazłam kupca. Jest nim mój szef. Umówiłam się z nim na dwudziestą. Myślę, że jeżeli połączymy się z tobą przez Skypa to będzie najlepsze rozwiązanie.
-Idealnie. Ja przygotuję wycenę i prześlę Ci na maila. Wszystkie najważniejsze dokumenty masz u siebie. Więc zabierz je na to spotkanie. Będziesz musiała spotkać się jeszcze z ubezpieczycielem bo będzie trzeba zrobić poprawkę w dokumentach jak już sprzedamy dom temu kolesiowi.
-Ok. Poszukam wszystkiego.
-Dobra córcia muszę kończyć. Pa.
-Pa.-rozłączył się, a ja akurat doszłam do domu. Tym razem nikt nie stał i nie koczował. Weszłam do środka i zdjęłam buty. Harry siedział na kanapie i rozmawiał przez Skypa. Nie chciałam mu przeszkadzać więc od razu poszłam do sypialni gdzie trzymałam wszystkie najważniejsze dokumenty. Wyciągnęłam segregator i rozsiadłam się na łóżku. Łał nawet je pościelił. Zaczęłam szukać tego co mogłoby mi się przydać. Długo nie szukałam bo dużo tego nie było.
-Pati!-usłyszałam wołającego mnie Harrego.
-Co?-odkrzyknęłam. Jak coś chce to niech sam przychodzi. Wstałam z łóżka i wyciągnęłam sweterek z szafy. Serio zmarzłam.
-Chodź tutaj na chwilę.
-Jak coś chcesz to sam przyjdź.-no jeszcze czego. Poskładałam z powrotem wszystko do segregatora i odłożyłam na miejsce. Wiedziałam już co gdzie jest i co się może przydać więc nie będę się w to za bardzo zagłębiać. Zaczęłam zbierać nasze rozrzucone ubrania i od razu poczułam ciepło na policzkach. Tego to już pozbierać nie mógł. Poskładałam je i wyniosłam do łazienki. Przechodząc przez salon Harry podniósł głowę i wyszczerzył się. Wróciłam i stanęłam za nim.
-Co chciałeś?-zapytałam.
-Gemma to jest Patrycja. Patrycja to jest Gemma moja siostra.-wyszczerzył się jeszcze szerzej. Obeszłam kanapę i usiadłam obok niego.
-Cześć miło mi cię poznać.-uśmiechnęłam się przyjaźnie. Co z niego za łom. Nie mógł mi powiedzieć, że chce mnie przedstawić swojej siostrze? Nie lepiej nic nie powiedzieć.
-Mi ciebie również. Już się tyle o tobie nasłuchałam. Harry nie przestaje nadawać.-zaśmiała się. Matko ale są do siebie podobni. Zawsze chciałam mieć rodzeństwo. Ale jak widać moja mama wolała pracę. W sumie ona jest pisarką to co za problem mieć więcej dzieci.
-Już jestem ciekawa co tam nawymyślał.-popatrzyłam się na niego wymownie, a on zrobił minę niewiniątka.
-Nie martw się same pozytywne rzeczy mi mówił.-znowu się zaśmiała-Na przykład, że świetnie gotujesz.
-Tak. Zrobiłam jeden obiad. To rzeczywiście może stwierdzić czy dobrze gotuję.-pokiwałam głową, a on objął mnie ramieniem przyciągając mnie do siebie.
-Uwierz on jest wybredny więc naprawdę musiało być dobre.-porozmawialiśmy z Gemmą jeszcze chwilę, a następnie zabrałam się za szukanie walizek.
-Co w końcu robisz z tym domem?-zapytał Harry przyglądając mi się gdy wyjmowałam pół szafy na łóżko.
-Sprzedaję. Rafa szuka domu bliżej baru.-wytłumaczyłam i zaczęłam pakować te naprawdę grube ubrania-Dzisiaj na dwudziestą się z nim umówiłam to dogadamy się dokładniej. Wtedy też będziemy wiedzieć na kiedy możemy zamówić bilety.
-Już zamówiłem na za trzy dni. Ja na pewno muszę wrócić, a ty ewentualnie przylecisz później. Można zawsze przesunąć.
-Ok.-ilość tych ubrań trochę mnie przeraża szczerze mówiąc. Schyliłam się żeby wyciągnąć pudełka z butami, które stały na dnie szafy. Kiedy wstałam i się odwróciłam trafiłam na Harrego.
-A ty panienko to tak bez problemu możesz chodzić?-zapytał przyglądając mi się uważnie.
-Powiedzmy.-skrzywiłam się i chciałam go wyminąć ale złapał mnie w pasie i przycisnął do siebie. Odstawiłam pudełka na łóżko i zaczęłam się wydostawać z jego uścisku ale chyba nie za bardzo chciał na to pozwolić.
-Nigdzie nie idziesz.-zaśmiał się i musnął nosem moją szyję po czym złożył na niej delikatny pocałunek.
-Puszczaj.-pisnęłam gdy zaczął mnie łaskotać.
-Nigdy.-zaśmiał się wylądowaliśmy na moim łóżku.
-Haaaarry! No puszczaj.-nie mogłam przestać się śmiać. Dlaczego ja muszę mieć takie łaskotki?
-A co będę miał za to?-zapytał łapiąc moje nadgarstki w swoje wielkie łapy.
-Zobaczymy.-przygryzłam wargę i przetoczyliśmy się tak, że to teraz ja leżałam na nim. Puścił moje nadgarstki, a ja od razu chwyciłam jego włosy i przybliżyłam nasze usta. Harry był już pewny, że go pocałuję kiedy się uśmiechnęłam.
-Frajer.-zaśmiałam się i szybko uciekłam do salonu śmiejąc się z jego zdziwionej miny.



Po siedmiu godzinach sprawdzania błędów udało mi się przeczytać mój własny rozdział jeden jedyny raz! Tak jestem mistrzem! Mamy godzinę 2:12,  a ja oświadczam, że możecie sobie spokojnie przeczytać nowy rozdział :D Może szybciej wam to pójdzie niż mi :D

To by było na tyle dobrego humoru. Teraz odniosę się do poprzedniego rozdziału i komentarzy jakie pojawiły się pod nim. Którego słowa nie rozumiecie w zdaniu: "Nie oczekujcie jakiś zajebistych opisów scen łóżkowych bo specjalistką to ja nie jestem."? Bo serio ja z chęcią przyjmę krytykę tylko jakąś taką, która będzie czymś rzeczywiście potwierdzona. Jeżeli piszecie, że rażą Was błędy ortograficzne to wybaczcie, ale nie dość, że Word mi podkreśla czerwoną kreską błąd, to Blogger również. A sprawdzam to co napiszę właśnie żeby nie było błędów. Ale również nie jestem maszyną i mogę czegoś nie zauważyć. Więc jak piszecie, że widzicie jakieś okropne błędy to mi je pokażcie bo cóż nie uwierzę dopóki nie zobaczę. Nie twierdzę, że jestem nieomylna tylko po prostu Anonimem to sobie można dużo rzeczy zrobić. Wracając do scen łóżkowych to prędko się tutaj nie pojawią bo jak widać nie pasują do tego opowiadania ani do mojego stylu pisania oraz poziomu wiadomości na ten temat, a wy nie potraficie tego zrozumieć. Przepraszam, że nie piszę takich scen łóżkowych jak autorka Darka, czy Colda bądź Dangera. Dobrze, że skrytykowałyście przynajmniej wiem co robię źle i że lepiej się za to nie brać.
Dziękuję za uwagę jeżeli doczytałaś/eś do końca :) 

Któraś z Was poganiając mnie na Asku chciała żeby ten rozdział był torpedą to cóż nie wiem czy jest torpedą ale specjalnie dla Ciebie są cztery strony Worda, a nie trzy tak jak zawsze :) Miłego obozu! Kocham Cię <3 

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania Harolda :* 

10 komentarzy:

  1. mnie tam nie razi żaden błąd.
    cieszę sie z nowego rozdziału.
    jestem ciekawa co im wymyślisz jak już Harry wróci :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaaa genialny rozdział . A co do poprzedniego rozdziału to nie przejmuj sie . Jesli komus brakuje scen łóżkowych to niech sobie czyta jakies opowiadania +18 . Wedlug mnie piszes na prawde świetnie . ! Czekam niecierpliwie na następny . :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super jak zwykle kochana ;*** Zaskakujesz mnie :) A scenami łóżkowymi się nie przejmuj :) Ja i tak będę czytać jak ich nie będzie, będą 'źle' napisane.... Nie znam się i nie mnie to oceniać ale wiedz że i tak CIę kocham :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś świetna w tym co robisz! Wciągam się coraz bardziej! :D xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham twoje opo <3
    Zostałaś nominowana do Libster Award :)
    więcej u mnie na blogu www.typowe-fanfiction-o-harrym.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. Mimo, że nie był torpedą - nie zawiodłam się. Z niecierpliwością czekam na następny. Mam nadzieje, ze po powrocie z wakacji będę mogła go przeczytać! Ślicznie dziękuję, że m.in. dla mnie postarałaś się szybciej dodać posta. Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Kocham! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny rozdział . A co do poprzedniego rozdziału to nie martw sie tym co pisza inni . Twoj blog jest świetny a jesli komus brakuje scen lozkowych to niech sobie czyta jakies opowiadania +18 . Czekam niecierpliwie na nastepny rozdzial . :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny ten rozdział tak jak każdy inny:)
    I cieszę się, że nie planujesz zbyt częstych scen łóżkowych bo nie przepadam za opowiadaniami +18. Więc nie martw się krytyką bo jesteś świetna i ja tak nigdzie nie zauważyłam żadnych błędów w żadnym rozdziale wiec mnie nie rażą żadne błędy. A nawet jeśli faktycznie są to nic, bo wiem, że starasz się ich nie robić. Mam nadzieję, że szybko pojawi się następny rozdział;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ohhh!! No pisz następny! Twój blog poleciła mi jedna Directionerka którą poznałam na wakacjach..... nie przejmuj sie tymi hejtami z anonimow! U mnie też sĄ nieraz hejty! ;** rozdziały są boskie. Co prawda są malutkie błędy stylistyczne itp. No ale w końcu nikt nie pisze idealnie*! ;*** nawet ja hahh;** zapraszam do mnie komentarz od ciebie czekam z niecierpliwością! www.1d-my-dream.blogspot.com/ i pisz szybko nexta! Bo nie mogę się doczekać. Chcoałabym w tym opowiadaniu przeczytać coś takiego drastycznego,. Nie wiem.. jakiś gwałt. ? W Londynie.. czy porwanie jak ona bd sama a oni w trasie.. no coś takiego mocnego! Takie mocne kino akcji! Mam nadzieję ze to przeczytasz i nie wybuchniesz śmiechem ; Dd

    KOCHAM CIĘ I TO TWOJE OPOWIADANIE!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. EXTRAAA!
    zAPRASZAM NA SWÓJ:
    hazzaharrystylesblog.blogspot.com
    Selena to zwykła dziewczyna, która on śmierci ojca zamknęła się w sobie. Przeprowadzka do Londynu wcale nie pomogła. Wiodła ona zwyczajne życie, do czasu kiedy poznała Harrego. '' Hej śliczna'', słowa, które z początku wzbudzały grozę w jej umyśle, z czasem zaczęły wywoływać stado motylów, próbujących wydostać się z jej wnętrza. Ona była niewinna. On był niebezpieczny. Myślała że jest jej największym koszmarem, ale przez jak długo? I najważniejsze, jak wiele będzie w stanie dla niego zrobić?
    SERDECZNIE ZAPRASZAM!

    OdpowiedzUsuń