środa, 31 lipca 2013

18. Frajer

Otworzyłam powoli oczy i widok śpiącego Harrego przypomniał mi wydarzenia ubiegłej nocy. Od razu poczułam ciepło na moich policzkach. Cholera to się stało naprawdę. Nie mogłam sama sobie uwierzyć. Miałam czas, dopóki Harry się nie obudzi, na bezkarne patrzenie się na jego spokojną twarz. Oddychał miarowo co oznaczało, że wciąż śpi. Delikatnie przesunęłam głowę by mieć lepszy widok gdy nagle Harry się odezwał.
-Na co się tak patrzysz?-aż podskoczyłam przestraszona.
-A tak sobie patrzę to tu, to tam.-uśmiechnęłam się na widok zaspanego Harrego, który przeciera twarz dłonią by trochę się rozbudzić-Śpij sobie jeszcze. Przecież widzę, że najchętniej nie budziłbyś się przez następne trzy dni.
-I tutaj się z tobą zgodzę Mała.-powiedział i przekręcił się na bok tak, że leżał teraz do mnie plecami. Usiadłam i uświadomiłam sobie, że nie mam na sobie niczego co zakrywałoby moją kobiecość. Zaczęłam rozglądać się dookoła tak żeby znaleźć jakieś ubranie w zasięgu mojej ręki. Tylko za cholerę takiego znaleźć nie mogłam. W sumie mogłam okryć się prześcieradłem ale wtedy Harry zostałby nagi.
-Przecież nie będę podglądał.-znowu podskoczyłam przestraszona.
-Skąd wiesz o czym myślę?-zapytałam pochylając się nad nim tak żeby zobaczyć jego twarz. Rzeczywiście ma zamknięte oczy.
-To oczywiste.-westchnął, przekręcił się na brzuch i spojrzał na mnie-Seksowne masz plecki Kociaku.
-Harry!-powiedziałam zszokowana.
-No co? Już nawet nie można Ci powiedzieć, że masz seksowne plecki?-zapytał zawiedziony.
-Nie można.-fuknęłam i z powrotem opadłam na poduszki. Skrzyżowałam ramiona na piersi, a trybiki w mojej głowie pracowały na największych obrotach. Jak tu się wydostać z tego łóżka i nie paradować tak jak mnie Pan Bóg stworzył.
-Co nigdy nie wyjdziesz z tego łóżka?-zapytał śmiejąc się.
-A żebyś wiedział! Zostanę tutaj na zawsze!-przekręciłam się na bok tak, że leżałam plecami odwrócona do Harrego.
-Może Ci pomóc?-zapytał i poczułam jak przysuwa się do mnie. Od razu przesunęłam się do przodu tak by mnie przypadkiem nie dotykał.
-Dziękuję, nie potrzebuję twojej pomocy.-zacisnęłam mocno usta i zmarszczyłam czoło.
-To przynajmniej mi nie uciekaj.-westchnął. Ponownie się do mnie przysunął, a ja się odsunęłam.
-Aaaaa!-głośno pisnęłam i wylądowałam na podłodze.
-Patrz ty nie chciałaś sama wyjść to łóżko samo się Ciebie pozbyło.-zaśmiał się Harry, a ja wstałam masując mój tyłek i założyłam jego koszulkę, którą znalazłam na podłodze. Rzuciłam mu mordercze spojrzenie i poszłam do łazienki. Wykąpałam się i owinęłam ciało i włosy ręcznikami. Wróciłam z powrotem do sypialni w celu znalezienia jakiś ubrań. Harry spał w najlepsze oplątany prześcieradłem w jakiś dziwny sposób. Cóż zajmował całe łóżko. Ciekawa jestem jakim cudem on mnie nie zgniótł w nocy kiedy spaliśmy. Ale i tak się do niego nie odzywam. Wybrałam sukienkę i poszłam się do końca przyszykować w łazience. Rozczesałam mokre włosy i zostawiłam rozpuszczone by mogły wyschnąć. Kiedy skończyłam moje rządy w łazience poszłam do kuchni. Zabrałam po drodze mojego Iphona i usiadłam przy stole. Trzeba jakoś sprzedać ten dom w końcu. Ale to chyba muszę skontaktować się z rodzicami bo z tego co mi wiadomo to mój tata ma pełne prawa do tej działki i do domu. Szybko wybrałam numer mojego taty i czekałam aż odbierze.
-Cześć tatuś.-przywitałam się od razu.
-Cześć córcia. Co się stało, że dzwonisz o takiej porze?-zapytał zaspany. Ups, obudziłam go. Wkurzające są te strefy czasowe.
-No tak właściwie to przeprowadzam się do Londynu i nie wiem co mam zrobić z tym domem.-powiedziałam na jednym wdechu.
-Przeprowadzasz się do Londynu?-zapytał zdziwiony.
-Tak. Zacznę studia kompozytorskie. Znajdę sobie jakieś mieszkanie ale jak na razie będę mieszkać z Harrym. Znaczy dopóki nie znajdę sobie jakiegoś miejsca do mieszkania.-nie wiem co ja robię. No ale w końcu raz się żyje.
-Kiedy wracacie do Londynu?-zapytał chyba już całkowicie rozbudzony.
-Tak właściwie to nie wiem. Chodzi mi tylko o to co zrobimy z domem w Australii? Sprzedajemy czy będziemy wynajmować? Harry musi być najpóźniej za cztery dni z powrotem w UK. Ale ja przecież mogę przylecieć później. Zależy co z tym domem.
-Ze sprzedażą będzie zdecydowanie łatwiej jakby nie patrzeć. Z wynajmowaniem będzie ciężej z tego względu, że musiałabyś tam co jakiś czas wracać i sprawdzać czy dom jeszcze stoi i przyjmować tych ludzi odprawiać i wszystkie takie pierdoły.
-Ale nie wiemy ile czasu zajmie nam sprzedaż.
-Jednak ja bym przystawał za sprzedażą.
-No dobra tylko jak zamierzasz go sprzedać? Za ile?-to nie jest wcale takie łatwe jakby mogło się wydawać.
-Za trochę więcej niż go kupiłem. Spokojnie wystawimy na aukcję dzisiaj wieczorem ale najpierw ty się zorientujesz czy żaden z twoich znajomych nie potrzebuje domu. Czy nie ma żadnego ogłoszenia w okolicy.
-Dobra. Daj mi jakieś dwie godziny i będę wiedzieć co i jak. A i tak myślę, że i tak na dwa razy będę musiała się przeprowadzać bo przecież nie zabiorę się ze wszystkimi moim rzeczami.
-Ale wiesz, że musisz je wszystkie wynieść z tego domu zanim go sprzedasz?
-Przecież nie będę zabierać sprzętów kuchennych albo mebli. Wystawię je na aukcję i będę sprzedawać. A Lucy mi w tym pomoże. Kasa będzie wpływać na moje konto, a ona będzie się zajmowała tym na miejscu. Oczywiście jakiś procent jej odtrącę żeby nie było.
-W sumie nie głupi pomysł. Dobra idź szukaj ogłoszeń i pytaj, a ja się zdrzemnę jeszcze.
-Dobranoc.-zaśmiałam się.
-Dobranoc.-odpowiedział i rozłączył się. Będzie ciężko. No ale ja sobie poradzę. Wstałam szybko i zrobiłam sobie kanapkę. Mój żołądek zaczął o sobie przypominać więc musiałam coś zjeść. Kiedy już skończyłam zabrałam telefon i założyłam rzymianki. Wyszłam i założyłam okulary przeciwsłoneczne na głowę tak by przytrzymywały włosy . Była prawie jedenasta więc Lucy powinna już wstać. Weszłam do środka i usłyszałam głośny śmiech z kuchni.
-Cześć wam!-przywitałam się z przyjaciółką i Prestonem.
-A Ciebie co tutaj sprowadza?-zapytała Lucy.
-Muszę znaleźć chętnego do kupienia domu jak najszybciej. Nikt z twoich znajomych nie chciałby kupić domu z plażą?-zapytałam siadając na blacie.
-Zapytam dzisiaj na uczelni. Chociaż słyszałam, że Rafa szuka czegoś bliżej baru bo przecież on mieszka prawie na drugim końcu miasta.
-Serio?-zapytałam mile zaskoczona.
-Nie wiem. Tylko coś mi się takiego obiło o uszy. Idź zapytaj.-uśmiechnęła się.
-Oczywiście, że pójdę. Ale mam jeszcze biznes do Ciebie. Ale to Ci wytłumaczę jak już znajdę jakiegoś kupca.-zeskoczyłam z blatu i poszłam szybko do drzwi. Szybkim krokiem zmierzałam w stronę baru Rafy. Jeżeli to co powiedziała Lucy okazałoby się prawdą to wręcz cudownie. Pogoda chyba ma zły humor bo zrobiło się nieprzyjemnie zimno i pochmurno. A zapowiadało się tak ładnie. Szybko dotarłam na miejsce. Bar był zamknięty dla gości ale i tak wiem, że Rafa siedzi i pracuje. Ja nie wiem jak on to robi, że ma tyle energii. Po imprezie zostało małe pobojowisko więc idąc do biura pozbierałam parę butelek i wyrzuciłam do kosza. Dźwięk szkła uderzającego o siebie wyciągnął mojego szefa z jego biura.
-Pati co ty tutaj robisz?-zapytał zdziwiony.
-Jestem. Nie no nie będę owijać w bawełnę. Lucy mi powiedziała, że szukasz jakiegoś mieszkania bliżej baru.-usiadłam przy barze.
-A no szukam. Ale jakoś nie mogę nic znaleźć.
-To już znalazłeś. Miałbyś ochotę kupić domek z prywatnym kawałkiem plaży?-zapytam i w tym samym czasie olśniło mnie, że przecież muszę zwolnić się z pracy.
-Chcesz sprzedać swój dom? Czy ktoś z okolicy chce to zrobić?-zapytał zdezorientowany.
-Przeprowadzam się do Londynu. Zacznę studia kompozytorskie. No i w sumie to muszę się chyba zwolnić z pracy.-powiedziałam i uważnie obserwowałam jego reakcję.
-Przyjdź wieczorem to się podliczymy i załatwimy wszystkie sprawy.
-Dobrze.
-A co do kupna domu to też porozmawiamy wieczorem.
-Dobrze. Przygotuję wraz z tatą ofertę tego domu. Wycenę i takie tam inne sprawy. Około której mam przyjść?
-Może być koło dwudziestej. Bo jak na razie to mam co robić.-popatrzył się na całe to pobojowisko-Dałem Codemu wolne bo mi się przepracuje więc sam muszę sobie z tym poradzić.
-Dobra to będę o dwudziestej.-wstałam ze stołka i przytuliłam się do niego-Dzięki za wszystko.
-Nie przesadzaj.-zaśmiał się i lekko mnie uścisnął.
-Do zobaczenia.-odeszłam machając mu. Zdecydowanie nie podoba mi się ta pogoda. Miałam dać tacie pospać dwie godziny ale przecież on na pewno nie poszedł spać tylko siedzi i już planuje umowę sprzedaży. W związku z tym wyciągnęłam telefon i od razu do niego zadzwoniłam.
-Miałaś dać mi dwie godziny.-przywitał się.
-Ale chyba powinien ucieszyć Cię tatusiu fakt, że znalazłam kupca. Jest nim mój szef. Umówiłam się z nim na dwudziestą. Myślę, że jeżeli połączymy się z tobą przez Skypa to będzie najlepsze rozwiązanie.
-Idealnie. Ja przygotuję wycenę i prześlę Ci na maila. Wszystkie najważniejsze dokumenty masz u siebie. Więc zabierz je na to spotkanie. Będziesz musiała spotkać się jeszcze z ubezpieczycielem bo będzie trzeba zrobić poprawkę w dokumentach jak już sprzedamy dom temu kolesiowi.
-Ok. Poszukam wszystkiego.
-Dobra córcia muszę kończyć. Pa.
-Pa.-rozłączył się, a ja akurat doszłam do domu. Tym razem nikt nie stał i nie koczował. Weszłam do środka i zdjęłam buty. Harry siedział na kanapie i rozmawiał przez Skypa. Nie chciałam mu przeszkadzać więc od razu poszłam do sypialni gdzie trzymałam wszystkie najważniejsze dokumenty. Wyciągnęłam segregator i rozsiadłam się na łóżku. Łał nawet je pościelił. Zaczęłam szukać tego co mogłoby mi się przydać. Długo nie szukałam bo dużo tego nie było.
-Pati!-usłyszałam wołającego mnie Harrego.
-Co?-odkrzyknęłam. Jak coś chce to niech sam przychodzi. Wstałam z łóżka i wyciągnęłam sweterek z szafy. Serio zmarzłam.
-Chodź tutaj na chwilę.
-Jak coś chcesz to sam przyjdź.-no jeszcze czego. Poskładałam z powrotem wszystko do segregatora i odłożyłam na miejsce. Wiedziałam już co gdzie jest i co się może przydać więc nie będę się w to za bardzo zagłębiać. Zaczęłam zbierać nasze rozrzucone ubrania i od razu poczułam ciepło na policzkach. Tego to już pozbierać nie mógł. Poskładałam je i wyniosłam do łazienki. Przechodząc przez salon Harry podniósł głowę i wyszczerzył się. Wróciłam i stanęłam za nim.
-Co chciałeś?-zapytałam.
-Gemma to jest Patrycja. Patrycja to jest Gemma moja siostra.-wyszczerzył się jeszcze szerzej. Obeszłam kanapę i usiadłam obok niego.
-Cześć miło mi cię poznać.-uśmiechnęłam się przyjaźnie. Co z niego za łom. Nie mógł mi powiedzieć, że chce mnie przedstawić swojej siostrze? Nie lepiej nic nie powiedzieć.
-Mi ciebie również. Już się tyle o tobie nasłuchałam. Harry nie przestaje nadawać.-zaśmiała się. Matko ale są do siebie podobni. Zawsze chciałam mieć rodzeństwo. Ale jak widać moja mama wolała pracę. W sumie ona jest pisarką to co za problem mieć więcej dzieci.
-Już jestem ciekawa co tam nawymyślał.-popatrzyłam się na niego wymownie, a on zrobił minę niewiniątka.
-Nie martw się same pozytywne rzeczy mi mówił.-znowu się zaśmiała-Na przykład, że świetnie gotujesz.
-Tak. Zrobiłam jeden obiad. To rzeczywiście może stwierdzić czy dobrze gotuję.-pokiwałam głową, a on objął mnie ramieniem przyciągając mnie do siebie.
-Uwierz on jest wybredny więc naprawdę musiało być dobre.-porozmawialiśmy z Gemmą jeszcze chwilę, a następnie zabrałam się za szukanie walizek.
-Co w końcu robisz z tym domem?-zapytał Harry przyglądając mi się gdy wyjmowałam pół szafy na łóżko.
-Sprzedaję. Rafa szuka domu bliżej baru.-wytłumaczyłam i zaczęłam pakować te naprawdę grube ubrania-Dzisiaj na dwudziestą się z nim umówiłam to dogadamy się dokładniej. Wtedy też będziemy wiedzieć na kiedy możemy zamówić bilety.
-Już zamówiłem na za trzy dni. Ja na pewno muszę wrócić, a ty ewentualnie przylecisz później. Można zawsze przesunąć.
-Ok.-ilość tych ubrań trochę mnie przeraża szczerze mówiąc. Schyliłam się żeby wyciągnąć pudełka z butami, które stały na dnie szafy. Kiedy wstałam i się odwróciłam trafiłam na Harrego.
-A ty panienko to tak bez problemu możesz chodzić?-zapytał przyglądając mi się uważnie.
-Powiedzmy.-skrzywiłam się i chciałam go wyminąć ale złapał mnie w pasie i przycisnął do siebie. Odstawiłam pudełka na łóżko i zaczęłam się wydostawać z jego uścisku ale chyba nie za bardzo chciał na to pozwolić.
-Nigdzie nie idziesz.-zaśmiał się i musnął nosem moją szyję po czym złożył na niej delikatny pocałunek.
-Puszczaj.-pisnęłam gdy zaczął mnie łaskotać.
-Nigdy.-zaśmiał się wylądowaliśmy na moim łóżku.
-Haaaarry! No puszczaj.-nie mogłam przestać się śmiać. Dlaczego ja muszę mieć takie łaskotki?
-A co będę miał za to?-zapytał łapiąc moje nadgarstki w swoje wielkie łapy.
-Zobaczymy.-przygryzłam wargę i przetoczyliśmy się tak, że to teraz ja leżałam na nim. Puścił moje nadgarstki, a ja od razu chwyciłam jego włosy i przybliżyłam nasze usta. Harry był już pewny, że go pocałuję kiedy się uśmiechnęłam.
-Frajer.-zaśmiałam się i szybko uciekłam do salonu śmiejąc się z jego zdziwionej miny.



Po siedmiu godzinach sprawdzania błędów udało mi się przeczytać mój własny rozdział jeden jedyny raz! Tak jestem mistrzem! Mamy godzinę 2:12,  a ja oświadczam, że możecie sobie spokojnie przeczytać nowy rozdział :D Może szybciej wam to pójdzie niż mi :D

To by było na tyle dobrego humoru. Teraz odniosę się do poprzedniego rozdziału i komentarzy jakie pojawiły się pod nim. Którego słowa nie rozumiecie w zdaniu: "Nie oczekujcie jakiś zajebistych opisów scen łóżkowych bo specjalistką to ja nie jestem."? Bo serio ja z chęcią przyjmę krytykę tylko jakąś taką, która będzie czymś rzeczywiście potwierdzona. Jeżeli piszecie, że rażą Was błędy ortograficzne to wybaczcie, ale nie dość, że Word mi podkreśla czerwoną kreską błąd, to Blogger również. A sprawdzam to co napiszę właśnie żeby nie było błędów. Ale również nie jestem maszyną i mogę czegoś nie zauważyć. Więc jak piszecie, że widzicie jakieś okropne błędy to mi je pokażcie bo cóż nie uwierzę dopóki nie zobaczę. Nie twierdzę, że jestem nieomylna tylko po prostu Anonimem to sobie można dużo rzeczy zrobić. Wracając do scen łóżkowych to prędko się tutaj nie pojawią bo jak widać nie pasują do tego opowiadania ani do mojego stylu pisania oraz poziomu wiadomości na ten temat, a wy nie potraficie tego zrozumieć. Przepraszam, że nie piszę takich scen łóżkowych jak autorka Darka, czy Colda bądź Dangera. Dobrze, że skrytykowałyście przynajmniej wiem co robię źle i że lepiej się za to nie brać.
Dziękuję za uwagę jeżeli doczytałaś/eś do końca :) 

Któraś z Was poganiając mnie na Asku chciała żeby ten rozdział był torpedą to cóż nie wiem czy jest torpedą ale specjalnie dla Ciebie są cztery strony Worda, a nie trzy tak jak zawsze :) Miłego obozu! Kocham Cię <3 

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania Harolda :* 

środa, 10 lipca 2013

17. Wszystko co teraz zrobisz będzie nienormalne.

Rozdział +18 może nikogo nie zdemoralizuje. Nie oczekujcie jakiś zajebistych opisów scen łóżkowych bo specjalistką to ja nie jestem.


-Kurwa.-Harry z niechęcią oderwał się ode mnie. Znalazł koszulkę, a ja usiadłam i zaczęłam się zastanawiać co tak właściwie się przed chwilą stało. Wzięłam głęboki wdech i powoli wypuściłam powietrze. Wstałam z łóżka i podbiegłam do wychodzącego już z pokoju Harrego. Złapałam jego dłoń jak mała dziewczynka swojego tatę by się nie zgubić. Na jego ustach pojawił się ten tak uwielbiany przeze mnie uśmiech. Pocałowałam jego ramię, a on puścił moją dłoń i objął mnie ramieniem. Otworzyłam drzwi uprzednio sprawdzając czy to ochroniarz Hazzy.
-Siema stary.-przywitali się panowie.
-Cześć Patrycja.-przywitał się ze mną sympatycznie się uśmiechając.
-Cześć.-uścisnęłam jego dłoń. Usadowiliśmy się w salonie, a ja zaproponowałam coś do picia. Kiedy byłam w kuchni tamci zdążyli już coś ustalić.
-Dobra to Pati pójdzie do Lucy i z nią pogada czy możesz u niej nocować. Potem jak wyjadę może trochę to ucichnie to będziesz mógł mieszkać w hotelu.-podsumował Harry.
-Proszę.-postawiłam przed nimi szklanki z sokiem.
-Dziękujemy.-odpowiedzieli jednocześnie. Usiadłam obok Harrego.
-Pasujecie do siebie.-powiedział Preston-Kiedy zamierzacie ogłosić to oficjalnie?
-Jak Patrycja przeprowadzi się do Londynu.
-Jeszcze nie powiedziałam, że się przeprowadzę.-przerwałam mu.
-Dobra, dobra. Kwestia czasu.-zaśmiał się.
-Tak coś mi się wydaje, że Harry zna sposoby żeby Cię przekonać.-dołączył do niego Preston, a ja czułam jak na moje policzki wkrada się rumieniec.
-Dobra, dobra. Słyszałam, że mam Ci iść załatwić mieszkanie Preston.-szybko zmienić temat!
-Miło by było.-zaśmiał się. Wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę drzwi-A wy nie idziecie?
-No już, już.-podnieśli się obydwoje i ruszyli za mną. Jak zwykle weszłam bez pukania.
-Lucy!-krzyknęłam, a ona pomachała mi z kanapy-Jest sprawa.-usiadła i momentalnie zaczęła poprawiać swoją fryzurę gdy zobaczyła chłopaków.
-Słucham.
-Nie przenocowałabyś Prestona dopóki Harry jest u mnie?-zapytałam.
-Jasne. Jeżeli nie będzie imprezował i spraszał gości to nie ma najmniejszego problemu.-zaśmiałam się z jej żarciku.
-No to Preston będzie tutaj mieszkał przez najbliższy czas. Preston Lucy, Lucy Preston.-przedstawiłam ich sobie.
-Miło mi Cię poznać.-zaśmiała się i uścisnęła jego dłoń.
-Mi również.-dobra przynajmniej się polubili.
-No to my sobie pójdziemy. Będziemy się próbowali przekonać.-zaśmiał się Harry obejmując mnie swoimi długimi ramionami i splatając dłonie na moim brzuchu.
-Nie wiem jak ty Harry ale ja będę się szykować na imprezę.-uśmiechnęłam się i położyłam swoje dłonie na jego.
-To razem się przygotujemy.-zaśmiał się.
-Oj zamknij się już.-warknęłam-Cześć.-pomachałam Lucy i Prestonowi po czym skierowałam się w stronę wyjścia. Harry oczywiście nie raczył mnie puścić więc było to trochę nie wygodne. Przed drzwi stanęłam mu na stopy.
-Nie za wygodnie Ci?-zapytał.
-Jest idealnie.-wtuliłam się mocniej w jego silne ramiona i otworzyłam drzwi. Szybko przeszliśmy do mojego domu i tak doszliśmy do garderoby. Stałam tak pewnie z piętnaście minut wyrzucając wszystko co się da. W końcu Harry, który założył krótkie czarne spodenki i do tego białą bluzkę z rękawem trzy-czwarte podszedł do mojej szafy i wyciągnął z niej sukienkę w wielkie liście palmy.
-Co powiesz na to?-zapytał przykładając kawałek materiału do swojego ciała, tak jakby chciał przymierzyć.
-Hmmmm no nie wiem.
-No to się dowiedz. Pati bo nigdy nie wyjdziemy.-zajęczał robiąc minę jakiegoś męczennika.
-Tam są drzwi.-pokazałam mu drzwi-Jeżeli coś Ci się nie podoba to możesz wyjść.
-A za ile będziesz gotowa?-zapytał odkładając sukienkę i przeczesując włosy palcami.
-Wolę przyjść późno niż źle wyglądać.-powiedziałam, a ten podniósł ręce w geście kapitulacji i wyszedł.
-Kobiety. Każda taka sama.-powiedział na co rzuciłam w niego pierwszą leżącą obok rzeczą, czyli sukienką, którą wcześniej wyciągnął. Po dłuższym namyśle wybrałam kolorowykombinezon z krótkimi nogawkami i na cienkich ramiączkach. Będzie idealnie. Znając Australijczyków to możemy dzisiaj trochę bardzo popłynąć. Włosy zostawiłam rozpuszczone, tylko poprawiłam makijaż i wyszłam z sypialni.
-Gotowa.-oznajmiłam Harremu, który leżał na kanapie.
-No to idziemy maleńka zaszaleć.-wstał i poruszył bioderkami jak tancerka na festiwalu w Rio de Janeiro.
-Dobra zostaw te swoje kocie ruchy na parkiet.-zaśmiałam się i obydwoje wyszliśmy. Zamknęłam drzwi na klucz i schowałam go w kieszeni spodni Harrego. Poszliśmy plażą. W sumie muzykę było słychać jak tylko wyszło się z domu, czyli pół drogi Harry kręcił mną tak jakbym ja już miała ochotę z nim tańczyć. Tak więc tanecznym krokiem doszliśmy do miejsca docelowego.
-Patrycja! Jak ja Cię dawno nie wiedziałem!-krzyknął jeden z kolegów Rafy i Codyego. Od razu się wyściskałam ze wszystkimi co nie spotkało się z zadowoleniem Harrego ale trudno musi to jakoś przeżyć. Usiedliśmy przy barze, a ja zamówiłam nam najlepsze drinki.
-Masz zamiar dzisiaj odlecieć?-zapytał się mnie Harry nachylając się do przodu i opierając swoją wielką dłoń o moje udo.
-A co? Chcesz zobaczyć jak wyglądam gdy jestem pijana?-zaśmiałam się i pociągnęłam łyk procentów.
-Nie no tylko się pytam bo nie wiem czy będę musiał Cię później ratować.-przechylił swój kieliszek i pociągnął mnie na parkiet.
-Mnie ratować? Harry. Ja jestem Polką. Ja mam bardzo mocną głowę. Żeby trzeba mnie było ratować to musiałbyś mnie serio porządnie upić.-zaśmiałam się kładąc dłoń na jego klatce piersiowej.
-Dobra. Kiedyś sprawdzimy twoją główkę. Jest w Londynie taki dobry klub, do którego lubimy z chłopakami chodzić to Cię tam zabierzemy i się zmierzymy.-rzucił wyzwanie, a ja przypomniałam sobie o propozycji jaką zarzucił wcześniej odnośnie mojej przeprowadzki do Londynu. Potem już tylko szaleliśmy na parkiecie i wlewaliśmy w siebie co i rusz trochę procentów. W końcu DJ zwolnił tempo więc mogłam spokojnie przytulić się do silnego torsu Harrego i kołysać się razem z nim w spokojny rytm piosenki. Harry objął mnie w pasie ramionami i oparł głowę na mojej głowie. Było mi tak dobrze. Nareszcie miałam się do kogo przytulić i czuć się bezpiecznie tym samym. Kiedy piosenka się skończyła Hazza chwycił moją dłoń i ruszył w kierunku wody. Kiedy odeszliśmy kawałek od głośnego baru, znowu objął mnie ramionami tym samym zmniejszając dystans między nami. Położyłam obydwie dłonie na jego klatce piersiowej i odginając głowę spojrzałam się w jego oczy.
-Harry. Zabierz mnie stąd.-wyszeptałam. Czułam jak w kącikach oczu zbierają mi się łzy. Świadomość tego, że następny raz miałabym się z nim zobaczyć pewnie dopiero podczas ich trasy koncertowej w Australii strasznie mnie przeraziła. Byłam gotowa wyjechać z nim nawet za te cztery dni. Aby tylko być jak najbliżej jego osoby.
-Dobrze maleńka. Nawet jutro.-pocałował mnie w czoło, a ja przymknęłam delikatnie powieki.
-Bo ja tak tutaj bez Ciebie nie wytrzymam. Myślałam, że jak wyjadę do Australii to to będzie taka niesamowita przygoda życia. Że będę się tutaj genialnie bawić. Masa znajomych, ciągłe imprezy, a tak naprawdę to ja tutaj nie mam nikogo oprócz Lucy no i jeszcze ewentualnie oprócz Codego i Rafy, ale do nich nie mogę się tak po prostu przytulić, szczerze pogadać więc oni się jakby nie liczą.
-Ej, nie przesadzaj. Przecież ten wyjazd jest niesamowitą przygodą. Gdybyś tutaj nie mieszkała to byśmy się pewnie nigdy nie poznali, a tak to teraz możemy stać gdzie stoimy.
-Dobra ale potem ty wyjedziesz i już nie będziemy stać tu gdzie stoimy tylko ja będę siedzieć sama w domu, odganiać paparazzich i myśleć co właśnie robicie. Jeszcze musisz wziąć pod uwagę różnicę w godzinach. Bo jak wy sobie smacznie śpicie to ja pracuję albo robię coś innego, a jak ja śpię to wy szalejecie na scenie, podpisujecie płyty, promujecie swój album i nie wiadomo co jeszcze robicie. Ja tak nie umiem chyba Harry. Sprzedam ten dom. Mam jeszcze cztery dni. Sprzedam go i polecę z tobą do Londynu. Mam nadzieję, że się nie obrazisz jeżeli zrobię Ci wjazd na chatę na czas dopóki nie znajdę sobie mieszkania?-cóż innej decyzji podjąć nie mogłam. Ja serio tak bym nie mogła funkcjonować. To zbyt ciężkie dla mnie. Sprzedać dom w tak atrakcyjnej okolicy to żadna trudność.
-Przecież nie musisz nic szukać tylko możesz mieszkać ze mną. Mam duży dom, w którym mieszkam sam więc spokojnie zmieścisz się. Jesteś pewna swojej decyzji? Żebyś potem nie żałowała.
-Jestem pewna Harry.-wspięłam się na palce i złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach, który przerodził się w pełną namiętności walkę naszych języków.
-Wracajmy do domu.-wymruczał mi w usta i ponownie zaczął całować. Położył swoje wielkie dłonie na moje pośladki, a ja z małą pomocą objęłam go nogami w pasie i wplotłam dłonie w jego włosy. Harry niepewnie ruszył przed siebie. Musieliśmy przestać się całować bo inaczej to nigdy byśmy nie doszli. Jednak mi nic nie przeszkadzało by całować linię szczęki Stylesa. Kiedy wreszcie udało nam się dotrzeć na miejsce okazało się, że pod moim domem koczuje paru paparazzich. No cóż będą mieli nowe zdjęcia do gazet.
-Sio!-zdenerwowany Harry postawił mnie na ziemi i osłonił swoim ciałem. Wyjęłam klucz z kieszeni Harrego i szybko otworzyłam drzwi. Nie mają litości tylko walą Ci tym fleszem po oczach. Zamknęłam za nami drzwi na zasuwkę i poszłam do kuchni. Odłożyłam klucz i usiadłam na blacie przecierając oczy.
-Musisz zacząć chodzić w okularach przeciwsłonecznych w nocy albo się przyzwyczaić.-zażartował Harry i oparł się o blat obok mnie. Położyłam głowę na jego ramieniu, a on pocałował mnie w czubek głowy.
-Nie wiem czy to pierwsze byłoby normalne.-zaśmiałam się.
-Wszystko co teraz zrobisz będzie nienormalne.-skwitował, a ja podniosłam głowę i przypatrzyłam się uważnie jego profilowi.
-A jak Cię teraz pocałuję to też będzie nienormalne i mam tego więcej nie robić?-zapytałam unosząc jedną brew do góry.
-To akurat jest całkiem normalne i to możesz robić cały czas.-uśmiechnął się szeroko i stanął twarzą w twarz ze mną. Wplotłam dłonie w jego włosy i pocałowałam go w usta.
-Może tym razem nikt nam nie przeszkodzi.-powiedział i szybko przetransportował mnie do sypialni. Na moim łóżku leżała góra ubrań ale nie specjalnie się tym przejęliśmy bo dość szybko wylądowały wszystkie na podłodze. Moje dłonie powędrowały na tors Harrego. Jego koszulka była w tym momencie zbędna. Mój umysł nie funkcjonował prawidłowo bo jedyne czego aktualnie pragnęłam był Harry, który powoli rozpiął suwak mojego kombinezonu i zębami ściągnął jego ramiączka. Czując jego usta na brzuchu zachichotałam.
-Co Cię tak śmieszy maleńka?-zapytał przejeżdżając nosem z powrotem po tej samej trasie. W odpowiedzi tylko zachłannie wpiłam się jego usta. Czułam jak pożądanie wręcz szaleje. Obydwoje byliśmy rozpaleni i doskonale wiedzieliśmy czym to się skończy. Harry chyba dłużej nie mógł wytrzymać bo zdjął do końca mój kombinezon i dobrał się do zapięcia mojego stanika. Nie wiem to zrobił ale już po chwili leżałam pod nim cała tak jak Pan Bóg mnie stworzył. Nie pozostałam mu dłużna i czym prędzej pomogłam mu w pozbyciu się spodenek i bokserek. Żądza poczucia się wzajemnie wręcz szalała między nami. Nie mogłam już dłużej wytrzymać więc wyszeptałam wprost w usta mojego chłopaka.
-Harry zrób to.-jego zielone tęczówki przyjęły jeszcze intensywniejszy kolor. Nie zdążyłam mrugnąć tylko wydałam z siebie jęk kiedy szybko wszedł we mnie. Właśnie traciłam dziewictwo z chyba najpopularniejszym nastolatkiem na świecie i czułam się z tym zajebiście. Jego ruchy raz były wolne i czuć w nich było pewnego rodzaju namiętność, a raz przyśpieszał powodując tym samym, że nie mogłam oddychać. Schowałam twarz w zagłębienie jego szyi i wydałam z siebie kolejny jęk rozkoszy. Wtedy też poczułam jak przyjemne ciepło rozchodzi się po moim podbrzuszu i po całym ciele. Harry opadł obok mnie i okrył nas prześcieradłem.
-Jesteś taka niesamowita.-wyszeptał delikatnie całując moje ramię. Czułam jak podniecenie odchodzi, a na jego miejscu pojawia się zmęczenie. Wtuliłam się w bok Harrego i przyłożyłam głowę do jego ramienia. Już po chwili odpłynęłam w ramiona Morfeusza. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, która miała obok siebie mężczyznę powodującego uśmiech na mojej twarzy.



Po dłuższej przerwie ale jestem. 
Następny rozdział pojawi się dopiero po 24 lipca gdyż wyjeżdżam z tego kraju i nie będę miała dostępu do komputera oraz internetu.

Nie wiem czym spowodowana jest zmiana stylu mojego pisania jak parę z Was napisało w komentarzach. Ale spokojnie na pewno nie tą chorą sytuacją jaka miała miejsce. 

Szkoda, że tak Was mało komentuje, chociaż i tak się cieszę, że ktokolwiek to czyta ;) 

Pytajcie, pytajcie! http://ask.fm/JestemHarolda (tylko nie kiedy nowy rozdział bo wyżej napisałam kiedy można się go spodziewać i nie będę odpowiadać na takie pytania)

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania Harolda :*