czwartek, 27 czerwca 2013

16. Ed ma konkurencję

-Mówiłam, że zmokniemy.-powiedziałam biegnąc za Harrym na na głowę lały nam się wiadra z wodą z nieba.
-Tak, tak mówiłaś.-zaśmiał się po czym gwałtownie się zatrzymał. Co z tego, że zostało nam jakieś sto metrów do mojego domu. Nie on woli stać i moknąć. Na dodatek trzyma mnie w tym swoim żelaznym uścisku.
-Oszalałeś?!-zapytałam i próbowałam mu się wyrwać.
-Już dzisiaj to mówiłaś.-zaśmiał się.
-Bardzo śmieszne.-warknęłam nadal podejmując walkę z wiatrakiem-patrz Harry.
-Zawsze chciałem to zrobić.-powiedział przyglądając się mojej twarzy.
-Co rozśmieszyć mnie?-zapytałam głosem przepełnionym zdziwieniem.
-Nie. Pocałować dziewczynę, na której mi naprawdę zależy w deszczu.-po tych słowach pochylił się i złączył nasze usta w pocałunku. Znowu w moim brzuchu obudziło się stado motyli. Wplotłam dłonie w jego włosy pociągając za nie tak żeby się trochę schylił. Zdecydowanie to pocałunek, który zapamiętam do końca życia. Kiedy zabrakło nam tchu oderwaliśmy się od siebie. Harry oparł swoje czoło o moje i próbował unormować oddech.
-Oj warto było czekać.-powiedział całując mój nos na co delikatnie się uśmiechnęłam. Złapałam jego dłoń i zaciągnęłam go do mojego domu. Weszliśmy cali mokrzy do środka. Od razu poleciałam do łazienki. Ciepły prysznic i byłam gotowa. Oplotłam swoje ciało ręcznikiem i wyszłam z pomieszczenia bo przecież nie wzięłam suchego ubrania. Przemknęłam przez salon starając się nie wywalić i nie zgubić ręcznika mocno go trzymając. Usłyszałam gwizd Harrego kiedy weszłam do sypialni co skwitowałam pokazaniem mu środkowego palca. Wyjęłam aladynki w kolorowe wzory, czarną bokserkę i oczywiście świeżą bieliznę. Ponownie udałam się do łazienki gdzie ubrałam się w wybrane wcześniej suche ubrania i sprzątnęłam te mokre do kosza na rzeczy do prania. Włosy upięłam w wysokiego, niechlujnego koka.
-Możesz już wejść.-powiedziałam wychodząc z uśmiechem na ustach.
-Dobrze.
-Co będziemy jeść?-zapytałam kierując się w stronę kuchni.
-Coś dobrego.-krzyknął, a ja wywróciłam oczami. Zabrałam się za robienie pysznego kurczaka w sosie śmietanowo-serowym. Do tego wszystkiego włączyłam ryż. Szybkie, pyszne i syte. Mieszałam w garnku z kurczakiem kiedy do kuchni wszedł Harry.
-Co to?-zajrzał do wszystkich naczyń stojących na kuchni.
-Jedzenie.-odpowiedziałam i usiadłam na blacie.
-Mam nadzieję, że powalisz mnie na kolana bo jestem potwornie głodny.-poruszył brwiami, a ja prychnęłam pod nosem.
-A czy ja kiedyś Cię nie powaliłam na kolana?-zapytałam unosząc jedną brew do góry.
-No tak zawsze mnie powalasz jakby mogło by być i tym razem.-położył dłonie po obydwóch moich stronach i potarł swoim nosem o mój. Zachichotałam i objęłam jego policzki dłońmi. Patrzyliśmy się tak sobie w oczy i było by idealnie gdyby nasz obiad nie postanowił zacząć wydawać dziwnych dźwięków. Zeskoczyłam z blatu i zamieszałam w garnku. Po piętnastu minutach siedzieliśmy i jedliśmy pyszny posiłek.
-Harry jak ty to sobie teraz wyobrażasz?-zapytałam opierając głowę na dłoni, uprzednio opierając się łokciami o stół.
-Co?-zapytał nakładając sobie dokładkę.
-No ty wyjedziesz kontynuować trasę. Ja będę tutaj. Poza tym komuś powiemy? Czy bierzemy to w ogóle na poważnie? Czy to tylko chwilowe na czas twojego pobytu tutaj?-Patrycja zaczęła się zastanawiać co będzie dalej. Pozdrawiam Patrycję.
-Ohh Pati.-wstał obszedł stół, wziął moją dłoń tym samym kazał mi wstać. Sam usiadł na moim miejscu i posadził mnie sobie na kolanach.-100% powagi. To po pierwsze. Po drugie. Nie zamierzam z tobą zrywać tylko dlatego, że będę na innym kontynencie. Dla mnie nie ma różnicy ilość kilometrów dzielących nas. Będę o tobie myślał tak samo jak będę w Paryżu, Londynie, Sydney czy Miami. Nikt nie musi o tym wiedzieć. Chociaż już się całowaliśmy przy tamtych dziewczynach. Ale przecież nie musimy nic potwierdzać. Możemy powiedzieć naszym najbliższym. Jak będziemy gotowi to potwierdzimy i w mediach.-mówił i mówił, a ja wtuliłam twarz w jego obojczyk. Było mi tak dobrze przy nim. Czuję, że to się nie skończy na tym tygodniu. Dopóki nas nic nie rozdzieli będziemy razem. Jego słowa utwierdziły mnie w tym myśleniu. Jak je wypowiadał to słychać było, że są prosto z jego haroldzikowatego serduszka. Delikatnie pogłaskał mnie po plecach, na co ja podniosłam głowę i po prostu go pocałowałam.
-Powiemy naszym najbliższym.-zadecydowałam. Tym razem to on mnie pocałował. Dokończyliśmy obiad, po czym Harry po wszystkim posprzątał. Ja w tym czasie pobiegłam szybko do Lucy. Jak zwykle drzwi otwarte. Jak zwykle można wejść bez pukania.
-Lucy!-krzyknęłam.
-U konia!-odkrzyknęła, a ja pobiegłam do niej-Co się stało?
-Rozmawiasz z dziewczyną Harrego Stylesa.-uśmiechnęłam się niewinnie, na co ta rzuciła mi się na szyję i tak mocno zaczęła mnie przytulać, że mało co mnie nie udusiła.
-Gratuluję.
-Ahhh dziękuję.-zaśmiałam się-Jak byliśmy na spacerze na plaży jakieś dziewczyny nas wyczaiły i już jesteśmy na TT. Więc paparazzi powinni zacząć się tutaj kręcić niedługo.
-Już zaczęli to robić. Paru pogoniłam jak Was nie było. Pytali się mnie czy tutaj mieszkasz to ich zbywałam ale przecież już znają to miejsce to pewnie dużo nie da. Poinformuj Harrego żeby jakiegoś ochroniarza tutaj postawił na straży.
-Dobra. Idziesz dzisiaj na tą imprezę u Rafy?-zapytałam chwytając kopystkę i czyszcząc kopyta Aragorna.
-Taaa lecę. Jutro mam ważny egzamin. Więc niestety nie tym razem.-westchnęła.
-Tak to jest jak się studiuje.-zaśmiałam się i odłożyłam kopystkę do kuferka ze sprzętem do czyszczenia.
-Dobra leć bo twój książę będzie się niecierpliwił.
-Jak kocha to poczeka.-zaśmiałam się i ruszyłyśmy w stronę drzwi.
-A kocha?-zapytała kiedy się zatrzymałyśmy.
-Nie wiem. Nie powiedział.-uśmiechnęłam się i wyszłam. Między moimi, a jej drzwi jest dosłownie pięć kroków no może siedem. Przebywałam je w piętnaście sekund. Teraz też by tak było gdyby nie jakiś paparazzi.
-Czy jesteś dziewczyną Harrego?-zapytał kręcąc swoją kamerą.
-Nie jesteśmy tylko przyjaciółmi.-odpowiedziałam, nie patrząc się w jego stronę.
-Widziano Was dzisiaj na plaży jak trzymaliście się za ręce.
-No i co z tego? Myśli pan, że jak idzie się trzymając drugą osobę za rękę to trzeba być parą? Dziwny pogląd na życie.-weszłam do mojego domu po czym zamknęłam drzwi na zasuwkę. Harry siedział na kanapie i rozmawiał przez telefon. Szybko przebiegłam się po całym domu i pozamykałam okna i pozasuwałam zasłony. Po czym usiadłam obok Hazzy.
-Poczekaj Ted.-powiedział do telefonu.
-Co się stało?-czy aż tak po mnie było widać zdenerwowanie?
-Za chwilę Ci powiem. Dokończ spokojnie rozmawiać.-powiedziałam podnosząc się z kanapy. Poszłam do mojej sypialni gdzie rzuciłam się na łóżko. Wybrałam numer mojej mamy. Odebrała po paru sygnałach. Opowiedziałam jej wszystko no może bez niektórych szczegółów, a na pytanie jak całuje Harry wydałam z siebie przeciągły jęk i ją opieprzyłam. Kocham ją no ale bez przesady nie będę własnej matce mówić jak całuje mój chłopak. Kiedy skończyłam z nią rozmawiać weszłam na wszystkie portale społecznościowe na jakich byłam zarejestrowana. Twitter aż huczał od naszych zdjęć z plaży. Na szczęście nie było żadnego jak się całujemy. Miałam chyba z milion wiadomości z pytaniem czy jesteśmy parą. Na Facebooku to samo. Ja pierdole. O portalach plotkarskich to już nie wspomnę. Byliśmy oczywiście wiadomością dnia. Może lepiej im powiedzieć. Bo tak to będzie ciężko ukryć to, że ze sobą jesteśmy. Położyłam telefon na szafce nocnej, a sama położyłam się na plecach z szeroko rozpostartymi ramionami. Usłyszałam jak otwierają się drzwi. Harry położył się obok mnie na brzuchu, podpierając się na skrzyżowanych rękach. Czułam, że jego zielone oczy intensywnie mi się przypatrują.
-Poszłam do Lucy pochwalić się jej tym, że jesteśmy razem. Ucieszyła się niezmiernie. Powiedziała mi też, że już zaczęli się kręcić. Wyszłam od niej i dopadł mnie jeden z nich. Zapytał czy jesteśmy parą to zaprzeczyłam po czym szybko uciekłam do domu. Harry może jednak powiedzmy wszystkim. Przecież i tak pojutrze wyjeżdżasz to sprawa ucichnie. A no i weszłam na portale społecznościowe i strony plotkarskie. Jesteśmy sensacją dnia i ogólnie tylko o nas piszą.-powiedziałam wszystko na jednym wdechu wpatrując się w sufit. Poczułam jak się porusza. Nagle jego twarz znalazła się tuż nad moją. Przestraszyłam się aż podskoczyłam tak, że zderzyliśmy się czołami.
-Wiem już też wszystko odwiedziłem. Preston ma tutaj być za jakieś piętnaście minut. Ustalamy tak. Jak będą się o coś ciebie pytać to nie odpowiadasz. Ignorujesz ich i zasłaniasz najlepiej twarz.-pokiwałam głową na znak, że rozumiem o co mu chodzi-Zobaczymy jak będzie przez te cztery dni. W razie czego załatwimy Ci ochroniarza co będzie Cię pilnował 24 na dobę i tyle. Wolałbym żeby to na razie była nasza tajemnica. Niech mówią co chcą oficjalnego ogłoszenia nie dostaną na razie. Dopóki się nie przeprowadzisz do Europy.-powiedział po czym lekko mnie pocałował w usta.
-Czekaj. Jak to dopóki się nie przeprowadzę do Europy?-odepchnęłam go patrząc się na niego wymownie.
-Nie myślałaś kiedyś żeby zacząć studia kompozytorskie?-zapytał, a ja cała skamieniałam. Czyżby znalazł mój czerwony zeszyt. O ja pierdole. To po mnie. Zażenowana przekręciłam się na brzuch ukrywając twarz w poduszce i dłoniach.
-Czytałeś moje teksty?-zapytałam nadal leżąc z twarzą w poduszce. Oparł brodę na moim ramieniu zaczął jeździć nosem po mojej szyi.
-Tak. Niezła jesteś. Ed ma konkurencję.-zaśmiał się składając pocałunki na moich kręgach szyjnych.
-O Boże.-wydałam z siebie jęk zażenowania, rozpaczy i przerażenia w jednym.
-Co się stało? To chyba dobrze, że twierdzę, że jesteś dobra.
-Tak tylko, że to miało nie ujrzeć światła dziennego.-powiedziałam.
-Oj Pati nie przesadzaj przecież nie możesz ukrywać takiego talentu.-powiedział i jednym ruchem przekręcił mnie z powrotem na plecy, tym samym leżałam pod nim. Jednak nadal zakrywałam swoją twarz dłońmi.
-Talent? Serio? Za dużo czasu na słońcu Styles.-powiedziałam z kpiną w głosie.
-Serio, serio. Już to wysłałem do naszego tekściarza i do Teda i do reszty chłopaków. Wszyscy są zachwyceni.-teraz to już w ogóle miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
-Nigdy więcej nie wyjdę z tego domu.-powiedziałam i z powrotem chciałam przekręcić się na brzuch ale Harry mi nie pozwolił.
-Patrycja. Uspokój się. Jeżeli profesjonaliści mówią Ci, że to co robisz jest genialne, boskie i zajebiste, tutaj cytaty, to chyba coś w tym musi być. Zastanów się nad tymi studiami. Jedno słowo, a Ted załatwi Ci studia na najlepszej uczelni muzycznej w Londynie. Chociaż myślę, że i bez interwencji Teda by Cię przyjęli. Jakby zobaczyli twoje piosenki i wyniki z matur.
-Myślisz, że to takie proste. Tak od niczego przeprowadzić się do Londynu. A co z tym domem co tutaj mam? Kto niby zapłaci za moją kolejną przeprowadzkę? Moi rodzice nie mają aż tyle kasy żeby mi jeszcze mieszkanie załatwić w Londynie i co może jeszcze opłacać studia.
-Patrycja. Nie szukaj specjalnych wymówek. Zastanów się nad tym czy nie warto poszukać zajęcia na całe życie, które kochasz. Bo w tych tekstach widać ile miłości w to wkładasz. Mogłabyś przecież mieszkać u mnie, a ten dom wynajmować komuś.-powiedział nadal mocno mnie trzymając bym się nie przekręciła.
-Ale ty będziesz teraz w trasie to co ja bym tam sama robiła?
-Uczyła się? Ted wspominał coś o tym że mogłabyś napisać parę piosenek na nasz nowy album.
-I co może jeszcze zapłaci mi za to nie wiadomo jak wielkie pieniądze?-zakpiłam zdejmując dłonie z twarzy.
-Kochanie to jest show biznes tutaj wszystko się robi za duże pieniądze.-zaśmiał się i pocałował mnie delikatnie.
-Oj Harry, Harry.-pokręciłam z niedowierzaniem głową bo jego pomysł coraz bardziej mi się podobał. Jego usta zaczęły zjeżdżać na linię mojej szczęki. Kiedy dotarł do ucha delikatnie przygryzł jego płatek po czym wyszeptał.
-Co?-stado motyli poderwało się w dzikim tańcu rozsadzając mój żołądek od środka. Wplotłam palce w jego włosy i zmusiłam go by oderwał się od mojej szyi i popatrzył mi się w oczy.
-Nie nic.-odpowiedziałam udając niewiniątko, nadal go tak trzymając.
-No co?-powtórzył tym razem patrząc mi się w oczy. Na mojej twarzy pojawił się niewinny uśmiech i czułam jak na policzki wkrada mi się rumieniec-Uwielbiam jak się uśmiechasz, uwielbiam jak się rumienisz, uwielbiam Cię całą taką jaka jesteś.
-Ooooo Harry.-powiedziałam, a on połączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Moje dłonie powędrowały pod jego koszulkę by móc po chwili pomóc mu pozbyć się jej. Jego usta całowały każdy milimetr mojej twarzy i szyi przyprawiając mnie tym samym o utratę możliwości oddychania. Pewnie byśmy się nie powstrzymali gdyby nie dźwięk dzwonka oznajmiającego przybycie Prestona.




No cóż... 












Nie wiem jak wy ale ja przez ostanie dwa tygodnie kompletnie zwątpiłam w ludzi...
Dziękuję Wam bardzo za to, że tak licznie postanowiłyście zareagować ale jak widać kretynka kretynką na zawsze pozostanie i nie wiem jak Wy ale ja nie mam siły walczyć z takimi jak ona. Jak chcecie to możecie pisać do Danna i do San niech jej oficjalne oświadczenie wyślą bo inaczej to kretynka nie zrozumie. 
Więc jeszcze raz.

 BARDZO WAM DZIĘKUJĘ <3 
KOCHAM WAS WSZYSTKIE NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE!!!

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania Harolda :* 

9 komentarzy:

  1. mam wrażenie ze pisząc ten rozdział miałaś inny humor niż zwykle. nie czepiam sie ale widać lekka zmianę w sposobie pisanie jeśli chodzi o ten rozdział. mam nadzieje że "ta sytuacja z blogiem" tak na Ciebie nie wpłyneła. jesteś silniejsza od niej + masz nas!:D
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda podpisuje sie pod tym swietny rozdzial dlaczego Preston musial im przerwac! Masz nas i oczywiscie siebie i to jest twoja sioa ten obrazek jest w tej sytuacji jak najbardziej trawiony nie przejmuj sie debilami bo debile zawsze beda debilami i nic na to nie poradzimy a ja wiem cos o tym bo mam kilku deabili u siebie w klasie no i cuz trzeba ich ignorowac i tyle nie przejmuj sie i pamietaj MASZ NAS!

      Usuń
  2. Preston.! Po prostu Z******.! (Nie przeklęłam.xd.) o kurde blaszka.! Ale,że serio,by w takim momencie.?!. Hahah. Kurczę.! Dziewczyno ty masz taki talent ,że kurde nie wiem jak się wyrazić.!;*.
    Taa....Otaczają nas idioci. Idioci wszędzie.^^. No ale wiesz... Ja mam takich idiotów ,że no po prostu ich kocham.!xd. No ,ale ta kretynka mnie wkurzyła. Usunęła ten post i komentarze. Co za pizda.-,-.
    Całuję.xo.
    Aduu..<333.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy będzie następny rozdział???SSSSSSSSSSSSSSSSUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEERRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR BLOG!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zarąbisty rozdział i zgadzam się z tym co jest na obrazku.
    ,,Nigdy nie walcz z idiotą. Bo najpierw zniży Cię do swojego poziomu a potem pokona doświadczeniem''.
    A tak ap ropo :
    Ta idiotka USUNĘŁA BLOGA !!!
    Mam nadzieję, że się cieszysz bo ja strasznie. Mam nadzieję, że już więcej nie wpadnie na pomysł założenia kolejnego bloga. :*
    I pamiętaj, jakby ktoś jeszcze wpadł na pomysł skopiowania twojego opowiadania to daj znać. Będzie miał z nami do czynienia. :D

    P.S. Daj znać kiedy następny rozdział. I już się więcej nie przejmuj tą sprawą bo nikt więcej nie przeczyta niczego co było na jej blogu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze że w końcu ta idiotka USUNĘŁA BLOGA!!!Chciałabym cię przytulić bo wreszcie nie ma tego bloga!Kiedy będzie następny rozdział???Niestety idioci są wśród nas.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z góry bardzo przepraszam za spamowanie, ale poszukuję czytelników swojego opowiadania o 1D, w inny sposób jak reklama prawdopodobnie ich nie pozyskam :) Możesz to zignorować, mam jednak nadzieję, że znajdziesz chwilę czasu, który poświęcisz na moją historię.

    http://onedirectionofsouls.blogspot.com/

    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  7. No, no... ale się pod mą nieobecność narobiło. ;) Szalejesz ma droga :D
    Oczywiście, że cieszę się, że to właśnie z Harym jest. Pewno dla tego, że to loczka imię najszybciej rozpoznałam xd A to przecież wiesz. ;) Paparazzi?! Są szybsi niż bolid F1. Dlatego nie chciałabym być nikim znanym, albo z kimś znanym. -.- Zero prywaty! A ja jestem zadowolona, że Harold znalazł ten zeszycik. Niech robi karierę i nie patrzy nie wiadomo na co ;)
    A takich ludków nie ogarniesz. Siedzi im w tych głowach jakiś mól i robi sieczkę z mózgu. xd
    Tak więc kończę tego komcia w przerwie w drugim setem. ;p
    Buziolki!
    Twoja Patt ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, muszę Ci powiedzieć, że mimo iż przeczytałam juz tyle opowiadan o ONE DIRECTION Twoje jest wyjątkowe! znam się trochę na tym, ponieważ mam 16 lat i pisze opowiadania na konkursy itd...Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to to, że niektóre słownictwo mi się nie podoba. Jest użyte w złym znaczeniu,tak samo jak różne metafory i powiedzonka. Ale jestesmy tylko ludzmi, uczymy się na błędach,a Ty pisząc to opowiadanie stajesz się kimś wyjątkowym, lepszym od innych! :) Mimo, że styl pisania momentami mi się nie podoba to jakoś zaraz przeczytam 17 rozdział, co znaczy, że nie mogłam się od niego oderwac! <33 pisz dalej,to co robisz jest świetne! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń