niedziela, 9 czerwca 2013

14. Harry zostawił mózg w Wielkiej Brytanii

Wyszliśmy i wsiedliśmy do taksówki, która zabrała nas do portu. Od zawsze mam uprzedzenie do jakiegokolwiek środku transportu morskiego. Jeszcze duży statek to przeżyję bo może tak nie buja ale jakiś mały jacht czy inna łódka to kaplica od razu. Ruszyliśmy w stronę motorówek. Ciekawe czy on będzie nią kierował czy kogoś od tego ma. W porcie nie było żywej duszy. W sumie trudno żeby była jak jest szósta rano. Podeszliśmy do nie za dużej motorówki. Harry wskoczył na nią i wyciągnął dłoń by pomóc mi wejść. Wskakując tam popełniłam chyba największy błąd mojego życia. Czułam jak robię się zielona.
-O kurka! Masz chorobę morską?-zapytał przerażony Harry. Co było jednoznaczne z tym, że jestem zielona.
-No może taką malutką.-pokazałam mu małą odległość między wskazującymi palcami.
-Ej no trzeba było mówić wcześniej.-powiedział opierając się plecami o szybę motorówki.
-Trzeba było pytać.-powiedziałam i pokazałam mu język.
-No to co teraz zrobimy?-zapytał przyglądając mi się dokładnie.
-Płyniemy. Jak to co zrobimy? Ewentualnie zwrócę trochę naszej wczorajszej kolacji albo nie zwrócę.-wzruszyłam ramionami siadając na fotelu przygotowanym dla drugiej osoby. Harry w tym czasie przygotował wszystko co było potrzebne do naszej podróży. Siedziałam z zamkniętymi oczami i z głową opartą na dłoniach. Łokciami opierałam się o kolana. Naprawdę musiałam być zielona jeżeli to zauważył. No trudno. Nie zniszczę jego planów. Nie codziennie przyjeżdża się do Australii.
-Na pewno chcesz płynąć?-zapytał z troską w głosie kucając przy mnie.
-Tak. Startuj kapitanie.-uniosłam głowę i uśmiechnęłam się do niego promiennie, a przynajmniej miałam nadzieję, że nie wyszedł z tego żaden grymas. Wstał i stanął za sterami. Po chwili usłyszałam cichy warkot silnika. Ciekawa jestem kiedy wyrobił patent bo na motorówkę też go chyba trzeba mieć. A no i komu ukradł motorówkę. Sprawnie wypłynęliśmy z portu i ruszyliśmy w stronę Tasmanii. W sumie to ciekawe skąd mu się wzięło, że chce płynąć na tą wyspę. Pogrążyłam się we własnych myślach i nawet nie zwracałam zbytniej uwagi na to, że płyniemy. Słońce już dawało o sobie znać i przyjemnie grzało. Z zamyślenia wyrwało mnie przekleństwo, które wydostało się z ust Harrego.
-Co się stało?-zapytałam zdezorientowana dlaczego stajemy.
-No cóż.-zaczął trochę niepewnie-Chyba nie mamy więcej paliwa.
-Że co?!-zapytałam zszokowana, a moje oczy pewnie w tym momencie miały ochotę wyskoczyć ze zdziwienia-Żartujesz prawda?-zapytałam żeby się upewnić.
-Chciałbym.-powiedział ze stuprocentową powagą.
-O kurwa.-usiadłam z powrotem i pokręciłam z niedowierzaniem głową-Styles gdzieś ty mnie wywiózł?-zapytałam tym razem z rozpaczą w głosie.
-Ej spokojnie.-ukucnął przedemną i położył swoje duże dłonie na moich kolanach.
-Spokojnie?-zapytałam z ironią-Jak ja mam być spokojna jak jakiś palant wywiózł mnie gdzieś nie wiadomo gdzie i na dodatek nie sprawdził czy mamy paliwo. Gratuluje inteligencji.
-Dobra nie krzycz na mnie.-powiedział marszcząc czoło ze zdenerwowania. Dokładnie tak samo jak dzisiaj rano kiedy szukał kubków w mojej kuchni.
-Lepiej coś wymyśl.-powiedziałam krzyżując ręce na piersiach.
-To ty tutaj na co dzień mieszkasz dzwoń do swoich znajomych niech ktoś po nas przypłynie z zapasem paliwa.-powiedział podając mi swój telefon. Wyjęłam czarnego Iphona z jego wielkiej dłoni i znalazłam mój biały z plecaka, w którym miałam wszystkie najbardziej potrzebne rzeczy. Chwilę pomyślałam i najpierw wybrałam numer Lucy.
-Siema Lucy! Sorry, że tak wcześnie ale jest sprawa. Znasz kogoś kto ma motorówkę i zapas paliwa?-zapytałam.
-Po co ci paliwo do motorówki?-zapytała zdezorientowana.
-No tak wyszło, że Harry zostawił mózg w Wielkiej Brytanii i wypłynął bez paliwa. Jesteśmy gdzieś między Melbourne, a Tasmanią.-powiedziałam po czym nabrałam głęboki wdech.
-No to wybacz słonko ale ja Ci nie pomogę. Skąd mam Ci wyczarować motorówkę i paliwo do niej?-powiedziała z rezygnacją w głosie.
-Żartujesz?!-krzyknęłam i gwałtownie wstałam. Tym samym z mojej ręki wyleciał telefon Harrego i wpadł do wody.
-O kurwa!-krzyknęliśmy jednocześnie.
-Nie! Nie! Nie!-krzyczał Harry, który zaczął zdejmować buty i koszulkę. Po chwili skoczył za swoim Iphonem.
-Ja pierdole.-usiadłam z powrotem na moim fotelu i oparłam głowę na kolanach. Poczułam, że coś na mnie kapnęło. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że stoi nade mną mokrzuteńki Harry i trzyma w dłoni swój telefon.
-Nie pierdol bo rodzinę powiększysz.-uśmiechnął się ledwo i przeczesał palcami włosy, z których kapała woda.
-Przepraszam.-powiedziałam cicho-Zapłacę za naprawę.
-Dobra nie przepraszaj. Dawaj swój telefon dzwonię do Teda. On nas stąd wyciągnie.-powiedział i zabrał mój telefon. Po chwili rozmawiał z menadżerem. Chyba ta rozmowa przyniosła lepszy skutek bo oświadczył mi, że pomoc powinna nadejść w niedalekiej przyszłości i musimy poczekać tak gdzieś z godzinę do dwóch aż ktoś nas stąd wyciągnie. Harry rozłożył się na dziobie żeby słońce go wysuszyło. Ja nie mogłam się ruszyć, a raczej wolałam się nie ruszać żeby niczego nie zepsuć i żeby nic nie wylądowało w wodzie. Siedziałam tak pewnie z pół godziny. Z transu wyrwał mnie głos Harrego.
-Chodź tutaj do mnie. Przecież nie będziesz tam cały czas siedzieć.
-Wolę się nie ruszać.-powiedziałam przygryzając dolną wargę. Zawsze tak robię jak się denerwuję. Muszę przyznać, że to sztuka zdenerwować mnie tak żebym naprawdę bała się ruszyć.
-No nie żartuj sobie. Chodź tutaj.-powiedział stanowczym głosem.
-Nie.-szybko odpowiedziałam i mocniej zacisnęłam dłonie na skórzanym fotelu przeznaczonym dla pasażera, na którym siedziałam odkąd wyruszyliśmy.
-Chodź ty mi tutaj.-powiedział podnosząc się i podchodząc do mnie. Wyciągnął dłoń zachęcając mnie żebym wstała.
-Harry nie kołysz tym tak.-powiedziałam i czułam jak na samą myśl mój żołądek zaczyna fikać koziołki.
-Źle się czujesz?-zapytał szybko kucając przede mną tak, że nasze głowy były prawie na tym samym poziomie.
-Tak mniej więcej odkąd weszłam na pokład.-powiedziałam uśmiechając się ironicznie.
-Przecież mówiłem, że możemy nie płynąć.-powiedział łagodnie.
-Ale zapomniałeś wspomnieć, że będziemy gdzieś stać na środku cieśniny i i i że będzie tak kołysać i o matko Harry boję się.-ostatnie słowa powiedziałam łamiącym się głosem i objęłam jego szyję moimi ramionami tym samym wciskając twarz w jego obojczyk. Chyba na początku nie za bardzo wiedział co się dzieje ale po chwili objął mnie swoimi zdecydowanie silniejszymi ramionami.
-Nie płacz mała. Nic nam nie będzie. Za chwilę przypłynął z pomocą i zabiorą nas z powrotem do twojego domu. Nic Ci się nie stanie dopóki ja tutaj jestem.-szeptał, delikatnie głaszcząc mnie po plecach-No nie płacz już. Jestem przecież tutaj.-jeszcze mocniej wtuliłam twarz w jego ciało i powoli przetwarzałam słowa, które wychodziły z jego ust. Nie wiem ile czasu tak siedzieliśmy ale wiem, że w końcu musiał zdrętwieć bo usiadł wygodniej na podłodze i pozwolił mi usiąść na jego kolanach tak abym cały czas mogła się przytulać. On cały czas mocno trzymał mnie przy swoim ciele i kreślił co jakiś czas nieznane mi wzory po moich plecach. Czułam się bezpieczna. To jego ramiona dawały mi poczucie bezpieczeństwa. Po upływie kolejnych minut kiedy już całkowicie udało mi się uspokoić usłyszeliśmy napływającą pomoc. Od razu podbiegli do nas ratownicy.
-Jest ktoś ranny?-zapytał jeden z ratowników.
-Nie.-odpowiedział szybko Harry-Koleżanka ma mały problem z chorobą morską i trochę się bała. Ale już sytuacja chyba opanowana.-powiedział patrząc na mnie.
-Dobrze i tak Was opatrzymy. Jednak najpierw musicie przejść na naszą motorówkę.
-Tylko wracamy do Melbourne.-odezwał się drugi ratownik.
-Dobrze. Właśnie miałem to powiedzieć.-znowu odezwał się Harry. Powoli obydwoje wstaliśmy. Harry cały czas mocno mnie do siebie przytulał. Moje nogi były jakby z waty. Ledwo co mogłam iść. Najwidoczniej wszyscy to zauważyli bo poczułam jak zostaję podniesiona do góry. Po chwili siedzieliśmy już na drugiej łodzi. Po serii różnych badań, zmęczona przeżyciami ostatnich godzin, zasnęłam opierając się o ramię mojego towarzysza.


Następny rozdział pojawi się dopiero po 20 czerwca : )

 Pozdrawiam i zachęcam do komentowania Harolda :*  

11 komentarzy:

  1. świetny rozdział! Harry jest taki opiekuńczy i troskliwy kurcze ciągle mam nadzieje że Harry i Patt będą razem, ale widzę że są przyjaciół kurcze nie wiem pliss oświeć mnie w następnym rozdziale.

    OdpowiedzUsuń
  2. super super suber kocham cie !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. To co piszesz jest magiczne.*-*. Opowiadanie wciąga mnie coraz bardziej.xd. Masz talent.!!!.;**. Też bym chciała tak pisać.xd.
    Ja już nie będę przynudzać.

    Pozdrawiam i życzę wenny.;*.
    Aduu...<33333.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :D Będę z niecierpliwością czekać na 20 czerwca :D:D:D:D Pati i Hazza muszą być razem ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. SORY ZA SPAM ALE CHCIAŁAM ZAREKLAMOWAĆ MOJEGO BLOGA SERDECZNIE ZAPRASZAM http://let-us-live-while-we-can.blogspot.com/
    A CO DO ROZDZIAŁU TO BYŁ SIWTNY Z RESZTĄ TAK JAK ZAWSZE :3

    OdpowiedzUsuń
  6. czekałam kilka dni na tą wyprawę a tu kończy sie paliwo;)
    rozdziały wciągają i zawsze mam żal o to że tak szybko sie kończą.
    ale są niesamowite!
    pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział jak zwykle świetny :D

    OdpowiedzUsuń
  8. świetnie , cudownie :)


    Aguśśka ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. no no już 21 dzisiaj, a ja nadal nie widzę nowego heheheheh p #takisuchar :D czekam czekam !! :)

    http://szmaragdowytalizman.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć!!! Jestem tu nowa i wg. Ale chciałam powiedzieć że błogosławi jest wspaniały.
    Widziałam podobnego bloga. Dosłownie takie same jak ty miał rozdziały... Wejdz http://mojaksiazka-one-direction.blogspot.com ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :) Bardzo dziękuję za to, że napisałaś mi o tym blogu :) No cóż dziewczyna sama sobie narobiła kłopotów. Jak widać ja publikuję od lutego, a ona od maja więc nie mam nawet cienia wątpliwości, że laska zerżnęła pierwsze sześć rozdziałów słowo w słowo :)))))))))) Już ja jej przemówię do rozsądku, że nie ładnie kraść czyjąś pracę i na dodatek twierdzić, że się strasznie przy tym napracowało :)))))) Jeszcze raz bardzo dziękuję :* Życzę miłego czytania kolejnych rozdziałów :) Mam nadzieję, że Ci się spodobają i będziesz dzielnie komentować :*

      Usuń