poniedziałek, 13 maja 2013

12. Coś przekazać panie Malik?

Kiedy się obudziłam na zegarku była godzina piętnasta. Przeciągnęłam się leniwie i spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu. Pięć wiadomości. Od razu zaczęłam odczytywać. Co ciekawsze wszystkie pięć było od chłopaków z One Direction. Każdy osobno wysłał mi wiadomość o tej samej treści. Otóż widząc smsy o treści „Jestem” łzy same cisną się na oczy. Każdy dostał w odpowiedzi serduszko. Niech się cieszą. Z trochę większą ilością energii ubrałam się w krótkie spodenki i za dużą bluzkę z wielkim misiem koalą. Szybko ogarnęłam busz na głowie związując go w kucyka. Conversy na nogi i po chwili szykowałam Aragorna do jazdy. Dawno nie jeździłam, a to mnie odrywało od zwykłej codzienności dlatego też wybrałam się na przejażdżkę. Zajechałam sobie do sklepu żeby kupić sobie coś do jedzenia. Miałam w kieszeni jakieś pieniądze więc starczyło mi na paczkę owsianych ciasteczek. Wracając już stępem do domu powoli przeżuwałam śniadanko. Moje myśli były dość daleko bo w Dublinie gdzie chłopcy mieli dzisiaj koncert. Pewnie Niall jest wniebowzięty, że może występować przed swoimi ludźmi. Z głową w Irlandii zajechałam na miejsce. Szybko ogarnęłam konia, a sama wskoczyłam pod prysznic. Zrobiła się dziewiętnasta. No tak w końcu wstałam o piętnastej. Nadal byłam senna. Tym bardziej, że trochę się zmęczyłam na tej przejażdżce. Zaczęłam czytać książkę i z tego wszystkiego zasnęłam z nią w ręku.
Dni mijają powoli. Ja siedzę praktycznie całymi dniami w pracy, którą bardzo polubiłam. Poznałam już bardzo dużo ludzi. Co ciekawsze parę z nich prosiło mnie o autograf. Za każdym razem wyśmiewam takich ludzi. Przecież ja nikim sławnym nie jestem. Po prostu zagrałam w teledysku i zrobiono mi parę zdjęć z One Direction i z Johnem. Nic więcej nie zrobiłam. A propo teledysku. Dowiedziałam się, że jutro będzie premiera. Fajnie, że mnie wcześniej poinformowali. Już miałam spokój nikt nie robił mi zdjęć, a teraz znowu ktoś się na mnie zasadza. Mamy 24 marzec. Siedzę sobie na leżaku i wygrzewam swoje ciało. To mi się chyba nigdy nie znudzi. Nagle ktoś bądź coś stanęło nade mną tak, że całe słońce skutecznie zasłoniło.
-Przepraszam można się dosiąść?-zapytał męski głos z delikatną chrypką. Od razu się poderwałam i rzuciłam się mu na szyję-Weź bo mnie udusisz.-zaśmiał się.
-Co ty tutaj robisz?-zapytałam nadal wisząc na nim.
-Jestem.
-Tyle to zauważyłam. Przecież chyba gracie koncerty w Wielkiej Brytanii. Z tego co mi wiadomo to w Australii będziecie dopiero we wrześniu.-powiedziałam odsuwając się od niego.
-Mamy tydzień przerwy. Dlatego postanowiłem wpaść do Ciebie na parę dni.
-Kto bogatemu zabroni.-powiedziałam pod nosem kręcąc oczami.
-Mam nadzieję, że się nie obrazisz i przyjmiesz pod swój dach.-zrobił oczka ze Shreka.
-Pomyślę.-zaśmiałam się, a on chwycił mnie w pasie i mocno do siebie przytulił.
-Oj stęskniłem się i to bardzo.-wyszeptał mi wprost do ucha.
-Ja za tobą też Harry.-wyszeptałam przykładając dłonie do jego klatki piersiowej i opierając między nimi głowę. Staliśmy tak przez chwilę. Wreszcie miałam się do kogo przytulić. To na dodatek nie był jakiś tam koleżeński uścisk. Taki tam byle jaki. To był uścisk Harrego, w którego ramionach czułam się taka bezpieczna. Cały świat wtedy znikał. Nasz uścisk przerwał bardzo dobrze mi znany głos.
-Widzę, że już sobie pocieszenie znalazłaś.-pogardliwy głos Johna przeszył mnie od stóp do czubka głowy. Zamknęłam jeszcze mocniej oczy i jeszcze mocniej wtuliłam się Hazzę.
-Zazdrosny?-zapytał Styles.
-Ona jest moja chłopczyku.-powiedział i zbliżył się do nas.
-Szkoda, że tylko ty tak uważasz. Po co tutaj przyszedłeś?-oj Harry się wkurzył.
-Już nie mogę odwiedzić mojej dziewczyny?-zapytał zdziwiony. Wtedy oderwałam się od klatki kręconego.
-John idź stąd. Pewnie znowu ćpałeś, albo się spiłeś.-powiedziałam stanowczo, a jednocześnie można było wyczuć pewnego rodzaju bezradność w moim głosie.
-Ty jesteś moja! Jeszcze zobaczysz, że będziemy razem!-powiedział i oddalił się brzegiem plaży. Zamknęłam oczy żeby przypadkiem nie poleciały z nich łzy. To były łzy cholernej bezradności. Bezradności, która zabijała mnie powolutku od środka. Poczułam jak Harry znowu mnie przytula.
-Mała nie płacz.-wyszeptał i znowu delikatnie pocałował w czubek głowy.
-Już wszystko w porządku.-powiedziałam ocierając oczy i uśmiechając się delikatnie.
-Na pewno?-zapytał zatroskany.
-Na pewno.-teraz uśmiechnęłam się trochę szerzej-No dobra to już pomyślałam przyjmuję Cię pod mój dach.
-Jeeeej!-ucieszył się.
-To robimy dzisiaj ognisko?-zapytałam.
-No jasne!-jeszcze bardziej się ucieszył.
-To ja się w coś ubiorę i jeszcze najpierw pójdziemy do mojego miejsca pracy to wezmę sobie tygodniowe zwolnienie z powodu przyjazdu jednej piątej One Direction. A no i pójdziemy do sklepu bo w mojej lodówce chyba nic oprócz światła nie ma.
-Oj Pati nie musisz. Naprawdę.-powiedział poważnie.
-Ale ubierać się czy brać zwolnienia?-zapytałam i już zakładałam turkusową sukienkę bez ramiączek, a Harry zrobił minę jakby chciał mnie zabić-Masz jakieś bagaże?
-Mam. Już wrzuciłem je przez okno.-popatrzyłam się na niego z miną WTF?!. No dobra można i tak.
-No to chodź od razu się przejdziemy.-ruszyliśmy w stronę baru. Nie uszliśmy 10 metrów kiedy przypomniałam sobie o portfelu.-Portfel!-już zawróciłam kiedy Harry chwycił mnie za ramię.
-Nie no spoko ja mam. Zapłacę.-powiedział szczerząc się, a po chwili znowu byłam w jego ramionach-Nawet nie wiesz jak bardzo się za tobą stęskniłem.-wyszeptał w moje włosy.
-Haroldziku mój ty malutki dlaczego jesteś taki dużutki?-zadarłam głowę go góry żeby móc spojrzeć w jego oczy. Oparłam sobie wygodniej brodę na jego mostku i próbowałam wyczytać co tam ma w tych swoich zielonych oczętach.
-Błagam tylko nie Haroldzik.-zajęczał i przytulił mnie tak mocno, że miałam problem z oddychaniem.
-Harry dusisz.-ledwo co powiedziałam, a on momentalnie poluzował uścisk-Jak już mnie wytuliłeś na śmierć to już możemy iść?
-Możemy. Mam jeszcze prawie tydzień żeby tak Cię ściskać.-powiedział zadowolony i ruszyliśmy. Droga do baru zajęła nam niecałe dziesięć minut. To i tak dobry wynik bo myślałam, że zejdzie nam się dłużej. Co prawda ja ją pokonuję w niecałe trzy pewnie no ale nie idę codziennie z TYM Harrym Stylsem, który chyba nigdy nie widział zbiornika wodnego większego niż jego wanna. Cieszył się tym jak małe dziecko.
-Poczekam tutaj na mnie i może lepiej nie uciekaj. Chociaż jak chcesz to możesz wiać.-powiedziałam kiedy dowiedziałam się od Codiego, że Rafa jest na zapleczu.
-Rozważę twoją propozycję.-zaśmiał się Styles i usiadł na wysokim krześle barowym. Szybko weszłam do pokoju szefa.
-Cześć Patrycja. Coś się stało?-zapytał odkładając jakieś papiery na bok.
-Właściwie to nie. Ale ja tutaj z prośbą o tygodniowy urlop natychmiastowy.-powiedziałam i uśmiechnęłam się jak najładniej tylko potrafiłam.
-A z jakiego to powodu?-zapytał przyglądając mi się dokładnie. Po jego minie widziałam, że już się zgodził jednak ciekawość to ciekawość. Dodatkowo to mój szef.
-Mam gości, a właściwie to jednego gościa.-zaśmiałam się-Chcesz go poznać? Czeka na mnie przy barze.
-No jasne,że chcę wiedzieć kto kradnie mi pracownika.-zaśmiał się i razem wszyliśmy z pomieszczenia.
-Rafa to jest Harry mój przyjaciel, który postanowił mnie nagle odwiedzić.-panowie podali sobie dłonie-Harry to jest Rafael mój pracodawca.
-Masz ją po tygodniu oddać.-zagroził mu surfer.
-Pomyślę.-wyszczerzył się w tym swoim uśmiechu Styles.
-Sama wrócę.-posłałam złowieszcze spojrzenie do mojego gościa.
-Nie zatrzymuję, a nie będę kłamał, że sam mam dużo do roboty.-powiedział Rafa i poszedł z powrotem do biura, a my ruszyliśmy w stronę sklepu. Tym razem już deptakiem wzdłuż plaży by potem wejść w miasto.
-Ej, a tak właściwie to ktoś wie o twojej podróży do Australii?-zapytałam wrzucając do koszyka same najpotrzebniejsze produkty. Za to Harry wrzucał wszystko co wpadło mu w ręce. Dobrze, że nie ja będę za to płacić.
-Ja wiem. Ty wiesz. Moja rodzina wie. Ted wie. No i to chyba tyle.-powiedział zamyślając się.
-Ja mam uwierzyć, że paparazzi nie wiedzą, że tutaj jesteś?-zapytałam zdziwiona nie tylko tym co powiedział ale i tym, że wpakował nawet proszek do prania do wózka-Harry słoneczko ja mam proszek, a tobie to nie wiem po co.
-O zamyśliłem się.-powiedział wyjmując go i odstawiając z powrotem na półkę.
-No to odpowiesz na moje pytanie.
-No jak na razie nic do mnie nie dotarło. Żadne zdjęcie ani nic. Dobrze się kamuflowałem na lotnisku. Chociaż dotarło do mnie tylko tyle, że Harry Styles był widziany na lotnisku Heatrow. Ted miał im wcisnąć kit, że lecę do LA.-znowu się wyszczerzył.
-Dlaczego oszukujesz swoich fanów? Myślisz, że Cię tutaj nie znajdą?-zapytałam stając w kolejce do kasy.
-Nie oszukuję tylko zmieniam plany w ostatniej chwili. Wiem, że w końcu mnie tutaj znajdą ale jak na razie tak gdzieś z 48h mamy z głowy. Miałem lecieć do LA nagrywać ale uznałem, że nagram kiedy indziej, a taką przerwę żeby móc Cię odwiedzić to dopiero pod koniec kwietnia. Albo między Portugalią, a Meksykiem będziemy mieć. Więc sama widzisz, że ten czas jest idealny.
-Idealny.-powiedział przedrzeźniając go. Chwyciłam siatki, które po chwili Harry zabrał mi z rąk. Spotkało się to z moim niezadowoleniem i z powrotem chciałam odzyskać torby.
-Kobieta w moim towarzystwie nie będzie dźwigać żadnych ciężkich rzeczy. Więc łaskawie się uspokój i zrozum, że ich nie odzyskasz.-powiedział Harry używając swojego jakże seksownego brytyjskiego akcentu.
-No ale i tak już dużo niesiesz. Ja naprawdę mam trochę siły i nic mi się nie stanie jak coś od Ciebie wezmę.-powiedziałam robiąc minę dziecka, któremu rodzic nie chce kupić nowej zabawki.
-Nie rób takiej miny tylko chodź.-powiedział pokazując mi język.
-To chociaż tak nie biegnij. Mam trochę krótsze nóżki.-powiedziałam ledwo za nim nadarzając.
-Oj nóżki. Nóżeczki.-rozczulił się, a ja popatrzyłam się na niego jak na idiotę. Po krótkim spacerku do mojego domu dotarliśmy na miejsce. Otworzyłam drzwi i znalazłam walizkę Harrego. Precyzyjniej rzecz ujmując prawie się przez nią przewróciłam. Od razu go opieprzyłam co przyjął ze stoickim spokojem i coś tam pod nosem mruknął, że to był zły pomysł. Ciekawe czy ten zły pomysł to było wrzucanie torby przez okno czy przyjeżdżanie do mnie. Wzięłam się za rozpakowywanie zakupów. Styles rozsiadł się na szafce kuchennej, a po chwili z niej zszedł bo zmroziłam go wzrokiem i zabrał się za pomaganie mi. Co chwilę się pytał co gdzie leży. Ja nie wiem na jaką cholerę on kupił tyle rzeczy. Większość do niczego nie była nam potrzeba. Po paru minutach wszystko było na swoim miejscu, a my leżeliśmy na kanapie i piliśmy chłodny sok pomarańczowy. Błogą ciszę przerwał dzwoniący telefon Harrego.
-Prywatna sekretarka Harolda Stylesa.-odebrał zmieniając głos na kobiecy, a ja prychnęłam śmiechem.
-Mój pan i władca aktualnie jest nieosiągalny. Coś przekazać panie Malik?-nadal grał swoją sekretarkę. Na 100% Zayn mu uwierzył. Na samą myśl załamującego się chłopaka zaczęłam się śmiać jak głupia.
-No musiałaś się tak głośno zaśmiać?-zapytał z wyrzutem Harry już swoim normalnym głosem.
-Pozdrów go i powiedz, że mu współczuję.-powiedziałam wracając powoli do normalności.
-Sama mu powiedz.-powiedział obrażony i włączył na głośnik.
-Sieeeeeeeeeeeema!-powiedziałam radośnie, a Harry na mój widok tylko się delikatnie uśmiechnął.
-Paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaati!-usłyszałam okrzyk radości z drugiej strony-Harry cioto zabiję Cię jak tylko wrócisz! Dlaczego nie powiedziałeś, że jedziesz do Patrycji?!
-No tak jakoś wyszło. A pytałeś?-zaśmiał się.
-Co tam u Ciebie słychać Zayn?-zapytałam siadając bliżej Harrego, który trzymał swój telefon na udzie.
-Wszystko dobrze.-w tle było słychać kobiecy głos, który zawzięcie domagał się czegoś od Zayna-No już spokojnie. Perrii Cię pozdrawia. Jeszcze chwila i by mi tutaj zabrała telefon.
-Wcale nie!-usłyszeliśmy oburzony głos dziewczyny i tylko się zaśmialiśmy.
-Dziękuję i też pozdrawiam.
-Dobra to my Wam nie przeszkadzamy. Dobrej zabawy. Do zobaczenia!
-Paa!-powiedzieliśmy jednocześnie i znowu zaczęliśmy się śmiać. Zayn już dawno się rozłączył, a my próbowaliśmy opanować głupawkę. Do tego wszystkiego Harry postanowił zacząć mnie łaskotać. Czym wywołał u mnie jeszcze większy śmiech.
-Haarold! Przestań bo nie mogę już oddychać.-powiedziałam przez śmiech i próbowałam otrzeć łzy z policzków jednocześnie odpychając go ode mnie. Jednak nie miałam najmniejszych szans bo jest zdecydowanie większy i silniejszy.
-No dobra dobra.-powiedział i usiadł grzecznie kawałek dalej. Ja też spionowałam ciało, ogarnęłam moje włosy i sukienkę.
-To co robimy?-zapytałam uśmiechając się promiennie.
-Mi tam się podobało poprzednie zajęcie.-zaśmiał się i objął mnie ramieniem.
-Mi trochę mniej.-dołączyłam do niego-Chodź pójdziemy się może trochę po smażymy na słoneczku.
-Ok. Tylko najpierw zaliczę toaletę.-powiedział wstając, a ja pokazałam mu gdzie ma się kierować. Sama odniosłam nasze szklanki do kuchni i wsadziłam do zmywarki.

 
Dobra wiem, że dawno nie dodawałam ale mam teraz trochę spraw na głowie. W zamian za to macie kolejny długi rozdział bo chyba znowu przesadziłam z długością... A no i macie Hazzę : D Kto się cieszy proszę podnieść rękę i nadusić przycisk : D 
Rozdziały będą się pojawiać pewnie w porywach do dwóch tygodni : ) Jak miną dwa tygodnie to możecie zacząć mnie ścigać bo to wtedy będę mieć większą motywację żeby tutaj dodać rozdziała : ) 
No i w ogóle to pykło tutaj nam 15000 : D Dziękuję za to, że jesteście <3
Of kors możecie pytać http://ask.fm/JestemHarolda : )
Padła prośba o zdjęcie Johna : ) No to proszę bardzo macie możecie hejtować! Mimo, że to tylko jego zdjęcie : D 


Pozdrawiam i zachęcam do komentowania Harolda :*  

13 komentarzy:

  1. Cudny Cudny Cudny cudny rozdział i strasznie fajnie że długi mam to gdzieś że muszę robić zadanie ale muszę też przeczytać u Ciebie nowy rozdział! Dziękuje Ci bardzo za tyle Harolda bo po pierwsze to mój ulubiony członek 1D a po drugie bo ten rozdział wyszedł ci świetny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty rozdział,czekam na nastepny wiec sie pospiesz bo nie mogr sir doczekac.

    OdpowiedzUsuń
  3. super szybko daj nexta

    OdpowiedzUsuń
  4. Jdksidhfksjcnf nie wyrabiam co chwila wypuszczalam z siebie dziwne glosy to przy pominajace jakies smiechy to .... nawet nie wiem co jednym slowem KOCHAM CIE NAD ZYCIE i nie moge sie doczekac nastepnego rozdzialu jdjshdndjxhxnd KOCHAM <3 KOCHAM<3 KOCHAM <3 KOCHAM <3 I moglabym tak pisac cala wiecznosc ale mam jutro wazny konkurs wiec czas do lozeczka no i tak ostatni raz KOCHAM <3 sory za nie ogar XD

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Kocham ♥ Dajesz dalejjj! Wszystko jest cudowne, oprócz jednej rzeczy :/ Tw blog ma same plusy i jeden minus : UZALEŻNIA! Iiii.....sorka za spam i nie ogar, ale to nornalka xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny.!!!:***. Jak ja bym chciała tak pisać.!!! Brak mi słów.<3<3?

    OdpowiedzUsuń
  7. super dodaj szybko kolejny rozdzialł ubstwiam to

    OdpowiedzUsuń
  8. Super opowiadanie :D Strasznie wciąga i uzależnia hahahha ♥ Zapraszam do mnie :) http://motylki-z-brzucha-hazzy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś nominowana do Liebster Awards. :) Więcej na:http://maly-motyl.blogspot.com
    :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak zwykle świetne *___* Wszystko idealnie dopracowane :)
    Chciałabym też zaprosić was na mojego bloga.
    "Co zrobiłbyś, jeśli całe twoje życie byłoby kłamstwem? Jeśli nie mógłbyś tego zmienić? Jeśli twoje życie opierało się właśnie na nim? Życie to jedno, wielkie kłamstwo. Każdy nasz ruch jest zaplanowany, a każda historia wymyślona. O tym na własnej skórze przekonała się 19 - letnia Hope. Z pozoru zwykła dziewczyna, która nawet nie zważyłaby się skłamać. Jednak los postawił ją w nieco innej sytuacji."
    http://dream-or-trouble.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. John jest beznadziejny . Ja mam opinię dobrą . Rozdział jest super dobry . Fajny preezent i w ogóle :) Miłego pisania ;-0

    OdpowiedzUsuń
  12. Super się czyta ! czekam na kolejne rozdziały ! :)
    Twój blog jest polecony na naszym blogu - http://motylki-z-brzucha-hazzy.blogspot.com Poleć znajomym
    Lena przyjechała do Londynu w konkretnym celu, chce połączyć swoją przyszłość z pasją-aktorstwem. Wypadek staje jej na drodze, ale czy może całkowicie skreślić jej plany? A może wręcz przeciwnie? Może poznane w szpitalu osoby odmienią całe jej życie?
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń