piątek, 12 kwietnia 2013

9. Mówiłem już, że jesteś moja?

Nie odzywaliśmy się całą drogę do hotelu. Ja wkurzona. On wkurzony. Żyć nie umierać. Kiedy wchodziliśmy do pokoju, w którym zatrzymał się John dostałam smsa od Nialla: „Jeżeli coś Ci zrobi to będzie miał z nami do czynienia!”. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam cieszyć twarz do ekranu mojego telefonu. Janek od razu to zauważył.
-Co masz tam takiego śmiesznego? Pokaż pośmiejemy się razem!-powiedział ironicznie.
-Nie twoja sprawa.-odwarknęłam mu zdejmując płaszcz. Ku mojemu zdziwieniu moja walizka znalazła się w jego pokoju.
-Może trochę więcej szacunku! Pokaż mi to natychmiast!-teraz to już wiedziałam, że źle zrobiłam. To był największy błąd mojego życia pozwalając mu na to wszystko. Wkurzona do granic możliwości założyłam z powrotem płaszcz i chwyciłam walizkę. Jednak ten gbur stanął przede mną i zagrodził jedyną drogę ucieczki. Wtedy wybuchałam. Nie wytrzymałam dłużej. Te wszystkie emocje, które wcześniej się kumulowały gdzieś w środku.
-Czy ty siebie słyszysz?! Jakiego szacunku?! To ty zachowujesz się jakbyś był jakiś naćpany albo pijany! A może jesteś! W każdym bądź razie zejdź mi z drogi i nigdy więcej się na niej nie pojawiaj! Zapomnij o tym co było! Najzwyczajniej świecie zniknij!-wszystko co przychodziło mi na język teraz trafiało prosto w twarz Johna, który stał naprzeciw mnie. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Wtedy stało się to czego spodziewałam się najmniej. Objął mnie ramieniem w pasie i mocno do siebie przyciągnął. Cała zdrętwiałam. Spazmatyczny dreszcz przeszył mnie od czubka głowy aż po mały palec u lewej stopy. Nasze usta utkwiły w pocałunku. Bardzo dziwnym pocałunku. On coraz bardziej na mnie napierał, a ja mimo że w głębi walczyłam z nim to na zewnątrz byłam cała jego. Na chwilę oderwał swoje usta od moich.
-Mówiłem już, że jesteś moja?-zapytał szepcząc do mojego ucha. Te słowa były jak zimny prysznic. Nawet nie zimny, a wręcz lodowaty. Odepchnęłam go od siebie mocnym uderzeniem w brzuch po czym szybko minęłam i wypadłam na korytarz. Wtedy już poleciały łzy z moich oczu. W środku mojego serca była jedna wielka próżnia. Nic nie czułam. Jednak łzy płynęły. Ciało cierpiało, a ja tak szybko na ile pozwalały mi moje szpilki i walizka biegłam do pokoju, który wcześniej zajmowałam z El. Zdziwiło mnie to, że nie wybiegł za mną. Nie przeszkadzało mi to jednak. Kiedy dopadłam drzwi z numerem 234 zaczęłam jak głupia walić w nie i błagać żeby ktoś mi otworzył. Nikogo pewnie w środku nie było bo nie było żadnej reakcji. Coraz więcej łez coraz większa rozpacz i coraz większy ból. Usiadłam na podłodze opierając się plecami o drzwi. Ściągnęłam szpilki i zalałam się kolejną porcją łez. Po paru minutach usłyszałam jakieś śmiechy rozlegające się z końca korytarza. Skierowałam wzrok w tamtą stronę i zobaczyłam Eleanor i Louisa. Śmiejących się i przytulających się. Uznałam, że nie będę im przeszkadzać. Wstałam chwyciłam w jedną rękę buty, a drugą rączkę od walizki i szybkim krokiem zaczęłam odchodzić od pokoju 234. Traf chciał, że otworzyły się kolejne drzwi. Tym razem dostałam nimi w głowę. Na szczęście na tyle lekko, że tylko trochę zabolała mnie głowa.
-Matko przepraszam!-usłyszałam głos Harrego.
-Nie nic się nie stało.-schyliłam jak najniżej głowę żeby przypadkiem mnie nie rozpoznał. Jeszcze tylko im będę się zwalać na głowę. Wracam do Polski, a potem z powrotem do Australii i tam będę się próbowała z tego wszystkiego wyleczyć. Już podjęłam decyzję i jej nie zmienię. Minęłam go szybkim krokiem kiedy już myślałam, że mi się udało ponownie usłyszałam głos Stylesa.
-Ej zaczekaj, zaczekaj!-powiedział Hazza. Zatrzymałam się. Podszedł do mnie i chwytając za podbródek podniósł moją głowę powoli do góry.
-Patrycja.-wyszeptał. Z moich oczu poleciała kolejna porcja łez. Natychmiast mnie przytulił. Teraz to już miałam ogromną ochotę ukryć się przed całym światem. Ramiona Harrego wydawały mi się odpowiednie. Bił od niego taki spokój przeplatany z troską. Staliśmy tak, a ja wylewałam z siebie kolejne niepotrzebne łzy. Lou z Eleanor jeszcze przed chwilą śmiali się niebo głosy, a teraz ucichli i nie wiem kiedy pojawili się obok nas.
-Pati chodź pójdziemy do pokoju.-powiedział szeptem Harry tak jakby zbyt głośne dźwięki mogły ranić. Powoli przeszliśmy do apartamentu wynajmowanego przez całą piątkę. Louis zabrał moja walizkę, a El buty. Wpuścili mnie do pomieszczenia skąd dochodziły dźwięki gitary. To pewnie Niall sobie gra do snu. Kazali mi usiąść na wielkiej, kawowej kanapie znajdującej się w salonie. Nie miałam im się co opierać bo nie miałam siły na nic. Podkuliłam kolana pod brodę i położyłam głowę na poduszce. Wewnątrz mojego serca nadal odbywała się walka. Jedna strona chciała do niego wrócić i znowu poczuć smak jego ust, a druga kazała zapomnieć i znienawidzić. Ciało słuchało tych mądrzejszych. Teraz tylko została mi ciężka droga do pokonania, czyli ta do zapomnienia bo nienawiść przychodzi sama nie trzeba jej było nigdzie szukać. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Biegłam przed siebie po plaży. Moje włosy były rozwiane, a na twarzy gościł uśmiech. Uciekałam przed czymś, a raczej przed kimś. Obróciłam się i zobaczyłam twarze chłopaków z One Direction goniących mnie. Zaczęłam się śmiać i wtedy moje ciało wpadło na coś twardego. Mimo dużej siły uderzenia nie przewróciłam się bo ten ktoś mnie przytrzymał. Przerażona podniosłam głowę do góry i zobaczyłam Johna, który miał przylepiony do twarzy ten swój chytry uśmieszek. I wtedy wypowiedział te okropne słowa: Mówiłem już, że jesteś moja?

Obudziłam się przerażona. Usiadłam gwałtownie na kanapie, na której zasnęłam. Dłonie mi drżały wraz z całym ciałem. Spazmatyczne dreszcze nie pozwalające na jakikolwiek ruch. Czy to możliwe, że można cierpieć tak po stracie chłopka-dupka? Zadawałam sobie to pytanie od wczorajszego wieczoru, kiedy siedziałam pod drzwiami numer 234. Coraz lepiej to rozumiałam. Ja nie cierpiałam z powodu straty chłopaka. Ja cierpiałam z powodu straty przyjaciela. On niewątpliwie nim był. Poczułam, że ktoś obejmuje mnie ramieniem. Odskoczyłam przerażona. Dookoła panowały ciemności więc trudno było zidentyfikować tego ktosia.
-Nie bój się. Tutaj jesteś bezpieczna.-usłyszałam irlandzki akcent Nialla. Oparłam głowę o jego ramię, a on ponowił próbę objęcia mnie. Tym razem już nie odskoczyłam.
-Niall.-zaczęłam.
-Słucham?-lekko głaskał mnie po ramieniu.
-Straciłeś kiedyś przyjaciela?-zapytałam.
-Tak. Miała na imię Kate. Od zawsze byliśmy nierozłączni bo mieszkaliśmy naprzeciwko siebie. Potem zgłosiłem się do X-factor. Cały czas mnie bardzo mocno wspierała. Miliony smsów i te sprawy. Potem jak już zaczął się na całego program to nasz kontakt zaczął się kurczyć. W końcu skończyło się jednym smsem na tydzień potem po jednym co jakiś czas aż w końcu kiedy przyjechałem do domu na święta spotkałem ją na zakupach. Była z paroma jeszcze osobami z naszej okolicy. Wszyscy się zatrzymali gdy mnie zobaczyli. Niepohamowana radość z ich strony była czymś co mogłem sobie wymarzyć. Tak dobrze było ich wszystkich znowu widzieć. Kiedy tak się z nimi wszystkimi cieszyłem ona zaczęła odchodzić. Pobiegłem za nią. Wyszła ze sklepu i właśnie tam na parkingu ją dogniłem. Zapytałem co się stało. Popatrzyła się na mnie wzrokiem pełnym nienawiści. Takiej czystej nienawiści. Odpowiedź mnie po prostu rozwaliła. Powiedziała, że to nie ja miałem być gwiazdą tylko ona. Zaczęła krzyczeć, że mnie nienawidzi i że nie miałem prawa iść do tego pieprzonego X-factora bo to było jej marzenie. Wkurzyłem się wtedy i może trochę za ostro jej powiedziałem, że mogła się zgłosić, a nie teraz na mnie najeżdża. To była nasza ostatnia rozmowa. Pewnie zapytasz się czy żałuję. No cóż jakoś specjalnie nie. Może gdzieś tam w głębi serca jest mi szkoda tej przyjaźni. No ale najwidoczniej tak miało być.
-Przykro mi Niall.-powiedziałam po wysłuchaniu jego historii-Co ty tak właściwie tutaj robisz?
-Siedzę.
-No to tyle to zauważyłam.
-Moja zmiana w pilnowaniu Cię żebyś nigdzie nie zwiała ani nie zrobiła niczego głupiego.
-Idź spać i się nie wygłupiaj. Nie zamierzam nigdzie się ruszać bo nie mam siły.-powiedziałam odrywając się od niego i okrywając się mocnej kocem, który nie wiem kiedy znalazł się na moich ciele.
-No już już.-powiedział przesiadając się na drugi brzeg narożnika i układając się pod kołdrą.
-Do łóżka Niall, a nie na kanapę.-powiedziałam widząc co wyprawia.
-Nie ma mowy. Śpij.-powiedział i sam zamknął oczy. Moje powieki były coraz cięższe, a jednak musiałam sobie przemyśleć wszystko to co powiedział. Przynajmniej wiedziałam, że nie jestem sama. To było takie miłe z ich strony, że tak się mną opiekowali. Przecież oni mają dzisiaj wieczorem kolejny koncert i pewnie przeze mnie będą niewyspani i nie będą mieli siły zrobić takiego szoł jak wczoraj. Około trzeciej przyszedł Zayn. Zmienił się z Niallem, a ja w końcu zasnęłam. 



To smutne, że pod poprzednim rozdziałem zastałam tylko 11 komentarzy :/ No ale z drugiej strony dobrze, że jest i te 11 :D
Właśnie jestem przy pisaniu scen co mogą się Wam spodobać :D
Co do tego drugiego bloga to bohaterem będzie pewna dziewczyna i jeden z członków 1D więcej nie podpowiem :D 

Ktoś chce być informowany niech zostawi swojego Twittera czy to tam chce ;) 
Można pytać! http://ask.fm/JestemHarolda

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania Harolda :* 

14 komentarzy:

  1. Rozdział jak zwykle świetny, ale trochę szkoda mi Patrycji. John to dupek. Pati powinna być z Harrym, o. Lubię Twoje opowiadanie ;3

    http://i-am-katina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z Harrym najlepiej . jakie to czułe . :/

      Usuń
  2. Cudowny rozdział, chłopcy są słodcy, ciekawe czy coś między którym z nich i Pati zajdzie? Ale to Ci muszę przyznać John jest skończony. Życzę weny kochana i czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS-może dołączysz?:
      http://spis-twojeopowiadania.blogspot.com/

      Usuń
  3. Jajku! Cudowny rozdział :) Smutny, ale w sumie nie do końca, bo Patrycja ma przy sobie chłopaków i El. Jonh to dupek! Czekam na NN ;) weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja strasznie lubię dramaty I OCZYWIŚCIE TWOJE OPOWIADANIE! Rozdział jest świetny po prostu świetny czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham bloga na maxa

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę się uspokoić, bo cisną mi się na język same niecenzuralne słowa. A że trzeba być kulturalnym, to postaram się je przemilczeć. Drogi Johnie! Jaka ja ci nogi z dupska powyrywam, jak ja ci człowieku twarz zmasakruję, że nawet chirurg plastyczny ci nie pomoże. Tak będzie mi się do Patt zwracał? To musiało cię nieźle pogiąć! Jak dobrze, że jej nie gonił i nic złego nie zrobił, bo tego się obawiałam. Chłopaki i El normalnie spadli jej jak z nieba. Uspokoi się trochę i wtedy będzie mogła pojechać do domu. ;)
    W tej złości na tego dupka nie mogę nic więcej napisać xd Czekam z niecierpliwością na rozmowę Patt z kimkolwiek z towarzystwa. Zobaczymy co powiedzą i co zrobią. ;)
    Buziaczki, Happiness ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział. Czekam na następny (10). :_) John jest hamski jak dla Patrycji. W dupe mu . Dupkowi jednemu. Już się bałam że coś jej zrobi . jajku , dobrze że 1D , a konkretnie Hazza na miejscu był . To było takie urocze , no a potem Niall do niej przyszedł w nocy to też takie romantyczne. :)


    Aguśśka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział czadooowwyyyyy . Tylko szybciej dodawaj je bo czekanie mnie męczy . :P I więcej czułości ze strony Harrego , jak na moje oko , mogłoby być :+

    OdpowiedzUsuń
  9. :3 ciekawy, ciekawy! czekam na nexta i całuski!
    GOSIA ;***

    OdpowiedzUsuń
  10. no superrrr :) , a gdzie ta dziesiątka ?!!!

    OdpowiedzUsuń