sobota, 6 kwietnia 2013

8. Niespodziewanka

Obudziłam się w moim łóżku. Sama. W ubraniu, w którym byłam na imprezie, czyli ten punkt strachu można odhaczyć. Moja głowa ważyła chyba milion ton, a jej uniesienie z poduszki graniczyło z cudem. W końcu udało mi się spionować tułów. Musiałam okropnie wyglądać. Po paru kolejnych minutach dotarłam do łazienki gdzie weszłam pod prysznic i zmyłam z siebie całe wczorajsze zmęczenie. No może przesadziłam bo głową nadal ruszać nie mogłam. Jednak woda działała kojąco. Umyta i szczęśliwa, że udało mi się chociaż tyle zrobić ubrałam się w dres składający się z szarych spodni, zwykłej białej bluzki oraz czarnej za dużej bluzy z wielkim kangurem na środku. To moja ulubiona bluza. Dostałam ją od mojej przyjaciółki kiedy przeprowadzałam się do Australii. Mokre włosy związałam w wysokiego koka i pozbyłam się resztek wczorajszego makijażu. Powoli dotarłam do kuchni gdzie siedziała moja mama i czytała gazetę.
-Już wstałaś?-zdziwiła się śmiejąc się jednocześnie.
-No i co Cię tak bawi mamusiu?-zapytałam się i podeszłam do niej po czym się wyściskałyśmy.
-Ja przecież nic nie mówię. Dobrze, że sobie zaszaleliście młodzi jesteście to możecie.-powiedziała odsuwając się ode mnie-Co tam u Johna? Mogę już mówić mój zięć?
-Mamo.-skarciłam ją i napiłam się prosto z butelki wody stojącej na stole.
-No co? Mogę czy nie?
-Możesz mówić chłopak mojej córki. Żaden zięć. Młoda jestem muszę się wyszaleć.-moim głównym celem było łóżko. Ułożyłam się z powrotem pod kołdrą i po prostu leżałam wpatrując się w sufit, na którym było mnóstwo gwiazdek. Kiedyś jak byłam jeszcze w liceum na każdej gwiazdce pisałam jakiś mój cel, jakieś moje życzenie po czym przyklejałam na sufit. Już parę z tych co się tam znalazło spełniło się. Między innymi zdać maturę oraz wyjechać do Australii. Ale to żeby poznać jakąś gwiazdę muzyki. To nigdy bym nie pomyślała tak serio serio, że się spełni. Teraz to mogłam powiedzieć nawet, że mój chłopak jest gwiazdą muzyki. Moi przyjaciele są najbardziej rozpoznawalnymi chłopakami na świecie. Coś tutaj było nie tak. Za dobrze wszystko mi w życiu szło. Kiedyś w końcu będzie musiało się coś spierdzielić. Moja mama długo nie wytrzymała i przyszła do mnie i położyła się obok mnie. Uwielbiam moją mamę za to, że nie zachowuje się jak nadopiekuńcza mamuśka tylko przychodzi do mnie do łóżka jak już jestem w domu i tak sobie rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Czasami nic nie mówimy tylko leżymy, a czasami ja śpię ona patrzy na mnie. Właśnie za to ją kocham. Za to, że jest. Tata pewnie musiał jechać do pracy. Może i lepiej bo kac mi trochę przejdzie. Leżałyśmy sobie i rozmawiałyśmy o moim życiu w Australii, o mojej przyszłości, o Johnie. No i żeby tak dobrze nie było to tematu książki mojej mamy nie mogłyśmy ominąć. Dowiedziałam się, że wydawca kupił i zaczyna się ta praca co zwykle, czyli druk, promocja, premiery i nabijanie na licznik ilość sprzedanych egzemplarzy. Około dziewiętnastej mój telefon zaczął wibrować jak szalony ale mi nie chciało się go odbierać dlatego też przykryłam się kołdrą na głowę i usnęłam. Obudziłam się o piątej rano. Ciemno wszędzie jak nie powiem gdzie. Zapaliłam nocną lampkę i od razu poraziło mnie światło. Po chwili moje oczy przyzwyczaiły się. Stan mojej głowy zdecydowanie się polepszył i teraz to już tylko był normalny ból głowy. Oj jak mnie weźmie kac to już na całego. Trzy dni ciągłego bólu głowy. Masakra. Poszłam pod prysznic i z powrotem ubrałam szare spodnie i bluzę z kangurem. Zmieniłam tylko koszulkę na czarną i oczywiście bieliznę. Włosy związałam w luźnego warkocza. Podreptałam do kuchni gdzie zjadłam śniadanie i naszykowałam je również dla moich rodziców. Samolot miałam o dziewiątej co oznaczało wyjście z domu o siódmej trzydzieści. Obudziłam rodziców i zaprosiłam ich na śniadanie. Nie odbyło się bez śmiania się ze mnie i twierdzenia, że powinnam częściej wpadać to zaczęliby nawet jeść śniadania. Według planu opuściłam mieszkanie moich rodziców o siódmej trzydzieści. Stosunkowo krótka droga, a trwała w nieskończoność. W końcu wylądowałam na lotnisku Chopina i grzecznie czekałam na mój lot. Postanowiłam w końcu sprawdzić mój telefon. Może i trochę głupim pomysłem było go nie używać przez te dwa dni no ale od tego też trzeba odpocząć. Zdziwiona to mało powiedziane byłam gdy zobaczyłam 50 nieodebranych od Johna. Masa wiadomości od Janka, El, Harrego, Louisa, Nialla, Liama i Zayna. Nie można zapomnieć o górze wiadomości na Facebooku i Twitterze. Cała poczta zawalona jakimś spamem. No istna masakra. Postanowiłam, że najpierw poczta, potem TT i FB, a następnie odczytam wszystkie wiadomości. Dzwonienie zostawiłam sobie na deser. Niestety w połowie odpisywana na wiadomości na portalach społecznościowych musiałam udać się do samolotu, który prosto miał mnie zabrać do Londynu gdzie na lotnisku miała czekać El. To była jedyna osoba, do której zadzwoniłam żeby ją poinformować jak, kiedy i gdzie będę. W sumie od razu mogłam lecieć do Glasgow ale już umówiłam się z El na zakupy przed koncertowe w Londynie. Po krótkim locie, któremu wcale nie sprzyjał mój ból głowy wysiadłam na słynnym Heathrow. Odebrałam mój bagaż i zaczęłam szukać Eleanor. Długo tego nie robiłam bo brunetka dosłownie wskoczyła mi na plecy.
-Szaleńcze!-wydarłam się.
-Też się cieszę, że Cię widzę!-wyściskałyśmy się po czym czym prędzej popędziłyśmy na zakupy bo jeszcze dziś wieczorem musimy być w Glasgow bo chłopcy dają show o 20.30. Podczas tych dość krótkich zakupów kupiłyśmy sobie wystrzałowe kiecki odpowiednie do wydarzenia. Ona wybrała granatową z baskinką, bez ramiączek, a ja czerwoną ze złotymi wstawkami na ramionach. Buty postanowiłam wykorzystać te z poprzedniej imprezy natomiast El uznała, że ma już taką ilość szpilek, że niedługo nie będą jej się mieścić w szafie. Z całym ekwipunkiem wybrałyśmy się z powrotem na lotnisko stamtąd prosto do Glasgow. Podczas zakupów narobiłyśmy sobie zdjęć w różnych sukienkach jednak zabroniłam El wstawiać gdziekolwiek bo wtedy moja niespodziewanka mogłaby nie wypalić. Około godziny osiemnastej trzydzieści byłyśmy na miejscu. To dziwne ale tutaj wcale nie było tak zimno jak w Polsce. Pewnie dlatego nie było mi przeraźliwie zimno w samej bluzie. Dotarłyśmy do hotelu, w którym miałyśmy zarezerwowany pokój, i w którym również była ekipa wraz z Johnem. Nie mógł przecież opuścić koncertu swoich idoli. Miałyśmy szczęście, że nikt nas nie widział i spokojnie mogłyśmy szykować się do wyjścia. Ja przede wszystkim marzyłam o prysznicu. Tak też zrobiłam umyłam się dokładnie zmywając z siebie cały trud podróży. Następnie szybko ubrałam się w bieliznę i za dużą koszulkę Johna, którą mu ukradłam. Mokre włosy rozczesałam i pozostawiłam do wyschnięcia. Po mnie do łazienki weszła dziewczyna Louisa, a ja zrobiłam trochę porządku w mojej walizce, której od paru dni w ogóle nie rozpakowuje. Kiedy brunetka wyszła z toalety obydwie zaczęłyśmy zakładać sukienki, robić makijaż i czesać sobie nawzajem włosy w przeróżne fryzury. W końcu stanęło na tym, że obydwie idziemy w rozpuszczonych. W naszym tajnym planie uczestniczył też Kevin tylko dzięki niemu możemy dostać się na nasze miejsca pod sceną niezauważone. Co prawda te miejsca pod sceną to nie takie żeby od razu wszystkie fanki nas rozpoznały i rozszarpały tylko takie żebyśmy my mogły się dobrze bawić i żeby panowie nas zauważyli. Trzeba dodać, że o tym, że Eleonor tutaj jest też nikt nie wie. John razem ze swoją kapelą mają miejsca w specjalnej strefie VIP. Z całego tego zamieszania zapomniałam do niego zadzwonić. Kiedy już byłyśmy w drodze na arenę, na której miał się odbyć koncert uznałam, że nie ma sensu jeżeli i tak za chwilę się z nim spotkam. Pewnie będzie trochę zły no ale bez przesady. Powinien zrozumieć. Wszystko szło według naszego planu. Udało nam się przemknąć niepostrzeżenie na nasze miejsca. Po paru minutach zaczęło się show. Dziwnie musiałyśmy wyglądać gdy jako jedyne nie piszczałyśmy jak głupie na ich widok. W końcu nam się to znudziło i zaczęłyśmy je przedrzeźniać. Kiedy wybiegli na scenę wstałyśmy i zaczęłyśmy się bawić. Dosłownie przetańczyłyśmy i prześpiewałyśmy z nimi wszystkie piosenki. Przed „Rock me” Harry powiedział, że dedykują ją mi. Nawet nie wiecie jak mi się miło na sercu zrobiło. Zaczęłam się drzeć, że dziękuję. Ale możliwe, że nie usłyszał bo cała hala krzyczała razem ze mną. Stali przy statywach i śpiewali kiedy w pewnym momencie mój wzrok ze wzrokiem Zayna się zetknęły. Od razu walnął Harrego w ramię i kazał mu się popatrzeć na mnie. Temu to chyba oczy wręcz wystrzeliły ze zdziwienia. Dzielnie śpiewali dalej. Mimo to teraz już cały czas się gapili w naszą stronę. No cóż chyba niespodzianka się udała. Po całym widowisku udałyśmy się za kulisy. Napad głupawki, który towarzyszył nam od rana nie ustawał.
-Tomo!-Eleanor rzuciła się Louisowi na szyję jak tylko go zobaczyła.
-Patt!-krzyknęła cała piątka i po chwili tonęłam w ich uścisku.
-Co ty tutaj robisz?-zapytał zdziwiony Niall.
-Jak to co? Jestem!-zaśmiałam się.
-Ale jak to możliwe przecież jeszcze niedawno byłaś w Australii?-blondyn chyba jeszcze nie wie co to samoloty.
-Więc Niall kochanie to było tak. Chociaż może zacznijmy od tego, że jesteście jacyś dziwni. Jak mogliście nie dowiedzieć się tego, że jestem w Europie?
-Yyy jakoś nie mieliśmy pewnie na to czasu. Próby, próby i jeszcze raz próby.-powiedział Zayn.
-No dobra wybaczam. Więc kiedy wyjechaliście zacieśniłam moją znajomość z Johnem, który powinien się pewnie tutaj gdzieś za chwilę pojawić. No i zabrał mnie ze sobą na swoją trasę po Europie. Byłam w domu, a teraz przyjechałam oglądać jak szalejecie na scenie. No i oczywiście ta wariatka mi we wszystkim pomagała.
-Mówisz, że jesteś tutaj z Johnem?-zainteresował się Liam.
-Tak. Właściwie to mój chłopak.-teraz też byli zdziwieni. No już nawet chłopaka mieć nie można?
-Nic mi nie powiedziałaś?! Foch stulecia! Jak mogłaś!-zaczął krzyczeć Louis.
-On żartuje czy naprawdę się obraża?-zapytałam reszty. Co prawda oni też się obrazili, a El tylko wzruszyła ramionami.
-Pati?-usłyszałam za sobą głos Janka.
-O cześć Johny.-powiedziałam odwracając się i uśmiechając się do niego.
-Czyś ty do końca oszalała?-zapytał. Wkurzony to on był i to porządnie. Takiego to jeszcze go nie widziałam. Bałam się go.
-Nie. Dlaczego tak uważasz?-wiedziałam ale jednak wolałam zapytać-Po za tym możesz łaskawie możesz na mnie nie krzyczeć przy ludziach jeżeli w ogóle musisz to robić?
-Nie, nie mogę! Ty naprawdę jesteś jakaś nienormalna! Dlaczego nie odbierałaś tego pieprzonego telefonu?!
-Może dlatego, że chciałam od wszystkiego i od wszystkich odpocząć w domu moich rodziców! Z nikim się nie kontaktowałam tylko z El bo jakoś musiałam dotrzeć tutaj gdzie jestem!-1D wraz Eleanor już dawno odeszli tak samo jak wszyscy ludzie, którzy znajdowali się w okolicy. Myślał, że jedno jego skinięcie palcem i ja już jak ten piesek jestem obok niego. Znacznie się mylił. Teraz właśnie pokazał swoje prawdziwe „Ja”. Ale coś jednak mnie podkusiło żeby dać mu szansę. Naprawdę mogłam jednego głupiego smsa napisać. No ale tak łatwo to mu nie odpuszczę.
-Idziemy do hotelu.-powiedział chwytając mnie za nadgarstek.
-Słucham?-zdziwiłam się i zaczęłam się wyrywać.
-Powiedziałem. Idziemy do hotelu.-uznałam, żeby nie robić jeszcze większego cyrku chociaż i tak wiem, że przez to przedstawienie zarobił dużego minusa u mnie pójdę bez większego protestowania, a dopiero w hotelu powiem mu co o tym myślę. Trafił na mój dość mocny charakter i nie zamierzam odpuścić. Jeżeli chłopak ma mnie tak traktować to ja dziękuję bardzo.


Dzień dobry :) Wita was chora Harolda :) Co oznacza, że wreszcie będę mieć czas by pisać dalej :D Tylko żeby nie było ja piszę sobie rozdziały do przodu i już mam pewnie jakieś 13 :D No ale wy na razie musicie zadowolić się 8 ;) 

To teraz mały apel od mojego Aniołka :)
"Kochane czytelniczki. Cieszę się, że jesteście z moją kochaną Zuzieńką i czytacie Jej cudeńko.  Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że jestem dumna z Niej i z tego, że mogę być Aniołkiem 'Rock me!'. Ostatnio zaszedł mały incydent z podszywaniem się pode mnie. Nie spodziewałam się tego. Zła nie jestem, ale proszę tą osóbkę, by tego więcej nie robiła. :)"

Można skomentować? Można. To nie boli jak widać i można dodać aż 26 komentarzy ;) Teraz to tylko utrzymać, a moje serduszko będzie się radować, a nowe rozdziały będą się jeszcze szybciej pisać :) Moje nowe opowiadanie ujrzy pewnie światło dzienne w okolicach maja/czerwca bo dopiero wtedy będę mieć więcej czasu ;) Nadal możecie zgadywać kto będzie głównym bohaterem :P I nie będą to Harry i Patrycja :P Nawet słoneczka nie wiecie czy ona będzie z Harrym, a Wy już ich tutaj wyswatałyście :P 
Oczywiście można pytać! ask.fm/JestemHarolda 

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania Harolda :* 

11 komentarzy:

  1. Świetny rozdział, a Patrycja powinna zostawić Jonha bo go nie lubię :)
    Ma być z Haroldem!!
    Weny :*
    Czekam na NN :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział :*
    Patrycja + Harry = ♥
    Hyhy : 3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem za Harrym, a przynajmniej w tym opowiadaniu. No, ale cóż, przecież oni już ze sobą spali, nie ?

      Usuń
  3. Awww... Teraz ten Janek z nią zerwie (mam taka nadzieje)! Jakoś nie przypadł mi do gustu :P No wiesz, Hazz to co innego! Chyba nowy związek się szykuje :3 Harold i Patrycja byliby świetną parą. Czekam nn i do zdrowia wracaj!
    Gosia ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę tak samooo :)


      Aguśśka ;)

      Usuń
  4. UUUUUUUUUUUUUUUUUU BOMBOWOOO !!!! ;)
    Jak miło że istnieją takie osoby jak TYY . Czekam na nexta .. coś mi się widzi że z tym Jankiem nie najlepiej . Serio, serio . Niech Patrycja mu pokaże . hahhah
    Dobra to ja się niecierpliwie ii MYŚLĘ :) Kto może być bohaterem ?! hmm... A może Louis ?
    Coś mi podpowiada że to będzie miało związek z One Direction :)


    A na razie zadowalam się książką Siła Marzeń. Życie w One Direction :) Jestem już przy Nialu, więc praktycznie, prawie na końcu książki. Jeszcze tylko Zayn. A muszę się pochwalić że dopiero wczoraj ją kupiłam. Z trudem ... :)


    Życze WEENNNYYYYY :)
    Aguśśka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uważam że Patrycja powinna zerwać z Jankiem i związać się z Harrym świetnie do siebie pasują czekam na następny rozdział z niecierpliwością co się stanie w pokoju hotelowym?

    OdpowiedzUsuń
  6. Wścibski bahor z tego Janka, niech go Pati zostawi. ON NIE JEST JEJ WART . Ale rozdział supper .
    Wracaj do zdrowia, chociaż lepiej będzie teraz bo masz więcej czasu na bloga . :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny rozdział. czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  8. Supciooooooooooooooooooooooooooo !!!!!!!!!!!!! :)
    Kiedy kolejnyyy ??????!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. O nie! Tak to my Patt traktować nie będziemy drogi Johnie! Ja się nie zgadzam i mam nadzieję, że z tym coś zrobisz :D
    Cieszę się, że Pati ma taki kontakt z mamą. Widać, że kobieta jej ufa i jest dla niej przyjaciółką, co jest bardzo fajne ;D
    Na koniec oczywiście chłopaki i El, bo nie można o nich zapomnieć. ;) Świetni są wszyscy, każdy na swój sposób wyjątkowy ;)
    Myślałam, że ułożysz sensowniej ten mój mini apelik xd a tu ... Wybaczam, w końcu to moje słowa ;p
    Buziaki, Happiness ;*

    OdpowiedzUsuń