piątek, 19 kwietnia 2013

10. Słyszałem, że z nami wystepujesz.

-Budzisz ją czy nie?-usłyszałam ściszone głosy.
-Nie wiem właśnie. Pewne nie będzie chciała nigdzie wychodzić to po co ją budzić niech śpi.
-Ja bym jednak obudził.
-To budź.
-Pati.-ktoś dotknął mojego ramienia, a ja powoli otworzyłam oczy po czym wyciągnęłam ramiona do góry i przeciągnęłam się.
-Która godzina?-zapytałam.
-Wpół do dziesiątej.-powiedział Louis.
-Matko ja mam przecież samolot za dwie godziny.-powiedziałam przerażona i usiadłam na łóżku.
-Jaki samolot?-zapytał zdziwiony Liam siadając obok mnie.
-Jak to jaki? Do Polski co mnie z powrotem zabierze.
-Jak się czujesz Mała?-zapytał Harry siadając z drugiej mojej strony. Z jego włosów kapały kropelki wody mocząc przy okazji moją rękę. Co wywołało u mnie gęsią skórkę.
-Lepiej.-od razu zmarkotniałam na wspomnienie wczorajszego wieczoru.
-To dobrze.-uśmiechnął się po swojemu, a ja znowu zaczęłam płakać-Ej no podobno lepiej to nie ma co płakać.
-Teraz to ja płaczę bo mam takich cudownych przyjaciół. Dziękuję Wam!-wykrztusiłam przez łzy i wszystkich przytuliłam.
-Dobra koniec tych przytulanek.-zaśmiała się Eleanor-W łazience masz przyszykowane świeże ubrania i ręcznik, a my już zamawiamy śniadanko.
-To jeszcze tylko powiedzcie mi gdzie jest łazienka.-Zayn zaprowadził mnie do białego pomieszczenia po czym zostawił samą. Wzięłam szybki prysznic zmywając z siebie całą tą męczącą noc. Wytarłam ciało ręcznikiem i zawiązałam mokre włosy w turban. Ubrała się w naszykowane przez El dżinsy i zwykłą białą podkoszulkę. Rozczesałam włosy i zrobiłam nowy makijaż aby zatuszować wszystko co mogło przerazić między innymi worki pod oczami. Wyszłam już odświeżona do granic możliwości po czym zapakowałam wszystkie moje rzeczy do walizki i zaczęłam suszyć włosy bo same nie wyschną, a ja muszę przecież za chwilę wyjść. Może to i głupi pomysł ale inaczej to oni mnie stąd nie wypuszczą. Założyłam bordowe Conversy i płaszcz po czym zabierając walizkę zaczęłam kierować się w stronę wyjścia. Nie wiem jak mi się to udało ale nikt mnie nie zauważył jak wychodziłam. Szybkim krokiem zmierzałam do wyjścia z hotelu. Przeszłam przez próg i szybko założyłam okulary bo tłumek dziewczynek robiących zdjęcia już czyhał. Wsiadłam do pierwszej stojącej taksówki i poprosiłam o zawiezienie mnie na lotnisko. Po półgodzinie siedziałam w poczekalni na lotnisku. Kupiłam sobie coś do jedzenia i zajęta konsumpcją nie zauważyłam jak szybko minął mi czas do odprawy. Od kiedy to tak dużo ludzi leci do Polski. Kolejka nie chciała się skończyć, a ja tkwiłam na samym jej końcu.
-Tam jest!-usłyszałam głos Liama.
-Fuck.-powiedziałam pod nosem. Nie chciałam im siedzieć na głowie. Oni teraz nie mają czasu na zabawianie się w leczenie Patrycji z jakiegoś Australijczyka. Chodź bym nie wiem co robiła oni i tak mnie znaleźli i kazali natychmiast wracać z nimi do hotelu, a właściwie to prosto na arenę, w której odbywały się koncerty. Już grał ich pierwszy support bo przecież dzisiaj są dwa koncerty. Dostałam kazanie od wszystkich i dodatkowo Kevina, który miał mnie pilnować. Kolejnym głupstwem jakie dzisiaj zrobiłam było wejście na portale społecznościowe i portale plotkarskie. Nie wiem co ja takiego zrobiłam, że nagle cała Anglia żyje moimi perypetiami. Siedziałam sobie w garderobie chłopaków i przeglądałam kolejną stertę informacji kiedy mój telefon zaczął wibrować. Zdziwiło mnie to bo przecież ja nigdy nie mam włączonych wibracji. Co może oznaczać tylko tyle, że ktoś majstrował mi przy telefonie. Kiedy na ekranie zobaczyłam zdjęcie Johna zaczęłam się zastanawiać czy może przypadkiem nie odebrać. Kevin akurat wyszedł do toalety więc była doskonała okazja. Odebrałam. To był trzeci i chyba najpoważniejszy błąd tego dnia.
-Patrycja.-zaczął-Ja chciałem Cię przeprosić. Proszę Cię wybacz mi.-zaczął jęczeć.
-Chyba Cię pojebało! Nie chcę Cię znać! Nie dzwoń do mnie nigdy więcej!-powiedziałam podnosząc głos.
-Proszę Cię! Nie wiedziałem co robię! To oni powiedzieli, że będzie fajnie jak sobie wciągniemy!
-Czyli jednak byłeś naćpany.-powiedziałam ironicznie-Dziękuję nic więcej nie chcę wiedzieć! Zniknij!-po czym się rozłączyłam. Po chwili pojawił się też Kevin. Ja siedziałam na kanapie z pokulonymi kolanami i walczyłam z moimi oczami żeby przypadkiem nie zacząć płakać. Włączyłam opcję w mózgu nie myśl o tym co się wydarzyło minutę temu. Kevin wrócił do czytania swojej gazety, a ja tak sobie siedziałam i myślałam co jeszcze mogę dzisiaj głupiego zrobić. Chyba zostało mi już tylko pocięcie się albo skok ze spadochronem. Ewentualnie bandżi. Dwie ostatnie opcje odpadały bo miałam okropny lęk wysokości więc może trzeba się pociąć. Do garderoby wpadli panowie. Zmęczeni ale szczęśliwi bo zakończył się kolejny koncert. Jeszcze tylko jeden dzisiaj wieczorem i prosto z areny na lotnisko skąd do Londynu. Oni się ogarniali, a ja nadal siedziałam i myślałam. Miałam dość dobre miejsce bo nie kręciłam im się pod nogami tylko siedziałam w jednym miejscu.
-Patka idziesz z nami zagrać koncert?-zapytał Niall siadając obok mnie.
-Dobrze się czujesz na pewno?-zapytałam patrząc się na niego jak na jakiegoś ufoludka.
-Nie no umiesz przecież grać na gitarze to możesz z nami zagrać „Little Things”. Dam Ci za chwilę akordy i gitarę. No i możesz z nami wystąpić.-powiedział bardzo zadowolony blondyn.
-Akordy i gitarę możesz mi dać. Ale ja nigdzie nie zamierzam występować.
-No nie daj się prosić.-powiedział robiąc oczy kota ze Shreka.
-Nie. Jeszcze tylko tego mi brakowało. Już wystarczająco świat interesuje się moim życiem.-powiedziałam dokładnie wymawiając każdy wyraz po czym wstałam z kanapy i poszłam do toalety. Jednak Niall wpadł na jeszcze lepszy pomysł niż pocięcie się. Ale jednak wyczerpałam limit głupot na dzień dzisiejszy. Coś może jeszcze wyjdzie w praniu ale na pewno nie wystąpię z nimi na scenie. Wróciłam do garderoby, a tam Niall z Liamem siedzieli na kanapie. Niall brzdąkał coś na gitarze, a Liam przeglądał nuty. Oni chyba naprawdę myślą, że z nimi wystąpię.
-O już jesteś. Bardzo dobrze.-powiedział Louis-Niall oddaj jej gitarę.
-Już, już oddaję.-podał mi gitarę, a ja usiadłam sobie między chłopakami.
-Pokaż mi te akordy.-powiedziałam zabierając Liamowi nuty. Szybko przeczytałam to co mnie interesowało i zaczęłam wolno łącząc wszystko w jeden dźwięk.
-Paaaaati!
-Haaaazza!
-Słyszałem, że z nami występujesz.-powiedział radosny.
-Źle słyszałeś. To, że gram nie znaczy, że muszę z Wami występować.
-Oj no jeszcze zmienisz zdanie.-powiedział.
-Dobra idziemy jeść. Idziesz z nami?-zapytał Zayn.
-Idę.-wzięłam leżącą z boku bluzę Nialla i ubrałam się w nią bo trochę zimno mi było. Restauracja zamknięta dla wszystkich tylko cała obsługa i zespół miał prawo wstępu. Fajnie urządzona. Ściany ze szkła ukazywały tłum dziewczyn patrzących i robiących zdjęcia jak ich idole jedzą obiad w obecności jakiejś ofiary losu. To denerwujące jak ktoś cały czas się na ciebie gapi. Nie wiem jak oni to wytrzymują. Naprawdę szacun. Ledwo co tknęłam to co miałam na talerzu bo i tak nie mogłam nic jeść przez sytuację z Johnem, a już na pewno nie będę mogła jeść jak wszyscy będą mi się przyglądać. Już widzę jakie jutro ciekawe artykuły byłyby w internecie czy gazetach o tym, że jestem gruba, że jem za dużo, że się obżeram. Chłopcy to jednak nie mają tylu problemów co dziewczyny. My musimy na każdym kroku uważać na to co powiemy bo za chwilę będzie, że dziewczynie to nie wypada. Chłopcy pochłonęli swoje porcje i czekali jeszcze aż ja coś zjem. Bo uznali, że inaczej się nigdzie nie ruszają i wtedy dopadną mnie rozwścieczone fanki.
-Czy do Was nie dociera, że nic nie przejdzie mi przez przełyk?-zapytałam podpierając głowę na rękach przy okazji przytrzymując włosy.
-No dobra chyba nic nie da się zrobić.-powiedział Zayn.
-Kocham Cię Zayn!-powiedziałam zadowolona.
-No wiesz. Ja mam dziewczynę no ale co tam chyba mnie nie zabije. Kocham Cię Patt!-powiedział z równie dużym entuzjazmem co ja.
-Ej! Nie zdradzaj mnie!-powiedział Niall.
-Ciebie nie kocham bo chcesz żebym z Wami wystąpiła plus kazałeś mi jeść.-powiedziałam pokazując mu język i przytulając się do Malika. Wyszliśmy z restauracji i z powrotem wróciliśmy do garderoby gdzie panowie już zaczęli szykować się do występu.
-Ale to chociaż chodź jest dla Ciebie specjalne miejsce na widowni.-powiedział Liam.
-No dobra.-przewróciłam oczami widząc jak wszyscy zaczęli się cieszyć. Ich stylistka przyniosła mi po chwili jakieś ubrania.
-A nie mogę przepraszam iść w tym w czym jestem czy muszę się jakoś specjalnie przebierać bo idę na widownię?-zapytałam patrząc na zestaw, który mi przyszykowała.
-Powiedzieli, że mam Ci coś znaleźć. Nie pytaj co kombinują bo żadnej więcej informacji mi nie chcieli udzielić. Możesz się spodziewać, że wyciągną Cię na scenę albo coś w tym stylu.-powiedziała podając mi jeszcze szpilki.
-Muszą być obcasy?-popatrzyłam się na nie zrozpaczona.
-No w sumie to nie muszą ale tak będzie to lepiej wyglądać. Mogą być jeszcze baleriny no ale nogi są dłuższe jak jest się na obcasach, a jak robią Ci zdjęcia to lepiej mieć długie nogi.-powiedziała. Przynajmniej szczera była. Westchnęłam zabierając cały zestaw i poszłam się przebrać. Czarne rurki, a do tego miętowa koszula ze złotymi guzikami to zdecydowanie fajne połączenie. Na razie będę biegać w Conversach bo moje nogi tego nie zniosą. Mimo iż ubóstwiam wszelkiego rodzaju szpilki to akurat nie mam na nie najmniejszej ochoty. Ustaliłyśmy, że włosy mają zostać tak jak są. Tak samo makijaż. Tylko drobne poprawki wprowadziłam bo od rana mógł się trochę zniszczyć. Za minutę zaczyna się koncert już leci filmik, który zawsze jest puszczany na początku, a ja pędzę na bosaka na swoje specjalne miejsce. W ręku trzymam szpilki bieganie w nich mogłoby się źle skończyć bo do najniższych to one nie należą. Kevin zaprowadził mnie po prostu do strefy VIP. Tam na rozsiedliśmy się na kanapach, które były specjalnie przygotowane dla specjalnych gości.
-Kevin wiesz po jaką cholerę oni kazali mi tutaj przyjść?-zapytałam mojego ulubionego ochroniarza.
-Nie mam zielonego pojęcia.-wzruszył ramionami. Dziwne było to, że nikogo oprócz nas tam nie było. Zazwyczaj jacyś dziani rodzice kupują swoim dziewczynkom te najdroższe bilety. Jednocześnie mają potem okazję porozmawiania z chłopakami i zrobienia sobie zdjęcia. Koncert zaczął się. Chłopcy szaleli na scenie. Podczas kolejnej już piosenki wszedł menadżer chłopaków Ted.
-Cześć!-powiedział.
-Witam.-odpowiedziałam, a Kevin tylko mu pomachał i dalej przeglądał coś w swoim telefonie.
-Chodź Patrycja ze mną.-powiedział szybko Ted.
-Dokąd przepraszam bardzo?-zapytałam zdziwiona.
-No chodź nie pytaj.-powiedział otwierając drzwi, a ja uprzednio zdjęłam buty i dopiero wtedy wyszłam.
-Załóż lepiej.-wujek dobra rada się znalazł. Niech sam sobie w takich połazi.
-O matko.-westchnęłam i założyłam z powrotem. Ruszyliśmy w stronę sceny. Musieliśmy zejść z samej góry potem przejść korytarzami porobionymi przez ochroniarzy. W tym samym czasie panowie lecieli nad sceną. Dobrnęliśmy pod scenę B.
-Ted o co chodzi?-zapytałam krzycząc bo inaczej to by mnie nie usłyszał.
-Kazali mnie tutaj przyprowadzić. Nic więcej nie wiem.-powiedział wzruszając ramionami.
-Wszyscy w jednej komitywie.-powiedziałam pod nosem wkurzona, że mnie chcą wciągnąć na scenę bo co innego mogli sobie wymyślić. Dotarli na scenę B. Pora na pytania z Twittera. Szybko wyjęłam telefon i napisałam o następującej treści: „Po co mnie tutaj ściągnęliście?”. Podpisałam się po protu Patrycja i podałam moje miejsce oczywiście z małą pomocą Teda bo dokładnie to ja nie wiedziałam gdzie jestem. Zaczęli odpowiadać. Kiedy zobaczyłam pierwsze pytanie wybuchałam śmiechem. Już nie mogli wziąć jakiegoś innego. Tylko moje musieli. Właśnie zrobiłam głupotę numer trzy, a może już cztery, że zgodziłam się tutaj przyjść ta była trzecia. Przeczytali i cała piątka zaczęła się śmiać. Tak jak to mają w zwyczaju zaczęli szukać osoby, która zadała pytanie. Długo nie szukali bo od razu mnie zauważyli. No i mogłam się tego spodziewać wciągnęli mnie na scenę.
-Przedstaw się nam.-Louis podstawił mi pod usta mikrofon.
-Patrycja miło mi.-ledwo co powstrzymywałam się od śmiechu-Odpowiecie na moje pytanie czy nie?
-No więc droga Patrycjo. Pytanie jest bardzo interesujące, a za razem trudne.-zaczął Liam-Harry ty dokończ.
-Po co mnie tutaj ściągnęliście?-przeczytał Styles-Ściągnęliśmy Cię tutaj bo jesteś najlepszą przyjaciółkom na świecie i niech całe Glasgow zrobi hałas dla Paaaaaaaaaatrycji!-mówiąc to objął mnie ramieniem. Podeszli wszyscy i zaczęli ściskać.
-Dzięki panowie. Nie musieliście.-powiedziałam im tkwiąc w tym uścisku.
-To teraz Patrycja podpowiada z nami na pytania.-zapowiedział Niall. Pojawiło się kolejne. Oczywiście dotyczyło nie tylko chłopaków ale też i mnie.
-„Jak to się stało, że Patrycja wywarła na Was takie wrażenie? Bo nie wiem co muszę zrobić xd Pozdrawiam xxx”-przeczytał Zayn.
-Jak to jak? To proste.-zaczął Liam. Wcześniej stałam sobie obok Nialla, który cieszył się niemiłosiernie. Teraz stanęli wszyscy dookoła mnie i lustrowali mnie od góry do dołu.
-Możecie już skończyć?-zapytałam lekko speszona.
-No dobra jak to się stało. Popatrzcie sobie na tą dziewczynę. Proszę bardzo Pati uśmiechnij się ładnie.-powiedział Louis podchodząc do mnie okręcił mnie dookoła mojej osi-Smukłe uda, ładna pupa, płaski brzuch, blondynka i do tego białe zęby.
-Tommo nie pieprz głupot.-powiedział Harry.
-Ale chodzi Ci o to, że Patrycja tego wszystkiego nie ma czy może o to, że nie o to chodziło?-zapytał przy okazji próbował być poważny.
-Chodzi mi o to, że Patrycja jest po prostu mega pozytywną osobą i nie ma takiej drugiej na świecie bo każdy jest wyjątkowy na swój sposób.-spuentował Harry.
-Ohh Haroldzie. Bardzo mądrze powiedziane. Nawdychałeś się czegoś, że tak mądrze prawisz?-zapytał Zayn klepiąc go po ramieniu.
-A nie zgodzicie się ze mną?-zapytał Hazza już teraz powoli śmiejąc się.
-Oczywiście, że się zgodzimy.-przytaknął Liam.
-No to o co chodzi? Dawajcie następne pytanie.-zarządził Harry. Odpowiedzieli jeszcze na dwa pytania z czego jedno dotyczyło mojej osoby, a dokładniej czy wierzymy w czystą przyjaźń między chłopakiem, a dziewczyną czy musi się to przerodzić w coś innego. Louis, Liam i Zayn od razu powiedzieli, że oni mają dziewczyny i ich ten problem nie dotyczy. Tutaj znowu popisali się Harry z Niallem i jeszcze mi kazali odpowiadać. Podczas gdy odpowiadałam jakieś dziewczyny darły się, że mnie kochają. Fajnie wiedzieć. Teraz to już byłam speszona do granic możliwości. Chciałam się zapaść pod ziemię. Dosłownie. Czułam jak wielkie mam rumieńce na policzkach. Jednak czekała mnie kolejna niespodzianka otóż miałam z nimi wracać na scenę A. No ciekawe jak. Okazało się, że zamontowano jeszcze jedną linkę mającą zapobiec mojemu spadnięciu. Ciekawe jak oni sobie to wyobrażają jeżeli ja mam lęk wysokości. Przecież ja umrę lecąc tam z nimi. Moja linka była jeszcze dodatkowo na brzegu. Tak, że musiałam się jeszcze zmieścić obok Nialla.
-Przecież ja tutaj umrę ze strachu powiedziałam jak już byłam podpięta, a tamci coś gadali.
-Nie spadniesz. Ja Cię uratuję.-powiedział Niall wypinając dumnie pierś do przodu.
-O matko.-przytuliłam się do niego. Dodatkowo miałam te cholerne szpilki. Oni nie dość, że śpiewali to jeszcze kręcili się jakby mieli jakieś owsiki. Lecieliśmy bardzo wolno co dodatkowo sprawiało w mojej głowie wrażenie, że spadnę. Całą drogę mocno trzymałam się Nialla. Kiedy dotarliśmy kamień spadł mi z serca bo przeżyłam. Jeszcze tylko czekała mnie droga na dół sceny prowadząca pod jakiś śliskich schodach. Zayn podstawił mi ramię i jakoś powoli zeszłam. Śmiali się ze mnie, że i tak jestem od nich niższa mimo takich obcasów.
-Policzymy się za kulisami.-zagroziłam im i zeszłam ze sceny. Wpadłam na Teda.
-Podobało się?-zapytał zadowolony.
-Ja nie wiem co oni planują.-powiedziałam udając głos Teda-Bardzo tylko, że mało co nie umarłam ze strachu jak lecieliśmy nad widownią.-powiedziałam.
-Masz lęk wysokości?-zapytał zdziwiony.
-To aż coś takiego nieludzkiego?
-Nie no ale Nialler Cię trzymał. To czego tutaj się bać.
-Może tego, że Niall ma czasami jakieś takie dwie lewe ręce?-zapytałam z ironią.
-No to chyba lepiej w końcu jest leworęczny.-zaśmiał się Ted.
-To nie jest śmieszne.-powiedziałam i udałam się do pomieszczenia zwanego garderobą. Usiadłam sobie tam z powrotem na moim miejscu i weszłam na Facebooka i Twittera. Miliony wiadomości, które mnie zalewały były czymś już normalnym. To dziwne ale przyzwyczaiłam się. Nawet nie zwróciłam uwagi na to, że mam na nogach te śliczne, a za razem jak niebezpieczne buty. Zaczęłam odpisywać na wiadomości. Tak minął mi czas do końca koncertu. Po wszystkim panowie wpadli prze szczęśliwi do pomieszczenia. Zaczęli się przebierać i zabierać wszystkie swoje rzeczy. Ja też spakowałam do torby laptopa i udałam się z nimi do ich wielkiego tour busa. To właśnie nim mieliśmy prosto udać się na lotnisko żeby wrócić do Londynu.


Nie wiem czy przypadkiem nie jest za długi no ale może mi to wybaczycie :)
Przepraszam ale trochę mi się wszystko pochrzaniło i myślałam, że dodałam ostatnio dziesiąty, a nie dziewiąty i trochę w odpowiedziach na Asku mi się wszystko pomieszało. Tak więc przepraszam jeszcze raz. 

Jak chcecie to pytajcie http://ask.fm/JestemHarolda..
Obiecuję, że tym razem mi się nie pochrzani nic :)

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania Harolda :* 

13 komentarzy:

  1. No suuppperrr rozdział , szacun :)
    Brdzo słodki ten Niall , ale trochę za bardzo . Daj tego Harolda , plissssssss ;p
    Rozdział idealny , właśnie taki jest dobry . Nie za krótki , żeby czekać w nieskończoność , heh :)

    Aguśśka ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też cem tak na ich scenie paradować!!! Masz mi to załatwić! Świetny rozdział! Za długi?! Chyba cię pojebało! Im dłuższy tym więcej pięknej lekturki i wgl! Czekam nn!
    Pozdro,
    Gosia ;***

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział, serio.
    Wszystko rewelacyjne :)

    http://i-am-katina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział! Wcale nie za długi po za tym im dłuższy tym lepszy i jeszcze ta treść! Cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział boski, fantastyczny, fenomenalny! *.*
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)


    my-world-and-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne bardzo mi się podoba pogratulować tylko talentu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. so fantastic <3 czekam na nexttt !!!

    http://szmaragdowytalizman.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam<3 W pół do pierwszej a ja sie wybucham smiechem jak czytam to opowiadanie. Jak rodzice sie dowiedza ze ja jeszcze nie śpie to bede miala przerąbane.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świeeetnie piszesz ;p z niecierpliwością czekam nn ;*

    zapraszam na moje opowiadanie o chłopakach z one direction ;p mile widziane komentarze, które motywuja do dalszego pisania opowiadania
    www.one-direction-1d-stories.blogspot.com

    Zapraszam xxo

    OdpowiedzUsuń
  10. Daj następny plissssssss!!!!!!!!!!! Wciągnął mnie twój imagin, więc dawaj dalej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nominuję cię do Liebster Award. Więcej informacji na moim blogu.
    http://butyouareperfecttomee.blogspot.com/2013/04/liebster-award-4.html
    Zapraszam także do przeczytania nowego rozdziału 28
    Pozdrawiam Dominika :)

    OdpowiedzUsuń
  12. zaje-fajowiasty-i-najsuperowszy-blog naprawdę supcio nawet wymyśliłam neologizm :) jupi hupi

    OdpowiedzUsuń
  13. I loved as much as you will receive carried out right here.

    The sketch is tasteful, your authored subject matter stylish.
    nonetheless, you command get bought an edginess over that you wish be delivering the following.
    unwell unquestionably come more formerly again as exactly the same
    nearly a lot often inside case you shield this hike.

    my blog post ... buy path of exile currency

    OdpowiedzUsuń