piątek, 29 marca 2013

7. Wścibskie małpy

Dwudziesty trzeci luty. Mój telefon chyba za chwilę nie wytrzyma od natłoku wiadomości. Co chwilę dostaję nowego smsa z informacją, że któraś z tych sierot umrze ze zdenerwowania. Panowie nie pozwolili aby nasz kontakt się urwał i każdego dnia wymieniałam z każdym z nich milion wiadomości czy to na TT czy na FB czy też podczas rozmowy na Skype. Przez prawie dwa miesiące nawiązałam genialny kontakt z Johnem. Już prasa okrzyknęła nas parą roku co z tego, że ze sobą nie chodzimy. Chociaż ostatnio nasze relacje się zagęściły i chyba przestał być dla mnie tylko przyjacielem.
-Lou. Jeżeli jeszcze raz wyślesz mi smsa o tej samej treści to obiecuję, że jak tylko Cię zobaczę to Cię powieszę.-powiedziałam wkurzona.
-Oj tam ja najpierw umrę ze zdenerwowania.-zajęczał.
-Jest tam El?-zapytałam jakoś niespecjalnie przejmując się jęczącym chłopakiem.
-Jest.-bez jakiś większych ceremonii podał jej telefon.
-Cześć Pati!-powiedziała uradowana dziewczyna.
-Błagam powiedz, że ty tak nie panikujesz.
-Nie panikuję tylko załamuję się ich podejściem.-powiedziała śmiejąc się.
-Jedna normalna!-tym razem to ja zaczęłam się śmiać.
-Ja to chce się już ich pozbyć niech idą na tą scenę i niech śpiewają bo szlak mnie trafi z jęczącym Louisem i Liamem i Niallem i Harrym i Zaynem. Znaczy Daniell też tutaj z siebie wychodzi i Perri i ich rodziny, a oni i tak nadal swoje, że umrą.
-Mają szczęście, że mnie tam nie ma bo już dawno by się pożegnali z życiem. Dobra uściskaj ich wszystkich ode mnie i sprzedaj każdemu kopa na szczęście. Muszę kończyć bo za chwilę jadę na występ Johna.
-No dobra dobra. Oczywiście napisz mi jak już będziesz w związku.-zaśmiała się.
-Tak jasne jasne.-dołączyłam do niej. Tak jak miałam w zamiarze ubrałam się w czarne rurki idealnie podkreślające moje chude nogi oraz białą koszulę ze złotymi wstawkami i rękawem trzy-czwarte, którą wsadziłam do spodni. Włosy po prostu zostawiłam rozpuszczone, a oczy pomalowałam tak jak zwykle. John nie mógł po mnie przyjechać więc transport musiałam sobie sama jakoś załatwić. Zadzwoniłam po taksówkę i gotowa do wyjścia czekałam na jej przyjazd. Kiedy usłyszałam podjeżdżający samochód chwyciłam torebkę ubrałam się w płaszcz, szalik i rękawiczki i wyszłam z domu. Taksówkarz chyba mnie rozpoznał bo zaczął gadać coś o tym, że nie powinnam być z tym Johnym bo on to jeszcze mnie skrzywdzi i powinnam poszukać sobie kogoś lepszego. Grzecznie tylko kiwałam głową i modliłam się o to żeby jak najszybciej wysiąść z tego pojazdu. Na miejscu oczywiście ochrona miała problem z tym żeby mnie wpuścić i musieli wszystko mi sprawdzić. Co z tego, że pokazałam przepustkę. Kiedy wreszcie udało mi się dotrzeć do garderoby Johna to nie pozwolono mi tam wejść bo jak to określił jego menadżer: John musi skupić się na występie i nikt nie może mu przeszkadzać. Nie powiem wkurzyłam się. Od razu udałam się na widownie nie czekając na tą gwiazdkę z nieba wysokiego. Zajęłam zarezerwowane dla mnie miejsce i czekałam na rozpoczęcie koncertu. W międzyczasie kiedy schodziła się publiczność i z każdą minutą było coraz bliżej występu Johna dostawałam to coraz nowsze informacje o tym co się dzieje w Londynie. Warto dodać, że nie jesteśmy teraz w Australii tylko w Niemczech bo John uznał, że zabierze mnie na swoje tourne po Europie. Myślałam, że najpierw będzie tourne po Australii no ale jak widać myliłam się. Byłam prze szczęśliwa, że zaproponował mi tą wycieczkę. Bo dla mnie była to po prostu wycieczka, a jednocześnie po koncercie w Berlinie jadę do Warszawy gdzie spędzę dwa dni u rodziców, a potem wrócę razem z Johnem do Australii. Zahaczając o Londyn bo to właśnie tam ma odbyć się ostatni koncert tej mini trasy koncertowej. Wracając do dzisiejszego koncertu to siedziałam sobie i wymieniałam smsy z El, która co chwila mi pisała, że koncert jest genialny. Panowie żyli w przeświadczeniu, że ja siedzę w Australii i nic nie wiedzieli na temat mojego przyjazdu. Trochę to dziwne bo przecież robili mi zdjęcia z Johnem, a oni jak te ostatnie sieroty nie domyśliły się niczego. W każdym bądź razie już miałam zarezerwowane przez El miejsce na koncercie kiedy tylko pojawię się w Londynie. Po paru minutach na scenie pojawił się John. Nie ma co chłopak ma talent. Piosenki, które śpiewał wszystkie były o miłości i co jakiś czas patrzył się na mnie, a ja uśmiechałam się do niego i puszczałam oczko. W pewnym momencie kiedy skończyła się jedna piosenka i mówił monolog poprosił mnie na scenę. Byłam naprawdę nieźle zszokowana. John pierdzielił coś o tym jak się poznaliśmy, a ja kręciłam z niedowierzaniem głową. W końcu zapytał się mnie czy będę jego dziewczyną. Moja odpowiedź mogła być tylko jedna. Uwiesiłam mu się na szyi, a on mnie pocałował. Teraz to już w ogóle będziemy tematem numer jeden na świecie. Po całej scenie wróciłam na swoje miejsce, a John zadedykował mi kolejne piosenki. Byłam szczęśliwa. Czułam, że wreszcie znalazłam takiego, który jest idealny, a przynajmniej jest mu blisko do tego ideału. Po koncercie szczęśliwa dopadłam go za kulisami, a ten znowu mnie pocałował i poszedł się wykąpać i przebrać. Jego czekała droga do hotelu, a mnie do Warszawy. Co prawda lot samolotem z Berlina do stolicy Polski trwa krótko w porównaniu z lotem do Australii ale i tak jakoś mi się odechciało lecieć. Janek pojechał ze mną na lotnisko gdzie dość długo się żegnaliśmy aż w końcu wsiadłam i odleciałam w kierunku mojej ojczyzny. Środek nocy się zbliżał, a ja próbowałam dostać się do mieszkania moich rodziców, którzy oczywiście nie mogli odebrać kiedy do nich dzwoniłam. W końcu mama odebrała i okazało się, że są na jakiejś imprezie we Wrocławiu i jako, że są dorosłymi ludźmi i myślenie ciężko im czasami wychodzi to zostawili mi klucz pod wycieraczką. Stary sprawdzony sposób. Zdecydowanie odzwyczaiłam się od takich temperatur na dworze dlatego od razu wypiłam gorącą herbatę i położyłam się do łóżka, a że byłam zmęczona całym tym dniem to dużo czasu nie potrzebowałam żeby zasnąć. Następnego dnia rano obudził mnie dzwoniący telefon.
-Kto nie ma litości?-zapytałam sama siebie. Zwlokłam się z łóżka i zaczęłam szukać dzwoniącego sprzętu. Kiedy go odnalazłam na wpół przytomna nie patrząc kto dzwoni.
-Patiiiiiiiiiiiiiiiii!-wydarła się El.
-Co?-zapytałam walcząc z moimi powiekami.
-No miałaś mi powiedzieć!
-Po pierwsze nie krzycz bo ja tutaj śpię! A tak w ogóle to kiedy to miałam niby zrobić?-zapytałam.
-Pewnie od razu po tym jak się zgodziłaś.-zaśmiała się. Nie wiem jak to się stało, że nawiązałam z nią taki dobry kontakt no ale nie narzekam. Lou ma naprawdę dobry gust bo El jest genialna.
-Myślisz, że to takie proste jest?-zaśmiałam się-Ty mi lepiej powiedz czy do chłopaków dotarła ta informacja czy nadal są głusi i ślepi?
-Śpią.-zaśmiała się.
-Pewnie już teraz nie śpią bo przecież się tak wydarłaś, że pół Londynu Cię usłyszało.-napad śmiechu nie odstępował.
-Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nawet cały Londyn mógł usłyszeć bo siedzę na balkonie.
-Czy Ciebie powaliło przecież jest zima?!
-Spokojnie jestem bardzo ciepło ubrana.-już sobie wyobrażałam jej wyszczerz na twarzy.
-Oj co ja się z tobą mam, a teraz wybacz ale jak już mnie obudziłaś to muszę się jakoś ogarnąć i idę się spotkać z moimi znajomymi, a wieczorem wracają moi rodzice i następny dzień spędzę sobie słuchając mojej mamy żeby rano wsiąść do samolotu i ruszyć dalej w stronę nieznanego.
-No dobra dobra. Ale masz się odezwać jak będziesz się kierować w stronę Londynu bo przecież muszę Cię odebrać z lotniska i wtedy zrobimy tym sierotom niespodziewankę!
-Of kors! To do usłyszenia. Ciao.
-Papatki.-ah ta zakręcona El. Jak mi ją kiedyś Lou pokazał na zdjęciach to nigdy w życiu bym nie powiedziała, że jest takim wulkanem energii. Drobniutka i nieśmiała to była pierwsza myśl jaka nasunęła mi się do głowy kiedy Louis chwalił mi się swoją dziewczyną. Potem przedstawił mi ją na Skype no i jakoś tak wyszło, że złapałyśmy ze sobą świetny kontakt. Po porannym prysznicu i szybkim śniadaniu ubrałam się w zwykłe dżinsy i beżowy sweter zakładany przez głowę over size. Związałam włosy w koka i zrobiłam makijaż. Umówiona byłam na dwunastą z moimi znajomymi z liceum w naszej ulubionej kawiarni w centrum. Szybko założyłam płaszcz, kochane Emu i oplątałam się szalikiem. Torebka przewieszona przez ramię i wybiegłam z apartamentowca, w którym było mieszkanie moich rodziców. Szybkim krokiem zmierzałam w stronę przystanku tramwajowego, który miał mnie dowieźć do centrum. Potem jeszcze tylko kawałek o własnych nogach i jestem na miejscu. Byłam strasznie szczęśliwa, że w końcu się z nimi spotkam bo przecież nie widzieliśmy się już prawie rok oprócz oczywiście rozmów na Skype czy przez inne komunikatory. Weszłam do przytulnego wnętrza i zobaczyłam grupkę ludzi siedzących przy „naszym” stoliku. Zdjęłam płaszcz i odwiesiłam go na specjalnym wieszaku i od razu do nich podeszłam. Nie sądziłam, że aż tak bardzo można się za kimś stęsknić. Przez dobre cztery godziny siedzieliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Oczywiście nie obyło się bez tematu One Direction i Johna. Chyba wyciągnęli ze mnie wszystko co mogłam im powiedzieć. Wścibskie, kochane małpy. Około szesnastej panowie z naszego towarzystwa musieli już iść ale umówiliśmy się na imprezę dzisiaj wieczorem co było jedno znaczne z tym, że płeć piękna potrzebowała zakupów. Wyleciałyśmy z kawiarni i poszłyśmy kupić jakieś ekstra kiecki. Buty przy okazji też i resztę dodatków. Kupiłam sobie „małą czarną” idealnie opinającą moje ciało. Grube ramiączka i delikatne wycięcie na plecach. Do tego czarne czółenka i jestem ubrana. Razem z dziewczynami poszłyśmy do mojego domu i tam szykowałyśmy się do imprezy. Kiedy wszystkie byłyśmy gotowe, a nasi panowie podjechali wynajętą limuzyną zaczęła się prawdziwa impreza. W klubie mieliśmy wynajętą lożę więc na początek wszyscy w niej zasiedliśmy i każdy zamówił po czymś mocniejszym do picia. Po paru kolejkach zaczęliśmy szaleć na parkiecie. Gorąca atmosfera, rozgrzane ciała i hektolitry alkoholu. Jakoś tak wyszło, że niezbyt wiele pamiętam z tego wieczora.


Witam :) Rozdział dodaję dość późno bo niestety nie miałam wcześniej czasu bo nie pozwalały mi na to świąteczne obowiązki. Ale już jest xd
Wiem, że jest trochę nudno no ale i takie rozdziały muszą być :)

Nie wiem czy wiecie ale jakoś niedawno zaczęłam pisać nowe opowiadanie :) Mam już dwa rozdziały :) Może Was to zainteresuje może nie ale tutaj dla Was zadanie! Jeżeli chcecie żebym je opublikowała to pod tym postem musi pojawić się co najmniej 25 komentarzy :) Osoba, która zgadnie kto będzie głównym bohaterem będzie miała zadedykowane całe to opowiadanie (MARTA TY SIĘ NIE LICZYSZ BO JUŻ CI POWIEDZIAŁAM WCZEŚNIEJ!!!) :D Mam nadzieję, że Was to zainteresowało :) 

Następny jakoś w następnym tygodniu i raczej w jego drugiej części :) 
Tradycyjnie możecie zadawać mi i bohaterom pytania na asku :) http://ask.fm/JestemHarolda

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania Harolda :*

26 komentarzy:

  1. Wcale nie jest nudny, jak mogłaś tak powiedzieć?
    Suuuuuuper rozdział, życzę weny <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :)

      Usuń
    2. Nominowałam Cię do Libster Award, szczegóły tu:
      http://story-from-my-dreams.blogspot.com/p/the-versatile-blogger.html

      Usuń
  2. First! Mam nadzieję, że gdy skończę tak zostanie ;D WOW! Dość szybki obrót spraw, ale bardzo ciekawie. Lubię twoje opowiadanie, fajnie to sobie wymyśliłaś. Coś czuję, że ta impreza odmieni pewne rzeczy, ale to zobaczymy w nexcie! Czekam nn i całuję!
    Gosia ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będe płakać! okok, druga, nie jest źle! ^^

      Usuń
  3. Fajny rozdział. Tylko, że ja chcę, żeby ona była z Harrym !
    Czekam na NN ;*

    Wesołych Świąt!!

    OdpowiedzUsuń
  4. I teraz szukam w głowie jakiż to może być ten bohater. ;p Tak, analiza naszych pogaduszek nic mi nie oświetla, a Marty nie będę molestować pod tym względem ;p Ten patronat mi wystarczy :D A żeś pojechała misiek z wyobraźnią :D I jak ona miała się nie zgodzić? Toć to byłby grzech ;p Sprytny gość, nie powiem! ;p No nic, pozostaje mi czekać na więcej, bo trzymasz buźkę na kłódkę i nic nie chcesz zdradzić ;c Mnie? Aniołkowi? Skandal ;p Ale godzę się z tą sytuacją ;* Czekam na po imprezowe spotkanie z rzeczywistością, ślę buziaki! ;*
    Happiness :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdziały super :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Daj to opowiadanie na pewno ciekaweeee tak jak to ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie no jaki Lou taki troskliwy i piszczałkowaty ... hah :DD

    OdpowiedzUsuń
  9. Czad, czad i jeszcze raz CZAD :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Eleanor!!!! Ale Patrycji dobrze . Ona to umie się z wszystkimi dogadać . :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie wyszło nie powiem, dziewczyno Ty masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten rozdział nudnym rozdziałem nie jest . Co prawda jest krótszy dlatego może Ci się tak wydawać, ale tak nie jest

    OdpowiedzUsuń
  13. Sądzę, że bohaterem może być Pati :) i Harry :) w roli głównej ;) Oczywiście w tym nowym Twoim opowiadaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takk , ja też tak sądzę . No bo kto by inny ? ::)

      Usuń
  14. Hej! Jestem agnieszka . Od samego początku czytam Twoje opowiadanie i te cudowne rozdziały i tylko wypatruję następnego. Jestem taka podekscytowana historią Patrycji, ale chciałabym żeby było więcej o One Direction . :) Skróć te smutasyyy :)
    Aguśśka ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Daj więcej czadu w nexcie :) plisss:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Supppperrroooowwwooooo :) Wesołych Świąt życzę i dużo WENY TWÓRCZEJ !!!!!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. świetny rozdział krótszy ale suuppeerr! po prostu super czytam od początku śledzę kiedy będzie następny oby tak dalej życzę ci wenty twórcze czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  18. dodawaj szybko następny a to nowe opowiadanie chętnie przeczytam więc proszę opublikuj je! Są już 23 komentarze więc prawie tyle co chcesz proszę opublikuj je! A to opowiadanie które jest teraz jest boskie nie mogę się doczekać następnego rozdziału! Masz świetną wyobraźnię, oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  19. WHY!? Ja się pytam. WHY?! To tak nie odnośnie rozdziału, tylko całego opowiadania. Dlaczego dopiero teraz na nie trafiłam?! Jest przecudowne :) Rozdział jak zawsze fantastyczny i już nie mogę się doczekać Londynu. Pisz dalej, bo robisz to wspaniale :)
    Całuję :*
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  20. kurde kiedy wyjdzie ósmy bo czekam i czekam a tu nic!!

    OdpowiedzUsuń