niedziela, 24 marca 2013

6. Stali tyłem...

Kiedy wróciliśmy do hotelu mieliśmy czas tylko na szybki prysznic i w drogę. Zajechaliśmy na lotnisko i wsiedliśmy do helikoptera. Pierwszy raz w życiu leciałam helikopterem. Nie powiem. Bardzo się bałam. Panowie najzwyczajniej w świecie spali. Dlatego ja oddałam się muzyce, z moich słuchawek. Dość dobrze zniosłam ten lot. Kiedy wylądowaliśmy od razu przejechaliśmy do studia X-factor. Stylistka chłopaków miała już wszystko naszykowane. Oni mieli garnitury, ja dostałam komplet[LINK] (bez fryzury, kolczyków i torebki). Genialne buty, które jak się okazało mogę zatrzymać i jestem ubrana. Mocy makijaż i rozpuszczone włosy lekko podkręcone idealnie pasowały do mojej stylizacji.
-Łaaaał! Pati ale wyglądasz!-jak tylko weszłam do garderoby chłopaków usłyszałam gwizdy.
-Darujcie sobie.-ucięłam im. Kiedy ja siedziałam i się im przyglądałam oni na rozmaite sposoby rozgrzewali swoje gardła. Mieli zaśpiewać jedną piosenkę to co dopiero robią przed ponad godzinnym koncertem. Kiedy już zaczął się program usiadłam na wyznaczonym miejscu dla mnie, obok są miejsca dla chłopaków, którzy po występie mają obok mnie usiąść. Wszystko leciało zgodnie z planem. W końcu przyszedł czas na występ tak długo wyczekiwanego One Direction. Wszystkie dziewczynki zaczęły piszczeć. Jednak po chwili ucichły. Tego raczej wymagała piosenka. „Little things” raczej nie należy do najszybszych. Zaczęli śpiewać. Zayn zaczął swój kawałek chyba trochę niepewnie ale tylko moje dokładne oko mogło to dostrzec. Kiedy śpiewał Liam dało się słyszeć ten jego charakterystyczny akcent, który jest taki fajny. Potem Lou, który ma taki słodki głos i tak genialnie zaśpiewał swój fragment, że chciałam wstać i piszczeć jak te dziewczyny. Następnie Harry tym swoim zachrypniętym lekko głosem zaśpiewał tak, że aż ciarki przeszły mi po plecach no i na koniec Niall swoim irlandzkim akcentem. Po występie zeszli żeby po rozłączać się z mikrofonów i innych odsłuchów i w końcu po kryjomu przyszli zająć swoje miejsca na widowni obok mnie.
-I jak Ci się podobało?-zapytał Lou siadając obok mnie.
-No ujdzie.-powiedziałam lekko się uśmiechając.
-Pogadamy po programie.-pogroził mi palcem i zajął się oglądaniem. Ja również skupiłam się na występach uczestników. Po tym jak już wszystko się skończyło poszliśmy za kulisy. Tak pogratulowaliśmy zwycięzcy, czyli młodemu dwudziestoletniemu Johnowi. Bardzo sympatyczny z genialnym głosem. Kiedy z nim rozmawiałam dostrzegłam jego boskie zielone oczy. Nie ma co kolejna gwiazda się szykuje. Ten to będzie łamał dziewczynom serca. Brunet i zielone oczy to coś co lubię nie ma co.
-No to ja czekam na bilet na twój koncert.-zaśmiałam się i pożegnałam się z nim. Poszłam do szatni chłopaków.
-Patrycja poczekaj.-zawołał za mną. Zatrzymałam się.
-Słucham?-odwróciłam się.
-Chyba jakoś muszę się z tobą porozumieć w sprawie tego biletu to może daj mi swój numer.-uśmiech też ma rozbrajający.
-Jasne już dyktuję.-podyktowałam mu ciąg cyferek po czym on podyktował swój numer. Teraz mogłam spokojnie wejść do miejsca gdzie piątka chłopaków się przebierała w jakieś normalne stroje, w których mogą wrócić do Melbourne. Po chwili i ja byłam w czymś znacznie wygodniejszym, czyli zwykła bluzka i spodenki. Założyłam też luźny sweter bo w helikopterze najcieplej nie jest. Zabraliśmy wszystkie nasze rzeczy i ruszyliśmy w stronę lotniska.
-Moja panno proszę mi teraz powiedzieć co miało znaczyć to zdanie: „No ujdzie”?-zapytał Lou siadając obok mnie w busie.
-Pewnie to, że w miarę wam wyszło.-zaśmiałam się i dźgnęłam go w żebra. Oczywiście ten nie mógł być mi dłużny. Po chwili leżałam przygnieciona przez niego i darłam się żeby mnie zostawił. Nic nie pomogło więc powiedziałam, że mnie dłoń boli. Od razu puścił. Kiedy zaczęłam się śmiać od razu się obraził.
-No Lou. Louis. Tomo.-przytuliłam się do niego i zaczęłam jęczeć.
-Lou słoneczko dasz mi swój telefon?-zapytał Zayn.
-Oczywiście kwiatuszku.-powiedział rozradowany Louis i od razu dał mu telefon.
-Dobra nie to nie.-powiedziałam i odsunęłam się od niego. Wygodnie oparłam się o szybę i zaczęłam wymieniać smsy z Johnem bo do mnie napisał. Podróż powrotna helikopterem minęła nam w ciszy. Kiedy dotarliśmy do celu było już po drugiej i każdy z nas ledwo co stał na nogach. Jak najszybciej udaliśmy się do hotelu i wszyscy tak jak staliśmy zasnęliśmy w łóżku Liama bo jego sypialnia była najbliżej wejścia. Kiedy się obudziłam nie mogłam się poruszyć. Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam, że na dworze jeszcze jest ciemno, a ja śpię w stalowym uścisku Harrego i Zayna. To oni uniemożliwiali mi jakikolwiek ruch. Spróbowałam się choć trochę wygodniej położyć ale to nic nie dało. Jedyne co zrobiłam to przekręciłam się na bok tak, że leżałam twarzą w stronę Zayna bo na tym boku było mi po prostu wygodniej. Po chwili z powrotem odpłynęłam.
-Patt pora wstać.-wyszeptał Harry, który nadal mnie obejmował.
-Jeszcze chwileczkę.-odpowiedziałam zaspana.
-Nie ma chwileczkę. Masz wstać teraz, a jak nie to obudzę Cię brutalniej.-zagroził, a ja znając ich umiejętności posłusznie wstałam. Usiadłam i zaczęłam przecierać oczy. Rozejrzałam się dookoła, a tam Zayn z Niallem jeszcze w najlepsze chrapali.
-A ich już budziliście?-zapytałam.
-Nie. Oni nie przygniatali mi ręki.-zaśmiał się Harry. Uśmiechnęłam się do niego przepraszająco po czym zeszłam z łóżka i poszłam do toalety. Szybki prysznic, krótka, zwiewna, czerwona sukienka we wzorek i spięte włosy w luźnego warkocza, makijaż i byłam gotowa do dnia dzisiejszego. Zjedliśmy śniadanie i panowie zaczęli się pakować. Ja również zabrałam wszystkie moje rzeczy. Plan był taki najpierw mnie odstawiają do mojego domku, a potem lecą do Japonii. Dalej to pewnie mieli mieć jakieś niezliczone ilości prób przed trasą koncertową i dopiero następnym razem zobaczymy się w październiku. Może. Jeżeli nadal będziemy utrzymywać kontakt, a ja będę mieszkać w Australii. Dzisiaj kończyła się moja przygoda z One Direction. Smutno trochę bez nich będzie no ale jakoś wcześniej żyłam to i teraz będę. Muszę. Poza tym poznałam Johna i szykuje się fajna znajomość to może jakoś to będzie. Miejmy nadzieję, że nie zapomną o mnie z momentem opuszczenia Australii bo ja na pewno nie zapomnę bo były to niezapomniane chwile. Mam pamiątkę nawet po tej przygodzie w postaci mojej rany na dłoni. Opatrunek i szwy mają mi zdjąć dopiero za tydzień. Więc jeszcze muszę chwilę pożyć z tym czymś. Gotowi do drogi wsiedliśmy do busa chłopaków. Oczywiście pożegnał ich tłum piszczałek. Nie wspomnę o tym, że moje zdjęcia są wszędzie no ale jeszcze jakoś tego nie odczuwam więc może jakoś to będzie. Podjechaliśmy pod mój dom. Zaprosiłam ich do środka mimo iż wiem, że śpieszą się na samolot. Najpierw pożegnałam się z Liamem potem z Zaynem, Niallem, Harrym, który coś wspomniał, że nigdy nie zapomni naszej rozmowy w wannie, a na sam koniec z Louisem, który się odbraził i bardzo mocno mnie wyściskał. Na koniec był grupowy uścisk oraz wymienienie się numerami telefonów. Zresztą Twitter i Facebook działa i inne portale. Oczywiście się popłakałam, a oni się ze mnie śmiali. Kulturalnie kazałam się im zamknąć. Jeszcze tylko uścisk z Kevinem i wsiedli do busa i odjechali. Naprawdę łzy nie chciały przestać mi lecieć. Jak się z rodzicami żegnałam przed wylotem to jakoś ani jedna łza mi nie poleciała z oka, a tutaj wiadrami. Jakaś cząstka mnie z nimi odjechała i zawsze gdziekolwiek się pojawią ona będzie z nimi. Wróciłam do domu i zaczęłam rozpakowywać moją torbę. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to czarne pudełko. Otworzyłam je i okazało się, że to pozytywka. Piątka chłopaków śpiewała „Little things”, a na wieczku był napis „Forever”. Teraz to przesadzili. Z moich oczu poleciał ocean łez bo wiadra to za mało. Było też drugie zdecydowanie mniejsze. W nim znalazłam nakładkę na telefon z czarno-białym zdjęciem chłopaków. Dokładniej to ich postacie były czarne, a cała reszta była biała. Stali tyłem obejmując się na ramionach. Pewnie jakieś zdjęcie z koncertu bo mikrofony też było widać. Od razu założyłam na mojego Iphona. Napisałam do każdego smsa z podziękowaniami. Było to okropnie urocze z ich strony. Najchętniej wsiadłabym z nimi do tego samolotu jednak dobrze wiem, że oni są zajęci i po powrocie na Wyspy będą mieli całą masę prób przygotowujących ich do trasy koncertowej. Już nawet dostałam zaproszenie na koncert w Melbourne. Jeżeli do października jeszcze będę tutaj mieszkać to z wielką przyjemnością się przejdę. Jak na razie pozostaje mi wypatrywać wszelakich informacji na ich temat w internecie bądź z samego źródła, czyli prosto od panów. Po niedługiej chwili miałam smsy zwrotne od każdego, że to drobiazg. Z Harrym nawet rozpisałam się, że zrobili mu za małe włosy na tej lalce no ale to jest najmniej ważne. Najważniejsze jest to, że mam po nich tak cudowną pamiątkę. Kiedy siedziałam sobie na plaży i wpatrywałam się w popisujących się surferów kiedy zaczął śpiewać Martin.
-Bitte?-odebrałam.
-Cześć tutaj John z X factor. Nie wiem czy mnie pamiętasz no ale musisz bo masz mój numer.-zaczął nawijać. 
-Nawet nie spojrzałam na wyświetlacz kto dzwoni. Cześć miło Cię słyszeć.-odpowiedziałam trochę niezadowolona, że przerywa moje zamyślenie.
-Jesteś bardzo zajęta?-zapytał.
-Jeżeli siedzenie i patrzenie się na surferów według Ciebie jest nic nie robieniem to właśnie to robię.-zaśmiałam się.
-No to będę za piętnaście minut. Ubierz się w coś w czym będziesz mogła się pokazać w mieście i w miarę wygodnego.-powiedział i się rozłączył.
-Fajnie wiedzieć, że chcę gdzieś z nim iść.-powiedziałam już sama do siebie.
-Z kim?-zapytała Lucy pojawiając się obok mnie.
-Z tym gościem co wygrał X factor w tym roku.-powiedziałam uśmiechając się na jej widok.
-Łaaał! Pati ale ty masz branie!-zaśmiała się.
-Proszę Cię.-popatrzyłam się na nią z mordem w oczach.
-No co? Mówię jak jest! Najpierw Harry teraz ten gościu! Dziewczyno ty to niedługo nie będziesz mogła się od nich odpędzić.-wyszczerzyła się.
-Słucham? Co Harry ma do tego?-zdziwiłam się.
-Jak to co? Oj wystarczy popatrzeć na wszystkie zdjęcia, które Wam razem zrobili i jeszcze podczas kręcenia tego teledysku cały czas pożerał Cię wzrokiem.-powiedziała.
-Musiało Ci się wydawać.-powiedziałam jeszcze bardziej zszokowana tym co powiedziała.
-Ja nie żartuję, a teraz leć się szykuj na tą randkę.-popędziła mnie, a ja trochę niechętnie wstałam i poszłam się przyszykować. Asymetryczna, lekka i zwiewna spódnica w kolorze pudrowego różu do tego biała bluzka na ramiączka, sandałki i jestem gotowa. Włosy związałam w koka na czubku głowy, pomalowałam oczy i spryskałam się moimi ulubionymi perfumami. Kiedy usłyszałam dzwonek chwyciłam torebkę i okulary przeciwsłoneczne.
-Cześć.-powiedziałam otwierając. 
-Witam, witam! Ślicznie wyglądasz.-przywitał mnie uradowany John. 
-Oj nie słódź tak. Gdzie idziemy?-zapytałam kiedy ruszyliśmy w stronę jego kabrioletu.
-Jedziemy na miasto. Może zahaczymy o jakieś kino i kawiarnię.-powiedział otwierając mi drzwi.
-No dobra.-odpowiedziałam i ruszyliśmy w stronę Melbourne. Kolejne minuty mijały, a ja coraz lepiej czułam się w towarzystwie Johna. Uznałam, że będę mówić do niego Janek. Wymęczył mnie z tym żebym powiedziała coś po polsku to uznałam, że jego imię będzie idealne. Podczas naszego wypadu na miasto oczywiście śledzili nas paparazzi bo przecież teraz Janek jest dość dobrze rozpoznawalną twarzą w Australii. W sumie mogłabym się i może do tego przyzwyczaić. John jak na kulturalnego mężczyznę przystało odprowadził mnie pod same drzwi. Jednak pewnie liczył na to, że wpuszczę go środka, a mi śpieszno do tego nie było. Pożegnałam go zwykłym "Dobranoc" i delikatnym uśmiechem. 



Macie szósteczkę :) 
Jak macie jakieś pytania co do opowiadania, co do mnie, co do bohaterów to pytamy na asku :) http://ask.fm/JestemHarolda
Dziękuję za wszystkie komentarze mam nadzieję, że będzie ich tylko więcej, a nie mniej! Naprawdę dają porządnego kopa do pisania kolejnych stron w wordzie :)


Pozdrawiam i zachęcam do komentowania Harolda :*

12 komentarzy:

  1. siemanko,zajebisty rozdział.
    jak kazdy,wiesz?
    nominowałam cię do The Versatile Blogger.wiecej info u mnie: loud-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny rozdział! Masz wielki talent!
    Życzę weny i czekam na next <333

    OdpowiedzUsuń
  3. I love this story. jestem ciekawa kiedy teraz skrzyżują się drogi Patt i 1D, a może powinnam napisać Harrego. Czyżby po tym jak ukażą się zdjęcia Patt z Jankiem to Harry chyba bardzo szybko zawita w Australii. A może przekona ją do zamieszkania w Anglii.

    OdpowiedzUsuń
  4. AAAWWWWW... Magiczny, piękny i oby tak dalej! Hahahahaha, teraz media zauważą, że to ta "koleżanka" 1D, a Harry może się nawet zezłości z zazdrości... Uuu... Fajnie będzie (o ile w ogóle tak będzie x.x ) ;) Super rozdział, czekam nn i pozdrawiam!
    Gosia ;***

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział, następne będą na 100% jeszcze lepsze. Jestem też ciekawa tego motywu z Jankiem, Patt i Harry. Czekam z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałaś nominowana do The Versalite Blogger!
    Więcej informacji tutaj:
    http://anything--can-happen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie, boskie, boskie,boski, cuż mówie ci twoje opowiadanie jest boskie, wierz mi czytałam wiele juz opowiadan, ale Twoje jest wyjątkowe i boskie. Dziwie się czemu jest tak mało komentarzy, ale mam wytłumaczenie UWAGA!! ,,Karzdy kto przeczyta twoje opowiadanie nie pisze komentarza temu, że karzdy mdleje z zachwytu temu ,że pierwszy raz czyta tak bombowe opowiadanie" To jest jak na razie najlepsze wytłumaczenie. Ja żadko komentuje ponieważ czytam na telefonie ,a tam nie da sie komentarzy dodawać pewnie wiekszość czyta na komórkach i temu nie dodaje komentarza (to jest drugie wytłumaczenie). Kiedy nastepny ???

    -Twa wierna czytelniczka PAPI-

    OdpowiedzUsuń
  8. HAROLDA żądzi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale że nie zabrali jej ze sobą? Ej, no jak to ;p Japonia to taki ciekawy kraj i wydaje mi się, że Patt byłaby nim zachwycona. :D No cóż, życie weryfikuje to, co ma :D
    Podoba mi się ten Janek :) Wypełni taką pustkę po chłopakach, choć ociupinkę. Wszystkich ich razem wziętych zastąpić w stanie nie jest. ;p Te prezenty *.* Liczę na to, że będzie się działo, czy z nimi, czy bez nich. Byleby w ogóle. :D
    Buziaczki, Happiness ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie to słoooodziaszne :*

    OdpowiedzUsuń
  11. kiedy następne bo już się doczekać nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń