czwartek, 28 lutego 2013

2. Taki tam Harold...

W poniedziałek rano padał deszcz. Mimo to wstałam pełna energii. Wzięłam szybki prysznic, zjadłam śniadanie i zaczęłam się szykować do spotkania. Umówiłam się z tymi gośćmi o jedenastej w jednej z kawiarni w naszym miasteczku w centrum miasta. Specjalnie ją wybrałam bo bardzo ją lubię. Gotowa z przewieszoną torbą na ramieniu, w której miałam wszystkie potrzebne mi papiery zapukałam do drzwi Lucy. Moja przyjaciółka już zakładała buty więc po chwili byłyśmy w drodze w umówione miejsce. Weszłyśmy do kawiarni minutę przed jedenastą. Panowie już siedzieli przy jednym ze stolików i o czymś zawzięcie dyskutowali. Podeszłyśmy do nich i przywitałyśmy się. Najpierw trochę o pogodzie potem zamówiliśmy po kawie i w końcu przeszliśmy do konkretów. Mało co nie wyplułam całej zawartości mojej buzi kiedy menadżer chłopaków zaproponował mi sumę za jaką miałabym im użyczyć ten kawałek ziemi. Lucy jako(prawie)profesjonalistka nawet zaczęła się z nim targować ale przerwałam jej i uznałam, że to i tak cholernie dużo kasy jak za trochę piasku. Lucy studiowała umowę, którą przygotował mi ich prawnik, a ja zmuszona przez kolesia, pewnie reżysera czy coś w tym stylu opowiadałam o sobie. Byli w ogromnym szoku jak im powiedziałam, że jestem Polką i przyjechałam tutaj tylko na wakacje. Byli mile zaskoczeni, że umiem grać na gitarze i piszę piosenki. Jak się okazało umowa obejmowała również to, że będę musiała wystąpić w tym teledysku. Na początku nie zgadzałam się na to i uznałam, że jak już to wolę pójść na jakiś casting i uczciwą drogą dostać tą rolę. Jednak panowie uznali, że jeżeli chłopcy się zgodzą to i nie będzie żadnego castingu. Jedyne co musiałam zrobić to zdjęcie mojej osóbki. No dobra raz się żyje. Podpisałam. Teraz to tym bardziej nie pokażę im tej piosenki. To teraz będę siedzieć i czekać aż skończy się grudzień bo to właśnie na początku stycznia panowie mają nagrywać ten teledysk. Dostałam scenariusz. Dostałam piosenkę, do której będzie nagrywany klip. Będę teraz siedzieć i studiować te kartki i uczyć się tej piosenki bo w końcu pewnie by mnie wylali gdybym nie wiedziała co i jak. Wróciłyśmy z Lucy do naszych domów, a ta po drodze co najmniej z dziesięć razy odtańczyła taniec radości, że będę występować w tym teledysku. Co prawda menadżer Ted ma do mnie jeszcze zadzwonić z informacją czy chłopcy się zgodzili. No tak zapewne coś nie będzie im pasować w moim wyglądzie więc ja bym się jeszcze nie cieszyła. Pojechałam na przejażdżkę wieczorem żeby trochę odreagować. Podczas gdy tak sobie krążyłam zaczął dzwonić mój telefon. Nawet nie zatrzymując się i nie patrząc na ekran kto dzwoni odebrałam. Kiedy usłyszałam pięciu przekrzykujących się chłopaków już chciałam się rozłączać bo to pewnie pomyłka kiedy umilkli i tylko jeden powiedział kim są. Pierwsze wrażenie jest podobno najważniejsze. Muszę z bólem serca powiedzieć, że nie powalili mnie na kolana. Od razu wyglądało mi to ich zachowanie na coś w stylu „Cześć! Jesteśmy sławni! Mamy niezliczone rzesze fanek więc ty też na pewno nas kochasz! Więc będziemy zachowywać się jakbyśmy zobaczyli talerz pełen mięsa po dwóch dniach głodówki!” Czyli nie najlepsze. Oj panowie się nie popisali. Wracając do naszej rozmowy to grzeczne się z nimi przywitałam i podziękowałam za to, że mnie wybrali jako „rozpędzającą ich dziewczynę” bo taka była moja rola, w końcu piosenka nazywa się „Rock me”. Chwilę jeszcze coś pogadali i na tym się skończyło. Tak właśnie wyglądała moja pierwsza rozmowa z One Direction. Schowałam telefon do kieszeni i pojechałam dalej popędzając konia do galopu. Podczas przejażdżki myślałam sobie ile to dziewczyn pewnie dałoby się pokroić tylko po to żeby zamienić się ze mną, a ja wcale tego nie chciałam. W sumie to tylko przez Lucy będę w tym czymś brać udział. Dni mijały jak szalone. Ja uczyłam się scenariusza, który już po tygodniu doskonale znałam oraz słuchałam piosenki 1D. Na święta przyjechali do mnie rodzice robiąc mi przy tym ogromną niespodziankę. Już myślałam, że w tym roku spędzę je sama bo nie przyjęłam zaproszenia Lucy. Już trzeciego dnia stycznia mieliśmy mieć pierwszy dzień zdjęć. Dlatego scenarzyści wraz ze swoim teamem byli tutaj już pierwszego i wszystko szykowali. Ja siedząc w salonie i wyglądając przez okno zastanawiałam się jak to wszystko jest możliwe. Drugiego stycznia mieli zjawić się panowie przez, których tak naprawdę całe to zamieszanie, czyli Harry, Louis, Liam, Zayn oraz Niall. Tak nauczyłam się ich imion i nawet mniej więcej rozróżniam. Mam problem z tymi na „L”. Ale jakoś może uniknę zwracania się do nich po imieniu to wtedy ich nie pomylę. Zresztą to tylko dwa dni. W końcu nadszedł trzeci dzień stycznia i już o siódmej kazali mi się stawić w namiocie, w którym mieli mnie umalować, uczesać i dać ubrania, w których będę występować. Krótkie, dżinsowe spodenki i bluzka z wielkimi czerwonymi ustami na środku, a do tego okulary przeciwsłoneczne i byłam gotowa. Na wieczorne czy tam nocne sceny miałam siedzieć w bluzie jednego z chłopaków. Tak żeby było „romantycznie”. Jak zwykle dość mocno podkreślone oczy, a reszta twarzy jak najdelikatniej. Moje długie włosy zostały jeszcze dodatkowo trochę podkręcone i usztywnione dość sporą ilością lakieru. Kiedy się ubierałam nagle wpadli panowie. Pięciu rozwydrzonych dzieciaków. Moja pierwsza sugestia. Jednak po chwili jak zobaczyli, że tam jestem panowie stanęli grzecznie w rządku i się przedstawili.
-Harold Harry Styles.-kręcony ucałował moją dłoń.
-Liam Payne.-ten co go mylę również wykonał ten sam gest co jego poprzednik.
-Niall Horan.-blondyn poszedł w ślady poprzedników.
-Zayn Malik.-mulat to samo.
-Louis Tomilson.-no i drugi co go mylę nie mógł być gorszy.
-Patrycja Łucja Rej.-przedstawiłam się. Ku mojemu zdziwieniu panowie nagle wszyscy mnie otoczyli i zrobili jak to oni nazwali „grupowego przytulaska”. Co z tego, że trochę mnie przydusili. Ważne, że wyszedł przytulasek. Teraz to oni siedzieli i się pięknili żeby dobrze wyglądać. Jednak według mnie niektórym nic nie pomoże. Nawet góra makijażu. Jak mają być brzydcy to i tak będą. Z tą właśnie myślą opuściłam namiot i poszłam szukać reżysera aby dopytać się go o to czy koniecznie będę musiała wylądować w wodzie. Po dość długich poszukiwaniach i dopytywaniu się każdego gdzie go znajdę w końcu znalazłam. Po krótkiej dyskusji okazało się, że nie mam co jęczeć i tak wyląduję w wodzie. Byłam tym faktem bardzo niepocieszona no ale jak mus to mus. Kiedy panowie już się wymalowali i uczesali mogliśmy nareszcie zacząć kręcić . Jak się okazało najpierw właśnie miały być nakręcone te sceny „mokre” więc po wszystkich ustaleniach już w pierwszych minutach wylądowałam w wodzie. Jeżeli ktoś sobie pomyśli, że to spełnienie moich najskrytszych marzeń żeby Harry przerzucił mnie przez swój bark i z rozpędem wpadł do wody, a potem w niej podtapiał to jest w błędzie. W efekcie jak już naprawdę zaczął mnie topić we własnej obronie zawaliłam mu w jaja krótko mówiąc. Dzielny chłopak tylko zacisnął wargi i pomógł mi wstać. To jeden uświadomiony, że łapki mają trzymać przy sobie. Jak tylko wyszliśmy z wody od razu dostaliśmy ręczniki. Kazali nam iść się wysuszyć, a tymczasem pozostali nagrywali swoje jakieś solowe fragmenty. Kiedy siedzieliśmy i suszyli nam włosy zawzięcie próbowałam znaleźć zasięg co niestety było nie tylko utrudnione przez to, że suszono mi włosy ale też przez to, że znajdowaliśmy się w jakiejś dziurze zasięgowej. Tak się wierciłam, że w końcu wylądowałam na podłodze obijając sobie przy tym porządnie tyłek. Na co siedzący obok Harry zaczął się niemiłosiernie śmiać.
-Harold według mnie wystarczająco sobie nagrabiłeś.-powiedziałam po czym zrobiłam zdjęcie jego twarzyczce, którą okalał jeden wielki puch czy jak kto woli szopa. Od razu wrzuciłam na Twittera. „Taki tam Harold” oraz adnotacja do jego Twittera.
-Sprawdź Twittera.-powiedziałam siadając ponownie na fotelu i tym razem już się nie wierciłam.
-Osz ty!-wydarł się-Przecież to zdjęcie będzie jutro we wszystkich gazetach w całym internecie!
-A filmik, który nakręciłeś jak spieprzam się z tego fotela to niby gdzie będzie?-zapytałam.
-No na pewno nie w gazecie.-powiedział.
-Ależ ty bystry.-pokręciłam z niedowierzaniem głową-Masz go usunąć i to natychmiast!
-No dobra, dobra.-powiedział i usunął pokazując mi ekran kiedy usuwał. Po chwili dołączyliśmy do reszty i kręciliśmy dalsze sceny. Jeżeli nie umrę przez te dwa dni śmiercią tragiczną to będzie dobrze. Na każdym kroku robili wszystko żebym się nie wiem wywaliła czy jak. Ale to, że kiedy siedziałam na kocyku i wyszarpnęli mi go spod tyłka było chamskie. Ale jeżeli chcą wojnę to proszę bardzo. Kiedy kręcili wszyscy razem przypadkowo jeden się potknął i przewrócił na drugiego, drugi na trzeciego, trzeci na czwartego, a czwarty na piątego. Jednak jak zaczęli mnie gonić po plaży to miałam problem z tym żeby im zwiać z racji, że to faceci i mają dłuższe nogi. Tym sposobem Lou razem z Niallem mnie dogonili i jeden wziął za ręce drugi za nogi i już kolejny raz miałam być mokra gdy reżyser zaczął się na nich drzeć, że nie mogę być mokra bo to będzie kolejna strata czasu na moje schnięcie. Wszystko było by fajne gdyby nie to, że jak tylko reżyser ich opierdolił oni tak jak stali to upuścili mnie na ziemię i tyłek bolał mnie już drugi raz w tym dniu. Wieczorem kręciliśmy sceny przy ognisku. Mimo dość wysokiej temperatury na dworze ja musiałam siedzieć jeszcze dodatkowo w bluzie, która była za duża bo miało wyglądać jakby należała do mojego chłopaka. Nawet miło było gdy tak siedzieliśmy ale seria żartów o blondynce i już nie było tak miło.


Dodaję dwójeczkę :D  Za wszelkie błędy przepraszam!
Po pierwsze chciałabym baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo podziękować Kai M. za rozreklamowanie mojego bloga <3
Dziękuję za wszystkie komentarze! Nigdy bym nie przypuszczała, że już pod pierwszym rozdziałem  będę mieć 13 komentarzy! Kocham Was <3 Mam nadzieję, że zostaniecie tutaj ze mną na dłużej i będziecie dzielnie czytać i komentować moje wypociny :) W miarę możliwości będę czytać Wasze blogi i komentować :) Jednak nic nie obiecuję bo zbytnio na to czasu teraz nie mam :/
Padło pytanie jak często będę dodawać rozdziały. Tak więc odpowiadam kiedy dodam wtedy dodam. Nie mam jakiegoś specjalnego systemu. To w dużej mierze zależy od mojej dostępności do komputera czy też już później od tego czy będę mieć napisany rozdział :) Mogę powiedzieć, że w ciągu dwóch tygodni na pewno będzie się coś pojawiać. Pytania o to kiedy dodam następny rozdział będę ignorować z racji, że jest to uciążliwe. Wiem co mówię bo to nie pierwsze opowiadanie, które piszę. 
Ktoś prosił też o większą czcionkę proszę bardzo :) Frontem do klienta :D

W zakładce kontakt dodałam mojego Twittera zapraszam tam będę odpowiadać na pytania i udzielać wszelakich informacji bądź na GG jeżeli ktoś nie ma TT :) 
Trochę długie te ogłoszenia ale tak musi być jak się ma wiele do przekazania :D
Co do komentowania to mam jeszcze jedną prośbę ;) Jeżeli komentujecie jako Anonimowy to proszę abyście podpisywali się pod treścią swojego komentarza :) 

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania Harolda :*

13 komentarzy:

  1. Ś W I E T N Y *.*
    Czekam na to jak dalej potoczy się akcja i czy się zaprzyjaźnią :D
    Do następnego :)
    Zux <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej... GENIALNY ...naprawdę podoba mi się twój pomysł na opowiadanie i nie mogę się doczekać następnego! WOW! Ja nie mogę, ty naprawdę dobrze piszesz! Tylko tak się zastanawiam z kim ona będzie?! To ty tam sobie spokojnie pisz nexta, a ja tu robię burzę mózgu pod pretekstem: "znajdź poprawnego boyfrienda"!!!
    Gosia ;***

    OdpowiedzUsuń
  3. No no no :D Fajnyy, fajnyy :D Pisz daalej ! : *

    OdpowiedzUsuń
  4. Siema. Nominowałam cię do Versatile Blogger Award. Tutaj się wszystkiego dowiesz: http://polandlovesulaskawieni69.blogspot.com/2013/03/versatile-blogger-award.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajnie się to czyta. Takie inne spojrzenie na 1D. Czekam z niecierpliwością na nn.

    OdpowiedzUsuń
  6. No moja Panno! Dobrze jest! Aniołek zadowolony, czyli wszystko jest, jak należy :D Mam dla Ciebie niespodziankę u siebie! Mam nadzieję, że wybaczysz ;> A teraz do rzeczy. Ja tu czytam i cieszę michę z wygłupów, a ona niezadowolona. Myślę no masz, ale nie dziwię się jej. W sumie to sama bym siedziała wkurzona, gdyby mnie ktoś tak rzucał na ziemie xd Pięciu wariatów, którzy nękają moją Patuńkę kawałami, ja im dam! :d Moja mądra główka na pewno wymyśli coś ciekawego na następne odsłony, więc Aniołek sobie teraz poczeka! :D A Ty pisaj!
    Całuję, Happiness! ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahahahha, kocham ten rozdział! :D
    A szczególnie to: -Harold według mnie wystarczająco sobie nagrabiłeś.-powiedziałam po czym zrobiłam zdjęcie jego twarzyczce, którą okalał jeden wielki puch czy jak kto woli szopa. Od razu wrzuciłam na Twittera. „Taki tam Harold” oraz adnotacja do jego Twittera.
    -Sprawdź Twittera.-powiedziałam siadając ponownie na fotelu i tym razem już się nie wierciłam.
    -Osz ty!-wydarł się-Przecież to zdjęcie będzie jutro we wszystkich gazetach w całym internecie!
    -A filmik, który nakręciłeś jak spieprzam się z tego fotela to niby gdzie będzie?-zapytałam.
    -No na pewno nie w gazecie.-powiedział.
    Nie no, rozwaliłaś system :D
    Super, coś czuję, że pomiędzy mną a Harry'm, yyyyy... no ten, sory, Patrycją (nazywanie bohaterki moim imieniem nie jest dobrym pomysłem... xd) coś będzie :>
    Rozpisałabym się dalej, ale niestety lecę na X Factora xd
    Czekam na kolejny, cudny rozdział, zapraszam również do mnie:
    can-we-stop-this-for-a-minute.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś nominowana do Liebster Award! Więcej informacji na moim blogu, pod adresem: my-world-and-one-direction.blogspot.com


    PS rozdział świetny!!! ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne masz to opowiadanie :) Nauka czeka ale mi się jakoś to przyjemniej czyta xx
    POZDRAWIAM I ŻYCZĘ WENY :):)
    http://one-direction-story-by-em.blogspot.com/ Zapraszam jak chcesz to możesz poczytać moje wypociny może ci się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. kocham ! <3 czekam na następny. mam nadzieję że będzie nie długo no i będzie równie świetny co pierwszy i drugi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie i cudownie . Kocham Cię i twoje rozdziały . Jesteś genialna . :D chciałabym być na twoim miejscu .

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobra wiem, że nie umiem komentować i do tego poprzedni komentarz się nie dodał, więc muszę napisać to jeszcze raz:
    piękny, cudowniaśny rozdział :D
    a no i of kors chciałabym być na Twoim miejscu :D
    pozdrawiam, całuję
    M.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  13. cześć, chcę ci powiedzieć, że świetnie piszesz i to sie chyba nigdy nie zmieni, a to, że inni od ciebie kopiują, to znaczy, że zazdroszą ci talentu ;)
    jeśli mogę, to zamieszczam tu też link do mojego bloga, ale z twoim się w ogóle nie równa
    http://welcome-to-realities.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń